Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty

Krucha tarta z rabarbarem truskawkami i bezą

Rabarbar rośnie w ogrodzie moich rodziców. Trochę mi było nie po drodze w ostatnim czasie, mimo że chęć na wypiek z jego udziałem była niezmierna, zwłaszcza, że uwielbiam wszelkiego rodzaju słodko-kwaśne połączenia. I tak jest i tutaj, w przypadku wypieku na nieco przyspieszony Dzień Matki. Tarta ta swoją słodyczą jest idealnie wyważona - przynajmniej dla tych, którzy nie przesadzają na co dzień z cukrem. Bardzo delikatnie słodkie ciasto [cukier kokosowy należy do tych mniej słodkich], kwaśna frużelina koniecznie bez grama dodanego cukru i słodka, rozpływająca się w ustach beza, cudo (:
Jako że tym razem nie piekłam u siebie, a mąki typowo skrobiowej również za moją sprawą zabrakło, wygrzebałam z szafki budyń malinowy do bezy. Sam dodatek skrobi nie jest konieczny, lecz warto spróbować, za to beza na budyniu malinowym to jest po prostu poezja, a plusem jest to, że nie nadaje jej żadnego zabarwienia, beza pozostaje śnieżnobiała, co widać na zdjęciach, dlatego zdecydowanie polecam wypróbowanie takiej opcji (;


SKŁADNIKI:
(na tortownicę 20cm)
kruche ciasto:
- 3/4 szklanki mieszanki mąk kokosowej i gryczanej w proporcjach ok 50:50*
- 75g zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 żółtko
- łyżka cukru kokosowego/ksylitolu

frużelina owocowa:
- ok 300g obranych łodyg rabarbaru
- ok 20 truskawek świeżych bądź mrożonych
- 2-3 łyżeczki dowolnej skrobi lub budyniu malinowego

beza:
- 2 białka o temperaturze pokojowej
- 60g ksylitolu
- 1 łyżeczka skrobi lub budyniu malinowego**
- 1 łyżeczka octu jabłkowego

Składniki na kruche ciasto umieścić w misie blendera/robota kuchennego i wyrobić na jednolitą kulę, a następnie wyłożyć nim dno oraz boki tortownicy. Spód ponakłuwać widelcem, a następnie wstawić do lodówki na czas nagrzewania piekarnika.
Piekarnik ustawić na 170 stopni, ciasto podpiekać ok 12 minut uważając, żeby się nie zrumieniło za mocno.

Dno rondla o szerokim dnie przykryć cienką warstwą wody i zagotować. Rabarbar pokroić w plasterki o grubości ok 1cm lub nieco cieńsze i dodać do gotującej się wody. Lekko zredukować, a następnie dodać truskawki i rozpuszczoną uprzednio w niewielkiej ilości zimnej wody skrobię/budyń. Zagotować do zgęstnienia, w razie potrzeby dodać więcej skrobi, lub mocniej zredukować wodę, uważając jednocześnie, żeby nie rozgotować owoców. Mają one bowiem zachować swój kształt, niż stać się jednolitą papką.
Gotową masę przelać na podpieczony spód.

Białka umieścić w misie robota kuchennego i rozpocząć ubijanie. Kiedy zaczną zamieniać się w białą zbitą masę, cały czas ubijając dosypywać po trochu cukru. Beza będzie gotowa, kiedy nabierze jednolitej gęstej i błyszczącej konsystencji, a po odwróceniu misy do góry dnem, będzie się trzymała sztywno. Wtedy dodać kolejno skrobię/budyń oraz ocet, za każdym razem łącząc delikatnie masę.

Bezę wyłożyć na frużelinę i ponownie wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na ok 20 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę do 50-60 i suszyć przez następne 20-25 minut, aż stanie się sucha, a jej wierzchołki się zarumienią.



UWAGI:
* - miałam akurat takie pod ręką, jednak dla tym, którzy unikają zbóż polecam miks kokosa z kasztanem. Należy również uważać na chłonność mąki kokosowej, przykładowo TA jest bardzo chłonna, dlatego u mnie przeważa gryka.
** - u rodziców chwilowo jedyną skrobią był budyń malinowy i to był strzał w dziesiątkę!
- tak naprawdę bezę robiłam z trzech białek i większej przez to ilości ksylitolu. To co widzicie to ok 2/3 części bezy, stąd takie, a nie inne proporcje. Podobnie nadzienia wyszło odrobinę za dużo, lub jest to kwestia tego, jak wysokie boki nadacie tarcie w tortownicy. Polecam przełożyć nadzienie do oddzielnej płaskiej miseczki i przykryć resztą bezy. Można taki deser zapiec lekko bezę podsuszając, lub zjeść na surowo - smakuje wyśmienicie (;
- jak pisałam, mąka kokosowa, której użyłam była nieco zbyt chłonna i sypka, ale ciasto w tych proporcjach trzyma się ogólnie dobre - pęknięcia, które widać są spowodowane dwukrotnym przenoszeniem ciasta z miejsca na miejsce już po ściągnięciu go z podstawy tortownicy (:




Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Pieczone szparagi z jajkiem po benedyktyńsku

Sezon na szparagi widać już dosłownie wszędzie, choć przyznam, że bardzo rzadko po nie sięgam. Kiedy jednak zobaczyłam solidny pęczek naprawdę ładnych szparagów za całe 2 złote nie mogłam przejść obojętnie. Niby nic a cieszy (:
Co najlepiej według mnie zrobić ze szparagów? Przygotować je tak, żeby zostały jak najmniej przetworzone. Sezon na nie jest krótki, nacieszmy się ich smakiem w sałatce czy jajecznicy, podpieczmy je lekko w piekarniku, lub ugotujmy na parze, to tylko tyle, wystarczy (;

Dzisiejszy wpis jest bardzo krótki i jest właściwie tylko małą propozycją podania, nic wymyślnego, ale właśnie w prostocie tkwi urok, nieprawdaż? (;





 SKŁADNIKI:
- pęczek zielonych szparagów
- 2-3 młode ziemniaki
- 1 jajko
- 1 łyżka masła klarowanego
- 1 ząbek czosnku
- sól/pieprz/kurkuma
- woda i ocet jabłkowy w proporcjach ok 1 łyżki octu na 0,5l wody

Ziemniaki wyszorować i pokroić w grube plastry lub łódki/kostkę, czosnek rozgnieść. Przełożyć razem z masłem klarowanym do brytfanny i umieścić w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.
Kiedy masło się roztopi, wyjąć brytfannę i potrząsnąć kilkukrotnie zawartością tak, aby ziemniaki obtoczyły się w maśle i czosnku. Posolić i odstawić do piekarnika na 20 minut.
W tym czasie wypłukać szparagi i poodcinać zdrewniałe końcówki. Szparagi, jeśli są długie, można poprzekrawać na 2-3 części. Po 20 minutach wyjąć z piekarnika ziemniaki, przesunąć je w bok robiąc miejsce dla szparagów i dalej zapiekać przez ok 10-15 minut.
Przygotowanie jajka:
Jajko wbić do filiżanki, wodę z octem umieścić na gazie i zagotować. Kiedy woda będzie się już gotowała, należy zamieszać w środku łyżką tak, aby powstał wir, w który następnie należy wlać jajko. Gotować ok 2-3 minuty, zależnie od wielkości jajka lub pożądanego stopnia ścięcia żółtka. U mnie jak widać jedyne słuszne - ledwo ścięte (:



Pin It

Domowy majonez z oleju z pestek dyni

Paleo majonez i do tego dyniowy majonez. Podchodziłam do niego jak pies do jeża. A że nie wiadomo czy smaczny, że szkoda oleju, bo taki pyszny, że zwarzyć się może i tak dalej. A guzik prawda, chwila roboty i jest! (:
Niezbyt to typowy dodatek do dań, ani nie wygląda, ani za bardzo nie smakuje jak majonez, ale to nic - dostałam rewelacyjną alternatywę dla klasyki, gęstą, aksamitną, o bardzo oryginalnym smaku, który podejdzie chyba każdemu wielbicielowi tego fantastycznego oleju. Zastosowań chyba wymieniać nie muszę - wszędzie tam, gdzie można było użyć klasycznego majonezu, nada się ten, nadając potrawom odmienności, zupełnie nowego oryginalnego smaku. Polecam spróbować choć raz (:

SKŁADNIKI:
[wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową]
- 2 żółtka
- 1 łyżeczka musztardy dijon
- 1-2 łyżeczki soku z cytryny lub octu winnego
- ok 200-250ml oleju z pestek dyni*
- sól i pieprz

Jajka wyszorować i sparzyć wrzątkiem. Żółtka oddzielić od białek i umieścić razem z musztardą, sokiem z cytryny, solą i pieprzem w wąskim wysokim naczyniu, lub w słoiku, w którym będziecie przechowywać majonez. Ważne jest, żeby naczynie miało średnicę odpowiadającą mniej więcej średnicy nasadki miksującej blendera.
Następnie wlać ko 1/2 oleju, umieścić blender w naczyniu tak, aby stopką dotykał dna. Następnie pulsacyjnie miksować, unosząc po kilku sekundach blender delikatnie i powoli w górę, a następnie w dół. Czynność powtarzać do momentu, w którym otrzymamy jednolitą gęstą emulsję, dolewając jednocześnie po trochu oleju.
Przechowywać w lodówce do tygodnia.

UWAGI:
* - ja użyłam ok 200ml oleju z psetek dyni, ale można śmiało dolać odrobinę więcej lub jeśli Wam szkoda, zmieszać z oliwą z oliwek lub innym olejem, np z awokado.
- jak pisałam - majonez nie jest typowo majonezowy, dlatego polecam na próbę część zmieszać z klasycznym domowym majonezem, robionym na bazie np oleju słonecznikowego - jest naprawdę pyszne (:




Bezglutenowa Wielkanoc
Pin It

Tarta bezglutenowa z grzybami leśnymi

Tarta to coś, co chodziło za mną od dawna. Nie mam pojęcia dlaczego do odkąd przeszłam na paleo nie ruszyłam palcem ani razu, żeby przygotować potrawę, którą uwielbiam, a która jest jednocześnie tak prosta i szybka do przygotowania.
To, co mnie w końcu popchnęło to otrzymanie nieco niechcianego przez moich rodziców woreczka grzybów leśnych. Rewelacyjna opcja na jajecznicę, ale pierwsza myśl, jaka mnie naszła to właśnie tarta z grzybami. Jadłam ją w sumie tylko raz w życiu, na bazie mąki razowej, z serem i śmietaną, przepis jest wciąż dostępny na moim starym blogu i to na nim bazowałam próbując swojej wersji.
W tarcie na zdjęciach obecny jest twardy długodojrzewający ser, czyli coś, po zjedzeniu czego nie odczuwam żadnych dolegliwości, a dodatkowo składnik niezbędny dla mojego lubego. Jest to coś, co całkowicie można pominąć, choć w zamian za to polecam dodać jedno jajko więcej, bo jednak ser trochę masę wiąże.

Co więcej - już po włożeniu tarty do piekarnika znalazłam na blacie samotne jajko. Prawdopodobnie nie dodałam go do spodu, więc jak widać da się - protokołowcy, możecie korzystać z przepisu na spód (:


SKŁADNIKI:
spód:
- 2/3 szklanki mąki kokosowej
- 1/3 szklanki mąki konopnej
- sól/pieprz/kurkuma/zioła prowansalskie
- 2/3 kostki zimnego masła pokrojonego w kostkę [polecam dać połowę]
- 1 jajko [można pominąć]

masa grzybowa:
- ok 500g świeżych grzybów leśnych
- cebula, ilość dowolna
- dowolne przyprawy [u mnie sól, pieprz i kurkuma]
- 2 jajka, lub 1 jajko i garstka startego sera*
- odrobina smalcu

Piekarnik nastawić na ok 200 stopni.
Wszystkie składniki na ciasto połączyć w misie malaksera za pomocą nasadki do mieszania. Miksować pulsacyjnie do połączenia składników w zbitą kulę. Jeśli ciasto będzie zbyt sypkie, można dodać odrobinę wody, jeśli zbyt lepki, podsypać mąką kokosową.
Gotową kulą ciasta wylepiać formę wysmarowaną uprzednio tłuszczem, a następnie przełożyć do lodówki na czas przygotowywania masy.

W rondelku na rozgrzanym smalcu zeszklić cebulę. Dodać uprzednio oczyszczone i pokrojone grzyby i dusić do miękkości. Doprawić do smaku, pod koniec dodać rozmącone jajka, lub jedno jajko i starty ser, wymieszać dokładnie podgrzewając jeszcze chwilę. Zdjąć z gazu i lekko ostudzić. W tym czasie wyciągnąć formę z ciastem z lodówki, przelać do środka masę grzybową i wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec ok 20 minut.

UWAGI:
* - jak już pisałam wyżej - sama sięgam w diecie po niewielkie ilości sera. Tarta była obiadem dla mnie i mojego partnera, który spożywa nabiał bezproblemowo [choć oboje tylko pod postacią serów], więc zdecydowałam się dodać go do masy. Jeśli chcecie zwiększyć objętość masy i zależy Wam na delikatniejszym smaku, można dodać odrobinę jogurtu naturalnego, śmietany, lub spróbować ze śmietaną kokosową.

Przepis ląduje w tagu AIP-FODMAP tylko i wyłącznie ze względu na spód wykluczający jajka [pomijamy wówczas również pieprz], nadzienie należy modyfikować dalej według własnych wytycznych. Kwestią sporną jest również mąka konopna, choć to już kwestia indywidualna.






Grzyby i warzywa jesienne. 2015 Na grzyby 2015
Menu dla diabetyka
Pin It

Paleo lunchbox - sałatki

Przechodzenie na paleo mimo, że wyszło u mnie dość naturalnie [i w pewnym sensie nieświadomie, bo nawet nie wiem, w którym momencie moja dieta stała się paleo] krok po kroku wymuszało na mnie większego przykładania uwagi do tego, co zjem w pracy. Krok po kroku musiałam nauczyć się planowania posiłków tak, aby nie zaliczyć wpadki.
Wszyscy, z którymi na co dzień mam do czynienia mają sprawę ułatwioną. Przygotowanie przeciętnej kanapki nie wymaga wielkiego zaangażowania, a w razie potrzeby zawsze można wyskoczyć do pobliskiego sklepu czy bufetu, albo klasycznie - zamówić do pracy pizzę, co jak wiadomo w przypadku paleo odpada.
Stopniowe poświęcanie coraz większej ilości swojego wolnego czasu diecie rodziło z dnia na dzień coraz większe frustracje. Trzeba było nauczyć się nowej organizacji czasu, planowania posiłków, rozplanowywania użycia poszczególnych składników tak, aby zostały w zupełności wykorzystane, żeby nic się nie zepsuło - niestety przetworzona i wysokoprzetworzona żywność mają konkretne  terminy spożycia, zazwyczaj długie bądź.. bardzo długie. Warzywa i owoce nie poddają się tej zasadzie, jest to zaskakujące jak szybko potrafią się podstępnie zepsuć (;
Także w okresie letnim górowały sałatki i choć już jesień i powoli zbliża się czas mięsa i duszonych warzyw, wciąż jeszcze zostaję przy świeżych warzywach - póki są, bo czekają nas długie tygodnie wielkich ograniczeń, jeśli nie zdążymy tej świeżości upchnąć w słoiki na czas (:

Poniżej zestawienie kilku przykładowych sałatek do upchnięcia w pojemniku.



1.


gotowany brokuł, pomidor, jajko, polecam z dodatkiem suszonych pomidorów z oleju. dla jedzących nabiał dobrym dodatkiem jest feta bądź mozarella


2.
 


mix sałat z sałatą lodową, smażony/gotowany kurczak, pomidory, oliwki, pieczarki + winegret, sezam



3.


podobny zestaw jak w przypadku sałatki numer 2, jednak tutaj zamiast kurczaka króluje tuńczyk z puszki, nie ma pieczarek, za to są ogórki kiszone oraz czarnuszka, jedna z moich ulubionych przypraw (;



4.



ekspresowy mix - dwa jajka, pomidorki koktajlowe i kiszone ogórki + majonez dla zwiększenia energetyki [tak, wiem, że majonez nie jest paleo, ale mam do niego słabość (; ]



5.




sałatka nie-paleo, bo z tofu. zarówno tofu jak i samej soi nie jadam, ale zdarzyło mi się kupić na próbę. osobiście wolę mięso, ale jeśli ktoś gustuje w tofu, to marynowane i smażone jest całkiem w porządku i nawet syci.
mix sałat [uwielbiam mixy], pomidory świeże oraz suszone, oliwki, sezam, czarnuszka i klasycznie winegret [zawsze z dużą ilością czosnku]




6.


Na koniec moja ulubiona sałatka. Coś, co w różnych kombinacjach powtarzam tak często, jak to możliwe, czasem nawet jako weekendowe śniadanie. Awokado skąpane w winegrecie to poezja po prostu (
awokado, smażona kiełbasa krótka bez E, smażone pieczarki, oliwki, pomidory koktajlowe, winegret + suszone pomidory, pestki dyni i sezam [na zdjęciu z plastrem camemberta jako oznaka małej słabości, ale normalnie sałatka występuje bez niego]


Oczywiście sałatki mogą stanowić także świetną alternatywę na  drugie śniadanie dla dziecka (;

Szkolne śniadania
Pin It

Leniwe śniadanie czyli jajecznica z wędzonym łososiem i pomidorami

Od pewnego czasu co sobotę w Katowicach organizowany jest Bio Bazar. Jako, że jestem fanką wszelkich targowisk i innych bazarków, na których można dostać dobrej jakości żywność zdecydowałam, że wybierzemy się tam którejś soboty. Padło na dzisiejszy dzień, w piękną słoneczną pogodę, nic tylko spakować się i wyjechać z rana zapominając o prowiancie na cały dzień - w końcu prowiant miał być na miejscu (;
Niestety jak to w życiu bywa czasem pewne sprawy się komplikują i koniec końców musiałam dziś zostać w domu. Dlatego zamiast byle czego na szybko przed wyjazdem jest jajecznica.. też na szybko (:
Domowe jajka na podsmażonych na domowym maśle domowymi pomidorami i wędzonym łososiem, posypane domowym szczypiorkiem i kiełkami. Czego chcieć więcej? Zapach prawdziwego masła to coś fantastycznego!

Przepis bardzo prosty, raczej na zasadzie inspiracji. Dodane również pod tagiem paleo mimo znajdującego się w jajecznicy sera, z którego można zrezygnować. Ja tak dawno nie jadłam wędzonego łososia, że po prostu nie mogłam go nie połączyć z ulubionym serem, co daje dla mnie duet idealny (:

SKŁADNIKI:
(na dwie porcje)
- 5-6 jajek
- 1 duży pomidor
- ok 150g wędzonego łososia
- łyżka masła
- garść szczypiorku
- dwa grube plastry sera typu camembert
- świeżo mielony pieprz

Na patelni stopić delikatnie masło, dodać obranego ze skórki i pokrojonego w kostkę pomidora i poddusić do zredukowania soku. Plastry łososia pokroić na mniejsze cząstki, podsmażyć razem z pomidorami. Kiedy osiągniemy pożądaną gęstość soku na patelni dolać jajka. Ja wlewam powoli najpierw białka, a na samym końcu, kiedy te już się lekko zetną wpadają żółtka. Nie przepadam za jednolitą masą jajeczną, dla mnie jajecznica musi być wilgotna a kawałki białka i żółtka możliwie jak najlepiej oddzielone od siebie, dlatego najpierw mieszam białka z pomidorami, a żółtka rozcinam dopiero wtedy, kiedy zaczną się delikatnie ścinać od spodu.
Pod sam koniec smażenia posypać mielonym pieprzem i posypać kawałkami sera, a tuż przed podaniem wmieszać pokrojony drobno szczypiorek*

* dobrym zamiennikiem pasującym do jajek i łososia jest oczywiście koperek, choć mając do wyboru mrożony koperek lub świeży szczypiorek rzecz jasna wybrałam to drogie (;

U mnie standardowo w połączeniu z kiełkami plus dziś bonusowo liść sałaty do zawinięcia wokół jajecznicy.




Pin It

Jajecznica z kalarepą

Ze wszystkich pór dnia najbardziej lubię poranki, ze wszystkich posiłków śniadania. Niestety jako osoba pracująca nie zawsze, a raczej praktycznie nigdy nie mam czasu na spokojne celebrowani ulubionego posiłku, o różnorodności i włożeniu w niego serca nie mówiąc. Dlatego więc każdy luźniejszy poranek staram się, na ile czas pozwoli, wykorzystywać jak tylko mogę, n a spokojnie, bez pośpiechu przygotowując to, na co aktualnie mam ochotę. A o poranku najczęściej mam ochotę na jajka (: Tak więc na stole królują różnego rodzaju omlety, jajecznice czy frittaty. Nie ma chyba innej jajecznej potrawy, którą można tak dowolnie modyfikować zamieniając choćby jeden składnik lub co lepiej, wykorzystując zalegające w lodówce resztki przyrządzając jednocześnie lekki i na długo sycący posiłek.

Tym razem na rzut poszła kalarepa. Zazwyczaj jadłam ją jedynie w zupie, co i tak nie zdarzało się często, a szkoda,  bo jest to bardzo odżywcze warzywo. Główka kalarepy, zjedzonej na surowo rzecz jasna, zapewnia nam dzienne zapotrzebowanie na witaminę C, zawiera całą gamę witamin i składników mineralnych, oraz - dla alergików - jest warzywem nieuczulającym, dla odchudzających się, jak każda zielenina - zawiera znikome ilości kalorii (;
Całość uzupełniona kiełkami brokuła, bez których nie wyobrażam sobie już dnia, dodaję je praktycznie do wszystkiego, do czego tylko się nadają. O kiełkach brokuła i ich właściwościach można poczytać TUTAJ oraz TU.


SKŁADNIKI:
(1 porcja)
- 1/2 czerwonej cebuli
- garść maleńkich pieczarek lub 1-2 normalnej wielkości
- 1 kalarepa
- 1 średni pomidor
- garść szpinaku
- 2 jajka
- przyprawy: sól, pieprz, kurkuma, słodka papryka, zielona czubryca
dodatkowo: kiełki, olej z lnianki


Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju kokosowego. Kiedy będzie już wystarczająco gorący wrzucamy pokrojone na ćwiartki bądź plasterki pieczarki oraz cebulę i podsmażamy lekko. Następnie kroimy kalarepę w niewielką kostkę i dodajemy do reszty podsmażając jeszcze chwilę.
W tym czasie obieramy pomidora i kroimy niedbale w mniejsze cząstki. Ja właściwie wygniatam go nad patelnią tak, aby puścił wszystkie soki, w których następnie reszta warzyw się dusi. Dodajemy odrobinę soli i pieprzu i redukujemy dusząc warzywa do miękkości, w razie potrzeby podlewamy odrobiną wody.
Na koniec dorzucamy przyprawy i porwany drobno szpinak. Po dokładnym przemieszaniu [nie może to trwać zbyt długo] dolewamy jajka i smażymy do uzyskania pożądanej konsystencji, choć im mniej ścięta tym delikatniejsza, a zarazem lżej strawna.


Na koniec po przestudzeniu posypać kiełkami, polać łyżeczką oleju i zjadać ze smakiem (:



Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl