Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez nabiału. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez nabiału. Pokaż wszystkie posty

Siemianka z dynią i cynamonem - wegańska, paleo, bezglutenowa

Bardzo dawno nie jadłam siemianki. W sumie gdzieś od czerwca, może maja. Do tej pory jadałam ją w sumie również niewiele razy, najczęściej z marchewką i 2-3 razy z truskawkami czy poziomkami. Ta z marchewką zasmakowała mi najbardziej, zwłaszcza w połączeniu z cynamonem, wydaje się być bardziej sycąca, mimo że najbardziej sycącą bazą ma tu być siemię lniane i mleko. Oczywiście proporcje i tak dobieramy indywidualnie, ja raczej nie traktuję tego śniadania zbyt poważnie, czyli raczej jako lekki posiłek, który niekoniecznie musi mi dać energię na kilka godzin, a za to moje jelita czują się po nim po prostu przyjemnie (:
Drugą kwestią jest to, że staram się nie przesadzać z ilością mięsa i jaj w diecie, więc jeśli tylko mam czas na takie śniadanie, to sobie czasem dogadzam (:
No i co - tym razem padło na dynię, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych mrożonek [może jeszcze ucieszyłabym się z batata, choć ten akurat i tak jest dostępny przez cały rok na szczęście]. Kolejny raz nie przeznaczę jej na gofry, mimo że za każdym razem z takim przeznaczeniem ją kupuję.. może kiedyś. Tak więc siemianka z dynią jest tak samo fajna jak z marchewką, a nawet szybsza, bo nie trzeba się bawić z tarciem marchwi :D


SKŁADNIKI:
- ok 200g dyni mrożonej [u mnie Hortex]
- ok 1/2 szklanki wody
- ok 5 łyżek mleka kokosowego
- 3 łyżki siemienia lnianego
- cynamon
- szczypta soli
- dowolne słodziwo, ilość według uznania
+ opcjonalnie dla wersji niewegańskiej jajko

Dynię zalać wodą i mlekiem, postawić na niewielkim ogniu i podgrzewać do zagotowania. Dynia szybko rozmraża się i mięknie, więc nie zajmie to zbyt wiele czasu. Kiedy dynia będzie już w miarę miękka, zmielić w młynku siemię lniane i przesypać je do gotującej się zawartości rondelka. Wymieszać dokładnie, żeby rozbić grudki i gotować ok 2-3 minuty na wolnym ogniu. Dodać cynamon, szczyptę soli i dosłodzić do smaku. Na sam koniec można wmieszać surowe jajko*

UWAGI
* - jeśli chcemy dodać jajko, dobrze jest zwiększyć ilość płynów, żeby siemianka nie wyszła zbyt gęsta.




Pin It

Zrazy wołowe z wolnowaru

Podchodziłam do tego jak pies do jeża. Przygotowanie mięsa inne niż najprostsze (najszybsze!) z możliwych zawsze budziło we mnie niechęć - szkoda czasu, lepiej prościej, prościej szybciej i tak dalej. No i ja nadal oczywiście wychodzę z takiego założenia, bo raz że szkoda mi czasu na kilkugodzinne zabawy w kuchni, a dwa proste potrawy prościej się trawią, dlatego na co dzień po prostu nie kombinuję. Niemniej czasem się chce i czasem fajnie jest wprowadzić jakąś odmianę. Więc postawiłam na jedną z tych potraw, które przygotowywała moja Mama i robiła to bezbłędnie [nadal robi! (; ]. No to już dwa powody, dla których podchodziłam do tych rolad jak pies do jeża. Jakoś nie uznałabym porażki i "Mamuś, zepsułam, nie wyszło tak dobre jak Twoje". Koniec końców okazało się, że trudne to to nie jest. No zwłaszcza z wolnowarem, kiedy naprawdę nie trzeba niczego obsmażać, tylko wrzuca się surowe w gar, a dostaje się bez żadnego wysiłku po przespanej nocy ten sam gar, jednak wypełniony pysznym jedzeniem (;


SKŁADNIKI:
[na ok 7 niewielkich rolad]
- ok 650-700g udźca wołowego
- ok 150g dobrej chudej kiełbasy oraz boczku, najlepiej chudego*
- kilka sztuk małych ogórków kiszonych
- sól/pieprz/musztarda**
opcjonalnie:
- papryka, cebula, suszone pomidory**

Mięso należy pokroić na plastry grubości ok 1-1,5cm mając na uwadze, aby kroić je w poprzek ścięgien, nie wzdłuż***. Każdy plaster rozbić dokładnie za pomocą tłuczka (można zrobić to przez folię gospodarczą) na cieniutkie płaty, oprószyć z obu stron solą i pieprzem, a następnie posmarować z jednej strony musztardą dijon, lub francuską. Można również użyć dijon i posypać ziarnami gorczycy, ale ja użyłam samej czystej musztardy.
Na jednym z końców każdego plastra ułożyć pokrojone w słupki mięso oraz ogórki. Do kilku sztuk dodałam również po kawałku suszonego pomidora. Można ułożyć też resztę składników, byle tylko nie przesadzić z ich ilością - mięso musi dać się zawinąć. Tak przygotowane plastry mięsa zawinąć ciasno w rolady zawijając również jej boki do środka. Spiąć wykałaczkami lub szpilkami do rolad, albo przewiązać sznurkiem wędliniarskim.
Ułożyć na dnie wolnowaru i gotować na poziomie low - w moim przypadku starczyło około 7 godzin, po tym czasie jeszcze kilka godzin leżały w jeszcze ciepłym, ale już wyłączonym wolnowarze. Jeśli rolady wyszły większe, lub wyszło ich więcej, można zwiększyć czas ich gotowania do ok 9 godzin.
Swoje podałam z gotowaną kapustą i młodymi ziemniakami, natomiast sos, który widzicie na zdjęciu to to, co zostało po roladach w wolnowarze, zredukowane na patelni. Bez dodawania żadnych mąk (;

UWAGI:
* - tak naprawdę nie ważyłam swojego boczku, miałam ok 300g kawałek, którego została mi mniej więcej połowa, a i tak nie użyłam całości - kwestia tego ile pomieścicie bądź ile chcecie pomieścić w swoich roladach. Ja o kiełbasie zapomniałam, więc był sam boczek, ale polecam połączyć oba mięsa.
** - przy AIP odpuszczamy pieprz, musztardę, paprykę i pomidory, a cebulę - jak kto toleruje, ja tak średnio (;
*** - mój kawałek był tak głupio skrojony, że plastry wyszły ni to w poprzek ni to wzdłuż - jakby coś pod skosem. Rozklepane były kruche tak czy siak, więc jak coś się nie uda to nie panikować (;



Pin It

Dynia zapiekana w mleku kokosowym

Bardzo proste i spontaniczne danie. Ot miałam w zamrażarce dynię i nie bardzo wiedziałam, co zrobić na szybki jednoporcjowy obiad. Dynia miała być goframi, stała się zapiekanką (;


SKŁADNIKI:
- ok 1,5 szklanki mrożonej dyni z Hortexu
- 1 jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego
- 2-3 posiekane suszone pomidory
- ok 2 łyżki pasty curry PRZEPIS
+ opcjonalnie starty twardy ser, np oscypek

Dynię lekko rozmrozić przesypując odpowiednią ilość do rondelka ustawionego na małym ogniu. Można dodać odrobinę wody, dosłownie tyle, żeby zakryć dno. Resztę składników dokładnie ze sobą wymieszać i ewentualnie doprawić do smaku. Dodać dynię, połączyć dokładnie i przełożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec ok 20 minut, aż całość się zetnie, a dynia będzie miękka.
Prawda, że banalne? (:

UWAGI:
- aby urozmaicić zapiekankę, można dodać oliwki, pieczarki, pierś z kurczaka lub boczek.
- jeśli chcecie aby zapiekanka była bardziej zwarta, wyłóżcie dno foremki cienko pokrojonymi plasterkami batata, wówczas jednak trzeba całość zapiekać nieco dłużej, lub wstawić samą foremkę z batatem do pieczenia na ok 10 minut wcześniej niż całą zapiekankę
- mleko kokosowe można zastąpić gęstą śmietaną, wówczas nie trzeba wbijać do środka jajka - opcja dla tych, którzy jaj nie mogą, a mogą za to nabiał



Pin It

Daktyle w czekoladzie nadziewane masłem orzechowym

Taki prosty słodycz, który chodził za mną od dawna, a już tym bardziej kiedy miałam okazję spróbować go na pewnych targach. Właściwie tak nas wszystkich zachwycił, że postanowiłam sobie, że nie ma możliwości, żebym sama nie spróbowała. Jedynym ryzykiem jakie tu było, to to, że miałam dużo świeżych daktyli i dużo gorzkiej czekolady, popyt olbrzymi z każdej strony, z mojej również, a to zdradliwy słodycz jest (;
No ale i tak spróbowałam, bo na tego typu słodkości zawsze jest dobry patent - dać komuś w prezencie, a sobie zostawić kilka sztuk i może potem co najwyżej płakać z utęsknieniem za tymi pysznościami (; Niemniej przynajmniej spróbowałam tej zabawy (:


SKŁADNIKI:
- ok 20 sztuk daktyli, najlepiej świeżych
- 100g gorzkiej czekolady
- masło orzechowe
- dowolna posypka

I na tym właściwie może zamknąć się cała lista potrzebnych składników. Tabliczka czekolady wystarcza na taką ilość daktyli [chyba, że Wasze są wyjątkowo duże (; ]. Nie podaję ilości masła orzechowego, ani jego rodzaju, ponieważ myślę, że powinno być wybrane według własnych preferencji. W moim przypadku było to masło ze zblendowanych i posolonych arachidów, ale trafiło się też kilka sztuk z masłem z orzechów włoskich, robione przez moich rodziców. Ważne jest, żeby masło nie było zbyt mdłe i słodkie, stąd odradziłabym wybór np nerkowców czy migdałów.
Sama ilość też jest kwestią dyskusyjną - jak bardzo obficie mają być nadziane daktyle, a może część powinna zostać pusta? Kombinujcie wedle własnego uznania (:
Każdemu daktylowi warto również nadać jego unikalny smak, stąd użyłam posypek - mojego ulubionego sezamu, cynamonu oraz orzechów, a kilka sztuk posypałam płatkami soli morskiej. Inne opcje to wiórki kokosowe, mak, skórka z pomarańczy lub z cytryny, matcha, przyprawa do piernika, pistacje lub dowolne inne orzechy - tutaj również jest bardzo szerokie pole do popisu. Możecie nawet użyć wysmażonego boczku! (:
Wykonanie również jest dosyć proste - każdego daktyla należy delikatnie naciąć, tak aby wyjąć pestkę, następnie za pomocą łyżeczki umieścić w środku masło orzechowe i ponownie skleić daktyla.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej [można dodać odrobinę oleju kokosowego, byle nie za dużo, ok 1 płaska łyżka na tabliczkę czekolady], a następnie każdego daktyla zanurzać w czekoladzie i układać na kratce. Kiedy czekolada na daktylach delikatnie przestygnie, obtaczać lub posypywać wybraną posypką.
Odstawić do całkowitego schłodzenia na kilka godzin lub na noc.




Pin It

Gulasz z podrobów z wolnowaru

Zawsze jadłam gulasz z samych serc lub samych żołądków, zazwyczaj sam drób - albo kurak, albo indyk. A gęsie żołądki chodziły za mną od tak dawna. Muszę przyznać, że zaraz za wątróbką wszelaką, gęsie żołądki to moje ulubione podroby i jedno z ulubionych mięs. Niezwykle delikatne, kruche i o przyjemnym, kompletnie nie charakterystycznym dla innych podrobów smaku. Poezja po prostu, zwłaszcza takie z rosołu (:
Dodając do tego fakt, że od dawna chodził za mną gulasz i kolejny fakt, że tydzień wcześniej zrobiłam na próbę dwie małe porcje gulaszu z samych serc [wołowego i indyczych], no i koniec końców to, że od pewnego czasu w ogóle staram się jeść więcej podrobów - zrobiłam i jem (:


SKŁADNIKI:
- 1 kg gęsich żołądków
- ok 300g serca wołowego
- spora garść indyczych serc [ok ośmiu sztuk]
- 3 liście laurowe
- 3 ziarenka jałowca
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- sól, pieprz, kurkuma
- sproszkowana czerwona papryka
- 1 mała pietruszka
- 1 mała marchewka
+ opcjonalnie 1 łyżka mąki ararutowej
+ opcjonalnie kasza gryczana

Mięso opłukać i pokroić w kostkę jednakowej wielkości, ewentualnie serce wołowe może zostać pokrojone drobniej. Umieścić w misie wolnowaru wraz przyprawami i ustawić na high na ok 4-5 godzin lub low na 8 godzin/na noc. Z soków, które puści mięso odlać ok 1,5 lub niecałe dwie szklanki płynu do ugotowania kaszy oraz sporą filiżankę do ugotowania sosu. Przygotować sos: w małej miseczce rozpuścić sporą łyżkę mąki wraz z zimną wodą. Zagotować w rondelku filiżankę soków z mięsa, wlać rozpuszczoną skrobię i mieszać aż do zagotowania. Gotować 2-3 minuty dalej mieszając, a następnie przelać z powrotem do wolnowaru i wymieszać.
Ok godzinę przed końcem gotowania [na low 2-3 godziny] umieścić w wolnowarze starte warzywa.

UWAGI:
- dla wersji AIP wyłączamy zielę, jałowiec, pieprz oraz paprykę. Mąka arautowa również jest kwestią dyskusyjną.
- przygotowanie sosu to tak naprawdę tylko zabawa, choć warto rozważyć dla dwóch względów - potrawa wygląda nieco ładniej [i to mnie przekonało mając na uwadze wykonanie zdjęć], oraz całość wygodniej się je, bo mamy gulasz, a nie zupę gulaszową.





Pin It

Kapuśniak z wolnowaru

Ostatnim razem robiłam kapuśniak prawdopodobnie wraz z postem, który zamieściłam tu ze dwa lata temu, a chodził za mną od dawna, tylko za każdym razem brakowało mi albo kapusty, albo boczku. No albo akurat na obiedzie u rodziców wypadł kapuśniak i nie trzeba było robić samodzielnie (;
No ale w końcu się udało skompletować wszystko, więc - są mrozy, jest kapusta, jest boczek - będzie kapuśniak! Tym razem postawiłam na większą prostotę i większą wygodę (dzięki panie wolnowar). Nie ma problematycznej dla mnie cebuli, nie ma podsmażania i tak już uwędzonego mięsa, szkoda mi zabaw z totalnie zbędną zasmażką. Czyste składniki, zero większej obróbki i kilka godzin czasu dla siebie. W moim przypadku nieco mniej, bo kapuśniak w wersji high, ale gdybym się zreflektowała, wolnowar szedłby pewnie o wiele dłużej, może od samego rana, a może i całą noc.
I jak zawsze - wszystko na oko (;


SKŁADNIKI:
- kapusta kiszona [słoik o pojemności 900ml]
- wędzony boczek [kawałek ok 8cm]
- wieprzowa wędzona kość [taka jeszcze z kawałkami mięsa, kawałek ok 15cm]
- kawałek kiełbasy o dobrym składzie [dałam dwa po ok 10cm]
- dwa duże ziemniaki [ponoć mogło być więcej]
- jedna niewielka marchewka
- ziele angielskie [3 ziarenka]
- jałowiec [3 ziarenka]
- kilka liści laurowych
- sól i pieprz do smaku + opcjonalnie kurkuma
- suszony majeranek
- woda*

Uruchomić wolnowar w celu jego rozgrzania na czas przygotowywania składników. Boczek pokroić w grubą kostkę, umieścić razem z kością i kiełbasą [w całości] w misie wolnowaru. Kapustę poszatkować [można ją odsączyć, a sok wypić, ale można go odlać do misy wolnowaru], ziemniaki obrać i pokroić w grubą kostkę, dodać do mięsa, dodać wszystkie przyprawy, zalać wodą. Po 2-3 godzinach dodać startą marchewkę. W międzyczasie przemieszać kilka razy sprawdzając jednocześnie, czy nie trzeba dolać więcej wody.
Po dodaniu marchewki gotować jeszcze 1-2 godziny. Całość ma zająć ok 4 godziny.**

UWAGI:
- kiełbas w wolnowarze wylądował bez krojenia, ponieważ nie jest to surowe mięso, nie chciałam żeby kawałki się rozpadły
* - początkowo wlałam ok 300ml wody, łącznie wlałam ok 600ml. Ilość płynów musicie dobrać sobie sami, zależnie od tego jak bardzo treściwą zupę chcecie otrzymać. W mojej miała przeważać wkładka.
** - po tym czasie przetrzymałam jeszcze ok 40 minut na programie low.
- dla wersji AIP usuwamy z przepisu ziemniaka, ziele angielskie, jałowiec i pieprz




Pin It

Zimowy koktajl: dynia, daktyle, orzechy

A tu trzecia i ostatnia propozycja, czyli jak rozkoszowałam się zakończeniem pracy w kuchni wykorzystując resztki dyni (:
SKŁADNIKI:
- 2 świeże daktyle
- 2/3 szklanki puree dyniowego
- reszta masła orzechowego pozostała z pralinek, lub po prostu masło z orzechów w ilości do smaku
- cynamon
- mleko kokosowe do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji
+ opcjonalnie odrobina woda do rozrzedzenia, jeśli nie chcemy zbyt dużo mleka w koktajlu.

Miksujemy i do szklanki (:

Pin It

Muffinki dyniowe z żurawiną [bezglutenowe, paleo]

Tak naprawdę to miało być ciasto. Ale że ja jak to ja nigdy nie potrafię się zdecydować i zmieniam zdanie co pięć minut, to wyszło jak wyszło - miało być małe i łatwo podzielne. No i są cztery chlebki na cztery osoby, udało się (;
Dla standardowej blaszki na muffinki z podanych proporcji powinno wyjść ok 8 sztuk, tak myślę.


SKŁADNIKI:
(ok 8 muffinek lub 4 chlebki)
suche:
- 1 szklanka mąki kasztanowej*
- 1 bardzo płaska łyżeczka sody
- ok 1/3-1/2 szklanki erytrytolu**
- garstka żurawiny
- 1 płaska łyżeczka przyprawy do piernika
mokre:
- 1 szklanka puree z pieczonej dyni
- 2 jajka
- 2 spore łyżki oleju kokosowego
- 1 łyżka octu jabłkowego

Zarówno suche jak i mokre składniki połączyć najpierw dokładnie w oddzielnych misach, a następnie suche składniki przesypać do mokrych i wymieszać szybko i niedbale - do połączenia składników.
Przelać do natłuszczonych foremek i piec ok 25-30 minut w 180 stopniach.

UWAGI:
* - można próbować zamienić pół na pół z mąką gryczaną lub jaglaną, raczej nie polecałabym tu mąki kokosowej, jest za sucha
** - było mi żal daktyli, a miodu obrabiać termicznie wręcz nie znoszę [co nie znaczy, że mi się nie zdarza!], ale jeśli chcecie bardziej naturalnie, wybierzcie któryś z tych dwóch składników



Pin It

Budyń ananasowy / pineapple curd [bezglutenowy, paleo]

Tak absurd. Nie kupujesz ananasów, bo zazwyczaj są zbyt drogie, lub byt duże lub zbyt niedojrzałe, albo spleśniałe. Albo z jakiegokolwiek powodu. A później nadarza się okazja, znosisz ananasa do domu i zaczynasz główkować co z nim zrobić. Surowy ananas jest tak pyszny, że chciałoby się go zjeść bez niczego. Albo koktajl. A może sok? A może deser? Może jednak ciasto? Ale żeby poddawać obróbce termicznej? No to może jednak zjeść solo? Ale rodzice przyjeżdżają, to deser by się przydał. Nie chce mi się piec, zresztą nawet nie mam masła i nie chce mi się do sklepu. Cholera, przecież koktajlu im do kawy nie podam!
I tak w kółko.. Znacie to? Ja aż za dobrze czasem.
Deser miał być surowym puddingiem z chia, ale jak się człowiek budzi z ręką w nocniku i wie, że chia nie stężeje, to.. cóż, można zrobić budyń, czy nam curd jak kto woli. Nie byłam pewna tej zabawy, ale wyszło i w sumie sama się zdziwiłam, że taki zwyklak zasmakuje. Polecam do przełożenia ciasteczek, blatów tortu, jako wypełnienie do tarty, albo dodatek do placków czy naleśników - będzie super (:


SKŁADNIKI:
- ok 3/4 średniej wielkości ananasa (ok 400g miąższu)
- 1 jajko
- 1 żółtko*
- mleko kokosowe, 10 łyżek + 3 łyżki
- słód do smaku, dowolny**
- szczypta cynamonu
- szczypta soli
- odrobina kurkumy
- płaska łyżeczka sproszkowanej wanilii
- 2 płaskie łyżki mąki***

do przybrania:
- wiórki kokosowe
- kawałki świeżego ananasa
- opcjonalnie szczypta cukru kokosowego

Ananasa kroimy w kostkę i blendujemy na jednolity mus, który następnie przecieramy przez sito. Powinna zostać lekko kopiasta łyżeczka suchej pulpy [można zużyć do innego słodkiego wypieku]. Dodajemy przyprawy, słód, jajko z żółtkiem i 10 łyżek mleka, skrobię łączymy z pozostałymi trzema łyżkami mleka i mieszamy. Mieszankę z ananasem podgrzewamy na niewielkim ogniu ciągle mieszając, doprowadzamy do wrzenia. W tym momencie rondelek należy zdjąć z ognia, dodać rozpuszczoną skrobię i energicznie wymieszać rózgą, tak aby nie dopuścić do powstania grudek. Przełożyć z powrotem na palnik i nie przerywając mieszania gotować ok 2-3 minuty.
Zdjąć z ognia, przykryć delikatnie folią i odstawić do wystudzenia.

Wiórki kokosowe podprażyć na suchej patelni, oprószyć lekko cukrem. Tężejący budyń przełożyć do miseczek, ułożyć na wierzchu kawałki świeżego ananasa i posypać kokosem.

UWAGI:
* - jak ktoś ma farta, to bierze jajko dwużółtkowe i problem z głowy (;
** - u mnie syrop i cukier kokosowy dla podbicia aromatu
*** - u mnie ararutowa, ale można zamienić na inną skrobię



Pin It

Dyniowe pralinki jak cookie dough [bezglutenowe, wegańskie]

Te pralinki to był całkowity spontan. Właściwie zaczęło się od jednej dyni - tej najzwyklejszej, najbardziej powszechnej. Nigdy jeszcze nie miałam okazji jej spróbować, bo w sklepach trafiałam na same potężne okazy aż do niedawna - kilo trzysta, najmniejsza jaka była. Postanowiłam, że kupię i spróbuję ją wykorzystać, a jednocześnie dowiem się w końcu jak smakuje.
No i w sumie co - kupiłam, spróbowałam, wykorzystałam. I wracam do hokkaido, nadal wierna (: Fakt, że taka dynia ma sama w sobie smak dosyć mdły, ale wszystko, co z niej powstało wyszło bardzo smaczne, choć nieco mało dyniowe, dlatego cóż - warto było spróbować, ale wszystko co zrobię jako następne, zrobię z hokkaido, bo wiem, że będą o wiele lepsze.
Poniższe pralinki powstały z czegoś na zasadzie 'cookie dough', czyli miękkiej ciasteczkowej masy do zjedzenia na surowo, ale bez żadnych tego konsekwencji. Wy też lubicie surowe ciasto? Bo ja zawsze wygrzebuję resztki z misek podczas pieczenia :D


SKŁADNIKI:
(ok 20 sztuk)
- ok 6 świeżych daktyli bez pestek
- 1/3 szklanki masła z dowolnych orzechów/nasion*
- 1/2 szklanki puree z pieczonej dyni
- szczypta cynamonu
- szczypta wanilii
- opcjonalnie kurkuma
- garstka ziarenek surowego kakao
- ok 6 łyżeczek mąki kokosowej
+ polewa:
- ok 100g gorzkiej czekolady
- płaska łyżka oleju kokosowego

Daktyle zblendować na pastę. Jeśli są zbyt suche, należy dodać odrobinę wody, jeśli zaś wybraliście daktyle suszone, należy je uprzednio namoczyć w niewielkiej ilości wody. Pastę daktylową połączyć z resztą składników prócz mąki i ziarenek zblendować na jednolitą masę. Na końcu dodawać po odrobinie mąki do uzyskania bardziej spójnej konsystencji, jednak masa ma pozostać względnie miękka. Wmieszać ziarenka kakao i schłodzić w zamrażarce na 20-30 minut.
W tym czasie rozpuścić w kąpieli parowej czekoladę wraz z olejem kokosowym i ostudzić.
Z gotowej masy formować delikatnie kulki, koniecznie używając do tego gumowych rękawiczek [masa się bardzo klei, ale w tym rzecz]. Kulki układać na folii lub drobnej kratce do studzenia potraw, a następnie każdą kolejno oblewać czekoladą.
Ponownie odstawić do schłodzenia.

UWAGI:
- Jak przystało na cookie dough, masa jest miękka. Bardzo miękka. Kluczowymi są tu dwa szczegóły. Pierwszy to schłodzenie masy w zamrażarce [ale uwaga, żeby nie zamrozić!], a drugi to również wyżej wspomniane gumowe rękawiczki - takie cienkie jednorazówki. Myślę, że bez tego nie da rady stworzyć niczego. Można oczywiście dodać więcej mąki, ale otrzymacie tylko duszącą kokosową papkę - nie warto.
- Zagęścić masę można również zmielonymi na pył orzechami, nerkowce powinny być najbardziej neutralne.



Pin It

Gofry z cukinii i marchewki [bezglutenowe, paleo]

Faktycznie samych gofrów tu za bardzo nie widać - przykryły się dodatkami, a to głównie za sprawą tego, iż post miał być stricte śniadaniowy, ale publikacja odwlekła się jakoś w czasie.
Faktem jest, że odkąd dostałam tę upragnioną gofrownicę, gofry z samej mąki robiłam zaledwie dwa razy i ilekroć obiecuję sobie, że następne będą zwykłe chrupiące, tak każdy następny kończy się właśnie tymi. Bo są szybkie, lekkie, mają znikomą ilość węglowodanów oraz skrobi, no i.. bo smaczne są no! Przepis bazuje na plackach z cukinii i marchewki, które to placki namiętnie przerabiałam nieraz na kanapki, aż w końcu poszłam i jeden level wyżej i tak mam kanapki z placków bez smażenia i tym samym legalne pieczywo. no i jest super :D


SKŁADNIKI:
- 1 niezbyt duża cukinia
- 2-3 marchewki średniej wielkości
- 2 duże jaja
- 2 spore łyżki mąki kasztanowej*
- przyprawy [sól/pieprz/kurkuma + dowolne zioła, czosnek]
- opcjonalnie suszone pomidory lub oliwki

Warzywa wyszorować, odciąć końcówki i zetrzeć w blenderze/malakserze. Dodać jajka, przyprawy oraz mąkę, a następnie wymieszać. Cukinii nie odsączam - płyn łączy się z mąkami i jajkiem, ale jeśli chcecie, można to zrobić.
Gotowe ciasto od razu smażyć w rozgrzanej gofrownicy tak długo, jak długo będzie wymagało tego ciasto - zależnie od gofrownicy, u mnie to ok 3-4 minuty.
Podawać z dowolnymi dodatkami - u mnie guacamole i pasta z pieczonej dyni.

UWAGI:
* - mąki możecie mieszać. Ja używam głównie kasztanowej lub mieszam ją z gryką/ryżową/jaglaną. Rzadziej dodaję odrobinę kokosowej, jednak jest ona dla mnie zbyt sucha.
- w wersji niewegetariańskiej polecam dodać do ciasta odrobinę pokrojonego w cienkie plasterki boczku - takie plasterki najlepiej pokroić na kilka cząstek i poukładać w kilku miejscach przed zamknięciem gofrownicy.
- jeśli chcecie, aby Wasze gofry były mniej kaloryczne, miały mniej węglowodanów, lub z jakichś przyczyn nie chcecie używać mąk, możecie spróbować je pominąć, ale tę metodę zaleciłabym tylko w momencie, kiedy znacie swoją gofrownicę i wiecie, że takie ciasto do niej nie przywrze
- gofry będą bardziej zbite i chrupkie jeśli dodacie więcej mąki - w tym celu tym bardziej nie odsączajcie cukinii - tutaj polecam mąką ryżową





Pin It

Spaghetti z kremowym sosem z pieczonej papryki [wegańskie, paleo]

Potrawa powstała w sumie całkowicie spontanicznie. Jakiś czas temu zakupiłam trzy paczki makaronu konjac i.. No tak mi zalegał od dawna, a jeśli już jadłam jakiekolwiek spaghetti, używałam do tego swojej ulubionej cukinii, odkładając konjac w odstawkę. W końcu stwierdziłam, że już najwyższa pora, zresztą cukinii i tak pod reką nie miałam i tak powstała ta oto potrawa (:
Przede wszystkim miało być bez mięsa - ani nie miałam na nie większej ochoty ani ochoty na jego przygotowywanie, o ochocie na wybieranie się specjalnie na tę okazję na zakupy nie mówiąc. Miało być szybko i łatwo, no i tak jak jeszcze nie jadłam oczywiście (; Paprykę poddaję obróbce termicznej niezwykle rzadko - nazwijcie to ortoreksją, ale serce mi pęka na myśl o uciekających z niej witaminach. I wiecie co? W sumie to nie żałuję, pieczona papryka jest fantastyczna w smaku, a poniższy przepis to chyba tylko początek zabaw tym rewelacyjnym sosem. Podstawową wersję macie poniżej, a jeszcze ciut niżej kilka moich propozycji na rozbudowanie jego smaku. Ja pewnie wybiorę jedną z nich jesze w tym tygodniu, bo w końcu zostały mi jeszcze dwie paczki makaronu, a cukinii w sklepach nie brakuje. Papryki zresztą też :D


SKŁADNIKI:
[1 porcja]
- 2 czerwone papryki+ sól i oliwa
- garść nerkowców lub dowolne masło orzechowe w ilości do smaku [ok 1 łyżka powinna być ok]
- 3 suszone pomidory
- sól/pieprz/czosnek/kurkuma
+ dodatkowo dowolny makaron - u mnie opakowanie makaronu konjac, ale lepiej sprawdzi się makaron z cukinii

Prawda, że prosty skład? Poniżej w uwagach macie informacje czym można smak urozmaicać.

Papryki umyć, pokroić na ćwiartki, pozbawić gniazd nasiennych i ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Skropić oliwą i oprószyć solą. Zapiekać w temperaturze ok 150 stopni do miękkości. Następnie wyjąć je z piekarnika, umieścić w szklanym pojemniku lub grubym woreczku strunowym i potrząsać przez chwilę dla lepszego oddzielenia się skórki od papryki i dać im odpocząć na chwilkę. Po tym czasie wyjąć i obrać.
Nerkowce [najlepiej uprzednio namoczone] zblendować na masło orzechowe, lub użyć gotowego i połączyć z resztą składników blendując na jednolitej konsystencji sos.

Makaron przygotować według opisu na opakowaniu, połączyć z sosem, w razie potrzeby podgrzać lekko na patelni.

UWAGI:
Jak już pisałam, jest to wersja podstawowa, mój pierwszy raz z pieczeniem papryki do sosu. Następnym razem wypróbuję jedną lub miks z poniższych opcji:
- podsmażony boczek + ewentualnie podsmażone pieczarki
- dodatek puree z pieczonej dyni piżmowej/hokkaido
- feta lub dowolny ser pleśniowy
- krojone oliwi i/lub kapary
- krojone suszone pomidory, bez blendowania
- intryguje mnie połączenie sosu z filetami z sardeli (:



Pin It

Szybkie ciasto z jabłkami - jak wiewiórka [bezglutenowe, paleo]

Ciasto powstało dosyć spontanicznie, jako dodatek do poprzedniego tortu czekoladowego. Skąd myśl? Jakoś przypadkowo trafiłam na przepis na proste ciasto, którego wykonanie polegało na wymieszaniu pokrojonych w kostkę jabłek z ciastem i wstawieniu do piekarnika, ot cała robota. Wprawdzie tamten przepis zawierał zbyt wiele składników, których nie jadam i zresztą gdzieś go posiałam, ale przecież wymieszanie jabłek z rzadkim ciastem nie mogło być zbyt trudne, prawda?
Przy okazji zaczęłam kombinować, dodając do niego co nieco, co było pod ręką i chyba wyszło mi coś na wzór klasycznej wiewiórki, ale zostańmy po prostu przy prostym, szybkim cieście z jabłkami. Jest wilgotne, niesamowicie aromatyczne - idealna propozycja na otwarcie jesiennego sezonu, a w dalszym czasie na świąteczny okres - na pewno do dalszej modyfikacji z włączeniem bardziej świątecznych dodatków (:


SKŁADNIKI:
- 3/4 szklanki mąki kasztanowej
- ok 0,5 szklanki dowolnego słodu [polecam sporo mniej]
- 1,5 łyżeczki cynamonu
- opcjonalnie inne przyprawy korzenne
- szczypta soli
- 0,5 szklanki płynnego tłuszczu [oleju kokosowego, masła klarowanego, smalcu]
- 1 duże lub 2 małe jajka
- 2 duże jabłka o dowolnym smaku*
- garść orzechów [najlepiej laskowe + włoskie]
- kilka sztuk daktyli
- garstka suszonej żurawiny

Orzechy oraz bakalie posiekać, jabłka pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w grubą kostkę. Oddzielnie połączyć wszystkie suche oraz wszystkie mokre składniki, następnie zmieszać jedne z drugimi niedbale, do połączenia składników. Wtedy dodać bakalie i jabłka i wymieszać tak, aby ciasto całkowicie pokryło owoce.
Przełożyć do natłuszczonej tortownicy i piec ok 20 minut w 180 stopniach.

Przygotować sos. Daktyle posiekać i zalać zimną wodą. Orzechy namoczyć w wodzie i odstawić na noc, rano odsączyć**. Połączyć daktyle [razem z wodą z nich], orzechy, cynamon i sól, a następnie zblendować na jednolity sos regulując jego konsystencję i smak wedle upodobań.
Gotowym sosem polać schłodzone ciasto.

UWAGI:
* - preferuję twarde i kwaśne lub słodko-kwaśne
** - jeśli nie macie czasu lub chęci, daktyle można zalać wrzątkiem, a orzechy zblendowac na masło bez namaczania, lub użyć gotowego masła orzechowego
- inne możliwe polewy, jakie będą pasowały do ciasta to mix tahini + cynamon [+ opcjonalnie miód i/lub olej kokosowy], albo po prostu gorzka czekolada





Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl