Ciasto bożonarodzeniowe

Całe życie nienawidziłam bakalii. Nauczyłam się je jeść dopiero w zeszłym roku i to też bardzo małymi krokami, choć rodzynkami w cieście nadal pluję [jestem z tych nieuznających rodzynki w sernikach i ciastach drożdżowych (; ], to tolerancja na różnorodność pokarmów zwiększyła mi się w ostatnich latach mocno. Nie sądziłam jednak, że do tego stopnia, że nie dość, że sama upiekę ciasto uginające się od bakalii, to jeszcze spróbuję i stwierdzę - cholera, dobre! Dla mnie jest nieco za słodkie - mały kawałek wystarczy całkowicie, ale jest to słodycz bardzo przyjemna, nie przecukrzona, dobrze zrównoważona żurawiną i orzechami, do tego samo ciasto rzecz jasna jest bez słodu, tego byłoby już za wiele.
Klasyczne ciasto bożonarodzeniowe powinno znacznie dłużej leżakować, choć myślę, że przygotowanie go kilka dni wcześniej nie powinno stanowić problemu. Ja swoje piekłam w sobotę wieczorem, w niedzielę robiłam zdjęcia i kawałek widoczny poniżej został już skonsumowany - smaki zdążyły się już w pewnym stopniu przegryźć, myślę że w Boże Narodzenie będzie smakowały wyśmienicie (:


SKŁADNIK:
(tortownica 18cm)
- 1,5-2 szklanek masy mincemeat PRZEPIS
- 1/2 szklanki mąki kokosowej [kasztanowa też będzie super]
- 1/4 szklanki płynnego tłuszczu [masło klarowane, smalec, olej kokosowy]
- 4 jajka
- 2 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka sody + 1 łyżeczka octu jabłkowego
- szczypta soli


Mąkę z cynamonem umieścić w misie malaksera, dodać jajka i tłuszcz oraz sól i połączyć na jednolitą masę. Wmieszać sodę z octem, ponownie połączyć, jednak nie ubijając zbyt długo. Na koniec dodać masę mincemeat i połączyć z resztą za pomocą łyżki.
Piec ok 30 minut w 180 stopniach - do suchego patyczka.

Po upieczeniu i ostudzeniu ciasto można posmarować glazurą stworzoną z mieszanki miodu z wodą.



Świąteczne słodkości! 2015
Pin It

Kokosowe kulki rafaello - wegańskie, bezglutenowe, AIP

Kiedy kiedyś jak nachodziła mnie ochota na  małe co nieco wybierałam swoją maleńką filiżankę z dzieciństwa i mieszałam w niej kokos. Dokładniej jego olej, wiórki i cukier. Dobierałam konsystencję tak, żeby powstawała jednolita pasta i już jedząc wiedziałam, że byłoby to idealne połączenie na kokosowe kulki. W sumie kulki zabójcze, bo i składniki nie są najtańsze w porównaniu z innymi standardowymi i olej kokosowy sprawiałby, że całość byłaby tłusta niemiłosiernie. Chociaż pyszna. Cudowna. I jakkolwiek polecam taką maleńką filiżankę rozkoszy, tak w końcu wzięłam się za przełożenie planów na czyny, jednak z nieco innym składem - zamieniając olej na nieco mniej tłustą pastę kokosową. Udało się (:



SKŁADNIKI:
(ok 10 sztuk)
- 50g pasty kokosowej
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- 1-1,5 łyżki cukru kokosowego*
- opcjonalnie pasta waniliowa

+ wiórki kokosowe do obtoczenia
+ migdały - tyle sztuk ile pralinek [można pominąć przy protokole]
+ olej kokosowy, wiórki, lub mąka kokosowa do rozrzedzania/zagęszczania masy w razie potrzeby

Wiórki umieścić w misie blendera razem z cukrem i nieco rozdrobnić. Dodać rozpuszczoną w kąpieli parowej pastę kokosową i pastę waniliową i ponownie zmiksować do połączenia składników. Z gotowej masy lepić odpowiadające nam wielkością kulki ukrywając w środku po jednym migdale. Na koniec obtoczyć wszystkie w wiórkach kokosowych i schłodzić w lodówce

UWAGI:
Jak w przypadku większości pralinek bez pieczenia, tak i tu decyduje inwencja twórcza - masę można dowolnie zagęszczać i rozrzedzać, dosładzać i odsładzać - wszystko wedle własnych upodobań kosztując podczas lepienia. Piszę o tym, ponieważ z podanych proporcji masa nie klei się zbyt wygodnie [zalecam jednorazowe gumowe rękawiczki, jak do wszystkiego zresztą, serio!]. Wymaga ona nieco cierpliwości, ale po zastygnięciu i obtoczeniu w wiórkach ładnie się trzyma.

* - jeśli chcecie posłodzić masę macie wybór - albo użyjecie jasnego słodu płynnego lub sypkiego zyskując biały kolor, albo zrezygnujecie z efektu dodając cukier kokosowy, a zyskacie na jeszcze bardziej intensywnym smaku. Ja jak widać wybrałam tą drugą opcję i nie żałuję (:


Pin It

Czekoladowe trufle z orzechów laskowych

Tak naprawdę miał to być przepis na wariację na temat ferrero rocher. Wprawdzie bez zabawy z domową nutellą i innymi cudami na kiju, ale miały choć trochę przypominać choćby samym wyglądem. Szczerze? Już mi się nie chciało - krokantu nie miałam, siekanie orzechów byłoby zbyt żmudne, więc postanowiłam w ogóle podarować sobie zabawy i obtoczyć trufle w mące kokosowej. Wyglądają dzięki temu bardzo ładnie, jednak zdecydowanie polecam wypróbować karob - będzie pasował zdecydowanie lepiej (;



SKŁADNIKI:
[ok 11 sztuk]
- 1/2 szklanki orzechów laskowych
- 2-3 łyżeczki kakao
- 1 łyżka pasty waniliowej
- 3 łyżeczki syropu klonowego lub innego płynnego słodu
- 3 łyżeczki miękkiego oleju kokosowego
- szczypta soli
+ tyle orzechów ile wyjdzie nam trufli
+ do obtoczenia krokant orzechowy i czekolada, lub dla leniwych.zabieganych mąka kokosowa, kakao lub karob.

Wszystkie składniki na masę umieścić w misie blendera/malaksera i zmielić do połączenia się składników. Zależnie od tego jaką strukturę masy chcemy uzyskać, można modyfikować proporcje lub czas mielenia. Ja swoją masę dodatkowo zmieliłam za pomocą stopki miksującej uzyskując jednolitą gęstą pastę.
Z gotowej masy lepić kulki do każdej z nich włączając po jednym orzechu. Masa jest dosyć tłusta, dlatego polecam układanie kulek na ręczniku papierowym. Po skończeniu obtoczyć w wybranym składniku i schłodzić w lodówce.
Trufle najlepiej smakują w temperaturze pokojowej. Jak dla mnie tuż po wyjęciu z lodówki jak większość - nie mają smaku.


Świąteczne słodkości! 2015
Pin It

Bożonarodzeniowe babeczki mince pies

Pierwszy wpis z przepisem bożonarodzeniowym już za mną, czas na kolejne. W tym roku, podobnie jak i w poprzednim będzie słodko. Tylko słodko. Powód jest prosty - na święta jadę do domu rodzinnego, gdzie wszystkie posiłki czekają przygotowane. Mój wkład w święta byłby niewielki, a że okazji do pieczenia i przygotowywania słodyczy miewam niewiele, postanowiłam w tym roku nieco zaszaleć. Większości ciastek nie próbowałam, poza dosmaczaniem masy, co już i tak było nadto, można w sumie powiedzieć, że samo pieczenie było dla mnie formą odstresowania - coś skosztuję, resztę niech jedzą inni, bo to z myślą o nich spędzałam ostatnie dni w kuchni (;
Na pierwszy rzut pierwsze wykorzystanie masy Mincemeat z poprzedniego wpisu czyli klasyczne star topped mince pies w wersji paleo rzecz jasna (;


SKŁADNIKI:
[13 babeczek]
- 1/2 szklanki mąki kokosowej + 2 łyżki
- 2 łyżki mąki ararutowej
- łyżeczka syropu klonowego, niecała
- 1/3 szklanki płynnego tłuszczu [masło klarowane, olej kokosowy albo smalec]
- 1 jajko
+ ok szklanka masy mincemeat PRZEPIS

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w misie blendera z nasadką mieszającą i zmiksować do momentu aż ciasto zbije się w jednolitą kulę, którą następnie podzielić mniej więcej na 1/3 i 2/3. Większą kulę przełożyć na wyłożoną folią gospodarczą stolnicę i rozwałkować delikatnie [robiłam to pomiędzy dwoma kawałkami folii i to też zalecam] na grubość ok 3-4mm. Następnie z rozwałkowanego ciasta wykrawać koła za pomocą odpowiedniej wielkości szklanki lub foremki i każde koło umieścić w dołkach formy na mini muffinki* delikatnie uciskając palcami, żeby uformować ciasto. Resztę ciasta również rozwałkować i wyciąć tyle gwiazdek, ile wyszło łącznie babeczek.
Masę mincemeat rozdzielić równomiernie pomiędzy wszystkie dołki, na wierzchu każdego umieścić gwiazdkę przyklepując lekko.
Piec w 150 stopniach ok 15 minut lub do zrumienienia ciasta. Po upieczeniu wystudzić w blaszce i dopiero po tym czasie wyciągać - babeczki wyskakują bez problemu.

UWAGI:
* - zależnie od wielkości foremki/foremek uzyskacie odpowiednią ilość babeczek. Średnica moich to około 3 na 4cm [spód i góra].





Świąteczne słodkości! 2015
Pin It

Mincemeat

Przygotowanie domowego mincemeata było właściwie dosyć spontaniczne. Ot w poszukiwaniu inspiracji na świąteczne ciasteczka wpadłam na zdjęcie mince pies i od razu pomyślałam, że to jest pozycja numer jeden. Powód jest prosty - ciasteczka piekę głównie dla frajdy i z chęci obdarowania nimi bliskich, w tym moich rodziców, którym [zwłaszcza Mamie] mincemeat bardzo smakuje, podobnie jak ciasteczka z jego użyciem.
Przepisów i kombinacji jest sporo, choć założenie jest jedno - bakalie, orzechy i słodki alkohol. Czyli cukrowa bomba i podobnie jest też u mnie, choć tu nie znajdziecie dodanego cukru jak wiele przepisów podaje. Słodycz wszystkich składników to już aż nadto, cukier jest tu kompletnie zbędny.
Podczas ustalania składników koniecznie chciałam się zaopatrzyć w świeżą żurawinę, ale pech chciał, że akurat tego dnia nie było. Pasować też będą bardzo dobrze figi, oraz skórka z pomarańczy, których u mnie brak, ponieważ nie jadam ani jednego ani drugiego, podobnie dobrze sprawdzi się dodatek deserowego wina. No ogólnie kombinacji multum, więc i pole do popisu duże. Z całej porcji wychodzi jeden ok półlitrowy słoik. Można go zużyć jako nadzienie do babeczek mince pie lub do świątecznego ciasta [proporcji wystarczy na oba przepisy! (:


SKŁADNIKI:
- 2 niewielkie jabłka [ok 200g, u mnie jedno słodkie, jedno kwaskowe]
- ok 200g suszonych  rodzynek i żurawiny [mix] + jedna mała garstka
- kopiasta łyżeczka cynamonu
- ok 0,5-1cm startego świeżego imbiru
- kawowa łyżeczka zmielonych goździków
- garstka dowolnych orzechów [u mnie mieszanka wszystkiego co miałam - włoskie, laskowe, nerkowce i migdały]
- ok 75ml rumu lub brandy
- odrobina wody
- łyżka pasty waniliowej
- kilka łyżeczek musu jabłkowego opcjonalnie
- myślę, że ciekawy będzie również dodatek kakao - ja sobie podarowałam
+ jeśli chcemy naprawdę słodką masę dodajemy 1,5 łyżeczki cukru kokosowego i łyżeczkę miodu.

Jabłka umyć, pozbawić gniazd i pokroić w drobną kostkę. Przełożyć do rondla ustawionego na niewielki płomień. W tym czasie część bakalii posiekać, a część zostawić w całości. Kiedy jabłka w rondlu się nagrzeją dodać cynamon i zalać wodą na tyle aby pokryła dno rondla. Dodać goździki, imbir, rum, mus jabłkowy i gotować ciągle mieszając do momentu, kiedy masa stanie się lepka, a jej składniki zmiękną [ok 15-20 minut]. Na końcu wmieszać orzechy oraz wanilię, dosłodzić miodem i cukrem kokosowym, jeśli nam za mało [a nie powinno (; ].
Gotową masę przełożyć do słoika. Można użyć jako nadzienie


UWAGI:
- bakalie, które można dodać: figi, daktyle, świeża żurawina, wiśnia, porzeczka i inne [najlepiej kwaśne, daktyle bym odradziła]
- inne dodatki to skórka z pomarańczy/cytryny/mandaryki + sok; kakao; gałka muszkatołowa; anyż; ekstrakt migdałowy; kakao/karob




Świąteczne słodkości! 2015
Pin It

Bezglutenowa tarta z dynią i fetą

Sezon na dynię podobno trwa do stycznia, choć o jakąkolwiek w sklepach coraz trudniej - właściwie nie widuję już żadnych od dawna, dojadam więc z coraz większym żalem resztki, jakie mi się ostały.
Dziś wyjątkowo tag paleo nieco naciągany, głównie z racji na dwukrotnie powtarzający się w przepisie nabiał, choć na upartego przy odpowiedniej modyfikacji wszystko da się zrobić (: Niemniej jeśli ktoś nie odczuwa żadnych dolegliwości po spożyciu nabiału, okazjonalnie nie powinien zaszkodzić (;


SKŁADNIKI:

kruchy spód:
- 1 szklanka mieszanki mąk konopnej i kokosowej w proporcjach 2:1*
- 0,5 kostki zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 jajko
- sól/pieprz/kurkuma/zioła prowansalskie

farsz:
- 1/2 niewielkiej dyni [u mnie hokkaido]
- ok 30-50g sera typu feta**
- 3 jajka
- ok 100ml jogurtu nabiałowego/śmietany lub zamiennik (dodatkowe 1-2 jajka lub mleko/śmietanka/jogurt kokosowy)***
- 2-3 łyżeczki suszonej szałwii
- pieprz/kurkuma/opcjonalnie nieco soli

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w misie blendera/malaksera i zmiksować za pomocą mieszadeł aż ze składników utworzy się jednolita kula ciasta, lub wyrobić na stolnicy siekając składniki nożem, a następnie wyrabiając rękoma. Ciasto ma mieć konsystencję plasteliny, formę na tartę raczej łatwiej jest więc wyklejać, niż rozwałkowywać między warstwami folii gospodarczej.

Dynię pokroić w kostkę, fer pokruszyć, wyłożyć nimi wyklejoną ciastem formę. Jajka zmieszać z jogurtem i przyprawami, a następnie wylać na dynię z serem. Jeżeli masa jest zbyt gęsta, wystarczy rozprowadzić ją po powierzchni tarty delikatnie potrząsając formą na boki.

Piec ok 20-25 minut w 200 stopniach.

UWAGI:
* - można kombinować mieszając różne mąki, spokojnie można dodać mąkę kasztanową lub z pestek dyni, sprawdzą się również mąki z pseudo zbóż
** - podobnie jak w przypadku mąk można kombinować, myślę, że dobrze sprawdzą się sery z niebieską pleśnią, ogólnie te słone o ostrym smaku
*** - u mnie tym razem zwykły jogurt, ponieważ tartę robiłam nie do końca z myślą o sobie, a mleka kokosowego i tak pod ręką nie miałam



Kuchnia wegetariańska i wegańska
Zimowy obiad wege Zimowy Obiad
Pin It

Pasta z wątróbki wołowej z krakersem sezamowym

Wracając ostatnio z pracy wpadłam do mięsnego z zamiarem zakupu wątróbki jakiejkolwiek na szybki obiad. Ot zetrzeć marchew na surówkę, wrzucić mięso na patelnię, zjeść i wracać do reszty obowiązków - ten weekend zdecydowanie nie był przeznaczony na stanie przy garach.
Wątróbki wyszło na dwie porcje - obiad i kolację, ale na kolację miałam już inne plany [surówkę z marchwi, bo standardowo starłam za dużo (; ], więc postanowiłam zrobić coś, co chodziło za mną od dawka - zmielić wątróbkę na pastę (:
Dla urozmaicenia upiekłam krakersy, choć osobiście uważam, że jak w wersji obiadowej, tak i na zimno wątróbką najlepiej komponuje się z surową marchewką. Same krakersy jednak są bardzo fajną propozycją zakąski, a ich przygotowanie to tylko kwestia zmiksowania wszystkich składników w blenderze. Szybko i przyjemnie, a i konsystencja ciasta pozwala na swobodne rozwałkowywanie go na blasze. Coś czuję, że będą modyfikacje (:
Co do samej pasty - podaję bez sprecyzowanych proporcji - musicie dobrać sami ile pasty chcecie uzyskać. Ja z kawałka ok 450g zjadłam niecałą połowę, resztę przerobiłam na pastę, której całość widać na poniższym zdjęciu.
Oryginalny przepis na krakersy pochodzi stąd


SKŁADNIKI:
- wątroba wołowa
- smalec
- ok 1/2 cebuli
- 2 ząbki czosnku
- rozmaryn i majeranek
ponadto:
- sól, pieprz, kurkuma
- 1-2 łyżeczki miękkiego masła/smalcu/oleju kokosowego
- bulion dla konsystencji*

Wątrobę opłukać, oczyścić z błonek w razie potrzeby, pokroić w drobną kostkę. Czosnek obrać i posiekać. Na patelni rozgrzać smalec, a następnie zeszklić na nim pokrojoną w kostkę cebulę, rozmaryn i majeranek. Dodać wątrobę, smażyć z każdej strony, niezbyt długo, jednak do momentu, w którym środek będzie już tylko nieznacznie zaróżowiony. Pod koniec smażenia dodać czosnek i smażyć jeszcze ok 5 minut.
Zdjąć z ognia i przestudzić, a następnie umieścić całą zawartość patelni w kielichu miksującym. Zmielić na jednolitą masę doprawiając do smaku, dodać tłuszcz i w razie konieczności bulion.


KRAKERSY SEZAMOWE**:
- 1 jajko [można pominąć zastępując zwiększoną ilością tłuszczu]
- 2 łyżki tahini
- 1 łyżka masła/smalcu/oleju kokosowego
- 1 łyżka musztardy dijon
- garstka sezamu
- sól, pieprz, kurkuma do smaku
- mąka kokosowa, ilość uzależniona od jej chłonności

Wszystkie składniki prócz mąki umieścić w kielichu miksującym i ubić na jednolitą masę. Ciągle mieszając dodawać po łyżeczce mąki kokosowej, aż powstanie jednolita, dająca się zbić w kulę plastyczna masa.
Ciasto umieścić na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i rozwałkować przez folię gospodarczą na placek o grubości ok 3-4mm. Jeszcze przed włożeniem do piekarnika pociąć na odpowiadające nam wielkością kawałki.
Piec w 170 stopniach przez ok 10 minut lub bo zrumienienia krakersów na brzegach.

UWAGI:
* - ja nie dodałam bulionu, bo go nie miałam. Pasta jest dość zbita, stąd pomysł o reguowaniu jej konsystencji bulionem właśnie, ale może to też być sam tłuszcz
** - krakersy niestety nie zaliczają się pod protokół autoimmunologiczny, jednak przepis można swobodnie modyfikować.





Menu dla diabetyka
Pin It

Bigos staropolski z wolnowaru

Który to już raz mogłam się przekonać, że pośpiech jest złym doradcą? Zwłaszcza w momencie, kiedy mamy do czynienia z potrawą, której się nigdzie nie spieszy, czyli - ugotuj bigos, zrób zdjęcia, w międzyczasie zjedz sporą część bigosu, stwierdź, że zdjęcia są beznadziejne. Co dalej? Kup składniki na następny bigos.
To nic. Zadowolony on, zadowolona ja, bo bigos z wolnowaru jest po prostu cu-dow-ny. Rewelacyjny, najlepszy :D Nauczka może i jest, a z drugiej strony takie błędy to z całą pewnością warto popełniać (;

Zależało mi na przygotowaniu bigosu w możliwie jak najbardziej tradycyjny sposób, który przy okazji jest przepisem stricte protokołowym, co ucieszy niejednego zmagającego się z tą dietą [podobnie jak kapuśniak zresztą (; ].


SKŁADNIKI:
- 1 niewielka główka białej kapusty [moja miała ok 1,1kg]
- mniej więcej tyle samo kiszonej kapusty*
- 500-600g dowolnego mięsa wieprzowego [łopatka, szynka, karczek], u mnie ok 580g
- gruby kawałek boczku
- 1 dość długa kiełbasa o dobrym składzie i aromacie**
- 1 cebula
- 4 liście laurowe i tyle samo ziela angielskiego
- przyprawy: sól, kurkuma, jałowiec, pieprz***
- dwie garści suszonych grzybów
- opcjonalnie suszone śliwki, koncentrat pomidorowy***, wędzona papryka w proszku***
- skóra z boczku, jeśli mamy, na aromat

Kapustę poszatkować usuwając jednocześnie głąb. Umieścić w misie wolnowaru razem z kapustą kiszoną, przemieszać dokładnie do połączenia.
Wszystkie mięsa pokroić na odpowiadające nam wielkością kawałki, podsmażyć na patelni razem z cebulą i skórą z boczku, kiedy mięso puści sok dodać suszone grzyby, kurkumę, liść laurowy oraz ziele angielskie. Całość dusić jeszcze chwilę [mięso ma pozostawać twarde], a następnie przelać zawartość do wolnowaru. Przemieszać porządnie i ubić, tak żeby pokrywa się domknęła - moja zamknęła się na styk, ale to nic, bo i tak wszystko się przez noc uleży.
Gotować na poziomie 1 przez ok 10-12 godzin, lub 8 godzin na poziomie 1 i dwie na poziomie 2.
Bigos ma to do siebie, że im więcej razy podgrzewany, tym nabiera smaku, dlatego warto zainteresować się jego przygotowywaniem jeden, dwa dni wcześniej, lub co przyjemniejsze - przygotować cały gar i cieszyć się porcją każdego dnia, aż do zużycia* (;
-----
*wtedy trzeba nastawić na kolejny bigos (:

UWAGI:
* jeśli przygotowujecie bigos w wolnowarze 3,5l zużyjcie mniej kapusty, ja zmieściłam jakieś 400g niestety
** mięsa gramaturowo powinno wyjść tyle samo co kapusty, ale starajcie się dobierać proporcje tak, aby wszystko zmieściło się w misie wolnowaru.
*** przy protokole pomijamy, jest to również opcja, dla mnie zbędne składniki, może prócz pieprzu







Grzyby i warzywa jesienne. 2015
Na grzyby 2015
Pin It

Sznycle z indyka zapiekane z pesto i pomidorami

Danie tak banalne, że sama zastanawiałam się, czy w ogóle umieszczać przepis na blogu. Początkowo miała to być ryba w zamian za pierś z kurczaka, którą jadam bardzo rzadko, a za którą jednocześnie średnio przepadam, jednak trafiło się tak, nie inaczej i koniec końców stanęło ponownie na drobiu, tym razem na indyku (;
Opcja najlepsza w momencie kiedy mamy już poporcjowane mięso i gotowe pesto [ja zazwyczaj robię bez planowania jego wykorzystania, więc często mam 'wolny' słoiczek w lodówce], a niekoniecznie chce nam się spędzać wolne popołudnie w kuchni, ponieważ całe przygotowanie zamyka się w ułóż-posmaruj-poukładaj-włóż do piekarnika i zapomnij, ewentualnie przygotuj sałatkę w tym czasie. Czyli idealna na niedzielne słoneczne popołudnie (:



SKŁADNIKI:
- 5 sznycle z piersi z indyka lub kurczaka
- 1 porcja pesto [PRZEPIS]
- 1 duży pomidor
- 1-2 ząbki czosnku
- opcjonalnie garstka startego parmezanu
- łyżka oliwy z oliwek
- sól, pieprz i inne dowolne przyprawy

Mięso oprószyć solą, pieprzem i innymi wybranymi przyprawami [ja ograniczyłam się tylko do tych dwóch], ułożyć na dnie naczynia do zapiekania. Na każdym plastrze rozsmarować grubą warstwę pesto, następnie przykryć plasterkami pomidora.
Czosnek zgnieść przez praskę lub drobno posiekać, połączyć ze startym serem i oliwą i ułożyć na pomidorach.
Zapiekać w 180 stopniach przez ok 30 minut.

UWAGI:
Uważam za zbędne uprzednie smarowanie formy tłuszczem [ja skropiłam oliwą], ponieważ mięso i tak samo puści soki. Polecam odlać je do oddzielnego naczynia, mogą się przydać cierpiącym na niedobór bulionu, czyli np mi do następnego obiadu (;








Menu dla diabetyka
Pin It

Dyniowe ciasto z wolnowaru

Jeszcze zanim stałam się posiadaczką wolnowaru wyszukiwałam wielu różnych sposobów na jego wykorzystanie, nie tylko do duszenia warzyw z mięsem. I opcji jest multum, kreatywności ludziom nie brakuje, a ja z tej kreatywności korzystam ile mogę podglądając i inspirując się tu i ówdzie.
Postanowiłam po kilku zupełnie różnych potrawach spróbować przygotować ciasto.
No i mam (:
Nie takie to wolnowarzenie, bo poziom drugi i tylko dwie godziny, ale mamy za to kawał fajnego, wilgotnego placka, bynajmniej nie gotowanej gąbki, jak w przypadku struktury ciast z mikrofalówki. Trzeba nieco uważać, bo może się nieco przypalać na brzegach, ale za to spód wychodzi idealnie, a samo ciasto wyskakuje z misy bezproblemowo.
Przy pieczeniu ciasta inspirowałam się tym przepisem z bloga Nie-Typowe Wypieki.


SKŁADNIKI:
[na wolnowar o pojemności 3,5 litra]
- tłuszcz do wysmarowania misy wolnowaru
- 3/4 mocno dojrzałego banana
- 100g pasty kokosowej, podgrzanej do postaci płynnej
- cynamon, ilości dowolne
- 1 łyżka syropu klonowego/daktylowego
- szczypta soli
- ok 50g mąki kokosowej

- 250g puree z uprzednio ugotowanej dyni
- 3 jajka
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżka octu jabłkowego

polewa:
- syrop klonowy/daktylowy
- tahini
- olej kokosowy

Wolnowar nastawić na poziom 2, wysmarować środek misy tłuszczem [u mnie dwie łyżeczki smalcu rozpuszczone pod wpływem ciepła z wolnowaru].
Wszystkie składniki ciasta zmiksować na jednolitą masę, dodając jeden składnik po drugim w takiej kolejności, w jakiej są na liście składników. Jeśli ciasto wyda się za mało słodkie, można dosłodzić resztą banana lub syropem klonowym/daktylowym.
Ciasto powinno mieć konsystencję niezbyt zbitego puree ziemniaczanego. Jeśli wyjdzie zbyt rzadkie, można dodać nieco mąki kokosowej.
Gotową masę przełożyć do misy wolnowaru, przykryć i zapomnieć na dwie godziny. Ja piekłam 1 godzinę i ok 50-55 minut do suchego patyczka, oddzielając w międzyczasie wykałaczką ciasto od ścianek. Jeśli zacznie się przypalać, można w newralgicznych miejscach umieścić odrobinę tłuszczu.
Po upieczeniu wyłączyć wolnowar, zdjąć pokrywę i po 10-15 minutach delikatnie wyjąć ciasto obracając misę do góry dnem i polać polewą, którą należy przygotować z proporcji wedle uznania [można również polać samą tahini, co jest może i nawet lepsze (; ].








Jesienne słodkości! Menu dla diabetyka
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
JemyZdrowo.pl