Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

Tarta z kurczakiem i szpinakiem na spodzie gryczano konopnym

Coś co chodziło za mną od dawna - i tarta wytrawna i szpinak, który zaglądał na mnie ilekroć otwierałam szufladę zamrażarki (;

SKŁADNIKI:
kruche ciasto:
- 1 szklanka mąki [miks gryczanej z konopną + odrobina kokosowej]
- 1 jajko
- 100g zimnego masła pokrojonego w drobną kostkę
- sól/pieprz/zioła prowansalskie

nadzienie:
- 1 pojedynczy filet z piersi z kurczaka
- ok 6-7 suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
- ok 3 łyżki gęstego mleka kokosowego lub gęstej śmietany (u mnie tym razem śmietana)
- opakowanie mrożonego szpinaku [u mnie 450g rozdrobionego Hortex]
- sól/pieprz/kurkuma/czosnek
- masło klarowane do smażenia
+ odrobina startego oscypka

Składniki na ciasto umieścić w misie blendera i zagnieść na jednolitą kulę. Wyłożyć dno oraz boki przeciętnej wielkości formy na tartę. Jeśli podobnie jak ja korzystacie z prostokątnej, powinno starczyć na jedną całą i jedną dodatkową kokilkę.
Na patelni rozpuścić odrobinę masła. Dodać pokrojoną pierś z kurczaka, lekko obsmażyć aż brzegi się delikatnie zetną, a następnie dodać pomidory i szpinak. Dusić na niewielkim ogniu do momentu, w którym szpinak się rozmrozi, nie dłużej. W tym czasie wmieszać śmietanę lub mleko kokosowe oraz starty ser i doprawić do smaku. Gotowe nadzienie przełożyć na kruchy spód. Piec 20 minut w 200 stopniach.
Alternatywą jest wcześniejsze podpieczenie spodu przez ok 8-10 minut, dodanie nadzienia i dalsze pieczenie do równych 20 minut.






Pin It

Jaglana tarta waniliowa z karmelizowanymi jabłkami

Czasami planując jakiś wypiek muszę brać pod uwagę fakt, że nie wszyscy przy stole znają mój sposób odżywiania i moje smaki. Zarówno moi najbliżsi jak i ja preferujemy mniej słodkie wypieki, proste i niezbyt udziwnione, ale w momencie, kiedy ciasto muszę zaserwować również osobom spoza naszego wąskiego kręgu specyficznych upodobań zaczyna łapać mnie lekki stres i niepewność, czy aby na pewno wstrzelę się w smak i czy nikt nie będzie robił dobrej miny do złej gry. To nie jest fajne :D
Poniższa tarta świetnie zdaje egzamin, jak i zdało egzamin drugie ciasto, które również tamtego dnia wylądowało na stole, a na blogu wyląduje niebawem. Połączenie wyczuwalnie waniliowej jedwabistej masy ze słodko-kwaśnymi jabłkami jest po prostu super. Obłędna, może nieco za słodka [ale tutaj i tak słodzimy wedle własnych preferencji], zjadła się od razu cała. Warto było (:

Spód:
- ok 70g wiórków kokosowych
- garstka dowolnych orzechów, ok 20g
- garść suszonych daktyli zalanych na noc wodą*
- szczypta soli

Masa jaglana:
- 1/2 szklanki kaszy jaglanej
- 1,5 szklanki wody lub mleka roślinnego
- płaska łyżeczka wanilii Bourbon
- dowolny słód do smaku**
- szczypta soli

Karmelizowane jabłka:
- 2 jabłka***
- cukier kokosowy/ksylitol
- cynamon i szczypta wanilii
- szczypta soli

Jabłka umyć, obrać ze skórki i pokroić w drobną kostkę, a następnie zasypać cukrem kokosowym/ksylitolem i odstawić na kilka godzin.

Orzechy zblendować pulsacyjnie, połączyć z wiórkami na szerokiej patelni i prażyć do lekkiego zrumienienia. Namoczone daktyle zblendować na jednolite puree z odrobiną wody, w której były moczone. Połączyć z wiórkami i orzechami i bendować do momentu, w którym masa stanie się na tyle jednolita, żeby dawała się zlepić w jednolitą kulę. W razie potrzeby można regulować jej konsystencję wodą z daktyli/miodem lub dodatkowymi wiórkami, gdyby masa wyszła zbyt mokra [ewentualny nadmiar można wykorzystać do pralinek lub po prostu zjeść (; ].
Gotową masą wyłożyć spód i brzegi formy, a następnie schłodzić w lodówce.

Odmierzoną kaszę jaglaną przepłukać pod bieżącą wodą. W rondelku zagotować wodę lub mleko, dodać kaszę i gotować na małym płomieniu ok 10 minut pod przykryciem. Po tym czasie zdjąć z ognia i odstawić do całkowitego wchłonięcia płynów przez kaszę [rondelek można dodatkowo owinąć w ręcznik lub ścierkę i wstawić do piekarnika]. Tak ugotowaną kaszę przełożyć do blendera i zmiksować na bardzo gładką, jednolitą masę, całość zajmie kilka minut. Podczas blendowania dodawać kolejno wanilię oraz słód. W razie potrzeby masę można odrobinę rozrzedzić mlekiem lub wodą z daktyli, jeśli jeszcze nam została**** Masa musi być gęsta, można ją rozrzedzić zaledwie na tyle, byle było możliwe rozsmarowanie jej na dnie formy. Nie należy również przesadzać z dosładzaniem masy, ponieważ już sam spód i karmelizowane jabłka będą słodkie.

Powracamy do jabłek. Po kilku godzinach powinny puścić sporo soku, z którego należy jabłka dokładnie odsączyć. Sok umieścić na patelni i podgrzewać redukując do momentu, w którym uzyskamy gęsty, ciemnobrązowy, kleisty karmel. W tym momencie dodajemy jabłka, cynamon, odrobinę wanilii i szczyptę soli i mieszamy całość smażąc jeszcze chwilę. Ściągamy z palnika i studzimy. Wystudzone jabłka należy ponownie odsączyć z patelni, np za pomocą łyżki cedzakowej, i umieścić je na chłodnej masie jaglanej. Całość polać resztą karmelu i posypać płatkami migdałowymi.

UWAGI:
* - daktyle można zalać również w dniu przygotowywania ciasta. Używamy wtedy wrzątku, lub podgotowujemy je przez chwilę. Można je również zastąpić miodem lub innym płynnym słodem.
** - u mnie była to woda z daktyli, odrobina miodu i ksylitolu.
*** - kwestia upodobań, u mnie twarde i kwaskowate, żeby równoważył słodycz karmelu
- surowy spód z wiórków kokosowych i daktyli to coś, z czego już korzystałam parę razy, jednak zawsze był to spód tortu/tarty, nigdy forma z pionowymi brzegami. Jakkolwiek, jest to bardzo smaczny sód, tak jednak jest zbyt miękki. Zlepiony większą ilością miodu/daktyli byłby za słodki, więc następnym razem wybiorę tradycyjny pieczony spód.
**** - przy dosładzaniu i rozrzedzaniu masy należy mieć na uwadze fakt iż położymy na niej wilgotne jabłka. Polecam dodać do masy minimalną ilość mleka/płynnego słodu - dosłownie na tyle, żeby masa dała się rozsmarować na dnie tortownicy, nie może być lejąca!
- jeżeli obawiacie się poddawania orzechów obróbce termicznej, dodajcie je do wiórków po ich uprażeniu.
- spód w razie czego można zastąpić dowolnym spodem spośród tych na tarty.




Pin It

Mini tarta z bananami i czekoladą (bezglutenowa, bezzbożowa, paleo)

W końcu udało mi się przygotować ciastko - jednoporcjową egoistyczną mini tartę. Nie taka była ona do końca egoistyczna, ponieważ M postanowił podzielić się nią ze mną, no ale.. cóż, to była tylko jego dobra wola, ja nie wiem czy byłabym taka dobroduszna (;

SKŁADNIKI:
(1 tarta o średnicy ok 13cm)

Kruche:
- 1/2 szklanki mąki*
- 1 łyżka zimnego masła/oleju kokosowego
- 1 żółtko**
- szczypta cynamonu
+ dla  słodszej wersji płaska łyżka ksylitolu

Wszystkie składniki zagnieść za pomocą noża na stolnicy, lub zblendować za pomocą malaksera/robota kuchennego, do momentu, w którym otrzymamy jednolitą kulę. Jej konsystencję regulujemy dodatkiem mąki, jeśli jest zbyt kleista, lub wody, jeśli zbyt sucha.
Gotowym ciastem należy wylepić spód oraz brzegi, a następnie ponakłuwać spód widelcem i schłodzić w lodówce na chociaż kilkanaście minut. Po tym czasie umieścić w piekarniku nagrzanym do ok 170 stopni i piec ok 13-15 minut. Wyjąć i wystudzić nie wyciągając z foremki.

Bananowa Stracciatella:
- 1 dojrzały niewielki banan [minus cztery plasterki do przybrania]
- 3 kostki gorzkiej czekolady [15g]

Czekoladę posiekać na drobne cząstki lub zetrzeć na tarce. Banana rozgnieść widelcem, połączyć z czekoladą, wyłożyć na spód upieczonej tarty.

Polewa czekoladowa:
I tu Kochani stajemy przed wielką improwizacją, ponieważ polewa to resztki domowej nutelli pozostałej po urodzinowym ciastku pieczonym dla mojej koleżanki. Zasada jest prosta - bierzecie:
- garstkę orzechów laskowych
- kakao
- dowolny słód do smaku - sypki lub płynny
- mleko kokosowe i/lub stopioną gorzką czekoladę do regulacji gęstości masy
- szczyptę soli
Orzechy mielicie na pył, a resztę dodajecie wedle uznania do uzyskania pożądanej konsystencji [schłodzona zastyga], a co zostanie odkładacie do pojemniczka lub wyjadacie łyżeczką (;
Opcja nr 2: czysta gorzka czekolada rozpuszczona z odrobiną mleka kokosowego

Taką polewą zakrywacie bananową straciatellę. Teraz ciastko wystarczy już tylko porządnie schłodzić, a potem zjeść (:

UWAGI:
* - mniej więcej dwie części kasztanowej i gryki na jedną część kokosowej
** - żółtko można zamienić na 1-2 łyżki masła/oleju




Pin It

Kakaowe tartaletki z owocami leśnymi i truskawkową pianką, bezglutenowe, paleo

Niedawno w TYM wpisie chwaliłam się moim najnowszym i nieco wymarzonym nabytkiem. Pierwszy raz zobaczyłam je chyba ze dwa lata temu, może więcej - tuż po tym, jak odstawiłam gluten i nabiał. Popatrzyłam na nie z żalem, wiedząc, że od dawna planowałam takie kupić, ale teraz to już bez sensu, bo przecież gluten nie, nabiał nie, cukier również nie za bardzo.. No i tak na nie patrzyłam niejednokrotnie przez te wszystkie miesiące. Później zaczęłam na nowo piec według nowych zasad i kolejny raz - nie, bo po co mi to, bo już foremek multum, bo zbędne.. W końcu przełamałam się i stwierdziłam, że kupię, ale przy kasie ponownie zrezygnowałam, bo.. a, szkoda pieniędzy.
W końcu po ponad dwóch latach wpadły mi w łapy na dobre, głównie za sprawą idealnej ceny, stąd dokupiłam drugą paczkę i mam - cztery foremki na mini tarty, a jak mnie najdzie ochota, to mogę zrobić tylko jedną. No idealnie, a pomysłów na ich wykorzystanie cała masa przecież!
No i wpadł pierwszy- standardowo przed wizytą u rodziców piekę jakieś ciasto, bo okazja do pieczenia jest, a i chętnych na nie więcej. Akurat jest nas czworo, więc tym razem każdy dostał po jednym ciastku i koniec dobroci (;
Przyznam się, w końcu nazwa bloga do czegoś zobowiązuje, że to nie jest to, co planowałam. Pieczone miały być tylko spody, reszta zupełnie surowa, przynajmniej pomijając krótkie zagotowanie masy, jednak owoce nie tknięte. I co wyszło? Że za małe proporcje przyjęłam i masy czekoladowej starczyło owszem, na cztery mini tarty, ale max do połowy ich wysokości :D Z bezą bawić się już nie chciałam, bita śmietana kokosowa mnie nie przekonuje, nabiałowa byłaby idealna, ale nie bardzo używam, więc.. pianka budyniowa. Coś, co chciałam już wcześniej zrobić, koniecznie na bazie własnego proszku budyniowego. Między innymi na tę potrzebę poprosiłam Tatę o ususzenie truskawek, których dostałam cały słoik - truskawkowy proszek to jest to!
Wyszło.. no inaczej niż planowałam, bo trochę kombinowania, ale kurczę, warto było, tak serio serio (: Jest wilgotno, mocno czekoladowo i kleiście, a całość dopełnia kwas owoców, no poezja (:


SKŁADNIKI:
(4 foremki o średnicy ok 13cm)
kruche ciasto:
- 1 i 1/3 szklanki mąki*
- 140g zimnego masła
- 1 żółtko
- 3 łyżki dowolnego słodu lub do smaku
- 2,5 łyżki kakao
mus czekoladowy:
- 40g kakao
- 30g dowolnego słodu (lub do smaku)
- 80ml mleka kokosowego
- 15-20g gorzkiej czekolady
- ok 160-170g mieszanki dowolnych owoców leśnych
pianka truskawkowa:
-1 białko
- 30g ksylitolu
- ok 16g truskawkowego proszku budyniowego**

+ dowolne owoce do przybrania

Składniki na ciasto posiekać nożem i zagnieść rękoma w jednolitą kulę, lub umieścić kielichu malaksera z końcówką mieszającą i blendować przez kilkanaście sekund, do czasu aż całość zlepi się w kulę. Gotowe podzielić na cztery równe części i każdą z nich wyłożyć brzegi i dno foremek, które dodatkowo należy nakłuć widelcem. Odstawić do lodówki w celu schłodzenia na ok 30 minut, a następnie piec przez ok 8 minut w 180 stopniach.

Kakao wymieszać z wybranym słodem i odrobiną mleka na jednolitą kleistą pastę. Zalać resztą mleka i podgrzać na niewielkim płomieniu do zagotowania. Czekoladę stopić w kąpieli wodnej i przelać do gotującej się masy. Gotować ok 3 minut, po czym zdjąć z ognia i wmieszać owoce. Odstawić do ostudzenia, a następnie rozlać równomiernie do upieczonych tart.

Białko ubić na sztywną pianę na wysokich obrotach, a następnie nie przerywając ubijania dodawać po odrobinie cukru. Ubijać do momentu, w którym cukier całkowicie się rozpuści. Wmieszać gotowy proszek budyniowy i rozprowadzić całość na musie z owocami. Na wierzchu każdej foremki rozłożyć dowolne owoce i ponownie wstawić do piekarnika na ok 10-15 minut w 180 stopniach.

UWAGI:
* - u mnie miks mąk kokosowej, kasztanowej i gryczanej w proporcji 1:1:1, ale może być to też pojedynczy rodzaj mąki, wedle preferencji
** - kupne proszki zawierają barwniki i aromaty. Ja użyłam domowej mieszanki 10g skrobi + 16g zmielonych suszonych truskawek. Możecie ususzyć je samodzielnie i przechowywać w słoiczku, lub poza sezonem kupić truskawki liofilizowane. Nad suszonymi mają tę przewagę, że po zmieleniu nie trzeba przesiewać ich przez sitko (;
- jeśli nie zależy Wam na piance, która u mnie, jak pisałam, była totalną improwizacją, pieczcie spody od razu ok 13-15 minut, a proporcje musu i owoców zwiększcie dwukrotnie.







**** wpis powstał we współpracy ze sklepem internetowym Senza.pl. Wszystkie składniki potrzebne do upieczenia tartalatek znajdziecie właśnie tam (: ****

senza logo



Uczta pod gołym niebem 2016
Pin It

Bezglutenowa tarta z musem z mango

Pisałam jakiś czas temu na facebooku o moim podejściu do przetworów z owoców w kontekście jedzenia świeżych vs przetwarzania je na lody. Jak widać lody już się w międzyczasie na blogu pojawiły, więc o ile nadal w większości zjadam owoce na świeżo bez obróbki, o tyle trochę zluzowałam. Drugą kwestią jest to, że nie wiem jakim cudem, nagle uzbierało się w mojej kuchni siedem sztuk dorodnych owoców mango i jak na złość wszystkie dojrzewając mniej więcej w równym tempie. Stąd też pomysł o przerobieniu choć niewielkiej części na ciasto, a skoro jest lato i są upały, zdecydowałam się na lekką chłodną tartę z delikatnym musem na bazie żelatyny (rozważałam również mango curd i taka opcja też sprawdzi się rewelacyjnie).
Tym razem spód jest nieco inny niż zwykle, ponieważ postanowiłam pokombinować z mąkami. W moim przypadku użyłam miksu kokosa, gryki, ryżowej i ziemniaczanej, co dało ciasto utrzymujące formę, ale za to kompletnie kruche i duszące, mimo że smaczne. Dlatego jeśli chcecie kruchego z dodatkiem mąk zbożowych, polecam dodanie samej gryki lub jagła.



SKŁADNIKI:
(na formę ok 22cm)
Ciasto:
- 1 szklanka mąki*
- 100g zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 żółtko
- 2 łyżki kakao
- 2-3 łyżki cukru kokosowego/ksylitolu/innego

Mus:
- 2 bardzo dojrzałe większe mango
- 3 łyżeczki żelatyny + odrobina wrzątku
- coś do posłodzenia [cukier kokosowy/ksylitol/miód/syrop klonowy/inny syrop]
- coś do zakwaszenia [u mnie witamina C w proszku, może być sok z cytryny]

Składniki na ciasto umieścić w misie blendera i zmielić aż połączy się w jednolitą kulę, lub umieścić na stolnicy i zagnieść za pomocą dłoni [wcześniej można całość posiekać nożem o szerokim ostrzu], byle tylko za mocno nie ogrzać w dłoniach. Gotowym wylepić formę do tarty/tortownicę, spód ponakłuwać widelcem i odstawić do lodówki na ok pół godziny. Po tym czasie wstawić zimne ciasto do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 13-15 minut.

Mango obrać, umieścić w misie blendera i zblendować na płyn. Dosmaczyć według preferencji. Żelatynę zalać gorącą, lecz nie gotującą się wodą, rozmieszać i połączyć z mango. Przelać na upieczony i ostudzony spód i wstawić do lodówki do stężenia.

UWAGI:
* - 50/50 dla wersji paleo lub po 1/3 mąk kokosowej, kasztanowej i gryczanej
- jeśli masa z mango zbytnio się napowietrzyła i nie chcecie bąbelków powietrza, przelejcie ją przez sito





Pin It

Krucha tarta z rabarbarem truskawkami i bezą

Rabarbar rośnie w ogrodzie moich rodziców. Trochę mi było nie po drodze w ostatnim czasie, mimo że chęć na wypiek z jego udziałem była niezmierna, zwłaszcza, że uwielbiam wszelkiego rodzaju słodko-kwaśne połączenia. I tak jest i tutaj, w przypadku wypieku na nieco przyspieszony Dzień Matki. Tarta ta swoją słodyczą jest idealnie wyważona - przynajmniej dla tych, którzy nie przesadzają na co dzień z cukrem. Bardzo delikatnie słodkie ciasto [cukier kokosowy należy do tych mniej słodkich], kwaśna frużelina koniecznie bez grama dodanego cukru i słodka, rozpływająca się w ustach beza, cudo (:
Jako że tym razem nie piekłam u siebie, a mąki typowo skrobiowej również za moją sprawą zabrakło, wygrzebałam z szafki budyń malinowy do bezy. Sam dodatek skrobi nie jest konieczny, lecz warto spróbować, za to beza na budyniu malinowym to jest po prostu poezja, a plusem jest to, że nie nadaje jej żadnego zabarwienia, beza pozostaje śnieżnobiała, co widać na zdjęciach, dlatego zdecydowanie polecam wypróbowanie takiej opcji (;


SKŁADNIKI:
(na tortownicę 20cm)
kruche ciasto:
- 3/4 szklanki mieszanki mąk kokosowej i gryczanej w proporcjach ok 50:50*
- 75g zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 żółtko
- łyżka cukru kokosowego/ksylitolu

frużelina owocowa:
- ok 300g obranych łodyg rabarbaru
- ok 20 truskawek świeżych bądź mrożonych
- 2-3 łyżeczki dowolnej skrobi lub budyniu malinowego

beza:
- 2 białka o temperaturze pokojowej
- 60g ksylitolu
- 1 łyżeczka skrobi lub budyniu malinowego**
- 1 łyżeczka octu jabłkowego

Składniki na kruche ciasto umieścić w misie blendera/robota kuchennego i wyrobić na jednolitą kulę, a następnie wyłożyć nim dno oraz boki tortownicy. Spód ponakłuwać widelcem, a następnie wstawić do lodówki na czas nagrzewania piekarnika.
Piekarnik ustawić na 170 stopni, ciasto podpiekać ok 12 minut uważając, żeby się nie zrumieniło za mocno.

Dno rondla o szerokim dnie przykryć cienką warstwą wody i zagotować. Rabarbar pokroić w plasterki o grubości ok 1cm lub nieco cieńsze i dodać do gotującej się wody. Lekko zredukować, a następnie dodać truskawki i rozpuszczoną uprzednio w niewielkiej ilości zimnej wody skrobię/budyń. Zagotować do zgęstnienia, w razie potrzeby dodać więcej skrobi, lub mocniej zredukować wodę, uważając jednocześnie, żeby nie rozgotować owoców. Mają one bowiem zachować swój kształt, niż stać się jednolitą papką.
Gotową masę przelać na podpieczony spód.

Białka umieścić w misie robota kuchennego i rozpocząć ubijanie. Kiedy zaczną zamieniać się w białą zbitą masę, cały czas ubijając dosypywać po trochu cukru. Beza będzie gotowa, kiedy nabierze jednolitej gęstej i błyszczącej konsystencji, a po odwróceniu misy do góry dnem, będzie się trzymała sztywno. Wtedy dodać kolejno skrobię/budyń oraz ocet, za każdym razem łącząc delikatnie masę.

Bezę wyłożyć na frużelinę i ponownie wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na ok 20 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę do 50-60 i suszyć przez następne 20-25 minut, aż stanie się sucha, a jej wierzchołki się zarumienią.



UWAGI:
* - miałam akurat takie pod ręką, jednak dla tym, którzy unikają zbóż polecam miks kokosa z kasztanem. Należy również uważać na chłonność mąki kokosowej, przykładowo TA jest bardzo chłonna, dlatego u mnie przeważa gryka.
** - u rodziców chwilowo jedyną skrobią był budyń malinowy i to był strzał w dziesiątkę!
- tak naprawdę bezę robiłam z trzech białek i większej przez to ilości ksylitolu. To co widzicie to ok 2/3 części bezy, stąd takie, a nie inne proporcje. Podobnie nadzienia wyszło odrobinę za dużo, lub jest to kwestia tego, jak wysokie boki nadacie tarcie w tortownicy. Polecam przełożyć nadzienie do oddzielnej płaskiej miseczki i przykryć resztą bezy. Można taki deser zapiec lekko bezę podsuszając, lub zjeść na surowo - smakuje wyśmienicie (;
- jak pisałam, mąka kokosowa, której użyłam była nieco zbyt chłonna i sypka, ale ciasto w tych proporcjach trzyma się ogólnie dobre - pęknięcia, które widać są spowodowane dwukrotnym przenoszeniem ciasta z miejsca na miejsce już po ściągnięciu go z podstawy tortownicy (:




Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Mazurek makowy - bezglutenowy, paleo

Jedyny mazurek, jaki do tej pory jadłam to klasyczny mazurek kajmakowy, który jako dziecko co roku ozdabiałam. Piekielnie słodki, piekielnie smaczny, bo kajmak to jedna z tych niewielu ekstremalnych słodyczy, które jestem w stanie przełknąć i to z wielkim smakiem.
Niestety, taką ilość cukru ciężko byłoby nam obecnie przerobić, poza tym - nabiał, tak więc i dyskwalifikacja. Dlatego od początku wiedziałam, że jeśli będę piekła w te święta mazurka, to będzie to mazurek z makiem.
Dlaczego? Bo kocham mak, kocham masę makową, mogłabym ją wyjadać łyżką prosto z gara i umrzeć ze szczęścia (; Ogólnie bardzo rzadko jadam/jadałam jakiekolwiek wypieki czy desery z makiem, jednak po ostatnich świętach Bożego Narodzenia, w które to pierwszy raz w życiu przygotowywałam własną masę makową, po prostu rozpłynęłam się w zachwycie nad jej smakiem. Tak więc korzystając z okazji powtarzam samą masę umieszczając ją na kruchym spodzie z kontrastującą kwaśną konfiturą - i mamy paleo mazurka (:



SKŁADNIKI:
masa makowa:
- 200g maku mielonego
- ok 3/4 szklanki wody [można zastąpić mlekiem kokosowym]
- ok 3/4 szklanki mleka kokosowego [można zastąpić wodą]
- 1-2 laski wanilii
- daktyle
- żurawina
- dowolne orzechy
- cynamon
+ opcjonalnie miód/syrop klonowy do osłodzenia
+ można dodać również goździki, skórkę z pomarańczy/cytryny, rodzynki czy figi

ciasto:
- 1 szklanka miksu mąk [u mnie po 1/3 kokosowej, kasztanowej i gryczanej]
- 100g pokrojonego w kostkę zimnego masła
- 1 żółtko
- 1-1,5 łyżki ksylitolu/miodu

dodatkowo:
- 3-4 łyżki kwaśnej konfitury [u mnie z czarnej porzeczki]
- dowolne bakalie do przybrania
- 1 białko + trochę ksylitolu [opcjonalnie]*

Przygotowanie masy:
Masę najlepiej przygotować dzień wcześniej, aby smaki się przegryzły.
Do rondla o szerokim dnie przesypać mak, zalać płynami i umieścić na niewielkim ogniu. Z lasek wanilii wyskrobać nasionka i umieścić je razem z laskami w rondlu. Kolejno dodawać pokrojone drobno suszone owoce i orzechy, dodać cynamon i inne dowolne przyprawy. Odstawić do wystudzenia, najlepiej na całą noc, a następnego dnia skosztować, czy odpowiada nam jej słodycz. Jeśli masa jest za mało słodka, można dodać płynnego miodu do smaku, albo i więcej owoców - pełna dowolność.

Przygotowanie ciasta:
Wszystkie składniki na ciasto posiekać na stolnicy za pomocą szerokiego noża, a następnie zagnieść w jednolitą kulę, lub od razu umieścić wszystko w kielichu malaksera i połączyć w całość.
Gotowym ciastem wylepić dno i brzegi foremki [u mnie 23x11cm, ale może być również okrągła o średnicy ok 22cm], ponakłuwać spód widelcem i odstawić do schłodzenia na co najmniej godzinę.
Po tym czasie przełożyć foremkę do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok 5-7 minut do lekkiego zrumienienia.
Wyciągnąć, wyłożyć na spód kwaśną konfiturę.

Resztę ciasta można przygotować na dwa sposoby - bez pieczenia [wówczas spód trzeba piec ok 10-15 minut], jednak masa nie będzie tak zwarta jak w przypadku pieczonego makowca, lub z lekkim podpieczeniem. Ja wybrałam tą drugą opcję. W tym celu pozostałe białko należy ubić na pianę z odrobiną ksylitolu na bezę. Oddzielić ok 2/3 masy makowej, bo mniej więcej tyle jest potrzebne [resztę należy zjeść ze smakiem (; ], wymieszać delikatnie z białkiem, wyłożyć na dno formy i piec kolejne 5-7 minut w 180 stopniach.
Po wyjęciu z piekarnika wystudzić całkowicie i ozdobić dowolnymi bakaliami lub rozpuszczoną czekoladą.

UWAGI:

* - masa makowa po upieczeniu nieco traci na słodyczy, dlatego jeśli chcecie tego uniknąć, zamiast samego ubitego białka, można je nieco dosłodzić.
- w opcji bez pieczenia do masy można dodać trochę masła, które sprawi, że po zastygnięciu masa będzie nieco bardziej zwarta
- wpis ze względu na użycie masy makowej ląduje również w tag Boże Narodzenie (:





Bezglutenowa Wielkanoc
Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Bezglutenowa tarta z budyniowym patissiere i owocami

Kiedy jako nastolatka próbowałam swoich sił w pieczeniu ciast, podstawową masą była budyniowa, czyli najprościej - domowej roboty budyń zmiksowany z masłem. Jedna z tych rzeczy, które o ile zazwyczaj mi smakowały, o tyle najczęściej krem był zbyt tłusty i mimo sztywnego trzymania się przepisów, praktycznie za każdym razem się warzył. Jakiś czas później całkiem przypadkowo udało mi się znaleźć przepis na 'krem do tarty bez masła'. Szczęście. Zrobiłam pierwszy raz i pełen zachwyt - wyszedł budyń, ale o wiele smaczniejszy niż ten domowy na mleku, cukrze i mące pszennej, do tego żółciutki, idealny wręcz.Idealny również z tego względu, że jeszcze nie było sytuacji, w której by mi się nie udał.
Później dowiedziałam się, że to nic innego jak krem patissiere, bardzo popularny właśnie do tar. Stał się tym samym moim ulubionym kremem, zarówno do tart/tartaletek jak i baza do innych kremów pod modyfikacje (np połączony z twarogiem - rewelacja).
Tak więc przed Wami druga tarta z trzech zapowiedzianych po ostatnim wpisie (następna będzie bardziej świąteczna (; ).


SKŁADNIKI:
spód:
- 1 szklanka mąki [50:50 kasztanowa i kokosowa]*
- 2 łyżki kakao
- 100g pokrojonego w kostkę zimnego masła
- 1 żółtko
- 2-3 łyżeczki cynamonu
- opcjonalnie 1 łyżka cukru kokosowego/ksylitolu

krem patissiere:
- 310ml mleka kokosowego
- 3 żółtka
- 1-2 łyżki dowolnego sypkiego lub płynnego słodu**
- 3 łyżki mąki ararutowej lub z tapioki
- ziarenka wyskrobane z 1,5 laski wanilii

dodatkowo:
- 2-3 łyżki kwaśnej konfitury [u mnie czarna porzeczka]
- dowolne owoce***

Składniki na ciasto posiekać nożem i zagnieść rękoma w jednolitą kulę ciasta, lub umieścić kielichu malaksera z końcówką mieszającą i blendować przez kilkanaście sekund, cały proces wygląda o TAK, ciasto wychodzi idealne (;
Gotową masą wyłożyć foremkę o wymiarach 23x11 lub 22-24cm (ciasta starczy na 24cm), spód nakłuć widelcem i odstawić do lodówki do schłodzenia na ok 30 minut do godziny. Po tym czasie wstawić zimne ciasto do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 13-15 minut.
W tym czasie przygotować krem patissiere.
Mleko umieścić w rondelki razem z laskami i wyskrobanymi z nich ziarenkami wanilii, a następnie zagotować. W tym czasie utrzeć żółtka z wybranym słodem na bardzo jasny kogel mogel, dodać mąkę i połączyć. Gotujący się mlekiem zalać żółtka, rozmieszać energicznie, a następnie całość przelać z powrotem do garnka po mleku. Gotować cały czas mieszając, aż do zgęstnienia masy, a następnie jeszcze ciepłą można przelać na upieczony już spód tarty wysmarowany uprzednio konfiturą. Odstawić do lekkiego ostudzenia, a następnie przyozdobić wybranymi przez nas owocami.

UWAGI:
* - tym razem dałam nieco więcej kasztanowej w stosunku do kokosowej. Ciasto wychodzi mniej duszące i suche
** - dobrze sprawdzi się również zmiksowany baaardzo dojrzały banan - serio serio (:
*** - zależnie od efektu jaki chcecie uzyskać, kupcie dowolne świeże owoce, lub w wersji mniej wyjściowej - użyjcie sezonowych mrożonych. Ja planowałam borówki i maliny z dodatkiem kiwi [o którym zapomniałam] i jakkolwiek borówki dostałam śliczne, tak maliny były spleśniałe, jak większość pakowanych owoców w sklepach niestety. Padło zatem na truskawki, które o tej porze roku są co najmniej bez smaku. Wybierzcie owoce sezonowe (:
- kolejna uwaga - wybierzcie takie mleko, jakie Wam smakuje. Jest to kluczowe, ponieważ krem smakuje przede wszystkim smakiem mleka, dopiero później przebija się wanilia.








I mały bonus na zakończenie.
Prawdopodobnie ze względu na dodatek ciasta, lub nie wiem, może więcej mąki mi się sypnęło, ciasta wyszło nieco więcej niż przy poprzedniej tarcie, której spód był niemalże identyczny.
Została mi się mała bryłka ciasta i garstka owoców. Jeśli i Wam zostanie, polecam wykorzystać ją w poniższy sposób.
Resztą ciasta wykleiłam odpowiadającą mi wymiarem kokilkę i upiekłam razem ze spodem na tartę. Na sam spód nie wykładałam już z tego co pamiętam dżemu, choć nie jestem pewna - na pewno nie zaszkodzi.


Na nadzienie zmiksowałam w młynku do mielenia kawy 2-3 łyżeczki nasionek chia, a następnie zblendowałam z resztą mleka [czyli ok 90ml] i owoców dosładzając do smaku. Tyle ile zmieściło się w wypieczonej mini tarcie, tyle wlałam do środka i schłodziłam w lodówce. Resztę zastygniętą wyjadłam po prostu ze szklanki. Masa wyszła bardzo delikatna i śmietankowa w konsystencji, polecam (:

Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl