Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezmięsne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezmięsne. Pokaż wszystkie posty

Dynia zapiekana w mleku kokosowym

Bardzo proste i spontaniczne danie. Ot miałam w zamrażarce dynię i nie bardzo wiedziałam, co zrobić na szybki jednoporcjowy obiad. Dynia miała być goframi, stała się zapiekanką (;


SKŁADNIKI:
- ok 1,5 szklanki mrożonej dyni z Hortexu
- 1 jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego
- 2-3 posiekane suszone pomidory
- ok 2 łyżki pasty curry PRZEPIS
+ opcjonalnie starty twardy ser, np oscypek

Dynię lekko rozmrozić przesypując odpowiednią ilość do rondelka ustawionego na małym ogniu. Można dodać odrobinę wody, dosłownie tyle, żeby zakryć dno. Resztę składników dokładnie ze sobą wymieszać i ewentualnie doprawić do smaku. Dodać dynię, połączyć dokładnie i przełożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec ok 20 minut, aż całość się zetnie, a dynia będzie miękka.
Prawda, że banalne? (:

UWAGI:
- aby urozmaicić zapiekankę, można dodać oliwki, pieczarki, pierś z kurczaka lub boczek.
- jeśli chcecie aby zapiekanka była bardziej zwarta, wyłóżcie dno foremki cienko pokrojonymi plasterkami batata, wówczas jednak trzeba całość zapiekać nieco dłużej, lub wstawić samą foremkę z batatem do pieczenia na ok 10 minut wcześniej niż całą zapiekankę
- mleko kokosowe można zastąpić gęstą śmietaną, wówczas nie trzeba wbijać do środka jajka - opcja dla tych, którzy jaj nie mogą, a mogą za to nabiał



Pin It

Gofry z cukinii i marchewki [bezglutenowe, paleo]

Faktycznie samych gofrów tu za bardzo nie widać - przykryły się dodatkami, a to głównie za sprawą tego, iż post miał być stricte śniadaniowy, ale publikacja odwlekła się jakoś w czasie.
Faktem jest, że odkąd dostałam tę upragnioną gofrownicę, gofry z samej mąki robiłam zaledwie dwa razy i ilekroć obiecuję sobie, że następne będą zwykłe chrupiące, tak każdy następny kończy się właśnie tymi. Bo są szybkie, lekkie, mają znikomą ilość węglowodanów oraz skrobi, no i.. bo smaczne są no! Przepis bazuje na plackach z cukinii i marchewki, które to placki namiętnie przerabiałam nieraz na kanapki, aż w końcu poszłam i jeden level wyżej i tak mam kanapki z placków bez smażenia i tym samym legalne pieczywo. no i jest super :D


SKŁADNIKI:
- 1 niezbyt duża cukinia
- 2-3 marchewki średniej wielkości
- 2 duże jaja
- 2 spore łyżki mąki kasztanowej*
- przyprawy [sól/pieprz/kurkuma + dowolne zioła, czosnek]
- opcjonalnie suszone pomidory lub oliwki

Warzywa wyszorować, odciąć końcówki i zetrzeć w blenderze/malakserze. Dodać jajka, przyprawy oraz mąkę, a następnie wymieszać. Cukinii nie odsączam - płyn łączy się z mąkami i jajkiem, ale jeśli chcecie, można to zrobić.
Gotowe ciasto od razu smażyć w rozgrzanej gofrownicy tak długo, jak długo będzie wymagało tego ciasto - zależnie od gofrownicy, u mnie to ok 3-4 minuty.
Podawać z dowolnymi dodatkami - u mnie guacamole i pasta z pieczonej dyni.

UWAGI:
* - mąki możecie mieszać. Ja używam głównie kasztanowej lub mieszam ją z gryką/ryżową/jaglaną. Rzadziej dodaję odrobinę kokosowej, jednak jest ona dla mnie zbyt sucha.
- w wersji niewegetariańskiej polecam dodać do ciasta odrobinę pokrojonego w cienkie plasterki boczku - takie plasterki najlepiej pokroić na kilka cząstek i poukładać w kilku miejscach przed zamknięciem gofrownicy.
- jeśli chcecie, aby Wasze gofry były mniej kaloryczne, miały mniej węglowodanów, lub z jakichś przyczyn nie chcecie używać mąk, możecie spróbować je pominąć, ale tę metodę zaleciłabym tylko w momencie, kiedy znacie swoją gofrownicę i wiecie, że takie ciasto do niej nie przywrze
- gofry będą bardziej zbite i chrupkie jeśli dodacie więcej mąki - w tym celu tym bardziej nie odsączajcie cukinii - tutaj polecam mąką ryżową





Pin It

Spaghetti z kremowym sosem z pieczonej papryki [wegańskie, paleo]

Potrawa powstała w sumie całkowicie spontanicznie. Jakiś czas temu zakupiłam trzy paczki makaronu konjac i.. No tak mi zalegał od dawna, a jeśli już jadłam jakiekolwiek spaghetti, używałam do tego swojej ulubionej cukinii, odkładając konjac w odstawkę. W końcu stwierdziłam, że już najwyższa pora, zresztą cukinii i tak pod reką nie miałam i tak powstała ta oto potrawa (:
Przede wszystkim miało być bez mięsa - ani nie miałam na nie większej ochoty ani ochoty na jego przygotowywanie, o ochocie na wybieranie się specjalnie na tę okazję na zakupy nie mówiąc. Miało być szybko i łatwo, no i tak jak jeszcze nie jadłam oczywiście (; Paprykę poddaję obróbce termicznej niezwykle rzadko - nazwijcie to ortoreksją, ale serce mi pęka na myśl o uciekających z niej witaminach. I wiecie co? W sumie to nie żałuję, pieczona papryka jest fantastyczna w smaku, a poniższy przepis to chyba tylko początek zabaw tym rewelacyjnym sosem. Podstawową wersję macie poniżej, a jeszcze ciut niżej kilka moich propozycji na rozbudowanie jego smaku. Ja pewnie wybiorę jedną z nich jesze w tym tygodniu, bo w końcu zostały mi jeszcze dwie paczki makaronu, a cukinii w sklepach nie brakuje. Papryki zresztą też :D


SKŁADNIKI:
[1 porcja]
- 2 czerwone papryki+ sól i oliwa
- garść nerkowców lub dowolne masło orzechowe w ilości do smaku [ok 1 łyżka powinna być ok]
- 3 suszone pomidory
- sól/pieprz/czosnek/kurkuma
+ dodatkowo dowolny makaron - u mnie opakowanie makaronu konjac, ale lepiej sprawdzi się makaron z cukinii

Prawda, że prosty skład? Poniżej w uwagach macie informacje czym można smak urozmaicać.

Papryki umyć, pokroić na ćwiartki, pozbawić gniazd nasiennych i ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Skropić oliwą i oprószyć solą. Zapiekać w temperaturze ok 150 stopni do miękkości. Następnie wyjąć je z piekarnika, umieścić w szklanym pojemniku lub grubym woreczku strunowym i potrząsać przez chwilę dla lepszego oddzielenia się skórki od papryki i dać im odpocząć na chwilkę. Po tym czasie wyjąć i obrać.
Nerkowce [najlepiej uprzednio namoczone] zblendować na masło orzechowe, lub użyć gotowego i połączyć z resztą składników blendując na jednolitej konsystencji sos.

Makaron przygotować według opisu na opakowaniu, połączyć z sosem, w razie potrzeby podgrzać lekko na patelni.

UWAGI:
Jak już pisałam, jest to wersja podstawowa, mój pierwszy raz z pieczeniem papryki do sosu. Następnym razem wypróbuję jedną lub miks z poniższych opcji:
- podsmażony boczek + ewentualnie podsmażone pieczarki
- dodatek puree z pieczonej dyni piżmowej/hokkaido
- feta lub dowolny ser pleśniowy
- krojone oliwi i/lub kapary
- krojone suszone pomidory, bez blendowania
- intryguje mnie połączenie sosu z filetami z sardeli (:



Pin It

Sałatka na ciepło z pieczonych warzyw i pesto

Nigdy nie jadałam dyni. No, prawie. A teraz czekałam na nią cały rok. Rzecz w tym, że w momencie, w którym upiekłam swoją pierwszą hokkaido w piekarniku, tak samą, czystą, bez niczego, przepadłam doszczętnie i teraz jem dynię praktycznie tylko pod tą postacią. Nie bawię się w zupy, placki, zapiekanki, ciasta czy ciasteczka, taka jestem okrutnie nudna. Ale jak upiekę dynię, tak mogę siedzieć i jeść. Na szczęście sezon na dynię dopiero się rozpoczął, więc mam szanse na to, że albo się zmuszę do zabawy z dynią, albo taka mi po prostu zbrzydnie i wówczas zabawa już będzie faktycznie zabawą, a nie zmuszaniem się do różnorodności.
A tymczasem prosta, szybka i baaardzo smaczna sałatka na ciepło. Z pieczoną dynią oczywiście (;


SKŁADNIKI:
- 1/2 porcji pesto, lub wedle uznania >PRZEPIS<
- 1/2 małej dyni
- 1 mały batat
- 1 mała bakłażan
- garść pomidorków koktajlowych
- sól, pieprz
- masło klarowane
- opcjonalnie oliwa/olej kokosowy

Bakłażana umyć, pokroić w kostkę, posolić i odstawić na czas przygotowywania pesto i warzyw.
Dynię i batata pokroić w kostkę, opcjonalnie skropić oliwą/olejem kokosowym [według mnie zbędne], wyłożyć na blaszkę pokrytą papierem do pieczenia i upiec do miękkości*. Pomidorki koktajlowe opłukać, osuszyć i poprzekrawać na połówki bądź ćwiartki.
Po tym czasie opłukać bakłażana na sitku pod bieżącą wodą, osuszyć lekko i smażyć na rozgrzanym na patelni maśle klarowanym**.
Wszystkie warzywa umieścić w miseczce i polać pesto. Jeść na ciepło.

UWAGI:
* - temperatura pieczenia jest zależna od czasu, na jakim Wam zależy. Szybciej będzie w 200 stopniach, nieco zdrowiej w 150. Czas pieczenia uzależniony jest od temperatury i wielkości kawałków - pieczecie do momentu, w którym widelec wchodzi w każdy kawałek bezproblemowo jak przy gotowaniu ziemniaków. Średnio jest to 15-25 minut.
** - bakłażana można również opiec razem z warzywami - wówczas należy go wyjąć zdecydowanie wcześniej niż resztę.



Pin It

Wegańskie sałatki na grilla lub do pracy

Dzisiaj wpis trochę inny niż zwykle, nawiązujący do moich poprzednich, bardzo starych wpisów jadłospisowych - dwie propozycje na lekkie bezmięsne sałatki stanowiące oddzielną przekąskę w pracy, lub dodatek do grillowanego mięsa. Obie wypróbowane na oba sposoby, sprawdzają się rewelacyjnie (:
Standardowo - jak to w przypadku sałatek bywa, nie podaję konkretnych proporcji, bo są to preferencje bardzo osobiste, polecam regulować proporcje na oko, jak komu pasuje bardziej.

I. Sałatka z rukolą i pesto



SKŁADNIKI:
- rukola
- pomidory malinowe/koktajlowe
- papryka
- świeże pieczarki
- oliwki
- 1/2 porcji pesto z TEGO przepisu
- sezam biały i czarny do posypania





II. Sałatka z pieczonym batatem



SKŁADNIKI:
- ok 1/2 średniej wielkości batata
- 1/2 kapusty pekińskiej
- garść maleńkich pieczarek
- 1/2 awokado
- oliwki
- winegret [oliwa z octem jabłkowym w proporcjach 2:1 lub 1:1, sól, pieprz, kurkuma, ulubione zioła, musztarda]
- nasiona chia do posypania

Batata wyszorować, pokroić w kostkę i upiec do miękkości w temperaturze ok 150-200 stopni [czas zależny od temperatury], pieczarki oczyścić i usmażyć na patelni. Resztę składników posiekać/pokroić i połączyć.


Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Sałatka z pieczonym burakiem w sosie miodowo-musztardowym

Sezon na zielenię rozkwita coraz bardziej, więc i sałatki zaczynają zastępować duszone warzywa. Mięsa od pewnego czasu jem nieco mniej i choć dalej je jadam ze smakiem, to jednak zielenina skradła moje serce (; W końcu zebrałam się do wykombinowania sałatki na bazie sosu innego niż mój klasyczny winegret, czyli sosu miodowo-musztardowego. Czegoś, co uwielbiam, a do tej pory jadałam tylko jako dodatek do obiadów jedzonych na mieście. Rewelacyjnie łączy się z burakiem, choć jedzącym nabiał poleciłabym dodać również odrobinę fety, na pewno wyjdzie wspaniale (:



SKŁADNIKI:

(1 porcja)
- 3 niewielkie buraki
- garść rukoli
- garść pomidorków koktajlowych
- kilka cząstek orzechów włoskich
- trochę masła i soli

sos musztardowo-miodowy:
- 1 solidna łyżeczka miodu
- 1,5 solidnej łyżeczki musztardy dijon
- 2 łyżki oliwy
- sól/pieprz/kurkuma
- kilka kropel soku z cytryny*
+ opcjonalnie czosnek lub dowolne zioła, u mnie brak

Buraki wyszorować, odkroić końcówki i pokroić na półplasterki o grubości niecałego centymetra. Brytfannę wysmarować masłem** umieścić w niej buraki, obtoczyć w maśle i oprószyć solą, piec w 180 stopniach do miękkości [ok 20-30 minut]. W tym czasie opłukać rukolę i poprzekrawać pomidory, oraz przygotować sos.
Składniki na sos wystarczy połączyć regulując proporcje do smaku.
Na talerzu ułożyć rukolę oraz pomidory, przełożyć na wierzch jeszcze ciepłe buraki, polać sosem i posypać orzechami.

UWAGI:
* - tak naprawdę nie mam cytryny, posiłkowałam się lewoskrętną witaminą C (;
** - można użyć masła klarowanego, które należy uprzednio rozpuścić w rondelku lub w brytfannie w piekarniku. Ja tym razem użyłam oliwy, jaka została mi po pomidorach suszonych, więc było od razu płynnie.



Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Pieczone szparagi z jajkiem po benedyktyńsku

Sezon na szparagi widać już dosłownie wszędzie, choć przyznam, że bardzo rzadko po nie sięgam. Kiedy jednak zobaczyłam solidny pęczek naprawdę ładnych szparagów za całe 2 złote nie mogłam przejść obojętnie. Niby nic a cieszy (:
Co najlepiej według mnie zrobić ze szparagów? Przygotować je tak, żeby zostały jak najmniej przetworzone. Sezon na nie jest krótki, nacieszmy się ich smakiem w sałatce czy jajecznicy, podpieczmy je lekko w piekarniku, lub ugotujmy na parze, to tylko tyle, wystarczy (;

Dzisiejszy wpis jest bardzo krótki i jest właściwie tylko małą propozycją podania, nic wymyślnego, ale właśnie w prostocie tkwi urok, nieprawdaż? (;





 SKŁADNIKI:
- pęczek zielonych szparagów
- 2-3 młode ziemniaki
- 1 jajko
- 1 łyżka masła klarowanego
- 1 ząbek czosnku
- sól/pieprz/kurkuma
- woda i ocet jabłkowy w proporcjach ok 1 łyżki octu na 0,5l wody

Ziemniaki wyszorować i pokroić w grube plastry lub łódki/kostkę, czosnek rozgnieść. Przełożyć razem z masłem klarowanym do brytfanny i umieścić w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.
Kiedy masło się roztopi, wyjąć brytfannę i potrząsnąć kilkukrotnie zawartością tak, aby ziemniaki obtoczyły się w maśle i czosnku. Posolić i odstawić do piekarnika na 20 minut.
W tym czasie wypłukać szparagi i poodcinać zdrewniałe końcówki. Szparagi, jeśli są długie, można poprzekrawać na 2-3 części. Po 20 minutach wyjąć z piekarnika ziemniaki, przesunąć je w bok robiąc miejsce dla szparagów i dalej zapiekać przez ok 10-15 minut.
Przygotowanie jajka:
Jajko wbić do filiżanki, wodę z octem umieścić na gazie i zagotować. Kiedy woda będzie się już gotowała, należy zamieszać w środku łyżką tak, aby powstał wir, w który następnie należy wlać jajko. Gotować ok 2-3 minuty, zależnie od wielkości jajka lub pożądanego stopnia ścięcia żółtka. U mnie jak widać jedyne słuszne - ledwo ścięte (:



Pin It

Warzywa korzeniowe pieczone w rozmarynie i maśle

To jest potrawa tak prosta, że zastanawiałam się przez chwilę czy wrzucić przepis na bloga, czy pozostawić go jako wpis na samym FP
Niemniej skoro ktoś gdzieś kiedyś zainspirował mnie właśnie takim wpisem, to uważam, że jednak jest przydatny (;
Początkowo miałam po prostu zrobić na dziś coś z burakiem. Początkowo miała to być dawno nie jedzona sałatka z buraka i batata, z tym że bez nabiału, ani jakiejkolwiek zieleniny, której zresztą nie posiadałam, więc pomysł przerodził się w upieczenie obu warzyw razem w przyprawach. A że udało mi się też kupić całkiem sporo pięknych maleńkich pieczarek, które miały wylądować w wolnowarze i że szczęśliwie pieczarek jak i innych warzyw było wystarczająco dużo, aby nie pomieścił ich sam jeden wolnowar, więc.. wyszło jak wyszło (:


SKŁADNIKI:
[1 porcja]
- 2 małe buraki
- 1/3 niewielkiego batata
- 1 niewielka pietruszka
- 2 marchewka
- garść pieczarek [u mnie 10 małych]
- masło klarowane
- dowolne przyprawy [u mnie rozmaryn, sól, pieprz* i odrobina tymianku]
+ dla dobrze tolerujących cebula i czosnek

Piekarnik nastawić na 200 stopni. W żaroodpornym naczyniu umieścić kawałek masła klarowanego i umieścić w piekarniku do czasu, w którym masło się rozpuści.
Warzywa dokładnie wyszorować i pokroić w kostkę. Polecam dobrać wielkość cząstek warzyw proporcjonalnie do czasu pieczenia. Na większe kawałki najlepiej pokroić batata, marchewkę i pietruszkę na średnie, a buraki na najmniejsze.
Roztopione masło oprószyć solą, pieprzem oraz rozmarynem, dodać warzywa i obtoczyć je w tłuszczu. Umieścić ponownie w piekarniku i piec do miękkości, ok 20 minut.
U mnie z kawałkiem szarpanego indyka pieczonego przez moją Mamę (;

UWAGI:
* - na AIP do pominięcia
- inne przyprawy, które dodadzą smaku warzywom, a które dodaję praktycznie zawsze to kurkuma i słodka wędzona papryka, batat polubi się również z cynamonem
- masło można zastąpić smalcem, a w wersji wegańskiej olejem kokosowym lub oliwą
- jak pisałam wyżej - rewelacyjnie sprawdzą się poukładane pomiędzy warzywami cząstki cebuli i czosnku, ten można poukładać jako pojedyncze ząbki lub w postaci przekrojonej wzdłuż całej główki. Idealnie nada się na masełko do smarowania upieczonych warzyw (;




Na przednówku - na wzmocnienie  Na przednówku na wzmocnienie
Pin It

Domowy majonez z oleju z pestek dyni

Paleo majonez i do tego dyniowy majonez. Podchodziłam do niego jak pies do jeża. A że nie wiadomo czy smaczny, że szkoda oleju, bo taki pyszny, że zwarzyć się może i tak dalej. A guzik prawda, chwila roboty i jest! (:
Niezbyt to typowy dodatek do dań, ani nie wygląda, ani za bardzo nie smakuje jak majonez, ale to nic - dostałam rewelacyjną alternatywę dla klasyki, gęstą, aksamitną, o bardzo oryginalnym smaku, który podejdzie chyba każdemu wielbicielowi tego fantastycznego oleju. Zastosowań chyba wymieniać nie muszę - wszędzie tam, gdzie można było użyć klasycznego majonezu, nada się ten, nadając potrawom odmienności, zupełnie nowego oryginalnego smaku. Polecam spróbować choć raz (:

SKŁADNIKI:
[wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową]
- 2 żółtka
- 1 łyżeczka musztardy dijon
- 1-2 łyżeczki soku z cytryny lub octu winnego
- ok 200-250ml oleju z pestek dyni*
- sól i pieprz

Jajka wyszorować i sparzyć wrzątkiem. Żółtka oddzielić od białek i umieścić razem z musztardą, sokiem z cytryny, solą i pieprzem w wąskim wysokim naczyniu, lub w słoiku, w którym będziecie przechowywać majonez. Ważne jest, żeby naczynie miało średnicę odpowiadającą mniej więcej średnicy nasadki miksującej blendera.
Następnie wlać ko 1/2 oleju, umieścić blender w naczyniu tak, aby stopką dotykał dna. Następnie pulsacyjnie miksować, unosząc po kilku sekundach blender delikatnie i powoli w górę, a następnie w dół. Czynność powtarzać do momentu, w którym otrzymamy jednolitą gęstą emulsję, dolewając jednocześnie po trochu oleju.
Przechowywać w lodówce do tygodnia.

UWAGI:
* - ja użyłam ok 200ml oleju z psetek dyni, ale można śmiało dolać odrobinę więcej lub jeśli Wam szkoda, zmieszać z oliwą z oliwek lub innym olejem, np z awokado.
- jak pisałam - majonez nie jest typowo majonezowy, dlatego polecam na próbę część zmieszać z klasycznym domowym majonezem, robionym na bazie np oleju słonecznikowego - jest naprawdę pyszne (:




Bezglutenowa Wielkanoc
Pin It

Egoistyczna tarta z warzywami. Beglutenowa, paleo

Od jakiegoś czasu chodziła za mną tarta. O taka, jaką przygotowała po raz pierwszy moja Mama. Ta z jej przepisu nie jest ideałem - zawiera mąkę pszenną i jogurt, co jest akurat łatwe do zmodyfikowania. A że akurat miałam zachomikowane gdzieś w czeluściach zamrażarki warzywa mrożone, postanowiłam wykorzystać okazję do przygotowania sobie jednoporcjowej tarty - takiej idealnej na posiłek do pracy.
Proporcje na spód, jakie podałam poniżej są odrobinę zawyżone, ponieważ sama użyłam ok 1/4 szklanki mąk, co jak widać było nieco zbyt małą ilością, ponieważ ciasta nie starczyło na odpowiednią wysokość brzegów, co widać na zdjęciu - tarta akurat jest odwrócona tą stroną, na której ścianki ciasta były niższe. Jest to oczywiście coś, co kompletnie nie przeszkadza, zwłaszcza, że ciasto i tak wychodzi zupełnie bezproblemowo z foremki [choć należy posłużyć się wykałaczką, żeby oddzielić nieco ciasto od ścianek, lub uprzednio foremkę natłuścić].

 
SKŁADNIKI:
na foremkę o średnicy 12cm
spód:
- 1/3 szklanki mąki [mix kokosowej z konopną]
- miękkie masło*
- sól, pieprz, ulubione zioła

nadzienie:
- 1 szklanka warzyw**
- 1 niewielkie jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego [śmietanka wymieszana z płynem]
- sól, pieprz, ulubione zioła

Odmierzyć składniki na ciasto. *Kostkę masła podzieliłam na cztery części, czyli po ok 50g. Z jednej ćwiartki wybrałam ok 2/3 masła. Niestety nie mam precyzyjnej wagi.
Wszystkie składniki umieścić w kielichu blendera, lub zagnieść rękoma. Masa powinna dać się zbić w jednolitą kulę. Jeśli nie, należy jej konsystencję regulować odpowiednią ilością mąk lub masła.
Gotową masą wykleić dno i brzegi foremki i odstawić do lodówki.

Odmierzyć szklankę warzyw. Jeśli tak jak ja bazujecie na mrożonych, należy je uprzednio rozmrozić - ja swoje zostawiłam na całą noc, wszystko piekłam następnego dnia rano.
Wyłożyć warzywami spód foremki. Jajko rozmącić z mlekiem i przyprawami i zalać masą warzywa.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15-20 minut.

UWAGI:
* - jak wyżej - użyłam ok 2/3 kawałka masła o wadze ok 50g. do dowolnej regulacji, bo wiele też zależy od rodzaju mąk
** - w moim przypadku były to warzywa Hortexu jednak mogą to być dowolne warzywa - surowe, wcześniej zblanszowane, lub duszone. Po prostu szklanka warzyw.
- w linku do oryginalnej tarty znajduje się salami - w dalszym ciągu uważam, że rewelacyjnie sprawdzi się dodatek słonego mięsa [boczek, wędlina suszona lub właśnie salami], dlatego jeśli obawiacie się, że kaloryczność takiej tarty będzie zbyt niska, to śmiało można dorzucić kilka plasterków (;


a tak prezentuje się po wyjęciu z foremki, gotowa do zjedzenia podczas przerwy (:


Pin It

Bezglutenowa tarta z dynią i fetą

Sezon na dynię podobno trwa do stycznia, choć o jakąkolwiek w sklepach coraz trudniej - właściwie nie widuję już żadnych od dawna, dojadam więc z coraz większym żalem resztki, jakie mi się ostały.
Dziś wyjątkowo tag paleo nieco naciągany, głównie z racji na dwukrotnie powtarzający się w przepisie nabiał, choć na upartego przy odpowiedniej modyfikacji wszystko da się zrobić (: Niemniej jeśli ktoś nie odczuwa żadnych dolegliwości po spożyciu nabiału, okazjonalnie nie powinien zaszkodzić (;


SKŁADNIKI:

kruchy spód:
- 1 szklanka mieszanki mąk konopnej i kokosowej w proporcjach 2:1*
- 0,5 kostki zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 jajko
- sól/pieprz/kurkuma/zioła prowansalskie

farsz:
- 1/2 niewielkiej dyni [u mnie hokkaido]
- ok 30-50g sera typu feta**
- 3 jajka
- ok 100ml jogurtu nabiałowego/śmietany lub zamiennik (dodatkowe 1-2 jajka lub mleko/śmietanka/jogurt kokosowy)***
- 2-3 łyżeczki suszonej szałwii
- pieprz/kurkuma/opcjonalnie nieco soli

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w misie blendera/malaksera i zmiksować za pomocą mieszadeł aż ze składników utworzy się jednolita kula ciasta, lub wyrobić na stolnicy siekając składniki nożem, a następnie wyrabiając rękoma. Ciasto ma mieć konsystencję plasteliny, formę na tartę raczej łatwiej jest więc wyklejać, niż rozwałkowywać między warstwami folii gospodarczej.

Dynię pokroić w kostkę, fer pokruszyć, wyłożyć nimi wyklejoną ciastem formę. Jajka zmieszać z jogurtem i przyprawami, a następnie wylać na dynię z serem. Jeżeli masa jest zbyt gęsta, wystarczy rozprowadzić ją po powierzchni tarty delikatnie potrząsając formą na boki.

Piec ok 20-25 minut w 200 stopniach.

UWAGI:
* - można kombinować mieszając różne mąki, spokojnie można dodać mąkę kasztanową lub z pestek dyni, sprawdzą się również mąki z pseudo zbóż
** - podobnie jak w przypadku mąk można kombinować, myślę, że dobrze sprawdzą się sery z niebieską pleśnią, ogólnie te słone o ostrym smaku
*** - u mnie tym razem zwykły jogurt, ponieważ tartę robiłam nie do końca z myślą o sobie, a mleka kokosowego i tak pod ręką nie miałam



Kuchnia wegetariańska i wegańska
Zimowy obiad wege Zimowy Obiad
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl