Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty

Siemianka z dynią i cynamonem - wegańska, paleo, bezglutenowa

Bardzo dawno nie jadłam siemianki. W sumie gdzieś od czerwca, może maja. Do tej pory jadałam ją w sumie również niewiele razy, najczęściej z marchewką i 2-3 razy z truskawkami czy poziomkami. Ta z marchewką zasmakowała mi najbardziej, zwłaszcza w połączeniu z cynamonem, wydaje się być bardziej sycąca, mimo że najbardziej sycącą bazą ma tu być siemię lniane i mleko. Oczywiście proporcje i tak dobieramy indywidualnie, ja raczej nie traktuję tego śniadania zbyt poważnie, czyli raczej jako lekki posiłek, który niekoniecznie musi mi dać energię na kilka godzin, a za to moje jelita czują się po nim po prostu przyjemnie (:
Drugą kwestią jest to, że staram się nie przesadzać z ilością mięsa i jaj w diecie, więc jeśli tylko mam czas na takie śniadanie, to sobie czasem dogadzam (:
No i co - tym razem padło na dynię, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych mrożonek [może jeszcze ucieszyłabym się z batata, choć ten akurat i tak jest dostępny przez cały rok na szczęście]. Kolejny raz nie przeznaczę jej na gofry, mimo że za każdym razem z takim przeznaczeniem ją kupuję.. może kiedyś. Tak więc siemianka z dynią jest tak samo fajna jak z marchewką, a nawet szybsza, bo nie trzeba się bawić z tarciem marchwi :D


SKŁADNIKI:
- ok 200g dyni mrożonej [u mnie Hortex]
- ok 1/2 szklanki wody
- ok 5 łyżek mleka kokosowego
- 3 łyżki siemienia lnianego
- cynamon
- szczypta soli
- dowolne słodziwo, ilość według uznania
+ opcjonalnie dla wersji niewegańskiej jajko

Dynię zalać wodą i mlekiem, postawić na niewielkim ogniu i podgrzewać do zagotowania. Dynia szybko rozmraża się i mięknie, więc nie zajmie to zbyt wiele czasu. Kiedy dynia będzie już w miarę miękka, zmielić w młynku siemię lniane i przesypać je do gotującej się zawartości rondelka. Wymieszać dokładnie, żeby rozbić grudki i gotować ok 2-3 minuty na wolnym ogniu. Dodać cynamon, szczyptę soli i dosłodzić do smaku. Na sam koniec można wmieszać surowe jajko*

UWAGI
* - jeśli chcemy dodać jajko, dobrze jest zwiększyć ilość płynów, żeby siemianka nie wyszła zbyt gęsta.




Pin It

Dynia zapiekana w mleku kokosowym

Bardzo proste i spontaniczne danie. Ot miałam w zamrażarce dynię i nie bardzo wiedziałam, co zrobić na szybki jednoporcjowy obiad. Dynia miała być goframi, stała się zapiekanką (;


SKŁADNIKI:
- ok 1,5 szklanki mrożonej dyni z Hortexu
- 1 jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego
- 2-3 posiekane suszone pomidory
- ok 2 łyżki pasty curry PRZEPIS
+ opcjonalnie starty twardy ser, np oscypek

Dynię lekko rozmrozić przesypując odpowiednią ilość do rondelka ustawionego na małym ogniu. Można dodać odrobinę wody, dosłownie tyle, żeby zakryć dno. Resztę składników dokładnie ze sobą wymieszać i ewentualnie doprawić do smaku. Dodać dynię, połączyć dokładnie i przełożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec ok 20 minut, aż całość się zetnie, a dynia będzie miękka.
Prawda, że banalne? (:

UWAGI:
- aby urozmaicić zapiekankę, można dodać oliwki, pieczarki, pierś z kurczaka lub boczek.
- jeśli chcecie aby zapiekanka była bardziej zwarta, wyłóżcie dno foremki cienko pokrojonymi plasterkami batata, wówczas jednak trzeba całość zapiekać nieco dłużej, lub wstawić samą foremkę z batatem do pieczenia na ok 10 minut wcześniej niż całą zapiekankę
- mleko kokosowe można zastąpić gęstą śmietaną, wówczas nie trzeba wbijać do środka jajka - opcja dla tych, którzy jaj nie mogą, a mogą za to nabiał



Pin It

Zimowy koktajl: dynia, daktyle, orzechy

A tu trzecia i ostatnia propozycja, czyli jak rozkoszowałam się zakończeniem pracy w kuchni wykorzystując resztki dyni (:
SKŁADNIKI:
- 2 świeże daktyle
- 2/3 szklanki puree dyniowego
- reszta masła orzechowego pozostała z pralinek, lub po prostu masło z orzechów w ilości do smaku
- cynamon
- mleko kokosowe do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji
+ opcjonalnie odrobina woda do rozrzedzenia, jeśli nie chcemy zbyt dużo mleka w koktajlu.

Miksujemy i do szklanki (:

Pin It

Muffinki dyniowe z żurawiną [bezglutenowe, paleo]

Tak naprawdę to miało być ciasto. Ale że ja jak to ja nigdy nie potrafię się zdecydować i zmieniam zdanie co pięć minut, to wyszło jak wyszło - miało być małe i łatwo podzielne. No i są cztery chlebki na cztery osoby, udało się (;
Dla standardowej blaszki na muffinki z podanych proporcji powinno wyjść ok 8 sztuk, tak myślę.


SKŁADNIKI:
(ok 8 muffinek lub 4 chlebki)
suche:
- 1 szklanka mąki kasztanowej*
- 1 bardzo płaska łyżeczka sody
- ok 1/3-1/2 szklanki erytrytolu**
- garstka żurawiny
- 1 płaska łyżeczka przyprawy do piernika
mokre:
- 1 szklanka puree z pieczonej dyni
- 2 jajka
- 2 spore łyżki oleju kokosowego
- 1 łyżka octu jabłkowego

Zarówno suche jak i mokre składniki połączyć najpierw dokładnie w oddzielnych misach, a następnie suche składniki przesypać do mokrych i wymieszać szybko i niedbale - do połączenia składników.
Przelać do natłuszczonych foremek i piec ok 25-30 minut w 180 stopniach.

UWAGI:
* - można próbować zamienić pół na pół z mąką gryczaną lub jaglaną, raczej nie polecałabym tu mąki kokosowej, jest za sucha
** - było mi żal daktyli, a miodu obrabiać termicznie wręcz nie znoszę [co nie znaczy, że mi się nie zdarza!], ale jeśli chcecie bardziej naturalnie, wybierzcie któryś z tych dwóch składników



Pin It

Dyniowe pralinki jak cookie dough [bezglutenowe, wegańskie]

Te pralinki to był całkowity spontan. Właściwie zaczęło się od jednej dyni - tej najzwyklejszej, najbardziej powszechnej. Nigdy jeszcze nie miałam okazji jej spróbować, bo w sklepach trafiałam na same potężne okazy aż do niedawna - kilo trzysta, najmniejsza jaka była. Postanowiłam, że kupię i spróbuję ją wykorzystać, a jednocześnie dowiem się w końcu jak smakuje.
No i w sumie co - kupiłam, spróbowałam, wykorzystałam. I wracam do hokkaido, nadal wierna (: Fakt, że taka dynia ma sama w sobie smak dosyć mdły, ale wszystko, co z niej powstało wyszło bardzo smaczne, choć nieco mało dyniowe, dlatego cóż - warto było spróbować, ale wszystko co zrobię jako następne, zrobię z hokkaido, bo wiem, że będą o wiele lepsze.
Poniższe pralinki powstały z czegoś na zasadzie 'cookie dough', czyli miękkiej ciasteczkowej masy do zjedzenia na surowo, ale bez żadnych tego konsekwencji. Wy też lubicie surowe ciasto? Bo ja zawsze wygrzebuję resztki z misek podczas pieczenia :D


SKŁADNIKI:
(ok 20 sztuk)
- ok 6 świeżych daktyli bez pestek
- 1/3 szklanki masła z dowolnych orzechów/nasion*
- 1/2 szklanki puree z pieczonej dyni
- szczypta cynamonu
- szczypta wanilii
- opcjonalnie kurkuma
- garstka ziarenek surowego kakao
- ok 6 łyżeczek mąki kokosowej
+ polewa:
- ok 100g gorzkiej czekolady
- płaska łyżka oleju kokosowego

Daktyle zblendować na pastę. Jeśli są zbyt suche, należy dodać odrobinę wody, jeśli zaś wybraliście daktyle suszone, należy je uprzednio namoczyć w niewielkiej ilości wody. Pastę daktylową połączyć z resztą składników prócz mąki i ziarenek zblendować na jednolitą masę. Na końcu dodawać po odrobinie mąki do uzyskania bardziej spójnej konsystencji, jednak masa ma pozostać względnie miękka. Wmieszać ziarenka kakao i schłodzić w zamrażarce na 20-30 minut.
W tym czasie rozpuścić w kąpieli parowej czekoladę wraz z olejem kokosowym i ostudzić.
Z gotowej masy formować delikatnie kulki, koniecznie używając do tego gumowych rękawiczek [masa się bardzo klei, ale w tym rzecz]. Kulki układać na folii lub drobnej kratce do studzenia potraw, a następnie każdą kolejno oblewać czekoladą.
Ponownie odstawić do schłodzenia.

UWAGI:
- Jak przystało na cookie dough, masa jest miękka. Bardzo miękka. Kluczowymi są tu dwa szczegóły. Pierwszy to schłodzenie masy w zamrażarce [ale uwaga, żeby nie zamrozić!], a drugi to również wyżej wspomniane gumowe rękawiczki - takie cienkie jednorazówki. Myślę, że bez tego nie da rady stworzyć niczego. Można oczywiście dodać więcej mąki, ale otrzymacie tylko duszącą kokosową papkę - nie warto.
- Zagęścić masę można również zmielonymi na pył orzechami, nerkowce powinny być najbardziej neutralne.



Pin It

Lody dyniowo karobowe na patyku (wegańskie, paleo)

Od dłuższego czasu moją kolację stanowią przeważnie węglowodany, zaś od czerwca, może dłużej, są to często owoce. Zaczęło się od prostych deserów lodowych, poprzez ryż z owocami, aż do sałatek owocowych, ale powróćmy do tej pierwszej opcji. Deser lodowy to w moim przypadku były po prostu zmrożone owoce zmiksowane ze śmietanką kokosową i wstawione ponownie do zamrażarki na 10-15 minut już w pucharku. Typowymi lodami ciężko więc było to nazwać, ot słodki, pysznie lodowaty mus o dowolnym smaku. Podstawą był oczywiście banan, do którego na spółkę wygrzebałam zmrożone truskawki, a wraz za nimi.. pojemniczek puree z pieczonej dyni <3 bomba! Kompletnie o nim zapomniałam, a że dynię uwielbiam, postanowiłam i ją wmiksować w masę. Co mi wyszło? Mały okropny uzależniacz, śmietankowe, kremowe o wyraźnym posmaku dyni.. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, ale że do jesieni daleko, a o świeżą dynię teraz ciężko, postanowiłam użyć kupnej mrożonej dyni. Jej smak wprawdzie nie jest tak rewelacyjny, jak smak pieczonej hokkaido, ale daje radę w podobnym stopniu - śmiało można zamienić, a resztę przeczytacie poniżej (:
Przed Wami kolejne lody tego lata, dyniowo-bananowe z karobem, kolejny raz w brzydkich i co do Ikei niepodobne, niepraktycznych foremkach, no ale jak się nie ma co się lubi, to.. przynajmniej stara się doceniać, że ma się cokolwiek (;



SKŁADNIKI
[na 6 małych lodów]
- ok 175g dyni
- 1 i 1/2 dojrzałego banana (moje prawie rozpadały się w rękach)
- cynamon
- karob
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego

Dynię, jeśli surowa należy uprzednio pokroić w kostkę i upiec, jeśli mrożona, udusić do miękkości. Ostudzić, przełożyć do blendera, dodać banana, cynamon i mleko, a następnie zblendować na jednolitą masę. Całość przelać do dwóch szklanek dzieląc na dwie części, niekoniecznie na pół - wedle uznania. Do jednej ze szklanek dodać karob w ilości dowolnej i wymieszać do połączenia.
Foremki napełniać naprzemiennie "czystą" i karobową masą. Mrozić przez kilka godzin, a przed konsumpcją przelać foremki wrzątkiem, w celu sprawnego wyjęcia loda ze środka.

UWAGI:
Przepis ląduje pod tagiem AIP-FODMAP, dla tych którzy mogą sobie pozwolić na karob, lub wprowadzają karob/kakao do rozszerzenia diety. W przeciwnym razie odkładamy karob na bok i robimy lody jednokolorowe (:





Pin It

Bezglutenowa tarta z dynią i fetą

Sezon na dynię podobno trwa do stycznia, choć o jakąkolwiek w sklepach coraz trudniej - właściwie nie widuję już żadnych od dawna, dojadam więc z coraz większym żalem resztki, jakie mi się ostały.
Dziś wyjątkowo tag paleo nieco naciągany, głównie z racji na dwukrotnie powtarzający się w przepisie nabiał, choć na upartego przy odpowiedniej modyfikacji wszystko da się zrobić (: Niemniej jeśli ktoś nie odczuwa żadnych dolegliwości po spożyciu nabiału, okazjonalnie nie powinien zaszkodzić (;


SKŁADNIKI:

kruchy spód:
- 1 szklanka mieszanki mąk konopnej i kokosowej w proporcjach 2:1*
- 0,5 kostki zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 jajko
- sól/pieprz/kurkuma/zioła prowansalskie

farsz:
- 1/2 niewielkiej dyni [u mnie hokkaido]
- ok 30-50g sera typu feta**
- 3 jajka
- ok 100ml jogurtu nabiałowego/śmietany lub zamiennik (dodatkowe 1-2 jajka lub mleko/śmietanka/jogurt kokosowy)***
- 2-3 łyżeczki suszonej szałwii
- pieprz/kurkuma/opcjonalnie nieco soli

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w misie blendera/malaksera i zmiksować za pomocą mieszadeł aż ze składników utworzy się jednolita kula ciasta, lub wyrobić na stolnicy siekając składniki nożem, a następnie wyrabiając rękoma. Ciasto ma mieć konsystencję plasteliny, formę na tartę raczej łatwiej jest więc wyklejać, niż rozwałkowywać między warstwami folii gospodarczej.

Dynię pokroić w kostkę, fer pokruszyć, wyłożyć nimi wyklejoną ciastem formę. Jajka zmieszać z jogurtem i przyprawami, a następnie wylać na dynię z serem. Jeżeli masa jest zbyt gęsta, wystarczy rozprowadzić ją po powierzchni tarty delikatnie potrząsając formą na boki.

Piec ok 20-25 minut w 200 stopniach.

UWAGI:
* - można kombinować mieszając różne mąki, spokojnie można dodać mąkę kasztanową lub z pestek dyni, sprawdzą się również mąki z pseudo zbóż
** - podobnie jak w przypadku mąk można kombinować, myślę, że dobrze sprawdzą się sery z niebieską pleśnią, ogólnie te słone o ostrym smaku
*** - u mnie tym razem zwykły jogurt, ponieważ tartę robiłam nie do końca z myślą o sobie, a mleka kokosowego i tak pod ręką nie miałam



Kuchnia wegetariańska i wegańska
Zimowy obiad wege Zimowy Obiad
Pin It

Dyniowe ciasto z wolnowaru

Jeszcze zanim stałam się posiadaczką wolnowaru wyszukiwałam wielu różnych sposobów na jego wykorzystanie, nie tylko do duszenia warzyw z mięsem. I opcji jest multum, kreatywności ludziom nie brakuje, a ja z tej kreatywności korzystam ile mogę podglądając i inspirując się tu i ówdzie.
Postanowiłam po kilku zupełnie różnych potrawach spróbować przygotować ciasto.
No i mam (:
Nie takie to wolnowarzenie, bo poziom drugi i tylko dwie godziny, ale mamy za to kawał fajnego, wilgotnego placka, bynajmniej nie gotowanej gąbki, jak w przypadku struktury ciast z mikrofalówki. Trzeba nieco uważać, bo może się nieco przypalać na brzegach, ale za to spód wychodzi idealnie, a samo ciasto wyskakuje z misy bezproblemowo.
Przy pieczeniu ciasta inspirowałam się tym przepisem z bloga Nie-Typowe Wypieki.


SKŁADNIKI:
[na wolnowar o pojemności 3,5 litra]
- tłuszcz do wysmarowania misy wolnowaru
- 3/4 mocno dojrzałego banana
- 100g pasty kokosowej, podgrzanej do postaci płynnej
- cynamon, ilości dowolne
- 1 łyżka syropu klonowego/daktylowego
- szczypta soli
- ok 50g mąki kokosowej

- 250g puree z uprzednio ugotowanej dyni
- 3 jajka
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżka octu jabłkowego

polewa:
- syrop klonowy/daktylowy
- tahini
- olej kokosowy

Wolnowar nastawić na poziom 2, wysmarować środek misy tłuszczem [u mnie dwie łyżeczki smalcu rozpuszczone pod wpływem ciepła z wolnowaru].
Wszystkie składniki ciasta zmiksować na jednolitą masę, dodając jeden składnik po drugim w takiej kolejności, w jakiej są na liście składników. Jeśli ciasto wyda się za mało słodkie, można dosłodzić resztą banana lub syropem klonowym/daktylowym.
Ciasto powinno mieć konsystencję niezbyt zbitego puree ziemniaczanego. Jeśli wyjdzie zbyt rzadkie, można dodać nieco mąki kokosowej.
Gotową masę przełożyć do misy wolnowaru, przykryć i zapomnieć na dwie godziny. Ja piekłam 1 godzinę i ok 50-55 minut do suchego patyczka, oddzielając w międzyczasie wykałaczką ciasto od ścianek. Jeśli zacznie się przypalać, można w newralgicznych miejscach umieścić odrobinę tłuszczu.
Po upieczeniu wyłączyć wolnowar, zdjąć pokrywę i po 10-15 minutach delikatnie wyjąć ciasto obracając misę do góry dnem i polać polewą, którą należy przygotować z proporcji wedle uznania [można również polać samą tahini, co jest może i nawet lepsze (; ].








Jesienne słodkości! Menu dla diabetyka
Pin It

Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii i chrupiącym boczkiem

Pół dyni już za nami, pora na przepis obiadowy.
Jak już prawdopodobnie kiedyś pisałam , na dietę bezglutenową przeszłam z dnia na dzień nie robiąc żadnych wyjątków. Jednego konkretnego dnia odstawiłam każdego rodzaju bułki, ciasta, ukochane niegdyś rogaliki, ciasto francuskie i oczywiście - makaron. Jeden z bardziej lubianych przeze mnie glutenowych produktów. O dziwo i za nim jakoś nie było mi tęskno, w końcu paleo dało mi tak szeroki wbrew temu, co kiedyś myślałam wachlarz możliwości, że przestałam o nim myśleć i nawet nie ugięłam się na namowy lubego o zjedzenie bezglutenowego makaronu, który kupiłam gdzieś w zeszłym roku. Makaron siedzi zamknięty w słoju i ma się dobrze, niech lub zje (:

Co mnie cieszy przeogromnie, w końcu udało mi się przestać planować zakup, a po prostu kupić tarkę do warzyw. Mała cudeńko kosztowało jedynie 15zł, z jednej strony obiera warzywa, z drugiej za jednym pociągnięciem tworzy kilka nitek warzywnego spaghetti. A więc kupno spiralizatora odkładam na kiedyś tam, bo jak okazuje się, takie maleństwo zdaje swój egzamin celująco, a kosztuje dokładnie dziesięć razy mnie. Cudownie (:

Drugą połówkę dyni postanowiłam wykorzystać jako bazę do sosu. Przygotowanie, jeśli mamy upieczoną dynię, trwa dosłownie chwilę. Mnie dodatkowo zachwyca fakt, że całkowicie przypadkowo całe danie smakuje jak okrutnie niezdrowe i tuczące spaghetti przygotowywane lata temu przez mojego chłopaka. Mimo, że jedynym wspólnym mianownikiem obu przepisów jest smażony boczek. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że starczyło na dość obfity obiad i jeszcze będę się rozkoszowała resztką na kolację (:




SKŁADNIKI:
(2 niewielkie porcje, lub jedna duża i jedna mała)
- pół upieczonej dyni piżmowej >KLIK<*
- 1 duża cukinia [moja miała ok 30cm długości]**
- wędzony boczek, ilośćdowolna
- pieczarki [u mnie ok 7 niewielkich]
- sól, tymianek, kurkuma
- opcjonalnie - masło

Boczek pokroić w grube plastry, a następnie każdy plaster skroić w kostkę i przełożyć do rondelka ustawionego na niewielkim płomieniu i smażyć. W tym czasie umyć pieczarki i pokroić je w ćwiartki. Kiedy boczek będzie już dobrze zesmażony, dorzucić pieczarki i smażyć chwilę wszystko razem.
Do oddzielnego rondelka wydrążyć miąższ z dyni, zblendować na jednolitą masę, a następnie doprawić solą, tymiankiem i kurkumą do smaku. Następnie doprawioną masę przelać do rondelka ze skwierczącym boczkiem i pieczarkami. Oczywiście tłuszczu spod boczku się nie pozbywamy! (:
Wymieszać do połączenia się składników, w razie potrzeby ponownie doprawić, dodać odrobinę masła.
Cukinię wyszorować dokładnie, a następnie zetrzeć na tarce przeciągając ostrza od początku do końca cukinii, tak, aby uzyskać jak najdłuższe nitki. Posolić i gotować na parze ok 3 minuty. Po tym czasie delikatnie zamieszać, aby dolna warstwa ugotowanej już cukinii znalazła się na wierzchu, a pod spodem jeszcze surowe nitki. Gotować kolejne 3 minuty, po czym zdjąć z palnika.

Tak wygląda mały bohater dzisiejszego wpisu i jego dzieło:





* dynię przed pieczeniem oprószyłam solą i obłożyłam cieniutkimi wiórkami masła
** warto wybrać jak najdłuższą cukinię - wtedy nasze nitki są długości takiej samej, a nawet dłuższe niż te z makaronu

Dynia na słodko i słono
Pin It

"Paleowsianka" dyniowo kokosowa, idealna na śniadanie

Dynię piżmową kupiłam pierwszy raz w życiu gdzieś w lipcu tego roku. Wstyd przyznać, ale przeleżała zachomikowana w kuchni aż do dziś. Długo czekała na swoją premierę, bo wciąż podchodziłam do niej niepewnie i zawsze na drodze stawało coś. Brak pomysłu, pomysł na coś innego, brak ochoty i tak w kółko. Dynia przeżyła co dziś zachowując się w rewelacyjnym stanie, a że do całego warzywa zostałam zupełnie sama postanowiłam rozdzielić ją na dwa posiłki - obiad i śniadanie.
Wyszło lepiej niż przypuszczałam, co mnie cieszy, bo sezon na dynie w sklepach pełną parą, a dodając do tego żywotność  tego warzywa, co jest niebywałą zaletą w momencie diety bazującej na warzywach, które nie mają konkretnego terminu ważności - dynia zagości u mnie jeszcze nieraz (:

Na pierwszy rzut poszła słodka owsianka - bez cukru i bez owsa, całkowicie paleo, zgodna z protokołem autoimmunologicznym* [na którym wytrzymuję już czwarty tydzień! (: ].



SKŁADNIKI:
- 1/2 dyni piżmowej
- cynamon
- masło
- ok 100ml mleka kokosowego, lub dowolna ilość [na odpowiednią konsystencję]
- łyżeczka mąki kokosowej [nie jest wymagana]
- kilka łyżeczek [4-5] wiórków kokosowych
- płatki/chipsy kokosowe do przybrania
- ksylitol lub inny słodzik [opcjonalnie]

Na zdjęciu poniżej widać całą dynię, przekrojoną wzdłuż i wydrążoną. Pierwsza połówka, ta z brzegu, to połówka śniadaniowa. Tą właśnie posypałam cynamonem i poukładałam na wierzchu cieniutkie ścinki masła.
Obie dynie piekłam na blasze wyłożonej folią aluminiową w 200 stopniach przez ok 30-40 minut. Miąższ musi być miękki, widelec ma wchodzić w niego bez oporów.



Upieczoną dynię przekładamy na deskę i od razu wydrążamy miąższ przekładając go do oddzielnego rondelka. Dynia do tego nie musi być ostudzona, bo w końcu zależy nam na ciepłym posiłku, jednak całość można i tak w późniejszym czasie podgrzać.
Do rondelka dodajemy mleko kokosowe oraz mąkę i miksujemy na jednolitą masę. Następnie dodajemy wiórki kokosowe, mieszamy dokładnie i teraz można doprawiać według smaku - więcej cynamonu, ksylitol, ewentualnie szczypta soli dla podniesienia smaku. W razie potrzeby stawiamy rondelek na niewielkim ogniu i podgrzewamy. W tym samym czasie  można uprażyć na suchej patelni garstkę płatków kokosowych do posypania.
Ciepłą "owsiankę" przekładamy do miseczki, posypujemy płatkami i jemy ze smakiem ** (:

* w związku z kolejnymi restrykcjami w diecie powstał specjalny TAG zawierający przepisy zgodne z protokołem autoimmunologicznym, ale także  wykluczający większość, lub chociaż część produktów z listy FODMAP - myślę, że t en tag zainteresuje wszystkich borykających się z problemami trawiennymi i/lub chorobami autoimmunologicznymi
** ja na wierzchu ułożyłam jeszcze kilka płatków ziemnego masła i ponownie posypałam lekko cynamonem.




Dynia na słodko i słono
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl