Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty

Kokosowe kulki rafaello - wegańskie, bezglutenowe, AIP

Kiedy kiedyś jak nachodziła mnie ochota na  małe co nieco wybierałam swoją maleńką filiżankę z dzieciństwa i mieszałam w niej kokos. Dokładniej jego olej, wiórki i cukier. Dobierałam konsystencję tak, żeby powstawała jednolita pasta i już jedząc wiedziałam, że byłoby to idealne połączenie na kokosowe kulki. W sumie kulki zabójcze, bo i składniki nie są najtańsze w porównaniu z innymi standardowymi i olej kokosowy sprawiałby, że całość byłaby tłusta niemiłosiernie. Chociaż pyszna. Cudowna. I jakkolwiek polecam taką maleńką filiżankę rozkoszy, tak w końcu wzięłam się za przełożenie planów na czyny, jednak z nieco innym składem - zamieniając olej na nieco mniej tłustą pastę kokosową. Udało się (:



SKŁADNIKI:
(ok 10 sztuk)
- 50g pasty kokosowej
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- 1-1,5 łyżki cukru kokosowego*
- opcjonalnie pasta waniliowa

+ wiórki kokosowe do obtoczenia
+ migdały - tyle sztuk ile pralinek [można pominąć przy protokole]
+ olej kokosowy, wiórki, lub mąka kokosowa do rozrzedzania/zagęszczania masy w razie potrzeby

Wiórki umieścić w misie blendera razem z cukrem i nieco rozdrobnić. Dodać rozpuszczoną w kąpieli parowej pastę kokosową i pastę waniliową i ponownie zmiksować do połączenia składników. Z gotowej masy lepić odpowiadające nam wielkością kulki ukrywając w środku po jednym migdale. Na koniec obtoczyć wszystkie w wiórkach kokosowych i schłodzić w lodówce

UWAGI:
Jak w przypadku większości pralinek bez pieczenia, tak i tu decyduje inwencja twórcza - masę można dowolnie zagęszczać i rozrzedzać, dosładzać i odsładzać - wszystko wedle własnych upodobań kosztując podczas lepienia. Piszę o tym, ponieważ z podanych proporcji masa nie klei się zbyt wygodnie [zalecam jednorazowe gumowe rękawiczki, jak do wszystkiego zresztą, serio!]. Wymaga ona nieco cierpliwości, ale po zastygnięciu i obtoczeniu w wiórkach ładnie się trzyma.

* - jeśli chcecie posłodzić masę macie wybór - albo użyjecie jasnego słodu płynnego lub sypkiego zyskując biały kolor, albo zrezygnujecie z efektu dodając cukier kokosowy, a zyskacie na jeszcze bardziej intensywnym smaku. Ja jak widać wybrałam tą drugą opcję i nie żałuję (:


Pin It

Daktylowe trufle z rumem

Te słodkości już kiedyś miałam okazję robić. W nieco innej wersji, bo bez alkoholu i kokosa, za to z amarantusem ekspandowanym. Miały to być batoniki witariańskie, które jednak skończył jako kuleczki obtaczane w karobie. Zdjęć ani prezentacji się nie doczekały, bo od razu je zjadłam (:
Akurat podczas pieczenia świątecznych ciastek przypomniałam sobie o tym przepisie, więc postanowiłam go odtworzyć z lekkimi, bardziej wprawiającymi w klimat świąt [rum, a jakże!] modyfikacjami.
Standardowo na tego typu słodycze przepis jest prosty - kilka podstaw + dowolne składniki jako dodatek. Za rzadkie? Zagęść. Za gęste? Rozrzedź. I tak w kółko (:
Robione trochę na oko, ale podstawowe proporcje mniej więcej pamiętam (;


SKŁADNIKI:
- 100g daktyli [ok 20 sztuk]
- 4 łyżki wiórków kokosowych
- 2 łyżki esencji waniliowej
- 4 łyżki rumu
- 3 łyżki karobu
- dwie małe garstki orzechów [u mnie pół na pół migdały z nerkowcami]
- dowolna surowa mąka - u mnie kokosowa i konopna - do zagęszczenia
- opcjonalnie czekoladowe groszki

- do obtoczenia - karob, wiórki kokosowe, kakao lub cukier palnowy/ksylitol w krysztale lub zmielone na cukier puder [u mnie karob]



Daktyle, wiórki i karob zalać esencją i rumem, poziom wyrównać wodą, odstawić na kilka godzin lub na całą noc. Dla przyspieszenia procesu można użyć gorącej wody, lub wstawić całość na palnik i lekko podgotować.
To samo zrobić z orzechami - zalać na minimum 4 godziny, optymalnie do 12 godzin.

Namoczone daktyle i wiórki zmiksować na jednolitą masę. Oddzielnie zblendować orzechy, krótko, tak, aby powstała masa przypominająca zbity, nieregularny krokant. Połączyć obie masy mieszając łyżką. I tu zaczyna się zabawa. Masa będzie dość słodka i klejąca. Należy zagęścić odpowiadającą nam ilością mąki, ewentualnie karobu. Jeżeli masa wciąż będzie za słodka pod nasz smak, polecam dodać więcej namoczonych w rumie wiórków i ponownie zblendować. Tak też zrobiłam i wyszło jak dla mnie idealnie - lekko wytrawnie, mocno rumowo. Na koniec wmieszać groszki czekoladowe

Gotową masę [ma mieć konsystencję nadającą się do lepienia] odstawić do lodówki do schłodzenia na co najmniej godzinę. Po tym czasie wyciągnąć i formować w dłoniach niewielkie kule, które następnie obtaczać w karobie lub dowolnym innym proszku. Ponownie odstawić do lodówki.






UWAGI:
- Groszki czekoladowe przyszły mi do głowy w trakcie robienia masy. Są fajnym urozmaiceniem, choć ja osobiście ich nie dodałam
- Zamiast blendować orzechy, możemy je również dobrze pokroić, jeśli preferujemy większe kawałki, lub w drugą stronę - zblendować na masło orzechowe, co na pewno wypłynie na zmianę smaku, ale też i konsystencję


Lekkie Święta Świąteczne słodkości!Lekkie niskokaloryczne Święta oraz Sylwester
Pin It

Ciasteczka Samoa - bezglutenowe wegańskie paleo

W momencie przechodzenia na protokół wiedziałam, że gdzieś w listopadzie powinnam już z niech schodzić. O święta więc się nie martwiłam, bo o ile gluten i nabiał byłyby wciąż wykluczone [czego nawet się nie spodziewałam odstawiając je w kwietniu, jak życie weryfikuje nasze założenia (; ], o tyle miał pozostać cały wachlarz możliwości diety paleo, a w ostateczności z dołączeniem mąki gryczanej czy amarantusowej, może trochę jagła.. Okazuje się, że na święta czeka mnie protokół w dalszym ciągu. Nie taki stuprocentowy na szczęście, ponieważ faktycznie drobnymi krokami będę wprowadzała nowe produkty, toteż na czas świąt częściowo włączę jajka, orzechy i nasionka.
Pochodzę z regionu, w którym tradycją jest pieczenie drobnych świątecznych ciasteczek w ogromnych ilościach. Jest to wiele tradycyjnych, powielanych z roku na rok przepisów, oraz drobne zmiany, różne nowości pojawiające się przy każdych świętach. W tym roku żadnych z nich nie spróbuję, nawet nie byłam pewna, czy w ogóle będę próbowała cokolwiek piec. No ale jednak się zdecydowałam.
Nie byłam również pewna jak to się w ogóle może udać - bez jajka. Czy będzie dużo brudzenia rąk? Czy będzie skomplikowane i czasochłonne? Czy będzie drogie? I przede wszystkim - czy będzie smaczne?

Właściwie tylko na dwa ostatnie pytania odpowiedź brzmi TAK. Niestety, nie jest najtaniej, litr syropu klonowego nie kosztuje tyle co litr miodu, a kilo ksylitolu tyle co kilo cukru. Nie mówiąc już o tym ile kilo mąki pszennej można mieć za kilogram mąki kokosowej, ararutowej czy kasztanowej.. dużo (: Należy jednak pamiętać, że przepisy nie wymagają dużych mąk ani zbytniego słodzenia [u mnie niestety wyszło za słodko i strasznie ubolewam], poza tym ciastka i inne słodkości są tylko dodatkiem zwłaszcza na protokole, więc tym bardziej - pieczemy mało, albo dużo różnych, ale z połowy porcji.
Ja jak na razie upiekłam trzy rodzaje, zastanawiam się jeszcze nad dwoma kolejnymi oraz w planach mam jeszcze 2-3 ciasta [w tym jedno z nabiałem dla rodziny, więc będzie kolejny przepis nie-paleo (: ]. Wszystko oczywiście na małe porcje, małe blaszki, ot, dla skosztowania i takie wyjście z sytuacji polecam (:
Wszystkie ciastka wymagają użycia płynnego tłuszczu oraz płynnego słodu. Tutaj rodzaj i proporcje dobieramy sami. Ja miałam do wyboru masło klarowane, olej kokosowy oraz gęsi smalec z tłuszczów, natomiast płynnym słodem był u mnie syrop klonowy, syrop z daktyli, oraz w przypadku jednych ciastek miód.

 

 

Ciasteczka Samoa

Ciasteczka Samoa, to kruche ciasteczka z dziurką, od spodu zanurzone w czekoladzie, a u góry przybrane orzeszkami zanurzonymi w karmelu i skropione delikatnie w czekoladzie. Po prawdzie miałam je robić już w zeszłym roku, oczywiście w tej klasycznej wersji - z glutenem, cukrem, mlekiem i jajkiem, no i orzechami rzecz jasna, czyli wszystkim tym, czego nie zawiera poniższy przepis. Jak widać jest to możliwe (:
Ciasteczka są bardzo aromatyczne, jak na razie o konsystencji bardziej twardawych herbatników, ale może zmiękną. No w każdym razie nie ma obaw o połamanie zębów. Ja swoje niestety przesłodziłam, polecam odjąć część cukru, zwłaszcza osobom, dla których słodyczą jest gorzka czekolada, zaś dojrzałe banany i daktyle już są nieznośnie słodkie.

SKŁADNIKI:

kruche ciasteczka:
1/3 szklanki mąki kokosowej
1/8 szklanki mąki z tapioki
1/8 łyżeczki soli morskiej
1/8 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka esencji lub pasty waniliowej
1/4 szklanki płynnego słodu [polecam mniej]
1/8 szklanki płynnego tłuszczu

'karmel':
1/2 szklanki śmietanki kokosowej
ok 2 łyżek mąki z tapioki lub ararutowej [zagęstnik skrobiowy]
szczypta soli

esencja waniliowa i płynny słód do smaku

ponadto:
ok 1/2 szklanki wiórków lub płatków kokosowych [jeśli używamy płatków kokosowych, najlepiej jest je przy okazji pokroić - to ułatwi nam układanie masy na ciastkach]
ok 1/2 szklanki gorzkiej czekolady do stopienia

Odmierzone suche składniki przesiać przez sito do oddzielnego naczynia. W szklance dokładnie rozmieszać ze sobą esencję, tłuszcz i słód, zalać nimi suche składniki i dokładnie wymieszać. Jeśli masa będzie zbyt rzadka dodać odrobinę mąki z tapioki.
Uzyskana masa powinna być zbita i mieć jednolitą, choć dość kruchą konsystencję, jak na zdjęciu poniżej. Może się wydawać, że maź będzie się kleiła do palców, dlatego można je co jakiś czas lekko zanurzać w mące z tapioki. Masę nakładać łyżeczką na dłoń, delikatnie ugnieść, zrolować na kulę, przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i delikatnie rozklepać palcem w celu uzyskania pożądanego kształtu i grubości. Ciasteczka odrobinę urosną w trakcie pieczenia, więc trzeba dać im ze 3-4 cm odstępu. Ze środka każdego ciasteczka wykroić małą dziurkę.
Piec ok 10 minut w 150 stopniach, a następnie przełożyć na kratkę i odstawić do ostudzenia.



Wiórki lub płatki kokosowe należy lekko podprażyć. W tym celu możemy je albo umieścić na patelni nad niewielkim płomieniem i potrząsać obserwując jak się rumienią [a dzieje się to szybko], albo włożyć na chwilę do piekarnika po ciasteczkach. Po zrumienieniu ostudzić i przygotować karmel.

W rondelku na niewielkim płomieniu rozmieszać ze sobą śmietankę kokosową [wierzchnią warstwę puszkowanego mleka kokosowego] z mąką, podgrzewając dosładzać do smaku słodem i esencją waniliową. Pod koniec gotowania dodać wiórki/płatki kokosowe, wymieszać dokładnie i najlepiej od razu [zanim zgęstnieje] nakładać za pomocą dwóch małych łyżeczek na ostudzone ciasteczka. Udekorowane ciastka odstawić na co najmniej godzinę.

Gorzką czekoladę stopić w kąpieli wodnej. Każde z ciastek zanurzać delikatnie od spodu i następnie układać na kratce lub pergaminie czekoladą do góry. Po całkowitym zastygnięciu ciastek, resztą czekolady skropić je po wierzchu.








UWAGI:
- właściwie to tylko jedna - masy karmelowej nie starczyło na wszystkie ciasteczka. Wyjść z tej sytuacji jest kilka - można zwiększyć proporcje masy, ale można też nie wykrawać dziurek w części ciastek i takie gołe przełożyć np paleo dżemem czy innym dowolnym kremem i obsypać pudrem [z ksylitolu lub cukru kokosowego], albo polać gorzką czekoladą. Ja resztę swoich ciastek oblałam czekoladą i obsypałam krokantem migdałowym.


Lekkie Święta Świąteczne słodkości!Lekkie niskokaloryczne Święta oraz Sylwester
Pin It

Paleo deser - krem mocno kokosowy z bananową nutą

Protokół autimmunologiczny i FODMAP nie dają zbyt wiele możliwości do jedzenia słodkości. Wykluczona jest większość owoców, w tym wszystkie suszone, miód, ksylitol, syrop klonowy, kakao czy nawet karob. Pozostaje niewiele, głównie są to mocno dojrzałe banany, ostatnio zakupiłam również cukier kokosowy, choć to niestety dość droga alternatywa. Niestety czasem są takie chwile [a czasem częściej niż tylko czasem], kiedy jednak parcie na słodkie pojawia się i jest to parcie nie do powstrzymania zaczyna się kombinowanie.
I tak oto powstał drugi deser na protokole. Bardzo prosty, bez cukru, za do z dużą ilością odżywczego kokosu. Właściwie to deser stanowi sam kokos i ..  prawie wszystko co można z kokosa uzyskać (:



SKŁADNIKI:
[ilość na oko, do uzyskania pożądanej konsystencji]
- 1 mocno dojrzały banan
- mleko kokosowe
- wiórki kokosowe
- mąka kokosowa
- garstka płatków kokosowych
- opcjonalnie cukier kokosowy

Jak łatwo się domyślić, wykonanie jest banalnie proste - wszystkie  prócz płatków składniki mieszamy, zależnie od preferencji - ugniatamy widelcem lub miksujemy. Ja lubię mieć co gryźć, więc oczywiście wybieram pierwszą opcję. Mąka służy jako zagęstnik do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji, więc polecam ją zarówno jak i cukier dodać na samym końcu.
Na koniec posypujemy podprażonymi lekko na suchej patelni płatkami kokosowymi.

Deser w późniejszym czasie nieco zmodyfikowałam co nieco odejmując, co nieco dodając, z czego może za jakiś czas uda mi się zrobić oddzielny wpis (:


Pin It

Kokosowe pralinki z batata

Na protokole bez słodyczy wytrzymałam miesiąc. Skłamałabym mówiąc, że wytrzymałam zupełnie bez słodkiego smaku - częstą przekąską był dla mnie mocno dojrzały banan, jedzony głównie w biegu poza domem, kiedy nie mogłabym sobie pozwolić na inny normalny posiłek. Czasem towarzyszyła mi też duszona z pietruszką marchew obsypane cynamonem lub pieczony batat.
I tak od batata właśnie zaczął się mały powrót do słodkości.
Dla co niektórych taka słodycz-niesłodycz może być niezłym absurdem, bo jak to, zastąpić batonik czy ciastko.. ziemniakiem?! I to tak bez cukru?
Cóż, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, prawda? Oraz z drugiej strony - potrzeba matką wynalazku. Skoro nie wolno mi aktualnie produktów nawet typowych dla diety paleo, musiałam wykombinować coś, cokolwiek.
I tak powstała pierwsza słodka przekąska jako wynagrodzenie sobie całego miesiąca BEZ (:

SKŁADNIKI:
ich proporcje dobieramy na oko
- 1 niewielki batat
- mąka kokosowa
- wiórki kokosowe
- olej kokosowy


Batata obieramy ze skórki i kroimy w kostkę ok 1cm szerokości i wykładamy na blaszkę do pieczenia. Pieczemy w 180 stopniach ok 15 minut, aż wbijany w kawałki widelec będzie wchodził bez oporu. Studzimy, a następnie przekładamy do rondelka.
Wystudzonego ziemniaka miksujemy blenderem na puree, następnie dodajemy stopniowo po odrobinie mąki kokosowej oraz wiórków jednocześnie mieszając. Czynność powtarzamy aż uzyskamy jednolitą masę dającą się bez problemu uformować w kulki. Każdą taką kuleczkę obtaczamy dodatkowo we wiórkach kokosowych, a następnie smażymy do zrumienienia.
Z niewielkiego batata wyszło dokładnie tyle ile leży na małym talerzyku - w sam raz na niewielką przekąskę gdy napadnie chęć na słodkie (:



Pin It

Paleo jadłospis - protokół autoimmunologiczny cz. I

Kolejny wpis z serii Jadłospis, tym razem nie lunchbox, a propozycja dania zgodna z protokołem autoimmunologicznym oraz częściowo z FODMAP. Dziś mijają jej dokładnie dwa miesiące, a mimo to nie udało mi się skompletować zbyt wielu zdjęć. Większość potraw powstaje na szybko i wieczorem, kiedy mam chwilę spokoju po całym dniu. Tą chwilę przeznaczam na przygotowanie posiłków na następny dzień. Zazwyczaj są to duszone w bulionie warzywa o różnych proporcjach podawane z dowolnym mięsem.
Jako, że nie lubię na co dzień spędzać zbyt wiele czasu w kuchni, staram się aby przygotowane potrawy były szybkie i łatwe. Nie licząc więc mycia, obierania i krojenia warzyw, większość posiłków robi się sama (:



1.

flądra smażona na maśle klarowanym skropiona cytryną, kalarepa duszona z marchewką i koperkiem [uprzednio również podsmażone na maśle]



2.

wątróbka w maśle i majeranku, tarta marchew z pietruszką, duszone na rosole



3.

ponownie wątróbka, tym razem w wersji śniadaniowej z grillowaną w ziołach cukinią




4.

gulasz z serc drobiowych z dużą ilością kurkumy*, zagęszczony mąką kokosową z kupną KLIK kapustą kiszoną. do domowej bez kminku, którego nie toleruję, dostępu nie miałam, to moja pierwsza kupna kapust a i muszę przyznać, że jest pyszna, choć niestety pasteryzowana.



5.

deser - placki bananowo kokosowe - kokosowe mleko oraz mąka, banany, cynamon, prażone chipsy kokosowe


* kurkuma w składnikach pojawia się tylko raz, jednak jest to jedna z moich ulubionych przypraw - ląduje praktycznie we wszystkim (:


Pin It

"Paleowsianka" dyniowo kokosowa, idealna na śniadanie

Dynię piżmową kupiłam pierwszy raz w życiu gdzieś w lipcu tego roku. Wstyd przyznać, ale przeleżała zachomikowana w kuchni aż do dziś. Długo czekała na swoją premierę, bo wciąż podchodziłam do niej niepewnie i zawsze na drodze stawało coś. Brak pomysłu, pomysł na coś innego, brak ochoty i tak w kółko. Dynia przeżyła co dziś zachowując się w rewelacyjnym stanie, a że do całego warzywa zostałam zupełnie sama postanowiłam rozdzielić ją na dwa posiłki - obiad i śniadanie.
Wyszło lepiej niż przypuszczałam, co mnie cieszy, bo sezon na dynie w sklepach pełną parą, a dodając do tego żywotność  tego warzywa, co jest niebywałą zaletą w momencie diety bazującej na warzywach, które nie mają konkretnego terminu ważności - dynia zagości u mnie jeszcze nieraz (:

Na pierwszy rzut poszła słodka owsianka - bez cukru i bez owsa, całkowicie paleo, zgodna z protokołem autoimmunologicznym* [na którym wytrzymuję już czwarty tydzień! (: ].



SKŁADNIKI:
- 1/2 dyni piżmowej
- cynamon
- masło
- ok 100ml mleka kokosowego, lub dowolna ilość [na odpowiednią konsystencję]
- łyżeczka mąki kokosowej [nie jest wymagana]
- kilka łyżeczek [4-5] wiórków kokosowych
- płatki/chipsy kokosowe do przybrania
- ksylitol lub inny słodzik [opcjonalnie]

Na zdjęciu poniżej widać całą dynię, przekrojoną wzdłuż i wydrążoną. Pierwsza połówka, ta z brzegu, to połówka śniadaniowa. Tą właśnie posypałam cynamonem i poukładałam na wierzchu cieniutkie ścinki masła.
Obie dynie piekłam na blasze wyłożonej folią aluminiową w 200 stopniach przez ok 30-40 minut. Miąższ musi być miękki, widelec ma wchodzić w niego bez oporów.



Upieczoną dynię przekładamy na deskę i od razu wydrążamy miąższ przekładając go do oddzielnego rondelka. Dynia do tego nie musi być ostudzona, bo w końcu zależy nam na ciepłym posiłku, jednak całość można i tak w późniejszym czasie podgrzać.
Do rondelka dodajemy mleko kokosowe oraz mąkę i miksujemy na jednolitą masę. Następnie dodajemy wiórki kokosowe, mieszamy dokładnie i teraz można doprawiać według smaku - więcej cynamonu, ksylitol, ewentualnie szczypta soli dla podniesienia smaku. W razie potrzeby stawiamy rondelek na niewielkim ogniu i podgrzewamy. W tym samym czasie  można uprażyć na suchej patelni garstkę płatków kokosowych do posypania.
Ciepłą "owsiankę" przekładamy do miseczki, posypujemy płatkami i jemy ze smakiem ** (:

* w związku z kolejnymi restrykcjami w diecie powstał specjalny TAG zawierający przepisy zgodne z protokołem autoimmunologicznym, ale także  wykluczający większość, lub chociaż część produktów z listy FODMAP - myślę, że t en tag zainteresuje wszystkich borykających się z problemami trawiennymi i/lub chorobami autoimmunologicznymi
** ja na wierzchu ułożyłam jeszcze kilka płatków ziemnego masła i ponownie posypałam lekko cynamonem.




Dynia na słodko i słono
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl