Ciasteczka Samoa - bezglutenowe wegańskie paleo

W momencie przechodzenia na protokół wiedziałam, że gdzieś w listopadzie powinnam już z niech schodzić. O święta więc się nie martwiłam, bo o ile gluten i nabiał byłyby wciąż wykluczone [czego nawet się nie spodziewałam odstawiając je w kwietniu, jak życie weryfikuje nasze założenia (; ], o tyle miał pozostać cały wachlarz możliwości diety paleo, a w ostateczności z dołączeniem mąki gryczanej czy amarantusowej, może trochę jagła.. Okazuje się, że na święta czeka mnie protokół w dalszym ciągu. Nie taki stuprocentowy na szczęście, ponieważ faktycznie drobnymi krokami będę wprowadzała nowe produkty, toteż na czas świąt częściowo włączę jajka, orzechy i nasionka.
Pochodzę z regionu, w którym tradycją jest pieczenie drobnych świątecznych ciasteczek w ogromnych ilościach. Jest to wiele tradycyjnych, powielanych z roku na rok przepisów, oraz drobne zmiany, różne nowości pojawiające się przy każdych świętach. W tym roku żadnych z nich nie spróbuję, nawet nie byłam pewna, czy w ogóle będę próbowała cokolwiek piec. No ale jednak się zdecydowałam.
Nie byłam również pewna jak to się w ogóle może udać - bez jajka. Czy będzie dużo brudzenia rąk? Czy będzie skomplikowane i czasochłonne? Czy będzie drogie? I przede wszystkim - czy będzie smaczne?

Właściwie tylko na dwa ostatnie pytania odpowiedź brzmi TAK. Niestety, nie jest najtaniej, litr syropu klonowego nie kosztuje tyle co litr miodu, a kilo ksylitolu tyle co kilo cukru. Nie mówiąc już o tym ile kilo mąki pszennej można mieć za kilogram mąki kokosowej, ararutowej czy kasztanowej.. dużo (: Należy jednak pamiętać, że przepisy nie wymagają dużych mąk ani zbytniego słodzenia [u mnie niestety wyszło za słodko i strasznie ubolewam], poza tym ciastka i inne słodkości są tylko dodatkiem zwłaszcza na protokole, więc tym bardziej - pieczemy mało, albo dużo różnych, ale z połowy porcji.
Ja jak na razie upiekłam trzy rodzaje, zastanawiam się jeszcze nad dwoma kolejnymi oraz w planach mam jeszcze 2-3 ciasta [w tym jedno z nabiałem dla rodziny, więc będzie kolejny przepis nie-paleo (: ]. Wszystko oczywiście na małe porcje, małe blaszki, ot, dla skosztowania i takie wyjście z sytuacji polecam (:
Wszystkie ciastka wymagają użycia płynnego tłuszczu oraz płynnego słodu. Tutaj rodzaj i proporcje dobieramy sami. Ja miałam do wyboru masło klarowane, olej kokosowy oraz gęsi smalec z tłuszczów, natomiast płynnym słodem był u mnie syrop klonowy, syrop z daktyli, oraz w przypadku jednych ciastek miód.

 

 

Ciasteczka Samoa

Ciasteczka Samoa, to kruche ciasteczka z dziurką, od spodu zanurzone w czekoladzie, a u góry przybrane orzeszkami zanurzonymi w karmelu i skropione delikatnie w czekoladzie. Po prawdzie miałam je robić już w zeszłym roku, oczywiście w tej klasycznej wersji - z glutenem, cukrem, mlekiem i jajkiem, no i orzechami rzecz jasna, czyli wszystkim tym, czego nie zawiera poniższy przepis. Jak widać jest to możliwe (:
Ciasteczka są bardzo aromatyczne, jak na razie o konsystencji bardziej twardawych herbatników, ale może zmiękną. No w każdym razie nie ma obaw o połamanie zębów. Ja swoje niestety przesłodziłam, polecam odjąć część cukru, zwłaszcza osobom, dla których słodyczą jest gorzka czekolada, zaś dojrzałe banany i daktyle już są nieznośnie słodkie.

SKŁADNIKI:

kruche ciasteczka:
1/3 szklanki mąki kokosowej
1/8 szklanki mąki z tapioki
1/8 łyżeczki soli morskiej
1/8 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka esencji lub pasty waniliowej
1/4 szklanki płynnego słodu [polecam mniej]
1/8 szklanki płynnego tłuszczu

'karmel':
1/2 szklanki śmietanki kokosowej
ok 2 łyżek mąki z tapioki lub ararutowej [zagęstnik skrobiowy]
szczypta soli

esencja waniliowa i płynny słód do smaku

ponadto:
ok 1/2 szklanki wiórków lub płatków kokosowych [jeśli używamy płatków kokosowych, najlepiej jest je przy okazji pokroić - to ułatwi nam układanie masy na ciastkach]
ok 1/2 szklanki gorzkiej czekolady do stopienia

Odmierzone suche składniki przesiać przez sito do oddzielnego naczynia. W szklance dokładnie rozmieszać ze sobą esencję, tłuszcz i słód, zalać nimi suche składniki i dokładnie wymieszać. Jeśli masa będzie zbyt rzadka dodać odrobinę mąki z tapioki.
Uzyskana masa powinna być zbita i mieć jednolitą, choć dość kruchą konsystencję, jak na zdjęciu poniżej. Może się wydawać, że maź będzie się kleiła do palców, dlatego można je co jakiś czas lekko zanurzać w mące z tapioki. Masę nakładać łyżeczką na dłoń, delikatnie ugnieść, zrolować na kulę, przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i delikatnie rozklepać palcem w celu uzyskania pożądanego kształtu i grubości. Ciasteczka odrobinę urosną w trakcie pieczenia, więc trzeba dać im ze 3-4 cm odstępu. Ze środka każdego ciasteczka wykroić małą dziurkę.
Piec ok 10 minut w 150 stopniach, a następnie przełożyć na kratkę i odstawić do ostudzenia.



Wiórki lub płatki kokosowe należy lekko podprażyć. W tym celu możemy je albo umieścić na patelni nad niewielkim płomieniem i potrząsać obserwując jak się rumienią [a dzieje się to szybko], albo włożyć na chwilę do piekarnika po ciasteczkach. Po zrumienieniu ostudzić i przygotować karmel.

W rondelku na niewielkim płomieniu rozmieszać ze sobą śmietankę kokosową [wierzchnią warstwę puszkowanego mleka kokosowego] z mąką, podgrzewając dosładzać do smaku słodem i esencją waniliową. Pod koniec gotowania dodać wiórki/płatki kokosowe, wymieszać dokładnie i najlepiej od razu [zanim zgęstnieje] nakładać za pomocą dwóch małych łyżeczek na ostudzone ciasteczka. Udekorowane ciastka odstawić na co najmniej godzinę.

Gorzką czekoladę stopić w kąpieli wodnej. Każde z ciastek zanurzać delikatnie od spodu i następnie układać na kratce lub pergaminie czekoladą do góry. Po całkowitym zastygnięciu ciastek, resztą czekolady skropić je po wierzchu.








UWAGI:
- właściwie to tylko jedna - masy karmelowej nie starczyło na wszystkie ciasteczka. Wyjść z tej sytuacji jest kilka - można zwiększyć proporcje masy, ale można też nie wykrawać dziurek w części ciastek i takie gołe przełożyć np paleo dżemem czy innym dowolnym kremem i obsypać pudrem [z ksylitolu lub cukru kokosowego], albo polać gorzką czekoladą. Ja resztę swoich ciastek oblałam czekoladą i obsypałam krokantem migdałowym.


Lekkie Święta Świąteczne słodkości!Lekkie niskokaloryczne Święta oraz Sylwester

2 komentarze:

Magdalena Kuchaja pisze...

pyszne ciasteczka, wyglądają bardzo zachęcająco! :)

Natalie pisze...

Wyglądają pysznie! Chętnie zjadłabym z filiżanką dobrej kawy ;)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
JemyZdrowo.pl