Paleo lunchbox - sałatki

Przechodzenie na paleo mimo, że wyszło u mnie dość naturalnie [i w pewnym sensie nieświadomie, bo nawet nie wiem, w którym momencie moja dieta stała się paleo] krok po kroku wymuszało na mnie większego przykładania uwagi do tego, co zjem w pracy. Krok po kroku musiałam nauczyć się planowania posiłków tak, aby nie zaliczyć wpadki.
Wszyscy, z którymi na co dzień mam do czynienia mają sprawę ułatwioną. Przygotowanie przeciętnej kanapki nie wymaga wielkiego zaangażowania, a w razie potrzeby zawsze można wyskoczyć do pobliskiego sklepu czy bufetu, albo klasycznie - zamówić do pracy pizzę, co jak wiadomo w przypadku paleo odpada.
Stopniowe poświęcanie coraz większej ilości swojego wolnego czasu diecie rodziło z dnia na dzień coraz większe frustracje. Trzeba było nauczyć się nowej organizacji czasu, planowania posiłków, rozplanowywania użycia poszczególnych składników tak, aby zostały w zupełności wykorzystane, żeby nic się nie zepsuło - niestety przetworzona i wysokoprzetworzona żywność mają konkretne  terminy spożycia, zazwyczaj długie bądź.. bardzo długie. Warzywa i owoce nie poddają się tej zasadzie, jest to zaskakujące jak szybko potrafią się podstępnie zepsuć (;
Także w okresie letnim górowały sałatki i choć już jesień i powoli zbliża się czas mięsa i duszonych warzyw, wciąż jeszcze zostaję przy świeżych warzywach - póki są, bo czekają nas długie tygodnie wielkich ograniczeń, jeśli nie zdążymy tej świeżości upchnąć w słoiki na czas (:

Poniżej zestawienie kilku przykładowych sałatek do upchnięcia w pojemniku.



1.


gotowany brokuł, pomidor, jajko, polecam z dodatkiem suszonych pomidorów z oleju. dla jedzących nabiał dobrym dodatkiem jest feta bądź mozarella


2.
 


mix sałat z sałatą lodową, smażony/gotowany kurczak, pomidory, oliwki, pieczarki + winegret, sezam



3.


podobny zestaw jak w przypadku sałatki numer 2, jednak tutaj zamiast kurczaka króluje tuńczyk z puszki, nie ma pieczarek, za to są ogórki kiszone oraz czarnuszka, jedna z moich ulubionych przypraw (;



4.



ekspresowy mix - dwa jajka, pomidorki koktajlowe i kiszone ogórki + majonez dla zwiększenia energetyki [tak, wiem, że majonez nie jest paleo, ale mam do niego słabość (; ]



5.




sałatka nie-paleo, bo z tofu. zarówno tofu jak i samej soi nie jadam, ale zdarzyło mi się kupić na próbę. osobiście wolę mięso, ale jeśli ktoś gustuje w tofu, to marynowane i smażone jest całkiem w porządku i nawet syci.
mix sałat [uwielbiam mixy], pomidory świeże oraz suszone, oliwki, sezam, czarnuszka i klasycznie winegret [zawsze z dużą ilością czosnku]




6.


Na koniec moja ulubiona sałatka. Coś, co w różnych kombinacjach powtarzam tak często, jak to możliwe, czasem nawet jako weekendowe śniadanie. Awokado skąpane w winegrecie to poezja po prostu (
awokado, smażona kiełbasa krótka bez E, smażone pieczarki, oliwki, pomidory koktajlowe, winegret + suszone pomidory, pestki dyni i sezam [na zdjęciu z plastrem camemberta jako oznaka małej słabości, ale normalnie sałatka występuje bez niego]


Oczywiście sałatki mogą stanowić także świetną alternatywę na  drugie śniadanie dla dziecka (;

Szkolne śniadania

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Numer 1 + feta, mniam :)

malkoNtENT

Marcelina pisze...

Uwielbiam takie sałatki! Dokładnie tak jak piszesz, trzeba korzystać jeszcze świeżych warzyw póki są :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
JemyZdrowo.pl