Zapiekanka curry z selera i marchwi

Kto zagląda na mój fanpage widział pewnie, że niedawno dorwałam cudowne ceramiczne formy do zapiekania, co było dla mnie okazją do przygotowania zapiekanki, czyli czegoś, co jadam bardzo rzadko. Początkowo miał to być seler po grecku, ale postanowiłam wykombinować coś prostszego, czyli.. znowu curry, znowu w zupełnie innym wydaniu (; Skusiłam się też na odrobinę cheddara, która została mi po pesto, co rewelacyjnie zrównoważyło słodycz sosu i warzyw. Bo tak, właściwie obiad można nazwać słodkim obiadem. Zgoła innym niż naleśniki czy racuchy, ale wciąż słodkim i o ile bardziej wartościowym (:



SKŁADNIKI:
- 1 średni seler
- 2 nieco większe marchewki
sos:
- 1 szklanka mleka kokosowego
- filiżanka pasty curry kupnej lub z przepisu: KLIK do dowolnej modyfikacji*
- 1 duże jajko
- opcjonalnie odrobina twardego sera typu cheddar/parmezan
- olej kokosowy do wysmarowania formy

Warzywa dokładnie wyszorować i obrać ze skórki. Selera przekroić wzdłuż na ćwiartki, razem z marchewką pokroić na cienkie plasterki lub zetrzeć na mandolinie lub w malakserze. Im cieńsze plasterki uzyskamy, tym szybciej warzywa się przepieką.
W rondelku rozmieszać składniki sosu. Jeśli zależy nam na dużej ilości sera, można go również wetrzeć do sosu. Ja miałam tylko małą kosteczkę, poza tym nabiał spożywam bardzo sporadycznie.
Odpowiadające nam wielkością naczynie żaroodporne wysmarować cienko olejem kokosowym i układać naprzemiennie warstwy selera i marchwi smarując każdą warstwę odrobiną sosu [ok 1-1,5 łyżki stołowej]. Na ostatnią, wierzchnią warstwę wylać resztę sosu, przykryć pokrywką lub okryć folią aluminiową błyszczącą stroną do wewnątrz i zapiekać w 190-200 stopniach do miękkości. W moim przypadku proces trwał godzinę, głównie ze względu na ceramikę, w której zapiekałam warzywa. Inaczej nagrzeje się szkło lub stal.
Na 10 minut przed zakończeniem pieczenia odkryć zapiekankę i posypać startym serem.

UWAGI:
* - pastę curry i tak najlepiej jest robić na oko. W tym przypadku użyłam mniej więcej po dużej łyżce musztardy oraz przecieru/keczupu [polecam domowy, to jest zupełnie inny aromat] i resztę przypraw nabierałam po łyżeczce lub szczypcie. Dodałam też kozieradkę oraz utartą w moździerzu czarnuszkę.
- podobno potrawa na zdjęciu wygląda na suchą, to pewnie za sprawą warzyw wystających spod sera na talerzu. Zapewniam, że sucha nie jest, choć nie jest też bardzo wilgotna. Dzięki temu jest zwarta, bardzo ładnie się kroi i nie rozpada, co widać na zdjęciu brytfanną. Jeśli zależy nam na bardziej wilgotnej konsystencji oczywiście można zwiększyć ilość sosu [ja resztę mleka postanowiłam poskąpić na rzecz deseru z chia (: ].





1 komentarze:

Magdalena Kuchaja pisze...

świetna propozycja!

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
JemyZdrowo.pl