Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

Kapuśniak z wolnowaru

Ostatnim razem robiłam kapuśniak prawdopodobnie wraz z postem, który zamieściłam tu ze dwa lata temu, a chodził za mną od dawna, tylko za każdym razem brakowało mi albo kapusty, albo boczku. No albo akurat na obiedzie u rodziców wypadł kapuśniak i nie trzeba było robić samodzielnie (;
No ale w końcu się udało skompletować wszystko, więc - są mrozy, jest kapusta, jest boczek - będzie kapuśniak! Tym razem postawiłam na większą prostotę i większą wygodę (dzięki panie wolnowar). Nie ma problematycznej dla mnie cebuli, nie ma podsmażania i tak już uwędzonego mięsa, szkoda mi zabaw z totalnie zbędną zasmażką. Czyste składniki, zero większej obróbki i kilka godzin czasu dla siebie. W moim przypadku nieco mniej, bo kapuśniak w wersji high, ale gdybym się zreflektowała, wolnowar szedłby pewnie o wiele dłużej, może od samego rana, a może i całą noc.
I jak zawsze - wszystko na oko (;


SKŁADNIKI:
- kapusta kiszona [słoik o pojemności 900ml]
- wędzony boczek [kawałek ok 8cm]
- wieprzowa wędzona kość [taka jeszcze z kawałkami mięsa, kawałek ok 15cm]
- kawałek kiełbasy o dobrym składzie [dałam dwa po ok 10cm]
- dwa duże ziemniaki [ponoć mogło być więcej]
- jedna niewielka marchewka
- ziele angielskie [3 ziarenka]
- jałowiec [3 ziarenka]
- kilka liści laurowych
- sól i pieprz do smaku + opcjonalnie kurkuma
- suszony majeranek
- woda*

Uruchomić wolnowar w celu jego rozgrzania na czas przygotowywania składników. Boczek pokroić w grubą kostkę, umieścić razem z kością i kiełbasą [w całości] w misie wolnowaru. Kapustę poszatkować [można ją odsączyć, a sok wypić, ale można go odlać do misy wolnowaru], ziemniaki obrać i pokroić w grubą kostkę, dodać do mięsa, dodać wszystkie przyprawy, zalać wodą. Po 2-3 godzinach dodać startą marchewkę. W międzyczasie przemieszać kilka razy sprawdzając jednocześnie, czy nie trzeba dolać więcej wody.
Po dodaniu marchewki gotować jeszcze 1-2 godziny. Całość ma zająć ok 4 godziny.**

UWAGI:
- kiełbas w wolnowarze wylądował bez krojenia, ponieważ nie jest to surowe mięso, nie chciałam żeby kawałki się rozpadły
* - początkowo wlałam ok 300ml wody, łącznie wlałam ok 600ml. Ilość płynów musicie dobrać sobie sami, zależnie od tego jak bardzo treściwą zupę chcecie otrzymać. W mojej miała przeważać wkładka.
** - po tym czasie przetrzymałam jeszcze ok 40 minut na programie low.
- dla wersji AIP usuwamy z przepisu ziemniaka, ziele angielskie, jałowiec i pieprz




Pin It

Barszcz z wolnowaru

Powodów, dla których zdecydowałam się na tę improwizację było kilka. Walory odżywcze buraków, które bardzo lubię na przykład. Albo to, że w tym roku, w przeciwieństwie do zeszłego trafiam na same nie spleśniałe okazy. No i też w naprawdę sporej mierze przyczyniła się do tego lipcowa choroba M, który tak strasznie zatęsknił za barszczem, że aż moja Mama musiała do nas przyjechać z zupą dla niego (;
Akurat w dniu jego gotowania M wracał z delegacji, więc spontanicznie padło na barszcz. Z ziemniakiem, z jajkiem, na wędzonce. Tak po polsku zupełnie.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w sumie ten barszcz to jedna wielka improwizacja, bo tak naprawdę nigdy nie robiłam barszczu, nie tylko z wolnowaru. I mało tego - przepisów na taki barszcz z wolnowaru nie znalazłam wcale, więc ryzyk fizyk.I jak wyszło? Ano tak, że dzień po ugotowaniu barszczu, kiedy smaki się już konkretnie przegryzły M zjadł dwie porcje i to tak łapczywie, że chyba jeszcze nie widziałam do w takiej akcji. No szok, umiem zupę (:


SKŁADNIKI:
- 1 wędzona golonka, niezbyt duża
- wędzone żeberka lub kości
- po 3 liście laurowe i kuleczki ziela angielskiego*
- 3-4 niezbyt duże buraki
- 3-4 małe ziemniaki*
- 1 marchewka
- sól, pieprz*, majeranek, kurkuma
- ocet jabłkowy lub sok z cytryny**
- ugotowane na twardo jajko do podania*

Golonkę oraz żeberka/kości umieszczamy w misie wolnowaru i zalewamy wodą, ok 1,5 litra. Dodajemy liście laurowe i ziele angielskie, włączamy wolnowar na poziom 2 i zapominamy na 2 godziny. Warzywa wyszorować, buraki i marchew zetrzeć na tarce, ziemniaki pokroić w kostkę.
Po tym czasie wyławiamy mięso. Dodajemy wszystkie warzywa***, sól, pieprz, kurkumę, ocet/sok z cytryny i majeranek. Z golonki odkrawamy skórę i zostawiamy w misie wolnowaru. Zapominamy na kolejne 2 godziny na poziomie 2. Po tym czasie ponownie doprawiamy, jeśli jest to konieczne, choć prawda jest taka, że smaki muszą się porządnie przegryźć, więc barszcz będzie dobry tak naprawdę dopiero następnego dnia.

UWAGI:
* - Wszystkie składniki oznaczone gwiazdką należy wykluczyć będąc na protokole autoimmunologicznym
** - podobno dobra jest też woda z kiszonych ogórków - nie próbowałam
*** - jeżeli zależy Wam na czasie, ziemniaki pomińcie, ugotujcie osobno, lub może wrzucicie je po pierwszej godzinie gotowania mięsa.

- Początkowo w garze wylądowała sama golonka. Żeberka dodałam dopiero wraz z burakami. Dlaczego? Ano dlatego, że obawiałam się zbytniej dominanty wędzonki w smaku. Zbytecznie - golonka wbrew pozorom nie oddała go zbyt wiele, ale można kombinować według własnych smaków.




Pin It

Zupa pomidorowa z wolnowaru

Jakiś czas termu na facebooku chwaliłam się prezentem, jakim jest wolnowar, czyli sprzęt, o którym marzyłam od dawna, ale jakoś nie było mi po drodze z jego zakupem. Na pierwsze potrawy nie musiał zbyt długo czekać, bo do jego wykorzystywania zabrałam się dwa dni później, ale dopiero którąś potrawę z rzędu udało mi się sfotografować - taki urok pracy na dwie zmiany i nieuchronnie skracającego się dnia, a co za tym idzie światła dziennego.
Jeśli zupa pomidorowa, to tylko na rosole i tylko z pomidorów, a jeśli do tego są to miękkie, mocno dojrzałe domowe pomidory, to chyba już nie ma nic lepszego (: Rosół oczywiście też wolnowarzony, bo innego sobie już nie wyobrażam, mimo że moje jelita niestety nie tolerują go najlepiej.
Zupa jest bardzo treściwa, z gęstą wkładką, dlatego spokojnie wystarczy jako jednodaniowy obiad na 2-3 dni (:


SKŁADNIKI:
- 1,5 litra bulionu mięsnego
- 1kg mocno dojrzałych mięsistych pomidorów
- ok 200ml przecieru pomidorowego lub passaty
- 1 średnia pietruszka
- 1 duża marchewka
- 1 niewielka cebula
- ocet jabłkowy do smaku
- przyprawy: 4 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, sól, pieprz, kurkuma, wędzona papryka
+ kawałki mięsa z bulionu
opcjonalnie skóra z wędzonego boczku lub inne 'smaczki'

Wolnowar nastawić na poziom 1, wlać do misy bulion. Marchewkę i pietruszkę wyszorować i zetrzeć na tarce, cebulę pokroić w grubą kostkę. Pomidory naciąć w krzyż z obu stron, sparzyć gorącą wodą i obrać, a następnie rozgnieść w rękach lub pokroić w kostkę i umieścić w bulionie razem z warzywami, liściem laurowym i zielem angielskim. Gotować 6 godzin. Po tym czasie dodać przecier pomidorowy oraz resztę przypraw do smaku. Przestawić wolnowar na poziom 2 i gotować przez następne 2 godziny. Podawać z kawałkami mięsa pozostałymi po gotowaniu bulionu i dowolną zieleniną.




Jesienne zupy
Pin It

Rozgrzewający kapuśniak z wędzonym boczkiem

Zdecydowanie ulubioną formą obiadu w jesienno zimowym okresie jest zupa. Przyznaję, nieczęsto pojawia się na stole w ostatnim czasie, jednak nic nie jest w stanie tak rozgrzać w momencie kiedy za oknem jest naprawdę zimno [choć kolejny raz zima jest dla nas wyjątkowo łaskawa, co w najmniejszym stopniu mi nie przeszkadza (; ], jak gęsta, aromatyczna, kaloryczna zupa.
Taki jest między innymi kapuśniak, który w tym miesiącu jemy już kolejny raz, bo w końcu doczekałam się kapusty kiszonej bez kminku, którego szczerze nienawidzę. Tak więc wielki gar wypełniony zupą z mięsem już napoczęty, reszta czeka na jutrzejszy obiad - jeszcze smaczniejszy, po porządnym przegryzieniu się smaku wędzonego mięsa z aromatem kapusty (:

Zupa jest również odpowiedzią na pytanie co zrobić z rosołem - zrobić na nim kapuśniak! Poniżej przepis, jak zwykle najlepiej - na oko. Zupa z niego wychodzi bardzo treściwa głównie ze względu na ilość kapusty, co oczywiście można modyfikować zależnie od potrzeb.


SKŁADNIKI:
- ok 2 litry rosołu z kości
- ok 80 dag kiszonej kapusty [może nawet kilo?]
- 25-30 dag wędzonego boczku
- 1 średnia kiełbaska [dokładnie taka jak na zdjęciach]
- 1 średnia cebula
- 1 kopiasta łyżeczka smalcu [u mnie gęsi]*
- 1 kopiasta łyżeczka mąki ararutowej lub innej dowolnej mąki*
- 2-3 ziarenka ziela angielskiego
- 2 liście laurowe
- sól oraz pieprz
- majeranek suszony
- kawałek marchewki i pietruszki surowych lub ugotowanych uprzednio w rosole**
+ dla ziemniaczanych maniaków 1 duży ziemniak dla zagęszczenia, obrany i pokrojony w kostkę***

Odpowiednio duży garnek z rosołem wstawić na gaz i delikatnie podgrzać. Kapustę rozdrobnić krojąc nożem o szerokim ostrzu, dodać do rosołu. Dodać ziele angielskie oraz liść laurowy, zagotować, gotować do miękkości. Jeśli zależy nam na dodaniu ziemniaka, gotujemy go oddzielnie w małym rondelku.
W tym czasie przygotować mięso oraz zasmażkę. Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić razem z pokrojonym boczkiem oraz kiełbasą. Oddzielnie stopić smalec, na rozgrzany wsypać mąkę jednocześnie mieszając do delikatnego zrumienienia, podlać odrobiną zimnej wody i dalej mieszając do zagotowania. Przelać do garnka z zupą, dodać mięso z cebulą oraz ugotowanego ziemniaka, jeśli nie dodaliśmy wcześniej surowego do kapusty. Całość wymieszać, doprawić solą, pieprzem oraz otartym majerankiem. Dodać startą marchewkę i pietruszkę.

UWAGI:
* - zasmażkę można pominąć, jest tu tylko opcją i nie wypływa znacząco na zupę, to znaczy - jest jak najbardziej ok, ale i bez niej zupa będzie smaczna (:
** - jeśli po rosole nie zostały nam żadne warzywa, surową marchew i pietruszkę ścieramy na tarce i dodajemy do bulionu razem z kapustą
*** - ziemniak według mnie jest tutaj zbędny, niemniej podnosi kaloryczność i jest dodatkowym węglowodanem w zupie, więc według indywidualnych preferencji można go dodać lub pominąć, ewentualnie zamienić na batata.
- jeśli wciąż nam za mało mięsa, można dodać mięso z rosołu, o ile w ogóle nam po rosole cokolwiek zostało [bo jak wiadomo mięsu z rosołu nie można się oprzeć (: ].
- podobno wskazany jest kminek - podobno, dla mnie to tylko pogłoski, przepis jest dla tych, którym najmniejsze ziarnko kminku nie przejdzie przez usta (;





Pin It

Zupa krem z batata i brokuła

Zimowy okres jest zdecydowanie sezonem na ciężkie rozgrzewające posiłki. Na szczęście ani mrozy ani zima jako tako nie dają się nam jeszcze we znaki, ale mimo to czasem odczuwamy potrzebę rozgrzania się posiłkiem, który na długo zachowuje swoją temperaturę, na przykład w chwili przeziębienia, które właśnie jakimś cudem mnie dopadło. Taką opcją będzie na pewno gęsta zupa krem na bazie warzyw korzennych. Dla mnie osobiście jest to najlepszy sposób na sycący, ale jednocześnie nieobciążający żołądka posiłek.
Zupa jest banalna. Nie wymaga wielu składników, żadnych skomplikowanych czynności, a jej przyrządzenie zabierze nam 15-20 minut.
Podana wersja jest zgodna z zasadami protokołu, oraz FODMAP dla tych, którzy dobrze tolerują brokuły i bataty.




SKŁADNIKI:

- 2 marchewki
- 1 pietruszka
- 1 niewielki batat
- średniej wielkości główka brokuła
- 1 litr bulionu [najlepiej tłustego wywaru z mięsa]
- opcjonalnie mleko kokosowe do rozrzedzenia zupy
- do smaku: sól, kurkuma, tymianek lub inne ulubione zioła

dla osób nie będących na protokole można włączyć pieprz, chilli, słodką paprykę, curry, oraz suszone pomidory, pestki dyni i słonecznika do przybrania

Bulion umieścić w odpowiednio dużym garnku na średnim ogniu, przykryć pokrywą i zagotować. W tym czasie umyć i obrać warzywa [powinny być w temperaturze pokojowej], a następnie pokroić na mniejsze kawałki. Kiedy bulion zacznie się gotować, dodać rozdrobione warzywa, ponownie przykryć i odczekać do momentu wrzenia. Od tej chwili gotować ok 4 minuty, do miękkości, następnie lekko przestudzić i zblendować na jednolity krem. Przyprawić do smaku.



Wegetariański obiad IV Zupa na jesień
Pin It

Gazpacho - hiszpański chłodnik z pomidorów

Gazpacho zawsze było jedną z tych rzeczy, których się wzbraniałam, jak zresztą każdego warzywnego chłodnika. No bo jak to, zmiksowane warzywa na zimno, bez gotowania, tak jak koktajl? Przecież lubiłam pomidory, tak samo jadłam paprykę i ogórki i nawet w jednoczesnym połączeniu, nawet w zupie.. Ale takiej na ciepło, chłodnik kojarzył mi się z warzywnym koktajlem dla wariatów [ bo przecież jak koktajl to TYLKO owocowy (; ].
Ile lat musiało upłynąć zanim przestałam mówić 'nie, dziękuję? Nie ma się czym  chwalić, ale za to cieszę się, że udało mi się przekonać do nowego smaku i to do tego stopnia, że teraz każdy obiad w upalny dzień mógłby się składać tylko z chłodnej zupy (:



SKŁADNIKI*:
- 4 pomidory
- 1 duża papryka o dowolnym kolorze [u mnie czerwona]
- 1 świeży ogórek
- domowy sok pomidorowy, u mnie ok 330ml**
- 2  duże ząbki czosnku
- oliwa z oliwek i ocet balsamiczny do smaku
- sól i pieprz
- opcjonalnie dowolne zioła [bazylia, oregano, prowansalskie, czubryca zielona]
- pokrojone w kostkę suszone pomidory do przybrania

Wszystkie składniki prócz suszonych pomidorów [czosnek wrzucam w całości, ale można go wynieść przez praskę pod koniec miksowania] umieścić w blenderze i miksować przez kilka minut na jednolity płyn. W razie potrzeby doprawiać do smaku.
Gotowe gazpacho wstawić do lodówki*** na co najmniej 30 minut do godziny, schłodzone rozlewać do talerzy/kubków i skropić ponownie odrobiną oliwy [u mnie olej z lnianki] oraz posypać suszonymi pomidorami.

Gazpacho najwygodniej jest przybrać grzankami lub tostami z chleba tostowego. Dla takich zwydziwianych jak ja dobry będzie pięciominutowy chlebek z TEGO przepisu. Tym razem na bazie mąki kokosowej, z pestek dyni i z dodatkiem mąki konopnej, a smaczek stanowią ziarna sezamu, trochę suszonych pomidorów i czarnuszka.






* proporcje składników można, a nawet trzeba ustalać samodzielnie, według uznania. Chodzi tu przede wszystkim o uzyskanie pożądanego smaku, ale i konsystencji - zależnie od ilości użytego soku lub warzyw otrzymamy płynną zupę do popijania z kubka, lub bardziej gęsty krem do wyjadania łyżką.

** domowy sok pomidorowy można zastąpić na dwa sposoby - dobrej jakości kupnym sokiem lub miąższem z pomidorów - jeśli robicie dużo sałatek lub tak jak ja, do kanapek wykrawacie pestki tak, aby kanapka nie nawilgnęła, miąższ z pomidorów wraz z pestkami można odlewać do kubeczka przez dzień - dwa.

*** proces chłodzenia zupy na pewno przyspieszy samo trzymanie warzyw w lodówce przed ich użyciem.

Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl