Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brownie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brownie. Pokaż wszystkie posty

Czekoladowy tort z truskawkami [bez mleka i glutenu]

Takie tam - ciasto z serii 'już nie będę piekła czekoladowych'. Ono nie miało być czekoladowe. Pierwsze, jakie upiekłam z kremem na bazie mleka kokosowego było zwykłe, bardzo lekkie, na bazie mąki ziemniaczanej. Coś mnie jednak pokusiło, pewnie za sprawą bez mącznego brownie z malinami, które piekłam rodzicom tydzień wcześniej, żeby zmienić spody właśnie na to brownie.
Spody jednak różnią się tym, że są upieczone bez tłuszczu. Są zbite i dość lekkie, nie są wilgotne jak przy typowym brownie, ale też nie są suche. Takie z tłuszczem piekłam już wiele razy, np tu KLIK, więc możecie spokojnie wypróbować takich proporcji, lub sprawdzić to  (:


SKŁADNIKI:
(tortownica 16cm)
Czekoladowy spód [należy upiec dwa]:
- 2 żółtka
- 2 białka
- 20g kakao
- 40g ksylitolu

Truskawkowy krem:
- śmietanka z 1 puszki mleka kokosowego [tylko twarda część]
- 40g oleju kokosowego, rozpuszczonego i wystudzonego
- kilka dużych truskawek
- dowolny słód, ilość do smaku

Do przełożenia/przybrania:
- kilka łyżeczek kwaśnego dżemu malinowego*
- ok 2/3 tabliczki gorzkiej czekolady + odrobina oleju kokosowego/masła


Przygotowanie blatów:
Żółtka ubić z ksylitolem na kogel mogel. Połączyć z kakao na jednolitą masę. Może wyjść gęste, ale to nic. Białka ubić na sztywną pianę, połączyć delikatnie z czekoladową masą, a następnie przełożyć do natłuszczonej tortownicy. Piec ok 20 minut w 180 stopniach.

Przygotowanie kremu:
Aby dobrze ubić śmietankę z mleka kokosowego, należy puszkę chłodzić co najmniej 12 godzin. Moja stała tam kilka dni (;
Oddzieloną od płynnej części śmietankę umieścić w misie i ubić tak jak bitą śmietanę. Dodać olej i zblendowane truskawki, dosłodzić do smaku i schłodzić w szczelnie zamkniętym pojemniku przez kilka godzin.

Upieczone blaty tortu posmarować konfiturą, a następnie przełożyć 2/3 kremu. Resztę kremu rozsmarować na wierzchu i bokach ciasta, ponownie schłodzić.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej dodając odrobinę tłuszczu do uzyskania bardziej płynnej konsystencji. Schłodzić, a następnie oblać ranty i boki tortu. Na wierzch wyłożyć truskawki.
Kroić nożem maczanym we wrzątku.


UWAGI:
* - mój dżem nie był kwaśny, ale zakwasiłam go sproszkowaną witaminą C






Pin It

Czekoladowo kawowy torcik - brownie z buraka [wegańskie, bezglutenowe]

Nie wiem skąd mnie naszło na buraka. Może to wspomnienie po torciku buraczanym, który jadłam na swoje zeszłoroczne urodziny? A może z chęci spróbowania upieczenia takiego samodzielnie, bo jeszcze nie próbowałam? Pierwsze buraczane, jakie jadłam było co najmniej niesmaczne, z mocno wyczuwalnym burakiem. Drugie, właśnie ów torcik, było rewelacyjne, kakaowe i wilgotne, z lekką nutką kawy. Podobnie jak tarta jaglana z poprzedniego wpisu, torcik miał zostać zjedzony przez osoby będące na typowej diecie i jedzące typowe słodkie wypieki, więc miałam szczere obawy, jak zostanie ono przyjęte - to w końcu był jeden wielki eksperyment i nawet ciasta nie spróbowałam przed zaserwowaniem go. Nie wiem na ile to było rozsądne, ale nie dość, że buraka kompletnie nie było czuć, to jeszcze.. uff, smakowało :D

SKŁADNIKI:
[foremka 16cm]
Ciasto:
Mokre:
- 1 średni burak [wielkości pomarańczy]
- 3/4 szklanki mleka roślinnego [u mnie migdałowe]
- 1 pełna łyżka miodu* lub syropu klonowego dla 100% wegańskiej wersji
- 1/4 szklanki płynnego oleju kokosowego lub masła klarowanego dla nie-wegan
- 70g gorzkiej czekolady rozpuszczonej w kąpieli parowej
- 2-3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej lub bardzo mocne espresso
- 1 łyżeczka octu
Suche:
- 1,5 szklanki mąk [1:1 gryka, jagło i kasztan]
- 1 łyżeczka sody
- 1 kopiasta łyżka kakao

Masa kakaowo-kawowa:
Przepis opiera się na TYM kremie, który jest jednocześnie moim ulubionym do przekładania ciast. Użyłam tutaj jednak nieco mniej mleka, pominęłam whisky i dodałam ok 3 łyżeczek kawy lub więcej. Dosładzałam do smaku, do smaku również dodając kakao i jednocześnie mając na uwadze założenie, żeby krem był nieco bardziej gęsty

Buraka wyszorować, umieścić w rondlu wypełnionym wodą i gotować do miękkości - aż widelec wejdzie do niego bez większego oporu. Następnie obrać go, pokroić w kostkę i zmielić w blenderze na mus. Połączyć z resztą mokrych składników - można w dalszym ciągu użyć do tego blendera.
Mąki przesiać do miski, dodać sodę oraz kakao, a następnie przelać mokre składniki i wymieszać dokładnie.
Gotową masę przelać do foremki [tortownica 16cm dla formy tortu lub blaszka 20x26cm dla formy brownie], a następnie piec w temperaturze 180 stopni przez ok 40-50 minut lub do suchego patyczka**

UWAGI:
* - mój miód był skrystalizowany, więc nabrało się solidnie, przyjmijmy więc dwie normalne łyżki miodu
** - patyczek może być oblepiony ciastem, jednak ciasto nie może być surowe - poznacie to po tym czy masa na patyczku się błyszczy, czy jest raczej lepka i zbita.
- ciasto na zdjęciach ma nieco grudkowatą konsystencję, co zawdzięczam prawdopodobnie mące jaglanej powstałej ze zblendowania kaszy. W przypadku gładkiej mąki problem nie powinien występować, tak sądzę.





Pin It

Bezglutenowy torcik bez mąki z frużeliną z owoców leśnych

Wiecie co zawsze słyszałam od swojego lubego pytając go o to, jakie chce ciasto? CZEKOLADOWE. Do znudzenia, wiecznie to samo, a że 'czekoladowe' to najłatwiejszy na paleo smak, to czasem powielałam różne wersje do znudzenia i szczerze mówiąc, o ile sama uwielbiam, o tyle - ileż można?
No ale tym razem zrobię kolejny wyjątek, bo w końcu byłam słomianą wdową przez ostatnie prawie dwa miesiące. No więc jest, niech ma. Moooocno czekoladowe, jak lubi, przełamane kwaskiem i słodyczą owoców leśnych, wilgotne jak powinno być (:
Przepis na bazę już znacie, pochodzi ona z poprzedniego posta, reszta to już tylko frużelina, polewa z czekolady i gotowe (:

*tak naprawdę ma jeszcze dwie odpowiedzi, żeby mnie zdenerwować. Pierwsza to 'drożdżowe', a druga to 'sernik z walizki'. Z wiadomych przyczyn nie przygotuję żadnej z tych opcji, ale tym razem od tej strony zadba o niego moja Mama, choć on jeszcze o tym nie wie (; Sernik z walizki to sernik limonkowy z mojego poprzedniego bloga. Tym, którzy jedzą nabiał [bo spód można zamienić na dowolny bezglutenowy, koniecznie czekoladowy, np TEN], serdecznie polecam, bo naprawdę był pyszny: http://blogi.szafa.pl/matra/post/24448-sernik-limonkowy


SKŁADNIKI:
(na foremkę 16cm)
Spód brownie:
- 60g masła
- 150g gorzkiej czekolady
- 3 jajka [1 jajko + 2 żółtka i 2 białka oddzielnie]
- 35g ksylitolu

Nadzienie:
- ok 250g owoców leśnych, świeżych lub mrożonych [u mnie mrożone]*
- skrobia rozmieszana z wodą, ok 2 łyżeczki lub więcej**
- dowolny słód do smaku
- opcjonalnie sproszkowana witamina C do zakwaszenia

Polewa:
- 100g gorzkiej czekolady***
- masło lub inny tłuszcz do uzyskania pożądanej konsystencji

W największej misce rozmieszać na jednolitą masę jajko i dwa żółtka. Masło z czekoladą roztopić w kąpieli parowej lub mikrofalówce. Białka ubić na sztywną pianę, a następnie ciągle ubijając dodawać stopniowo cukier. Ubijać do momentu, w którym całość zamieni się w sztywną zbitą masę na bezę.
Powrócić do jajek. Mieszając przelewać stopniowo czekoladę, połączyć dokładnie, a następnie wmieszać pianę z białek. Przelać do tortownicy o średnicy 16cm. Piec w 175 stopniach przez ok 20 minut, a następnie odstawić do całkowitego przestygnięcia, ciasto również lekko opadnie. Po tym czasie ciasto można przekroić na dwa równe blaty.

Owoce umieścić w rondelku na niewielkim ogniu, kiedy puszczą sok i zaczną się gotować, dodać skrobię rozmieszczaną z wodą i gotować jeszcze 2-3 minuty do zagęszczenia. Jeśli frużelina będzie zbyt rzadka, czynność powtórzyć. Na końcu doprawić po swojemu do smaku.
Wystudzoną frużelinę przełożyć pomiędzy blaty ciasta i polać czekoladą rozpuszczoną z masłem w kąpieli parowej lub mikrofalówce.

UWAGI:
* - początkowo ciasto miało być z truskawkami, co dalej przerodziło się w maliny, a skończyło się na mieszance owoców leśnych - uwielbiam ten smak, a jest bardziej nietypowy niż wszędobylskie maliny czy truskawki (: Użyłam mieszanki owoców mrożonych o wadze 400g, z czego zużyłam ok 3/4 i jeszcze została mi mała miseczka do przybrania ciasta na talerzykach
** - zależnie od tego, jaka interesuje Was konsystencja. Ja miałam wizję ciasta wilgotnego, z którego wycieka nadzienie, dlatego dałam skrobi nieco mniej, ale jej większa ilość pozwoli na lepsze utrzymanie owoców w ryzach (;
*** - oczywiście czekolady możecie dać o wiele mniej. Jak widać na przekroju, warstwa polewy jest dosyć gruba, (przez co stworzyłam kalorycznego potwora!), niemniej dzięki obecności masła jest też odpowiednio miękka i kroi się pięknie i równiutko jak widać na zdjęciach. I jak pisałam - można mniej, ale taka ilość bardzo fajnie komponuje się z resztą ciasta. Jest pysznie (:






Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Bezglutenowy torcik brownie z lemon curd i bezą włoską

To nie jest najpiękniejsze ciasto, jakie kiedykolwiek upiekłam.Również nie dostało ono najładniejszych zdjęć, jakie potrafię zrobić. Jak inaczej mogę się wytłumaczyć przyznając, że moje doświadczenie z bezą jest co najmniej liche, a z bezą włoską już w zupełności niet? Jak inaczej, jeśli lemon curdu jest tak niewiele, bo.. cholera, wyszedł za smaczny? :D Głupia ja, ale są powody, dla których opublikuję ten przepis. Po pierwsze dlatego, że jest wiele tych, które mają lepszą rękę do bezy, przez co efekt na pewno będzie lepszy, a po drugie, co najważniejsze - to ciasto jest obłędne w smaku. Obłędne.
Wytrawne, acz słodkie, lekko wilgotne ciasto, kwaśny lemon curd i nie przesadnie słodka beza. Smakowały wszystkim, nawet największemu krytykowi moich paleo wypieków, a zachwyt Mamy, dla której ciasto piekłam był nie do opisania, więc jeśli macie cytryny i nie straszna Wam beza [bo mi tak, choć wciąż się uczę (; ], to lećcie do kuchni i próbujcie, bo warto!

SKŁADNIKI:
(na foremkę 16cm)
Spód brownie:
- 60g masła
- 150g gorzkiej czekolady
- 3 jajka [1 jajko + 2 żółtka i 2 białka oddzielnie]
- 35g ksylitolu

Lemon curd:
- 3 cytryny [u mnie 1 duża i 2 niewielkie]
- 35g ksylitolu
- 2 bardzo płaskie łyżeczki mąki skrobiowej [ziemniaczana/tapioka/ararutowa]
- 2 jajka
- 1-2 łyżeczki masła

Beza włoska:
- 1 duże białko
- ok 1/4 łyżeczki soli
- 50g ksylitolu
- 40ml wody

W największej misce rozmieszać na jednolitą masę jajko i dwa żółtka. Masło z czekoladą roztopić w kąpieli parowej lub mikrofalówce. Białka ubić na sztywną pianę, a następnie ciągle ubijając dodawać stopniowo cukier. Ubijać do momentu, w którym całość zamieni się w sztywną zbitą masę na bezę.
Powrócić do jajek. Mieszając przelewać stopniowo czekoladę, połączyć dokładnie, a następnie wmieszać pianę z białek. Przelać do tortownicy o średnicy 16cm. Piec w 175 stopniach przez ok 20 minut, a następnie odstawić do całkowitego przestygnięcia, ciasto również lekko opadnie. Po tym czasie ciasto można przekroić na dwa równe blaty.

Cytryny porządnie wyszorować i sparzyć wrzątkiem. Z każdej z nich otrzeć skórkę do białej warstwy [najlepiej robić to poprzez folię gospodarczą], a następnie zrolować lekko ugniatając ręką, poprzekrawać na pół i wycisnąć sok z każdej z połówek. Wszystko umieścić razem w rondelku, dodać ksylitol, skrobię i jajka. Umieścić rondelek na małym ogniu i podgrzewać mieszając jednocześnie do momentu doprowadzenia do wrzenia. Dodać masło, najlepiej zaczynając od jednej łyżeczki, a drugą dodać w razie, gdyby masa była nadal zbyt gęsta. Gotować 2-3 minuty, zdjąć z ognia i zmiksować za pomocą blendera w celu pozbycia się grudek i ujednolicenia masy. Masa stanie się również jaśniejsza i lekko rzadsza.
Odstawić na chwilę do przestygnięcia, a następnie wyłożyć na spodni blat i przykryć wierzchnim blatem.

Ksylitol wraz z wodą umieścić w rondelku na niewielkim ogniu. Podgrzać do momentu, w którym ksylitol rozpuści się zgęstnieje. W tym czasie białko ubić z solą na pianę. W momencie, w którym woda z ksylitolem zagotuje się, zdjąć z ognia, przełączyć obroty miksowania na najwyższe i nie przerywając ubijania dolewać do piany wodę z ksylitolem cienką stróżką. Ubijać jeszcze przez ok 7 minut, do momentu, w którym beza będzie już chłodna, stanie się gęsta i bardzo puszysta.
Przełożyć do rękawa, lub rozsmarować szpachelką na powierzchni ciasta tworząc fantazyjne kształty. Bezę można przyrumienić w piekarniku lub opalić palnikiem.
Przechowywać w lodówce, lub zjeść od razu (;



Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Brownie z cukinii

Poniższa cukinia miała być sobotnim obiadem, jednak ciekawość wzięła górę i upiekłam z niej ciasto. Mimo, że kroi się lekko i na równe kawałki, jest bardzo miękkie i delikatne [ale nie rozłazi się]. Co mnie jednak najbardziej zaskoczyło - jest bardzo lekkie. W konsystencji, w jedzeniu, dla żołądka, ot je się czekoladowe ciastko i jakby się go nie jadło. Nie zamula i to jest chyba największa zaleta nie przesłodzonych warzywnych ciast (;


SKŁADNIKI:
- 1 średniej wielkości cukinia
- pół marchewki*
- pół jabłka*
- kilka uprzednio pokrojonych i zalanych odrobiną wody daktyli (opcjonalnie)
- 2 jajka
- 1/2 szklanki mąki kokosowej
- 1/4 szklanki kakao
- 1 łyżeczka cynamonu cejlońskiego
- kawowa łyżeczka sody oczyszczonej
- łyżka octu jabłkowego
- szczypta soli
- do posłodzenia 1-2 mocno dojrzałe banany lub 2-4 łyżki ksylitolu**

POLEWA (inspiracja: Przepisy Bezglutenowe )
- 40g suszonych śliwek
- 40g suszonych daktyly
- woda
- kakao/karob
+ opcjonalnie cynamon, imbir lub chilli


Cukinię umyć, odkroić łodygę*** i zetrzeć w malakserze na tarce o drobnych oczkach. To samo zrobić z marchewką i jabłkiem. Zmienić ostrze na noże do siekania lub plastikowe mieszadło, albo przełożyć warzywa do miski. Ja użyłam noży do siekania, ponieważ zależało mi na uzyskaniu bardziej jednolitej konsystencji ciasta.
Do warzyw dodać daktyle z wodą, wbić jajka i cały czas mieszając dodawać resztę składników [jeśli decydujemy się na banany, a mieszamy ciasto w misce mikserem, należy je wcześniej rozgnieść dokładnie np widelcem/blenderem]. Po całkowitym połączeniu przelać do wyłożonej papierem do pieczenia formy [u mnie króluje blaszka 20x26 z Ikei KLIK] i piec w piekarniku nagrzanym na 175-180 stopni przez ok 30 minut lub do suchego patyczka.

Przygotować polewę.
Śliwki oraz daktyle pokroić w drobne paseczki i zalać, przełożyć do niewielkiej miseczki wodą do wyrównania powierzchni [im mniejsza miska tym mniej wody zużyjemy], odstawić na kilka godzin lub na noc. Jeśli polewa jest nam potrzebna na już owoce możemy zalać wrzątkiem i zagotować. Następnie dosypać kakao/karob wraz z dowolną przyprawą wedle smaku i zmiksować blenderem na jednolitą masę. Jeśli masa będzie za rzadka dodać więcej proszku, jeśli zbyt mało słodka [choć chyba jej to nie grozi] można posilić się ksylitolem, syropem z daktyli lub innym słodem. Gotową masę przełożyć na wierzch ciasta.

UWAGI:
* - jabłko było pozostałością po surówce, marchewka po obiedzie. Nie są więc niezbędne, ot sposób na wykorzystanie resztek (;
** - ciasto nie było pieczone pod moje preferencje dlatego dodałam 4 łyżki ksylitolu, ale myślę, że 2 spokojnie starczą. Pierwotnie planowałam posłodzić ciasto bananem, lecz żaden w domu nie był dostatecznie dojrzały.
***- cukinia ma mało wyrazisty smak, jednak ciasto zdradza posmak warzywny. Obranie jej ze skórki powinno go nieco zredukować, jeśli chcemy tego uniknąć.







Zdrowa przekąska
Pin It

Czekoladowe ciasto - brownie z batatów

Zawsze lubiłam piec. Lubiłam oczywiście także zjadać to co upiekłam. Lubiłam smakować, eksperymentować, bawić się składnikami.
Czy lubię nadal? Jak najbardziej, choć z biegiem czasu zagrzebuję tą chęć coraz głębiej. Nadal uwielbiając słodki smak [kto nie lubi?] lubię go już inaczej, lubię go mniej, mniej go jem, a nawet jeśli chciałabym więcej, to nie chcę więcej, bo to zdradliwa pułapka. Przy takim obrocie spraw jest coraz mniej miejsca dla słodkiego smaku w kuchni, a więc i dla pieczenia, bo gdzie tu frajda z przygotowania czegoś, co niby by się zjadło, ale może jednak nie? Przecież nie wrócę do jedzenia większych ilości cukru tylko dlatego, żeby wrócić do robienia czegoś co lubię! Tak źle tak niedobrze. Po co mi ciasto, które  tak naprawdę nie jest mi potrzebne? Bo chcę je upiec, bo uwielbiam piec!
I tak ilekroć patrzę na wszystkie wypieki mniej lub bardziej paleo, to chciałoby się i by się nie chciało i tak w kółko..
Nic no, zebrałam się i upiekłam ciasto dostosowane do mnie. Co to znaczy? Ano, że ciasto to praktycznie nie jest słodkie. Odzwyczaiłeś się od słodyczy, ale jednak czegoś Ci się chce? Czegoś Ci się chce, ale wszystko jest za słodkie? Lubisz wytrawną gorycz kakao? Oto ciasto dla Ciebie, a jeśli dodatkowo jesteś fanem brownie pod wszelką postacią, tym bardziej Cię ono zachwyci (:
 

SKŁADNIKI:
 ciasto:
- 1 średniej wielkości batat
- 2 duże jajka
- ok 1/3 szklanki płynnego słodu - syropu klonowego lub płynnego miodu
- 1/2 szklanki płynnego tłuszczu [użyłam smalcu gęsiego, bo akurat tego dnia był wytapiany i pod ręką]
- 1/2 szklanki kakao
- po 1 łyżeczce sody oczyszczonej i proszku do pieczenia
- szczypta soli
+ opcjonalnie 2-3 łyżki dowolnej mąki [np kokosowej, kasztanowej]

Batata umyć, jeśli był woskowany obrać ze skórki i zetrzeć na tarce o cienkich oczkach. Jajka ubić na jednolitą masę, ciągle mieszając dodać słód i tłuszcz, a następnie wmieszać delikatnie kakao, sodę, proszek, sól oraz startego batata. Jeśli masa wyda się zbyt rzadka można dodać mąkę. Ja dodałam mniej więcej jedną łyżkę mąki kasztanowej i ok 1,5 łyżki mąki kokosowej.
Jeżeli posiadacie malakser lub blender z malakserem, to polecam jak najbardziej przygotowanie ciasta z jego pomocą - najpierw starłam batata, następnie zmieniłam nasadkę z tarki na ostrza, kilkoma przyciśnięciami dodatkowo go posiekałam, a na koniec wymieniłam nasadkę na mieszadło i stopniowo tylko dodawałam kolejne składniki nie przerywając mieszania.
Gotową masę można spróbować do smaku i w razie potrzeb dosłodzić ksylitolem, a następnie wylać na formę wyłożoną papierem do pieczenia. Ja użyłam foremki 20x23cm. Piec w temperaturze 180 stopni przez 20-30 minut zależnie od mocy piekarnika - do suchego patyczka. Ostudzić przed wyjęciem z blachy.


polewa:
Po upieczeniu ciasta naszły mnie czarne myśli - nie rozkrawałam go, bo chciałam jeszcze wykonać jakąkolwiek polewę lub krem na wierzch, ale po okruchach wywnioskowałam, że ciasto zbyt słodkie nie jest. Straciłam więc serce do mojego wypieku i za tym chęci nad kombinowaniem nad tym co ułożyć na wierzch. Postawiłam na najzwyklejszą polewę z gorzkiej czekolady, ale dziś, gdybym miała powtórzyć całość użyłabym z pewnością kremu z awokado z TEGO przepisu.
Na moją polewę zużyłam:

- trzy paski gorzkiej czekolady
- 2 łyżeczki oleju kokosowego [polecam max jedną]
- odrobinę ksylitolu
- szczyptę soli
- garstkę krokantu migdałowego

Wszystkie składniki prócz krokantu stopiłam w kąpieli parowej i oblałam gotową polewą ciasto, wierzch obsypując krokantem [poczekajcie tylko aż polewa nieco zastygnie (; ].





Pin It

Snickers - karmelowy sernik na spodzie brownie

W czasach, kiedy jeszcze zdarzało mi się pomiędzy jednym a drugim razowcem używać białej mąki i cukru zawsze śliniłam się do wypieków czy deserów, typowych bomb kalorycznych – z karmelowym sosem czy czekoladą. Niestety [a może i stety?] w moim domu rzadko kiedy jadało się w ten sposób, dlatego pieczenie całego ciasta trochę mijało się z celem, a trochę też bywało niebezpieczne – mając jeden kawałek można zjeść jeden kawałek, ale jak tu nie ulec pokusie, kiedy w kuchni stoi całe wielkie ciasto lub blacha pełna ciasteczek? Niemożliwe (; Dlatego też zawsze z bólem serca powstrzymywałam się z takimi szaleństwami i kombinowałam jedynie na większe spędy rodzinne, które niestety są u nas rzadkością.
Dlatego też w momencie, kiedy w domu miało się znaleźć na raz, i to przez kilka dni łącznie sześć dorosłych gęb chętnych na dobre ciasto, nie mogłam nie zaszaleć i nie przygotować czegoś okrutnie słodkiego i okrutnie kalorycznego. A połączenie ser-czekolada-masło orzechowe-słony karmel to po prostu niebo w gębie, coś cudownego. A że wyszło tak słodkie, że po jednym kęsie każdy miał dość? Who cares? I tak się zjadło i to ze smakiem, choć jak podałam w przepisie – naprawdę polecam zredukować słodycz masy serowej, mając na uwadze wierzchnią warstwę batoników i sosu karmelowego. Nawet nieco wytrawny spód brownie może nie uratować sytuacji (;

Przepis na spód został zapożyczony ze strony mojewypieki.pl, nieco zmodernizowany [odjęłam cukru], natomiast masa serowa to luźna inspiracja kilkoma napotkanymi przeze mnie przepisami.

 

SKŁADNIKI:

spód brownie:
- 115g masła
- 100g gorzkiej czekolady
- 2/3 szklanki cukru
- 2 jajka
- 115g mąki pszennej

Czekoladę rozpuścić z masłem w rondelku ciągle mieszając aż do połączenia składników i uzyskania gęstego sosu czekoladowego, odstawić do przestudzenia. Może pozostać ciepła, jednak nie gorąca.
W tym czasie ubić jaja z cukrem, trwa to kilka minut. Kiedy masa zrobi się jasna i puszysta ciągle mieszając na niewielkich obrotach dolewać powoli przestudzoną czekoladę. Następnie do całości wmieszać mąkę.
Tak przygotowane ciasto przelać do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy 22cm. Piec ok 25 minut w 180 stopniach.

masa serowa:
- 250g kremowego serka [u mnie Emilki] lub trzykrotnie zmielonego twarogu
- 250ml śmietany kremówki ubitej na bitą śmietanę
- ½ szklanki kremowego masła orzechowego
- 1-2 łyżki ekstraktu waniliowego
- ¾ szklanki cukru [polecam  2/3]
- 1 szklanka batonów Snickers pokrojonych w plasterki

sos karmelowy:
- masa krówkowa [ok 3 łyżek]*
- odrobina kremówki
- sól do smaku

Wszystkie składniki prócz bitej śmietany oraz batoników zmiksować na wolnych obrotach na jednolitą masę, delikatnie, tak, aby jej zbytnio nie napowietrzyć. Następnie wmieszać również delikatnie bitą śmietanę [dla pewności do ubijania można dodać odrobinę śmietan fixu], przełożyć masę serową na całkowicie ostudzony spód brownie i posypać batonikami.
Schłodzić w lodówce, najlepiej na całą noc.

Przygotowanie sosu jest bardzo łatwe, jeżeli tylko ma się pod ręką masę krówkową. Ja akurat miałam napoczętą, więc nie było to żadnym problemem – wystarczy w rondelku na niewielkim ogniu podgrzać odrobinę masę i następnie dolewać śmietany do uzyskania pożądanej konsystencji oraz dosalać do smaku.
Jeśli nie mamy gotowej masy krówkowej wystarczy, że zamienimy ją na zwykły cukier. Cukier należy umieścić również w rondelku na niewielkim ogniu, podgrzewać nie mieszając aż nabierze złotobrązowej barwy, następnie wlać śmietanę, szybko wymieszać i resztę czynności powtórzyć jak w przypadku sosu na bazie masy krówkowej.








Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl