Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AIP-FODMAP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AIP-FODMAP. Pokaż wszystkie posty

Zrazy wołowe z wolnowaru

Podchodziłam do tego jak pies do jeża. Przygotowanie mięsa inne niż najprostsze (najszybsze!) z możliwych zawsze budziło we mnie niechęć - szkoda czasu, lepiej prościej, prościej szybciej i tak dalej. No i ja nadal oczywiście wychodzę z takiego założenia, bo raz że szkoda mi czasu na kilkugodzinne zabawy w kuchni, a dwa proste potrawy prościej się trawią, dlatego na co dzień po prostu nie kombinuję. Niemniej czasem się chce i czasem fajnie jest wprowadzić jakąś odmianę. Więc postawiłam na jedną z tych potraw, które przygotowywała moja Mama i robiła to bezbłędnie [nadal robi! (; ]. No to już dwa powody, dla których podchodziłam do tych rolad jak pies do jeża. Jakoś nie uznałabym porażki i "Mamuś, zepsułam, nie wyszło tak dobre jak Twoje". Koniec końców okazało się, że trudne to to nie jest. No zwłaszcza z wolnowarem, kiedy naprawdę nie trzeba niczego obsmażać, tylko wrzuca się surowe w gar, a dostaje się bez żadnego wysiłku po przespanej nocy ten sam gar, jednak wypełniony pysznym jedzeniem (;


SKŁADNIKI:
[na ok 7 niewielkich rolad]
- ok 650-700g udźca wołowego
- ok 150g dobrej chudej kiełbasy oraz boczku, najlepiej chudego*
- kilka sztuk małych ogórków kiszonych
- sól/pieprz/musztarda**
opcjonalnie:
- papryka, cebula, suszone pomidory**

Mięso należy pokroić na plastry grubości ok 1-1,5cm mając na uwadze, aby kroić je w poprzek ścięgien, nie wzdłuż***. Każdy plaster rozbić dokładnie za pomocą tłuczka (można zrobić to przez folię gospodarczą) na cieniutkie płaty, oprószyć z obu stron solą i pieprzem, a następnie posmarować z jednej strony musztardą dijon, lub francuską. Można również użyć dijon i posypać ziarnami gorczycy, ale ja użyłam samej czystej musztardy.
Na jednym z końców każdego plastra ułożyć pokrojone w słupki mięso oraz ogórki. Do kilku sztuk dodałam również po kawałku suszonego pomidora. Można ułożyć też resztę składników, byle tylko nie przesadzić z ich ilością - mięso musi dać się zawinąć. Tak przygotowane plastry mięsa zawinąć ciasno w rolady zawijając również jej boki do środka. Spiąć wykałaczkami lub szpilkami do rolad, albo przewiązać sznurkiem wędliniarskim.
Ułożyć na dnie wolnowaru i gotować na poziomie low - w moim przypadku starczyło około 7 godzin, po tym czasie jeszcze kilka godzin leżały w jeszcze ciepłym, ale już wyłączonym wolnowarze. Jeśli rolady wyszły większe, lub wyszło ich więcej, można zwiększyć czas ich gotowania do ok 9 godzin.
Swoje podałam z gotowaną kapustą i młodymi ziemniakami, natomiast sos, który widzicie na zdjęciu to to, co zostało po roladach w wolnowarze, zredukowane na patelni. Bez dodawania żadnych mąk (;

UWAGI:
* - tak naprawdę nie ważyłam swojego boczku, miałam ok 300g kawałek, którego została mi mniej więcej połowa, a i tak nie użyłam całości - kwestia tego ile pomieścicie bądź ile chcecie pomieścić w swoich roladach. Ja o kiełbasie zapomniałam, więc był sam boczek, ale polecam połączyć oba mięsa.
** - przy AIP odpuszczamy pieprz, musztardę, paprykę i pomidory, a cebulę - jak kto toleruje, ja tak średnio (;
*** - mój kawałek był tak głupio skrojony, że plastry wyszły ni to w poprzek ni to wzdłuż - jakby coś pod skosem. Rozklepane były kruche tak czy siak, więc jak coś się nie uda to nie panikować (;



Pin It

Gulasz z podrobów z wolnowaru

Zawsze jadłam gulasz z samych serc lub samych żołądków, zazwyczaj sam drób - albo kurak, albo indyk. A gęsie żołądki chodziły za mną od tak dawna. Muszę przyznać, że zaraz za wątróbką wszelaką, gęsie żołądki to moje ulubione podroby i jedno z ulubionych mięs. Niezwykle delikatne, kruche i o przyjemnym, kompletnie nie charakterystycznym dla innych podrobów smaku. Poezja po prostu, zwłaszcza takie z rosołu (:
Dodając do tego fakt, że od dawna chodził za mną gulasz i kolejny fakt, że tydzień wcześniej zrobiłam na próbę dwie małe porcje gulaszu z samych serc [wołowego i indyczych], no i koniec końców to, że od pewnego czasu w ogóle staram się jeść więcej podrobów - zrobiłam i jem (:


SKŁADNIKI:
- 1 kg gęsich żołądków
- ok 300g serca wołowego
- spora garść indyczych serc [ok ośmiu sztuk]
- 3 liście laurowe
- 3 ziarenka jałowca
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- sól, pieprz, kurkuma
- sproszkowana czerwona papryka
- 1 mała pietruszka
- 1 mała marchewka
+ opcjonalnie 1 łyżka mąki ararutowej
+ opcjonalnie kasza gryczana

Mięso opłukać i pokroić w kostkę jednakowej wielkości, ewentualnie serce wołowe może zostać pokrojone drobniej. Umieścić w misie wolnowaru wraz przyprawami i ustawić na high na ok 4-5 godzin lub low na 8 godzin/na noc. Z soków, które puści mięso odlać ok 1,5 lub niecałe dwie szklanki płynu do ugotowania kaszy oraz sporą filiżankę do ugotowania sosu. Przygotować sos: w małej miseczce rozpuścić sporą łyżkę mąki wraz z zimną wodą. Zagotować w rondelku filiżankę soków z mięsa, wlać rozpuszczoną skrobię i mieszać aż do zagotowania. Gotować 2-3 minuty dalej mieszając, a następnie przelać z powrotem do wolnowaru i wymieszać.
Ok godzinę przed końcem gotowania [na low 2-3 godziny] umieścić w wolnowarze starte warzywa.

UWAGI:
- dla wersji AIP wyłączamy zielę, jałowiec, pieprz oraz paprykę. Mąka arautowa również jest kwestią dyskusyjną.
- przygotowanie sosu to tak naprawdę tylko zabawa, choć warto rozważyć dla dwóch względów - potrawa wygląda nieco ładniej [i to mnie przekonało mając na uwadze wykonanie zdjęć], oraz całość wygodniej się je, bo mamy gulasz, a nie zupę gulaszową.





Pin It

Kapuśniak z wolnowaru

Ostatnim razem robiłam kapuśniak prawdopodobnie wraz z postem, który zamieściłam tu ze dwa lata temu, a chodził za mną od dawna, tylko za każdym razem brakowało mi albo kapusty, albo boczku. No albo akurat na obiedzie u rodziców wypadł kapuśniak i nie trzeba było robić samodzielnie (;
No ale w końcu się udało skompletować wszystko, więc - są mrozy, jest kapusta, jest boczek - będzie kapuśniak! Tym razem postawiłam na większą prostotę i większą wygodę (dzięki panie wolnowar). Nie ma problematycznej dla mnie cebuli, nie ma podsmażania i tak już uwędzonego mięsa, szkoda mi zabaw z totalnie zbędną zasmażką. Czyste składniki, zero większej obróbki i kilka godzin czasu dla siebie. W moim przypadku nieco mniej, bo kapuśniak w wersji high, ale gdybym się zreflektowała, wolnowar szedłby pewnie o wiele dłużej, może od samego rana, a może i całą noc.
I jak zawsze - wszystko na oko (;


SKŁADNIKI:
- kapusta kiszona [słoik o pojemności 900ml]
- wędzony boczek [kawałek ok 8cm]
- wieprzowa wędzona kość [taka jeszcze z kawałkami mięsa, kawałek ok 15cm]
- kawałek kiełbasy o dobrym składzie [dałam dwa po ok 10cm]
- dwa duże ziemniaki [ponoć mogło być więcej]
- jedna niewielka marchewka
- ziele angielskie [3 ziarenka]
- jałowiec [3 ziarenka]
- kilka liści laurowych
- sól i pieprz do smaku + opcjonalnie kurkuma
- suszony majeranek
- woda*

Uruchomić wolnowar w celu jego rozgrzania na czas przygotowywania składników. Boczek pokroić w grubą kostkę, umieścić razem z kością i kiełbasą [w całości] w misie wolnowaru. Kapustę poszatkować [można ją odsączyć, a sok wypić, ale można go odlać do misy wolnowaru], ziemniaki obrać i pokroić w grubą kostkę, dodać do mięsa, dodać wszystkie przyprawy, zalać wodą. Po 2-3 godzinach dodać startą marchewkę. W międzyczasie przemieszać kilka razy sprawdzając jednocześnie, czy nie trzeba dolać więcej wody.
Po dodaniu marchewki gotować jeszcze 1-2 godziny. Całość ma zająć ok 4 godziny.**

UWAGI:
- kiełbas w wolnowarze wylądował bez krojenia, ponieważ nie jest to surowe mięso, nie chciałam żeby kawałki się rozpadły
* - początkowo wlałam ok 300ml wody, łącznie wlałam ok 600ml. Ilość płynów musicie dobrać sobie sami, zależnie od tego jak bardzo treściwą zupę chcecie otrzymać. W mojej miała przeważać wkładka.
** - po tym czasie przetrzymałam jeszcze ok 40 minut na programie low.
- dla wersji AIP usuwamy z przepisu ziemniaka, ziele angielskie, jałowiec i pieprz




Pin It

Barszcz z wolnowaru

Powodów, dla których zdecydowałam się na tę improwizację było kilka. Walory odżywcze buraków, które bardzo lubię na przykład. Albo to, że w tym roku, w przeciwieństwie do zeszłego trafiam na same nie spleśniałe okazy. No i też w naprawdę sporej mierze przyczyniła się do tego lipcowa choroba M, który tak strasznie zatęsknił za barszczem, że aż moja Mama musiała do nas przyjechać z zupą dla niego (;
Akurat w dniu jego gotowania M wracał z delegacji, więc spontanicznie padło na barszcz. Z ziemniakiem, z jajkiem, na wędzonce. Tak po polsku zupełnie.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w sumie ten barszcz to jedna wielka improwizacja, bo tak naprawdę nigdy nie robiłam barszczu, nie tylko z wolnowaru. I mało tego - przepisów na taki barszcz z wolnowaru nie znalazłam wcale, więc ryzyk fizyk.I jak wyszło? Ano tak, że dzień po ugotowaniu barszczu, kiedy smaki się już konkretnie przegryzły M zjadł dwie porcje i to tak łapczywie, że chyba jeszcze nie widziałam do w takiej akcji. No szok, umiem zupę (:


SKŁADNIKI:
- 1 wędzona golonka, niezbyt duża
- wędzone żeberka lub kości
- po 3 liście laurowe i kuleczki ziela angielskiego*
- 3-4 niezbyt duże buraki
- 3-4 małe ziemniaki*
- 1 marchewka
- sól, pieprz*, majeranek, kurkuma
- ocet jabłkowy lub sok z cytryny**
- ugotowane na twardo jajko do podania*

Golonkę oraz żeberka/kości umieszczamy w misie wolnowaru i zalewamy wodą, ok 1,5 litra. Dodajemy liście laurowe i ziele angielskie, włączamy wolnowar na poziom 2 i zapominamy na 2 godziny. Warzywa wyszorować, buraki i marchew zetrzeć na tarce, ziemniaki pokroić w kostkę.
Po tym czasie wyławiamy mięso. Dodajemy wszystkie warzywa***, sól, pieprz, kurkumę, ocet/sok z cytryny i majeranek. Z golonki odkrawamy skórę i zostawiamy w misie wolnowaru. Zapominamy na kolejne 2 godziny na poziomie 2. Po tym czasie ponownie doprawiamy, jeśli jest to konieczne, choć prawda jest taka, że smaki muszą się porządnie przegryźć, więc barszcz będzie dobry tak naprawdę dopiero następnego dnia.

UWAGI:
* - Wszystkie składniki oznaczone gwiazdką należy wykluczyć będąc na protokole autoimmunologicznym
** - podobno dobra jest też woda z kiszonych ogórków - nie próbowałam
*** - jeżeli zależy Wam na czasie, ziemniaki pomińcie, ugotujcie osobno, lub może wrzucicie je po pierwszej godzinie gotowania mięsa.

- Początkowo w garze wylądowała sama golonka. Żeberka dodałam dopiero wraz z burakami. Dlaczego? Ano dlatego, że obawiałam się zbytniej dominanty wędzonki w smaku. Zbytecznie - golonka wbrew pozorom nie oddała go zbyt wiele, ale można kombinować według własnych smaków.




Pin It

Wegański surowy deser z chia, czyli mała wariacja na temat lemon curd (paleo, raw)

W sumie to nie wiem jak to nazwać - czy bardziej luźna wariacja na temat lemon curdu, czy coś a la pudding cytrynowy z chia, czy po prostu do bólu ogólnikowo - deser cytrynowy, ale.. mam przed Wami.. kolejny nieprecyzyjny przepis! Przyznam, że to mi się często zdarza, przez co trochę niezręcznie potem wypisuje mi się proporcje, jednak ciężko coś uściślać, kiedy dodajemy 'do smaku', albo 'do konsystencji'. Na szczęście z tego się nie strzela - to po prostu deser w szkle. Będzie za rzadki, to się nie rozleje, a za gęsty.. no ciężko w sumie, żeby wyszedł za gęsty, zresztą sami zobaczycie (;
Deser ma tę zaletę, że w sumie wszystko w nim zależy od Was. Ja tylko daję sugestię surowego wegańskiego lemon curdu, tudzież puddingu cytrynowego, a Wy już sobie sami dosmaczajcie i bawcie się jego konsystencją. Ja tak na dobrą sprawę nawet nie wiem jakiej byłby mój, bo.. zjadł się zanim zastygł, tak bywa (;


SKŁADNIKI:
- 0,5kg cytryn*
- mleko kokosowe, ok 200-300ml**
- dowolny słód, sypki lub płynny
- nasiona chia, u mnie 3,5 łyżki***
+ opcjonalnie sproszkowana witamina C
+ suszona cięta skórka cytrynowa i borówki do przybrania

Po pierwsze cytryny muszą być bardzo dojrzałe, innymi słowy - muszą swoje wyleżeć aż staną się nieco pomarszczone i starawe z wyglądu, ale o wciąż czystej ładnej skórce. Takie należy wyszorować i sparzyć wrzątkiem, a następnie zetrzeć na tarce [najlepiej owiniętej folią gospodarczą] do rondelka, poprzekrawać na pół i przecedzając przez sitko, wycisnąć tyle soku ile tylko będzie się dało, a następnie dodać mleko i słód do smaku, można zblendować dla ujednolicenia. Nasiona chia zmielić w młynku do kawy na pył i wmieszać w mleczko cytrynowe, które następnie wystarczy już tylko przelać do pucharków/słoiczków i odstawić do całkowitego zastygnięcia, najlepiej 2-3 godziny. Przed podaniem przybrać owocami i posypać skórką.

UWAGI:
* - u mnie była to mała siateczka, wyszło 5 małych sztuk
** - konsystencja mleczka dowolna, może być zarówno rzadkie domowe jak i gęsta śmietanka z puszki
*** - przy opcji AIP/FOODMAP użyjcie żelatyny






Pin It

Lody dyniowo karobowe na patyku (wegańskie, paleo)

Od dłuższego czasu moją kolację stanowią przeważnie węglowodany, zaś od czerwca, może dłużej, są to często owoce. Zaczęło się od prostych deserów lodowych, poprzez ryż z owocami, aż do sałatek owocowych, ale powróćmy do tej pierwszej opcji. Deser lodowy to w moim przypadku były po prostu zmrożone owoce zmiksowane ze śmietanką kokosową i wstawione ponownie do zamrażarki na 10-15 minut już w pucharku. Typowymi lodami ciężko więc było to nazwać, ot słodki, pysznie lodowaty mus o dowolnym smaku. Podstawą był oczywiście banan, do którego na spółkę wygrzebałam zmrożone truskawki, a wraz za nimi.. pojemniczek puree z pieczonej dyni <3 bomba! Kompletnie o nim zapomniałam, a że dynię uwielbiam, postanowiłam i ją wmiksować w masę. Co mi wyszło? Mały okropny uzależniacz, śmietankowe, kremowe o wyraźnym posmaku dyni.. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, ale że do jesieni daleko, a o świeżą dynię teraz ciężko, postanowiłam użyć kupnej mrożonej dyni. Jej smak wprawdzie nie jest tak rewelacyjny, jak smak pieczonej hokkaido, ale daje radę w podobnym stopniu - śmiało można zamienić, a resztę przeczytacie poniżej (:
Przed Wami kolejne lody tego lata, dyniowo-bananowe z karobem, kolejny raz w brzydkich i co do Ikei niepodobne, niepraktycznych foremkach, no ale jak się nie ma co się lubi, to.. przynajmniej stara się doceniać, że ma się cokolwiek (;



SKŁADNIKI
[na 6 małych lodów]
- ok 175g dyni
- 1 i 1/2 dojrzałego banana (moje prawie rozpadały się w rękach)
- cynamon
- karob
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego

Dynię, jeśli surowa należy uprzednio pokroić w kostkę i upiec, jeśli mrożona, udusić do miękkości. Ostudzić, przełożyć do blendera, dodać banana, cynamon i mleko, a następnie zblendować na jednolitą masę. Całość przelać do dwóch szklanek dzieląc na dwie części, niekoniecznie na pół - wedle uznania. Do jednej ze szklanek dodać karob w ilości dowolnej i wymieszać do połączenia.
Foremki napełniać naprzemiennie "czystą" i karobową masą. Mrozić przez kilka godzin, a przed konsumpcją przelać foremki wrzątkiem, w celu sprawnego wyjęcia loda ze środka.

UWAGI:
Przepis ląduje pod tagiem AIP-FODMAP, dla tych którzy mogą sobie pozwolić na karob, lub wprowadzają karob/kakao do rozszerzenia diety. W przeciwnym razie odkładamy karob na bok i robimy lody jednokolorowe (:





Pin It

Lody sorbetowo śmietankowe z mango i banana; paleo-wegańskie

Pierwsze mango w tym roku kupiłam gdzieś w pierwszych dniach czerwca. Jakoś do tej pory raczej stroniłam od mango, jak i od większości egzotycznych owoców.. jak od większości owoców, choć widzę, że niepotrzebnie. To jednak wyglądało wybitnie zachęcająco, więc stwierdziłam, że dam mu szanse. Pokroję w kostkę, zamrożę, a później zmiksuję z mlekiem kokosowym na lody. O te, sprzed dwóch lat KLIK. Tak więc kupiłam, zamknęłam w szafce na 2-3 dni, żeby lepiej dojrzało. Kiedy przyszedł już jego dzień, rozkroiłam i podczas krojenia spróbowałam jednej z kosteczek i.. odpłynęłam. Mango nie doczekało się niczego, bo zjadłam je całe od razu :D Od tamtej pory mango mam w szafce non stop w ilości sztuk co najmniej jednej, a lodów jak nie było tak nie ma.. No, do dziś. Powodem było w sumie to, że nazbierało mi się nagle zbyt dużo mango, więc wybrałam niezbyt wielkie i stwierdziłam, że poświęcę je na lody.
Tym razem w nieco innej formie, lodów na patyku i jeśli mam być szczera, nie porwała mnie ta forma. Jednak polecam masę mieszaną w trakcie mrożenia dla uniknięcia lodowych kryształków, które są wyczuwalne w lodach. Do tego same patyczki foremek wyglądem nie zachwycają, ale kończąc narzekania, lody wyszły super - z jednej strony sorbetowe słodko-kwaśne mango, z drugiej śmietankowy banan, a patyczki zawsze można kupić drewniane (;



SKŁADNIKI:
- 1 niewielkie, mocno dojrzałe mango
- 1 banan
- 3-4 łyżeczki mleka kokosowego

opcjonalne dodatki:
- cynamon
- sok z cytryny/witamina C w proszku
- syrop klonowy/ksylitol

Oba owoce obrać i pokroić w mniejsze cząstki. Zmiksować oddzielnie, w tym banana z mlekiem kokosowym. W razie potrzeby doprawić do smaku, pamiętając, że schłodzona masa jest mniej słodka niż ta o temperaturze pokojowej. Obie masy przelewać naprzemiennie do foremek, które następnie należy umieścić w zamrażarce na kilka godzin.

UWAGI:
- moje mango tym razem było.. no po prostu mdłe, nie wiem, taki egzemplarz. Dlatego postanowiłam je dosmaczyć, a że zależało mi na uzyskaniu słodko-kwaśnego sorbetu, posłużyłam się słodem i witaminą C. To działa :D
- jeżeli chcemy dosładzać lody, łatwiej będzie nam, jeżeli do miksowania użyjemy uprzednio pokrojonych w kostkę i zmrożonych owoców. Należy jednak wszystkie czynności wykonywać dosyć sprawnie, żeby owoce się nie rozmroziły.
- jeżeli postanowimy pracować na mrożonych owocach, a macie zamrożone przy okazji mleko kokosowe to nie, nie polecam tego połączenia.


Pin It

Warzywa korzeniowe pieczone w rozmarynie i maśle

To jest potrawa tak prosta, że zastanawiałam się przez chwilę czy wrzucić przepis na bloga, czy pozostawić go jako wpis na samym FP
Niemniej skoro ktoś gdzieś kiedyś zainspirował mnie właśnie takim wpisem, to uważam, że jednak jest przydatny (;
Początkowo miałam po prostu zrobić na dziś coś z burakiem. Początkowo miała to być dawno nie jedzona sałatka z buraka i batata, z tym że bez nabiału, ani jakiejkolwiek zieleniny, której zresztą nie posiadałam, więc pomysł przerodził się w upieczenie obu warzyw razem w przyprawach. A że udało mi się też kupić całkiem sporo pięknych maleńkich pieczarek, które miały wylądować w wolnowarze i że szczęśliwie pieczarek jak i innych warzyw było wystarczająco dużo, aby nie pomieścił ich sam jeden wolnowar, więc.. wyszło jak wyszło (:


SKŁADNIKI:
[1 porcja]
- 2 małe buraki
- 1/3 niewielkiego batata
- 1 niewielka pietruszka
- 2 marchewka
- garść pieczarek [u mnie 10 małych]
- masło klarowane
- dowolne przyprawy [u mnie rozmaryn, sól, pieprz* i odrobina tymianku]
+ dla dobrze tolerujących cebula i czosnek

Piekarnik nastawić na 200 stopni. W żaroodpornym naczyniu umieścić kawałek masła klarowanego i umieścić w piekarniku do czasu, w którym masło się rozpuści.
Warzywa dokładnie wyszorować i pokroić w kostkę. Polecam dobrać wielkość cząstek warzyw proporcjonalnie do czasu pieczenia. Na większe kawałki najlepiej pokroić batata, marchewkę i pietruszkę na średnie, a buraki na najmniejsze.
Roztopione masło oprószyć solą, pieprzem oraz rozmarynem, dodać warzywa i obtoczyć je w tłuszczu. Umieścić ponownie w piekarniku i piec do miękkości, ok 20 minut.
U mnie z kawałkiem szarpanego indyka pieczonego przez moją Mamę (;

UWAGI:
* - na AIP do pominięcia
- inne przyprawy, które dodadzą smaku warzywom, a które dodaję praktycznie zawsze to kurkuma i słodka wędzona papryka, batat polubi się również z cynamonem
- masło można zastąpić smalcem, a w wersji wegańskiej olejem kokosowym lub oliwą
- jak pisałam wyżej - rewelacyjnie sprawdzą się poukładane pomiędzy warzywami cząstki cebuli i czosnku, ten można poukładać jako pojedyncze ząbki lub w postaci przekrojonej wzdłuż całej główki. Idealnie nada się na masełko do smarowania upieczonych warzyw (;




Na przednówku - na wzmocnienie  Na przednówku na wzmocnienie
Pin It

Bezglutenowa tarta jabłkowa z bezą

Tak właśnie wygląda pieczenie ciast w moim przypadku - łatwiej zjeść banana czy daktyla i mieć spokój, niż upiec całą blachę pysznego ciasta i .. nie mieć spokoju! (;
Stąd też piekę wyjątkowo rzadko, mimo że bardzo to lubię. W sumie nawet nie pomagają plany pieczenia w maleńkich foremkach, takich ciast na raz - zapominam i już. Tak akurat wyszło w ostatnich tygodniach, że bywam co sobotę u mojego Taty. Nie wszystko miałam czas udokumentować i już niewiele by brakowało, a i ta tarta nie doczekałaby się swojego zdjęcia. Tak to jest kiedy ma się zbyt wiele na głowie, a doba taka krótka. No ale udało się i jest - i ja zadowolona, że mogłam coś upiec i Tacie smakowało, można odhaczyć i czekać na następną sobotę i w sumie jeszcze następną, bo planów mam od dawna kilka, a możliwości do zrealizowania niewiele. Soboto przybywaj! (;


SKŁADNIKI:
spód:
- 1 szklanka mąki [50:50 kasztanowa i kokosowa]
- 100g pokrojonego w kostkę zimnego masła
- 1 żółtko
- 2-3 łyżeczki cynamonu
- opcjonalnie 1 łyżka cukru kokosowego

nadzienie:
- 2,5 szklanki tartych duszonych jabłek*
- garstka suszonej ciętej żurawiny bez cukru
- cynamon, ilość dowolna
- 1,5 łyżeczki skrobi [u mnie mąka ararutowa]
- dowolny słód do smaku
- sok z cytryny, również do smaku

beza:
- 2 białka
- ksylitol o gramaturze białek
- 1 płaska łyżeczka skrobi [u mnie mąka ararutowa]
- 1 łyżeczka octu jabłkowego

Składniki na ciasto połączyć siekając nożem, a następnie zagnieść rękoma w jednolitą masę formując z niej kulę. Drugą opcją jest zmieszanie wszystkich składników w blenderze - opcja o wiele szybsza.
Gotowym ciastem wyłożyć spód i brzegi formy o wymiarach 11x23 lub tortownicy o średnicy ok 23cm. Spód ponakłuwać widelcem i odstawić do lodówki.
Składniki na masę połączyć doprawiając według własnego smaku. Na końcu dodać mąkę, przemieszać i wyłożyć spód formy.
*Jeśli nie posiadacie gotowych duszonych jabłek, należy wybrać, myślę, że ok trzy sztuki, obrać ze skórki i zetrzeć na tarce/w blenderze, a następnie przełożyć do rondelka z odrobiną masła i dusić do miękkości razem z cynamonem. Na końcu doprawić i dodać żurawinę oraz skrobię.
Formę z ciastem i farszem wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekać przez ok 8 minut.
Białka umieścić w szklanym bądź metalowym naczyniu o wąskim dnie i wyższych ściankach i ubijać za pomocą trzepaczki lub blendera z końcówką do ubijania. Kiedy białka zaczną formować się we w miarę jednolitą białą masę, stopniowo dodawać ksylitol i ubijać aż białka staną się gęste i będą trzymały się dna po odwróceniu ich do góry nogami. Wówczas wmieszać delikatnie ocet ze skrobią.
Wyłożyć na podpieczone ciasto formując dowolne kształty, wstawić do piekarnika i dalej piec przez ok 10-15 minut, a następnie skręcić temperaturę do 130 stopni i suszyć przez ok 2-3 godziny, lub do momentu, w którym beza będzie już sucha i stanie się chrupiąca.






Pin It

Aromatyczne bitki w tartych warzywach

Bardzo prosta i szybka w przygotowaniu potrawa, jedna z moich ulubionych. Nic dziwnego, skoro została zapoczątkowana przez mojego Tatę, którego pomysłami często się inspirowałam, jeszcze mieszkając z rodzicami. Bo trzeba przyznać, że Tata gotuje rzadko, ale za to wybitnie smacznie (sorry Mamo (; ). Pierwowzór wyglądał dokładnie tak: KLIK, danie nr 6, na samym końcu. Wciąż zachowuje pierwotną formę, choć przeszło kilka modyfikacji - zmienia się mięso, zmienia się dodatki smakowe, ale podstawa wciąż jest ta sama - porządnie rozbite zamarynowane mięso i tarte warzywa korzeniowe.
Jaki jest kolejny plus? Totalna dowolność zarówno w rodzajach mięsa jak i proporcjach warzyw. Chcesz karczek lub wolisz wieprzowinę albo drób - droga wolna. Nie lubisz posmaku pietruszki? Dodaj seler lub batata. Wszystko wedle uznania (;



SKŁADNIKI:
[2 porcje]
- 3 plastry dowolnego mięsa*
- 2-3 plasterki boczku wędzonego
- kilka pieczarek
- 2 duże marchewki
- 1 niewielka pietruszka
- kilka ząbków czosnku
- pół cebuli
- przyprawy: sól, pieprz***, kurkuma, kolendra, liść laurowy, ziele angielskie*** + inne dowolne zioła

Mięso rozbić tłuczkiem, najlepiej przez folię, na cienkie plasterki uważając jednocześnie, aby nie przedziurawić plastrów na wylot. Oprószyć solą, pieprzem i kurkumą. Jeśli nie zależy nam na czasie, można mięso zamarynować. W tym celu wystarczy obłożyć je czosnkiem i cebulą, dodać liście laurowe, ziele angielskie i kolendrę. Można dodać trochę musztardy dijon. Odstawić na kilka godzin, lub na całą noc, do przegryzienia smaków.
W rondlu/na patelni o szerokim dnie** umieścić pokrojony w kostkę boczek, nastawić na najniższy płomień i podgrzewać przez chwilę, aż z boczku wytopi się tłuszcz. Jeśli będzie go za dużo, można go odlać. Na rozgrzany boczek przełożyć plastry mięsa i zaraz po tym dodać pieczarki, cebulę, czosnek oraz liść laurowy z zielem angielskim. Mięso obsmażyć z dwóch stron aż się nieco zetnie, co jakiś czas mieszając ze sobą resztę składników.
Marchew i pietruszkę wyszorować pod bieżącą wodą, odciąć końcówki i zetrzeć. Kiedy mięso będzie już lekko obsmażone z obu stron, przykryć całość warzywami i dusić przez chwilę, aż te zmniejszą swoją objętość. W razie konieczności w trakcie duszenia można podlać odrobiną wody lub bulionu. Dusić pod przykryciem do miękkości.

UWAGI:

* - u mnie w użyciu jest zazwyczaj karczek, rzadziej schab (na zdjęciach), raz trafiły się sznycle z piersi indyczej. Może to też być polędwica wołowa lub cielęca, albo piersi z kurczaka.
** - jedyne naczynie o szerokim dnie, jakie posiadam, to spora patelnia z powłoką ceramiczną, natomiast od siebie polecam wybór naczynia ze stali nierdzewnej - nie wiem dlaczego, jednak potrawa duszona w stali smakuje o wiele lepiej, więc jeśli macie wybór, nawet się nie zastanawiajcie.
*** - niedozwolone na AIP
- w swoim przepisie użyłam marchewki i pietruszki, ale może to też być pasternak, batat lub seler, wedle uznania.
- polecam również dodatek cienko skrojonego pora - ja raczej nie używam, bo różnie go toleruję, jednak bardzo ładnie komponuje się z resztą.
- inne dodatki, o jakich warto pomyśleć w komponowaniu potrawy to suszone grzyby [część polecam sproszkować] lub suszone pomidory.



Pin It

Trufle cynamonowe z suszonych jabłek, bezglutenowe, paleo

I ostatni świąteczny przepis na blogu tej zimy. Jedne z chyba najprzyjemniejszych jakie zrobiłam w tym roku [choć moje serce skradły mimo wszystko kuleczki rafaello (: ], mięciutkie, ale trzymające dobrze formę, wilgotne, nieco za słodkie jak dla mnie, ale równie kwaśne, czyli jedno z moich ulubionych połączeń smakowych.
Jakiś czas temu trafiłam na mąkę z batatów i jabłkową, obie dostępne z całą pewnością w Stanach, niewiele o nich wiem, ale zaciekawiły mnie. Nie jestem pewna, czy mąka jabłkowa to to samo, co udało mi się uzyskać, czyli zblendowane na wiór suszone jabłka, jednak takie jabłka są zdecydowanie godne uwagi. Nieekonomiczne to jak diabli, bo jabłek nasuszyć trzeba multum za taką garstkę pyłu, ale zastosowań ma na pewno wiele. Tutaj - jako baza smakowa trufli oraz proszek wiążący wilgoć, a jednocześnie nie tak suchy i zamulający jak mąka kokosowa.
Myślę jednak, że najlepiej jest suszyć jabłka kwaśne - zawsze łatwiej dosłodzić niż stawać na głowie z ujmowaniem słodyczy, ale to już osobiste preferencje.


Składniki:
- 9 daktyli
- 1-2 łyżeczki cynamonu
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- woda
- ok 20g suszonych jabłek, najlepiej w cienkich plasterkach, tzn chipsów
+  do regulacji struktury/słodyczy masy - mąka kokosowa, cynamon, pasta waniliowa, kakao, dowonie
+ karob/kakao do obtoczenia[ominąć na AIP]

Daktyle posiekać, umieścić w szklance razem z cynamonem i wiórkami, zalać wodą do ok 3/4 objętości i zostawić na noc lub na kilka godzin, aż składniki wchłoną wodę.
Jabłka zmielić w blenderze na pył* za pomocą ostrzy do siekania. Dodać zawartość szklanki i ponownie zmielić, a następnie odstawić masę na jakiś czas, aż wchłonie się cała wilgoć. Zależnie od konsystencji oraz smaku masę można modyfikować dodając więcej cynamonu lub mąki kokosowej, do momentu, w którym całość da się ulepić w jednolitą bryłę.
Formować kule dowolnej wielkości [polecam robić to w rękawiczkach], a następnie obtaczać w kakao/karobie i schłodzić.
Przechowywać w lodówce maksymalnie dwa tygodnie.

UWAGI:
* - blendowałam zarówno chipsy jak i ćwiartki - te pierwsze nadają się lepiej, ćwiartki nawet nie zostały skaleczone przez ostrza. Może to być kwestia blendera lub wilgoci, bo jednak chipsy są bardziej suche. Uzyskałam dosyć jednolity pył, ale pozwoliłam sobie na zachowanie również i większych cząstek jabłek dla różnorodności w konsystencji
- poza AIP dla urozmaicenia można dodać orzechy i inne smakołyki (;




Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl