Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty

Daktyle w czekoladzie nadziewane masłem orzechowym

Taki prosty słodycz, który chodził za mną od dawna, a już tym bardziej kiedy miałam okazję spróbować go na pewnych targach. Właściwie tak nas wszystkich zachwycił, że postanowiłam sobie, że nie ma możliwości, żebym sama nie spróbowała. Jedynym ryzykiem jakie tu było, to to, że miałam dużo świeżych daktyli i dużo gorzkiej czekolady, popyt olbrzymi z każdej strony, z mojej również, a to zdradliwy słodycz jest (;
No ale i tak spróbowałam, bo na tego typu słodkości zawsze jest dobry patent - dać komuś w prezencie, a sobie zostawić kilka sztuk i może potem co najwyżej płakać z utęsknieniem za tymi pysznościami (; Niemniej przynajmniej spróbowałam tej zabawy (:


SKŁADNIKI:
- ok 20 sztuk daktyli, najlepiej świeżych
- 100g gorzkiej czekolady
- masło orzechowe
- dowolna posypka

I na tym właściwie może zamknąć się cała lista potrzebnych składników. Tabliczka czekolady wystarcza na taką ilość daktyli [chyba, że Wasze są wyjątkowo duże (; ]. Nie podaję ilości masła orzechowego, ani jego rodzaju, ponieważ myślę, że powinno być wybrane według własnych preferencji. W moim przypadku było to masło ze zblendowanych i posolonych arachidów, ale trafiło się też kilka sztuk z masłem z orzechów włoskich, robione przez moich rodziców. Ważne jest, żeby masło nie było zbyt mdłe i słodkie, stąd odradziłabym wybór np nerkowców czy migdałów.
Sama ilość też jest kwestią dyskusyjną - jak bardzo obficie mają być nadziane daktyle, a może część powinna zostać pusta? Kombinujcie wedle własnego uznania (:
Każdemu daktylowi warto również nadać jego unikalny smak, stąd użyłam posypek - mojego ulubionego sezamu, cynamonu oraz orzechów, a kilka sztuk posypałam płatkami soli morskiej. Inne opcje to wiórki kokosowe, mak, skórka z pomarańczy lub z cytryny, matcha, przyprawa do piernika, pistacje lub dowolne inne orzechy - tutaj również jest bardzo szerokie pole do popisu. Możecie nawet użyć wysmażonego boczku! (:
Wykonanie również jest dosyć proste - każdego daktyla należy delikatnie naciąć, tak aby wyjąć pestkę, następnie za pomocą łyżeczki umieścić w środku masło orzechowe i ponownie skleić daktyla.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej [można dodać odrobinę oleju kokosowego, byle nie za dużo, ok 1 płaska łyżka na tabliczkę czekolady], a następnie każdego daktyla zanurzać w czekoladzie i układać na kratce. Kiedy czekolada na daktylach delikatnie przestygnie, obtaczać lub posypywać wybraną posypką.
Odstawić do całkowitego schłodzenia na kilka godzin lub na noc.




Pin It

Zimowy koktajl: dynia, daktyle, orzechy

A tu trzecia i ostatnia propozycja, czyli jak rozkoszowałam się zakończeniem pracy w kuchni wykorzystując resztki dyni (:
SKŁADNIKI:
- 2 świeże daktyle
- 2/3 szklanki puree dyniowego
- reszta masła orzechowego pozostała z pralinek, lub po prostu masło z orzechów w ilości do smaku
- cynamon
- mleko kokosowe do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji
+ opcjonalnie odrobina woda do rozrzedzenia, jeśli nie chcemy zbyt dużo mleka w koktajlu.

Miksujemy i do szklanki (:

Pin It

Muffinki dyniowe z żurawiną [bezglutenowe, paleo]

Tak naprawdę to miało być ciasto. Ale że ja jak to ja nigdy nie potrafię się zdecydować i zmieniam zdanie co pięć minut, to wyszło jak wyszło - miało być małe i łatwo podzielne. No i są cztery chlebki na cztery osoby, udało się (;
Dla standardowej blaszki na muffinki z podanych proporcji powinno wyjść ok 8 sztuk, tak myślę.


SKŁADNIKI:
(ok 8 muffinek lub 4 chlebki)
suche:
- 1 szklanka mąki kasztanowej*
- 1 bardzo płaska łyżeczka sody
- ok 1/3-1/2 szklanki erytrytolu**
- garstka żurawiny
- 1 płaska łyżeczka przyprawy do piernika
mokre:
- 1 szklanka puree z pieczonej dyni
- 2 jajka
- 2 spore łyżki oleju kokosowego
- 1 łyżka octu jabłkowego

Zarówno suche jak i mokre składniki połączyć najpierw dokładnie w oddzielnych misach, a następnie suche składniki przesypać do mokrych i wymieszać szybko i niedbale - do połączenia składników.
Przelać do natłuszczonych foremek i piec ok 25-30 minut w 180 stopniach.

UWAGI:
* - można próbować zamienić pół na pół z mąką gryczaną lub jaglaną, raczej nie polecałabym tu mąki kokosowej, jest za sucha
** - było mi żal daktyli, a miodu obrabiać termicznie wręcz nie znoszę [co nie znaczy, że mi się nie zdarza!], ale jeśli chcecie bardziej naturalnie, wybierzcie któryś z tych dwóch składników



Pin It

Budyń ananasowy / pineapple curd [bezglutenowy, paleo]

Tak absurd. Nie kupujesz ananasów, bo zazwyczaj są zbyt drogie, lub byt duże lub zbyt niedojrzałe, albo spleśniałe. Albo z jakiegokolwiek powodu. A później nadarza się okazja, znosisz ananasa do domu i zaczynasz główkować co z nim zrobić. Surowy ananas jest tak pyszny, że chciałoby się go zjeść bez niczego. Albo koktajl. A może sok? A może deser? Może jednak ciasto? Ale żeby poddawać obróbce termicznej? No to może jednak zjeść solo? Ale rodzice przyjeżdżają, to deser by się przydał. Nie chce mi się piec, zresztą nawet nie mam masła i nie chce mi się do sklepu. Cholera, przecież koktajlu im do kawy nie podam!
I tak w kółko.. Znacie to? Ja aż za dobrze czasem.
Deser miał być surowym puddingiem z chia, ale jak się człowiek budzi z ręką w nocniku i wie, że chia nie stężeje, to.. cóż, można zrobić budyń, czy nam curd jak kto woli. Nie byłam pewna tej zabawy, ale wyszło i w sumie sama się zdziwiłam, że taki zwyklak zasmakuje. Polecam do przełożenia ciasteczek, blatów tortu, jako wypełnienie do tarty, albo dodatek do placków czy naleśników - będzie super (:


SKŁADNIKI:
- ok 3/4 średniej wielkości ananasa (ok 400g miąższu)
- 1 jajko
- 1 żółtko*
- mleko kokosowe, 10 łyżek + 3 łyżki
- słód do smaku, dowolny**
- szczypta cynamonu
- szczypta soli
- odrobina kurkumy
- płaska łyżeczka sproszkowanej wanilii
- 2 płaskie łyżki mąki***

do przybrania:
- wiórki kokosowe
- kawałki świeżego ananasa
- opcjonalnie szczypta cukru kokosowego

Ananasa kroimy w kostkę i blendujemy na jednolity mus, który następnie przecieramy przez sito. Powinna zostać lekko kopiasta łyżeczka suchej pulpy [można zużyć do innego słodkiego wypieku]. Dodajemy przyprawy, słód, jajko z żółtkiem i 10 łyżek mleka, skrobię łączymy z pozostałymi trzema łyżkami mleka i mieszamy. Mieszankę z ananasem podgrzewamy na niewielkim ogniu ciągle mieszając, doprowadzamy do wrzenia. W tym momencie rondelek należy zdjąć z ognia, dodać rozpuszczoną skrobię i energicznie wymieszać rózgą, tak aby nie dopuścić do powstania grudek. Przełożyć z powrotem na palnik i nie przerywając mieszania gotować ok 2-3 minuty.
Zdjąć z ognia, przykryć delikatnie folią i odstawić do wystudzenia.

Wiórki kokosowe podprażyć na suchej patelni, oprószyć lekko cukrem. Tężejący budyń przełożyć do miseczek, ułożyć na wierzchu kawałki świeżego ananasa i posypać kokosem.

UWAGI:
* - jak ktoś ma farta, to bierze jajko dwużółtkowe i problem z głowy (;
** - u mnie syrop i cukier kokosowy dla podbicia aromatu
*** - u mnie ararutowa, ale można zamienić na inną skrobię



Pin It

Dyniowe pralinki jak cookie dough [bezglutenowe, wegańskie]

Te pralinki to był całkowity spontan. Właściwie zaczęło się od jednej dyni - tej najzwyklejszej, najbardziej powszechnej. Nigdy jeszcze nie miałam okazji jej spróbować, bo w sklepach trafiałam na same potężne okazy aż do niedawna - kilo trzysta, najmniejsza jaka była. Postanowiłam, że kupię i spróbuję ją wykorzystać, a jednocześnie dowiem się w końcu jak smakuje.
No i w sumie co - kupiłam, spróbowałam, wykorzystałam. I wracam do hokkaido, nadal wierna (: Fakt, że taka dynia ma sama w sobie smak dosyć mdły, ale wszystko, co z niej powstało wyszło bardzo smaczne, choć nieco mało dyniowe, dlatego cóż - warto było spróbować, ale wszystko co zrobię jako następne, zrobię z hokkaido, bo wiem, że będą o wiele lepsze.
Poniższe pralinki powstały z czegoś na zasadzie 'cookie dough', czyli miękkiej ciasteczkowej masy do zjedzenia na surowo, ale bez żadnych tego konsekwencji. Wy też lubicie surowe ciasto? Bo ja zawsze wygrzebuję resztki z misek podczas pieczenia :D


SKŁADNIKI:
(ok 20 sztuk)
- ok 6 świeżych daktyli bez pestek
- 1/3 szklanki masła z dowolnych orzechów/nasion*
- 1/2 szklanki puree z pieczonej dyni
- szczypta cynamonu
- szczypta wanilii
- opcjonalnie kurkuma
- garstka ziarenek surowego kakao
- ok 6 łyżeczek mąki kokosowej
+ polewa:
- ok 100g gorzkiej czekolady
- płaska łyżka oleju kokosowego

Daktyle zblendować na pastę. Jeśli są zbyt suche, należy dodać odrobinę wody, jeśli zaś wybraliście daktyle suszone, należy je uprzednio namoczyć w niewielkiej ilości wody. Pastę daktylową połączyć z resztą składników prócz mąki i ziarenek zblendować na jednolitą masę. Na końcu dodawać po odrobinie mąki do uzyskania bardziej spójnej konsystencji, jednak masa ma pozostać względnie miękka. Wmieszać ziarenka kakao i schłodzić w zamrażarce na 20-30 minut.
W tym czasie rozpuścić w kąpieli parowej czekoladę wraz z olejem kokosowym i ostudzić.
Z gotowej masy formować delikatnie kulki, koniecznie używając do tego gumowych rękawiczek [masa się bardzo klei, ale w tym rzecz]. Kulki układać na folii lub drobnej kratce do studzenia potraw, a następnie każdą kolejno oblewać czekoladą.
Ponownie odstawić do schłodzenia.

UWAGI:
- Jak przystało na cookie dough, masa jest miękka. Bardzo miękka. Kluczowymi są tu dwa szczegóły. Pierwszy to schłodzenie masy w zamrażarce [ale uwaga, żeby nie zamrozić!], a drugi to również wyżej wspomniane gumowe rękawiczki - takie cienkie jednorazówki. Myślę, że bez tego nie da rady stworzyć niczego. Można oczywiście dodać więcej mąki, ale otrzymacie tylko duszącą kokosową papkę - nie warto.
- Zagęścić masę można również zmielonymi na pył orzechami, nerkowce powinny być najbardziej neutralne.



Pin It

Szybkie ciasto z jabłkami - jak wiewiórka [bezglutenowe, paleo]

Ciasto powstało dosyć spontanicznie, jako dodatek do poprzedniego tortu czekoladowego. Skąd myśl? Jakoś przypadkowo trafiłam na przepis na proste ciasto, którego wykonanie polegało na wymieszaniu pokrojonych w kostkę jabłek z ciastem i wstawieniu do piekarnika, ot cała robota. Wprawdzie tamten przepis zawierał zbyt wiele składników, których nie jadam i zresztą gdzieś go posiałam, ale przecież wymieszanie jabłek z rzadkim ciastem nie mogło być zbyt trudne, prawda?
Przy okazji zaczęłam kombinować, dodając do niego co nieco, co było pod ręką i chyba wyszło mi coś na wzór klasycznej wiewiórki, ale zostańmy po prostu przy prostym, szybkim cieście z jabłkami. Jest wilgotne, niesamowicie aromatyczne - idealna propozycja na otwarcie jesiennego sezonu, a w dalszym czasie na świąteczny okres - na pewno do dalszej modyfikacji z włączeniem bardziej świątecznych dodatków (:


SKŁADNIKI:
- 3/4 szklanki mąki kasztanowej
- ok 0,5 szklanki dowolnego słodu [polecam sporo mniej]
- 1,5 łyżeczki cynamonu
- opcjonalnie inne przyprawy korzenne
- szczypta soli
- 0,5 szklanki płynnego tłuszczu [oleju kokosowego, masła klarowanego, smalcu]
- 1 duże lub 2 małe jajka
- 2 duże jabłka o dowolnym smaku*
- garść orzechów [najlepiej laskowe + włoskie]
- kilka sztuk daktyli
- garstka suszonej żurawiny

Orzechy oraz bakalie posiekać, jabłka pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w grubą kostkę. Oddzielnie połączyć wszystkie suche oraz wszystkie mokre składniki, następnie zmieszać jedne z drugimi niedbale, do połączenia składników. Wtedy dodać bakalie i jabłka i wymieszać tak, aby ciasto całkowicie pokryło owoce.
Przełożyć do natłuszczonej tortownicy i piec ok 20 minut w 180 stopniach.

Przygotować sos. Daktyle posiekać i zalać zimną wodą. Orzechy namoczyć w wodzie i odstawić na noc, rano odsączyć**. Połączyć daktyle [razem z wodą z nich], orzechy, cynamon i sól, a następnie zblendować na jednolity sos regulując jego konsystencję i smak wedle upodobań.
Gotowym sosem polać schłodzone ciasto.

UWAGI:
* - preferuję twarde i kwaśne lub słodko-kwaśne
** - jeśli nie macie czasu lub chęci, daktyle można zalać wrzątkiem, a orzechy zblendowac na masło bez namaczania, lub użyć gotowego masła orzechowego
- inne możliwe polewy, jakie będą pasowały do ciasta to mix tahini + cynamon [+ opcjonalnie miód i/lub olej kokosowy], albo po prostu gorzka czekolada





Pin It

Czekoladowy tort z truskawkami [bez mleka i glutenu]

Takie tam - ciasto z serii 'już nie będę piekła czekoladowych'. Ono nie miało być czekoladowe. Pierwsze, jakie upiekłam z kremem na bazie mleka kokosowego było zwykłe, bardzo lekkie, na bazie mąki ziemniaczanej. Coś mnie jednak pokusiło, pewnie za sprawą bez mącznego brownie z malinami, które piekłam rodzicom tydzień wcześniej, żeby zmienić spody właśnie na to brownie.
Spody jednak różnią się tym, że są upieczone bez tłuszczu. Są zbite i dość lekkie, nie są wilgotne jak przy typowym brownie, ale też nie są suche. Takie z tłuszczem piekłam już wiele razy, np tu KLIK, więc możecie spokojnie wypróbować takich proporcji, lub sprawdzić to  (:


SKŁADNIKI:
(tortownica 16cm)
Czekoladowy spód [należy upiec dwa]:
- 2 żółtka
- 2 białka
- 20g kakao
- 40g ksylitolu

Truskawkowy krem:
- śmietanka z 1 puszki mleka kokosowego [tylko twarda część]
- 40g oleju kokosowego, rozpuszczonego i wystudzonego
- kilka dużych truskawek
- dowolny słód, ilość do smaku

Do przełożenia/przybrania:
- kilka łyżeczek kwaśnego dżemu malinowego*
- ok 2/3 tabliczki gorzkiej czekolady + odrobina oleju kokosowego/masła


Przygotowanie blatów:
Żółtka ubić z ksylitolem na kogel mogel. Połączyć z kakao na jednolitą masę. Może wyjść gęste, ale to nic. Białka ubić na sztywną pianę, połączyć delikatnie z czekoladową masą, a następnie przełożyć do natłuszczonej tortownicy. Piec ok 20 minut w 180 stopniach.

Przygotowanie kremu:
Aby dobrze ubić śmietankę z mleka kokosowego, należy puszkę chłodzić co najmniej 12 godzin. Moja stała tam kilka dni (;
Oddzieloną od płynnej części śmietankę umieścić w misie i ubić tak jak bitą śmietanę. Dodać olej i zblendowane truskawki, dosłodzić do smaku i schłodzić w szczelnie zamkniętym pojemniku przez kilka godzin.

Upieczone blaty tortu posmarować konfiturą, a następnie przełożyć 2/3 kremu. Resztę kremu rozsmarować na wierzchu i bokach ciasta, ponownie schłodzić.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej dodając odrobinę tłuszczu do uzyskania bardziej płynnej konsystencji. Schłodzić, a następnie oblać ranty i boki tortu. Na wierzch wyłożyć truskawki.
Kroić nożem maczanym we wrzątku.


UWAGI:
* - mój dżem nie był kwaśny, ale zakwasiłam go sproszkowaną witaminą C






Pin It

Jaglana tarta waniliowa z karmelizowanymi jabłkami

Czasami planując jakiś wypiek muszę brać pod uwagę fakt, że nie wszyscy przy stole znają mój sposób odżywiania i moje smaki. Zarówno moi najbliżsi jak i ja preferujemy mniej słodkie wypieki, proste i niezbyt udziwnione, ale w momencie, kiedy ciasto muszę zaserwować również osobom spoza naszego wąskiego kręgu specyficznych upodobań zaczyna łapać mnie lekki stres i niepewność, czy aby na pewno wstrzelę się w smak i czy nikt nie będzie robił dobrej miny do złej gry. To nie jest fajne :D
Poniższa tarta świetnie zdaje egzamin, jak i zdało egzamin drugie ciasto, które również tamtego dnia wylądowało na stole, a na blogu wyląduje niebawem. Połączenie wyczuwalnie waniliowej jedwabistej masy ze słodko-kwaśnymi jabłkami jest po prostu super. Obłędna, może nieco za słodka [ale tutaj i tak słodzimy wedle własnych preferencji], zjadła się od razu cała. Warto było (:

Spód:
- ok 70g wiórków kokosowych
- garstka dowolnych orzechów, ok 20g
- garść suszonych daktyli zalanych na noc wodą*
- szczypta soli

Masa jaglana:
- 1/2 szklanki kaszy jaglanej
- 1,5 szklanki wody lub mleka roślinnego
- płaska łyżeczka wanilii Bourbon
- dowolny słód do smaku**
- szczypta soli

Karmelizowane jabłka:
- 2 jabłka***
- cukier kokosowy/ksylitol
- cynamon i szczypta wanilii
- szczypta soli

Jabłka umyć, obrać ze skórki i pokroić w drobną kostkę, a następnie zasypać cukrem kokosowym/ksylitolem i odstawić na kilka godzin.

Orzechy zblendować pulsacyjnie, połączyć z wiórkami na szerokiej patelni i prażyć do lekkiego zrumienienia. Namoczone daktyle zblendować na jednolite puree z odrobiną wody, w której były moczone. Połączyć z wiórkami i orzechami i bendować do momentu, w którym masa stanie się na tyle jednolita, żeby dawała się zlepić w jednolitą kulę. W razie potrzeby można regulować jej konsystencję wodą z daktyli/miodem lub dodatkowymi wiórkami, gdyby masa wyszła zbyt mokra [ewentualny nadmiar można wykorzystać do pralinek lub po prostu zjeść (; ].
Gotową masą wyłożyć spód i brzegi formy, a następnie schłodzić w lodówce.

Odmierzoną kaszę jaglaną przepłukać pod bieżącą wodą. W rondelku zagotować wodę lub mleko, dodać kaszę i gotować na małym płomieniu ok 10 minut pod przykryciem. Po tym czasie zdjąć z ognia i odstawić do całkowitego wchłonięcia płynów przez kaszę [rondelek można dodatkowo owinąć w ręcznik lub ścierkę i wstawić do piekarnika]. Tak ugotowaną kaszę przełożyć do blendera i zmiksować na bardzo gładką, jednolitą masę, całość zajmie kilka minut. Podczas blendowania dodawać kolejno wanilię oraz słód. W razie potrzeby masę można odrobinę rozrzedzić mlekiem lub wodą z daktyli, jeśli jeszcze nam została**** Masa musi być gęsta, można ją rozrzedzić zaledwie na tyle, byle było możliwe rozsmarowanie jej na dnie formy. Nie należy również przesadzać z dosładzaniem masy, ponieważ już sam spód i karmelizowane jabłka będą słodkie.

Powracamy do jabłek. Po kilku godzinach powinny puścić sporo soku, z którego należy jabłka dokładnie odsączyć. Sok umieścić na patelni i podgrzewać redukując do momentu, w którym uzyskamy gęsty, ciemnobrązowy, kleisty karmel. W tym momencie dodajemy jabłka, cynamon, odrobinę wanilii i szczyptę soli i mieszamy całość smażąc jeszcze chwilę. Ściągamy z palnika i studzimy. Wystudzone jabłka należy ponownie odsączyć z patelni, np za pomocą łyżki cedzakowej, i umieścić je na chłodnej masie jaglanej. Całość polać resztą karmelu i posypać płatkami migdałowymi.

UWAGI:
* - daktyle można zalać również w dniu przygotowywania ciasta. Używamy wtedy wrzątku, lub podgotowujemy je przez chwilę. Można je również zastąpić miodem lub innym płynnym słodem.
** - u mnie była to woda z daktyli, odrobina miodu i ksylitolu.
*** - kwestia upodobań, u mnie twarde i kwaskowate, żeby równoważył słodycz karmelu
- surowy spód z wiórków kokosowych i daktyli to coś, z czego już korzystałam parę razy, jednak zawsze był to spód tortu/tarty, nigdy forma z pionowymi brzegami. Jakkolwiek, jest to bardzo smaczny sód, tak jednak jest zbyt miękki. Zlepiony większą ilością miodu/daktyli byłby za słodki, więc następnym razem wybiorę tradycyjny pieczony spód.
**** - przy dosładzaniu i rozrzedzaniu masy należy mieć na uwadze fakt iż położymy na niej wilgotne jabłka. Polecam dodać do masy minimalną ilość mleka/płynnego słodu - dosłownie na tyle, żeby masa dała się rozsmarować na dnie tortownicy, nie może być lejąca!
- jeżeli obawiacie się poddawania orzechów obróbce termicznej, dodajcie je do wiórków po ich uprażeniu.
- spód w razie czego można zastąpić dowolnym spodem spośród tych na tarty.




Pin It

Wegański surowy deser z chia, czyli mała wariacja na temat lemon curd (paleo, raw)

W sumie to nie wiem jak to nazwać - czy bardziej luźna wariacja na temat lemon curdu, czy coś a la pudding cytrynowy z chia, czy po prostu do bólu ogólnikowo - deser cytrynowy, ale.. mam przed Wami.. kolejny nieprecyzyjny przepis! Przyznam, że to mi się często zdarza, przez co trochę niezręcznie potem wypisuje mi się proporcje, jednak ciężko coś uściślać, kiedy dodajemy 'do smaku', albo 'do konsystencji'. Na szczęście z tego się nie strzela - to po prostu deser w szkle. Będzie za rzadki, to się nie rozleje, a za gęsty.. no ciężko w sumie, żeby wyszedł za gęsty, zresztą sami zobaczycie (;
Deser ma tę zaletę, że w sumie wszystko w nim zależy od Was. Ja tylko daję sugestię surowego wegańskiego lemon curdu, tudzież puddingu cytrynowego, a Wy już sobie sami dosmaczajcie i bawcie się jego konsystencją. Ja tak na dobrą sprawę nawet nie wiem jakiej byłby mój, bo.. zjadł się zanim zastygł, tak bywa (;


SKŁADNIKI:
- 0,5kg cytryn*
- mleko kokosowe, ok 200-300ml**
- dowolny słód, sypki lub płynny
- nasiona chia, u mnie 3,5 łyżki***
+ opcjonalnie sproszkowana witamina C
+ suszona cięta skórka cytrynowa i borówki do przybrania

Po pierwsze cytryny muszą być bardzo dojrzałe, innymi słowy - muszą swoje wyleżeć aż staną się nieco pomarszczone i starawe z wyglądu, ale o wciąż czystej ładnej skórce. Takie należy wyszorować i sparzyć wrzątkiem, a następnie zetrzeć na tarce [najlepiej owiniętej folią gospodarczą] do rondelka, poprzekrawać na pół i przecedzając przez sitko, wycisnąć tyle soku ile tylko będzie się dało, a następnie dodać mleko i słód do smaku, można zblendować dla ujednolicenia. Nasiona chia zmielić w młynku do kawy na pył i wmieszać w mleczko cytrynowe, które następnie wystarczy już tylko przelać do pucharków/słoiczków i odstawić do całkowitego zastygnięcia, najlepiej 2-3 godziny. Przed podaniem przybrać owocami i posypać skórką.

UWAGI:
* - u mnie była to mała siateczka, wyszło 5 małych sztuk
** - konsystencja mleczka dowolna, może być zarówno rzadkie domowe jak i gęsta śmietanka z puszki
*** - przy opcji AIP/FOODMAP użyjcie żelatyny






Pin It

Mini tarta z bananami i czekoladą (bezglutenowa, bezzbożowa, paleo)

W końcu udało mi się przygotować ciastko - jednoporcjową egoistyczną mini tartę. Nie taka była ona do końca egoistyczna, ponieważ M postanowił podzielić się nią ze mną, no ale.. cóż, to była tylko jego dobra wola, ja nie wiem czy byłabym taka dobroduszna (;

SKŁADNIKI:
(1 tarta o średnicy ok 13cm)

Kruche:
- 1/2 szklanki mąki*
- 1 łyżka zimnego masła/oleju kokosowego
- 1 żółtko**
- szczypta cynamonu
+ dla  słodszej wersji płaska łyżka ksylitolu

Wszystkie składniki zagnieść za pomocą noża na stolnicy, lub zblendować za pomocą malaksera/robota kuchennego, do momentu, w którym otrzymamy jednolitą kulę. Jej konsystencję regulujemy dodatkiem mąki, jeśli jest zbyt kleista, lub wody, jeśli zbyt sucha.
Gotowym ciastem należy wylepić spód oraz brzegi, a następnie ponakłuwać spód widelcem i schłodzić w lodówce na chociaż kilkanaście minut. Po tym czasie umieścić w piekarniku nagrzanym do ok 170 stopni i piec ok 13-15 minut. Wyjąć i wystudzić nie wyciągając z foremki.

Bananowa Stracciatella:
- 1 dojrzały niewielki banan [minus cztery plasterki do przybrania]
- 3 kostki gorzkiej czekolady [15g]

Czekoladę posiekać na drobne cząstki lub zetrzeć na tarce. Banana rozgnieść widelcem, połączyć z czekoladą, wyłożyć na spód upieczonej tarty.

Polewa czekoladowa:
I tu Kochani stajemy przed wielką improwizacją, ponieważ polewa to resztki domowej nutelli pozostałej po urodzinowym ciastku pieczonym dla mojej koleżanki. Zasada jest prosta - bierzecie:
- garstkę orzechów laskowych
- kakao
- dowolny słód do smaku - sypki lub płynny
- mleko kokosowe i/lub stopioną gorzką czekoladę do regulacji gęstości masy
- szczyptę soli
Orzechy mielicie na pył, a resztę dodajecie wedle uznania do uzyskania pożądanej konsystencji [schłodzona zastyga], a co zostanie odkładacie do pojemniczka lub wyjadacie łyżeczką (;
Opcja nr 2: czysta gorzka czekolada rozpuszczona z odrobiną mleka kokosowego

Taką polewą zakrywacie bananową straciatellę. Teraz ciastko wystarczy już tylko porządnie schłodzić, a potem zjeść (:

UWAGI:
* - mniej więcej dwie części kasztanowej i gryki na jedną część kokosowej
** - żółtko można zamienić na 1-2 łyżki masła/oleju




Pin It

Kakaowe tartaletki z owocami leśnymi i truskawkową pianką, bezglutenowe, paleo

Niedawno w TYM wpisie chwaliłam się moim najnowszym i nieco wymarzonym nabytkiem. Pierwszy raz zobaczyłam je chyba ze dwa lata temu, może więcej - tuż po tym, jak odstawiłam gluten i nabiał. Popatrzyłam na nie z żalem, wiedząc, że od dawna planowałam takie kupić, ale teraz to już bez sensu, bo przecież gluten nie, nabiał nie, cukier również nie za bardzo.. No i tak na nie patrzyłam niejednokrotnie przez te wszystkie miesiące. Później zaczęłam na nowo piec według nowych zasad i kolejny raz - nie, bo po co mi to, bo już foremek multum, bo zbędne.. W końcu przełamałam się i stwierdziłam, że kupię, ale przy kasie ponownie zrezygnowałam, bo.. a, szkoda pieniędzy.
W końcu po ponad dwóch latach wpadły mi w łapy na dobre, głównie za sprawą idealnej ceny, stąd dokupiłam drugą paczkę i mam - cztery foremki na mini tarty, a jak mnie najdzie ochota, to mogę zrobić tylko jedną. No idealnie, a pomysłów na ich wykorzystanie cała masa przecież!
No i wpadł pierwszy- standardowo przed wizytą u rodziców piekę jakieś ciasto, bo okazja do pieczenia jest, a i chętnych na nie więcej. Akurat jest nas czworo, więc tym razem każdy dostał po jednym ciastku i koniec dobroci (;
Przyznam się, w końcu nazwa bloga do czegoś zobowiązuje, że to nie jest to, co planowałam. Pieczone miały być tylko spody, reszta zupełnie surowa, przynajmniej pomijając krótkie zagotowanie masy, jednak owoce nie tknięte. I co wyszło? Że za małe proporcje przyjęłam i masy czekoladowej starczyło owszem, na cztery mini tarty, ale max do połowy ich wysokości :D Z bezą bawić się już nie chciałam, bita śmietana kokosowa mnie nie przekonuje, nabiałowa byłaby idealna, ale nie bardzo używam, więc.. pianka budyniowa. Coś, co chciałam już wcześniej zrobić, koniecznie na bazie własnego proszku budyniowego. Między innymi na tę potrzebę poprosiłam Tatę o ususzenie truskawek, których dostałam cały słoik - truskawkowy proszek to jest to!
Wyszło.. no inaczej niż planowałam, bo trochę kombinowania, ale kurczę, warto było, tak serio serio (: Jest wilgotno, mocno czekoladowo i kleiście, a całość dopełnia kwas owoców, no poezja (:


SKŁADNIKI:
(4 foremki o średnicy ok 13cm)
kruche ciasto:
- 1 i 1/3 szklanki mąki*
- 140g zimnego masła
- 1 żółtko
- 3 łyżki dowolnego słodu lub do smaku
- 2,5 łyżki kakao
mus czekoladowy:
- 40g kakao
- 30g dowolnego słodu (lub do smaku)
- 80ml mleka kokosowego
- 15-20g gorzkiej czekolady
- ok 160-170g mieszanki dowolnych owoców leśnych
pianka truskawkowa:
-1 białko
- 30g ksylitolu
- ok 16g truskawkowego proszku budyniowego**

+ dowolne owoce do przybrania

Składniki na ciasto posiekać nożem i zagnieść rękoma w jednolitą kulę, lub umieścić kielichu malaksera z końcówką mieszającą i blendować przez kilkanaście sekund, do czasu aż całość zlepi się w kulę. Gotowe podzielić na cztery równe części i każdą z nich wyłożyć brzegi i dno foremek, które dodatkowo należy nakłuć widelcem. Odstawić do lodówki w celu schłodzenia na ok 30 minut, a następnie piec przez ok 8 minut w 180 stopniach.

Kakao wymieszać z wybranym słodem i odrobiną mleka na jednolitą kleistą pastę. Zalać resztą mleka i podgrzać na niewielkim płomieniu do zagotowania. Czekoladę stopić w kąpieli wodnej i przelać do gotującej się masy. Gotować ok 3 minut, po czym zdjąć z ognia i wmieszać owoce. Odstawić do ostudzenia, a następnie rozlać równomiernie do upieczonych tart.

Białko ubić na sztywną pianę na wysokich obrotach, a następnie nie przerywając ubijania dodawać po odrobinie cukru. Ubijać do momentu, w którym cukier całkowicie się rozpuści. Wmieszać gotowy proszek budyniowy i rozprowadzić całość na musie z owocami. Na wierzchu każdej foremki rozłożyć dowolne owoce i ponownie wstawić do piekarnika na ok 10-15 minut w 180 stopniach.

UWAGI:
* - u mnie miks mąk kokosowej, kasztanowej i gryczanej w proporcji 1:1:1, ale może być to też pojedynczy rodzaj mąki, wedle preferencji
** - kupne proszki zawierają barwniki i aromaty. Ja użyłam domowej mieszanki 10g skrobi + 16g zmielonych suszonych truskawek. Możecie ususzyć je samodzielnie i przechowywać w słoiczku, lub poza sezonem kupić truskawki liofilizowane. Nad suszonymi mają tę przewagę, że po zmieleniu nie trzeba przesiewać ich przez sitko (;
- jeśli nie zależy Wam na piance, która u mnie, jak pisałam, była totalną improwizacją, pieczcie spody od razu ok 13-15 minut, a proporcje musu i owoców zwiększcie dwukrotnie.







**** wpis powstał we współpracy ze sklepem internetowym Senza.pl. Wszystkie składniki potrzebne do upieczenia tartalatek znajdziecie właśnie tam (: ****

senza logo



Uczta pod gołym niebem 2016
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl