Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

Gofry z cukinii i marchewki [bezglutenowe, paleo]

Faktycznie samych gofrów tu za bardzo nie widać - przykryły się dodatkami, a to głównie za sprawą tego, iż post miał być stricte śniadaniowy, ale publikacja odwlekła się jakoś w czasie.
Faktem jest, że odkąd dostałam tę upragnioną gofrownicę, gofry z samej mąki robiłam zaledwie dwa razy i ilekroć obiecuję sobie, że następne będą zwykłe chrupiące, tak każdy następny kończy się właśnie tymi. Bo są szybkie, lekkie, mają znikomą ilość węglowodanów oraz skrobi, no i.. bo smaczne są no! Przepis bazuje na plackach z cukinii i marchewki, które to placki namiętnie przerabiałam nieraz na kanapki, aż w końcu poszłam i jeden level wyżej i tak mam kanapki z placków bez smażenia i tym samym legalne pieczywo. no i jest super :D


SKŁADNIKI:
- 1 niezbyt duża cukinia
- 2-3 marchewki średniej wielkości
- 2 duże jaja
- 2 spore łyżki mąki kasztanowej*
- przyprawy [sól/pieprz/kurkuma + dowolne zioła, czosnek]
- opcjonalnie suszone pomidory lub oliwki

Warzywa wyszorować, odciąć końcówki i zetrzeć w blenderze/malakserze. Dodać jajka, przyprawy oraz mąkę, a następnie wymieszać. Cukinii nie odsączam - płyn łączy się z mąkami i jajkiem, ale jeśli chcecie, można to zrobić.
Gotowe ciasto od razu smażyć w rozgrzanej gofrownicy tak długo, jak długo będzie wymagało tego ciasto - zależnie od gofrownicy, u mnie to ok 3-4 minuty.
Podawać z dowolnymi dodatkami - u mnie guacamole i pasta z pieczonej dyni.

UWAGI:
* - mąki możecie mieszać. Ja używam głównie kasztanowej lub mieszam ją z gryką/ryżową/jaglaną. Rzadziej dodaję odrobinę kokosowej, jednak jest ona dla mnie zbyt sucha.
- w wersji niewegetariańskiej polecam dodać do ciasta odrobinę pokrojonego w cienkie plasterki boczku - takie plasterki najlepiej pokroić na kilka cząstek i poukładać w kilku miejscach przed zamknięciem gofrownicy.
- jeśli chcecie, aby Wasze gofry były mniej kaloryczne, miały mniej węglowodanów, lub z jakichś przyczyn nie chcecie używać mąk, możecie spróbować je pominąć, ale tę metodę zaleciłabym tylko w momencie, kiedy znacie swoją gofrownicę i wiecie, że takie ciasto do niej nie przywrze
- gofry będą bardziej zbite i chrupkie jeśli dodacie więcej mąki - w tym celu tym bardziej nie odsączajcie cukinii - tutaj polecam mąką ryżową





Pin It

Wegańskie sałatki na grilla lub do pracy

Dzisiaj wpis trochę inny niż zwykle, nawiązujący do moich poprzednich, bardzo starych wpisów jadłospisowych - dwie propozycje na lekkie bezmięsne sałatki stanowiące oddzielną przekąskę w pracy, lub dodatek do grillowanego mięsa. Obie wypróbowane na oba sposoby, sprawdzają się rewelacyjnie (:
Standardowo - jak to w przypadku sałatek bywa, nie podaję konkretnych proporcji, bo są to preferencje bardzo osobiste, polecam regulować proporcje na oko, jak komu pasuje bardziej.

I. Sałatka z rukolą i pesto



SKŁADNIKI:
- rukola
- pomidory malinowe/koktajlowe
- papryka
- świeże pieczarki
- oliwki
- 1/2 porcji pesto z TEGO przepisu
- sezam biały i czarny do posypania





II. Sałatka z pieczonym batatem



SKŁADNIKI:
- ok 1/2 średniej wielkości batata
- 1/2 kapusty pekińskiej
- garść maleńkich pieczarek
- 1/2 awokado
- oliwki
- winegret [oliwa z octem jabłkowym w proporcjach 2:1 lub 1:1, sól, pieprz, kurkuma, ulubione zioła, musztarda]
- nasiona chia do posypania

Batata wyszorować, pokroić w kostkę i upiec do miękkości w temperaturze ok 150-200 stopni [czas zależny od temperatury], pieczarki oczyścić i usmażyć na patelni. Resztę składników posiekać/pokroić i połączyć.


Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Sałatka z pieczonym burakiem w sosie miodowo-musztardowym

Sezon na zielenię rozkwita coraz bardziej, więc i sałatki zaczynają zastępować duszone warzywa. Mięsa od pewnego czasu jem nieco mniej i choć dalej je jadam ze smakiem, to jednak zielenina skradła moje serce (; W końcu zebrałam się do wykombinowania sałatki na bazie sosu innego niż mój klasyczny winegret, czyli sosu miodowo-musztardowego. Czegoś, co uwielbiam, a do tej pory jadałam tylko jako dodatek do obiadów jedzonych na mieście. Rewelacyjnie łączy się z burakiem, choć jedzącym nabiał poleciłabym dodać również odrobinę fety, na pewno wyjdzie wspaniale (:



SKŁADNIKI:

(1 porcja)
- 3 niewielkie buraki
- garść rukoli
- garść pomidorków koktajlowych
- kilka cząstek orzechów włoskich
- trochę masła i soli

sos musztardowo-miodowy:
- 1 solidna łyżeczka miodu
- 1,5 solidnej łyżeczki musztardy dijon
- 2 łyżki oliwy
- sól/pieprz/kurkuma
- kilka kropel soku z cytryny*
+ opcjonalnie czosnek lub dowolne zioła, u mnie brak

Buraki wyszorować, odkroić końcówki i pokroić na półplasterki o grubości niecałego centymetra. Brytfannę wysmarować masłem** umieścić w niej buraki, obtoczyć w maśle i oprószyć solą, piec w 180 stopniach do miękkości [ok 20-30 minut]. W tym czasie opłukać rukolę i poprzekrawać pomidory, oraz przygotować sos.
Składniki na sos wystarczy połączyć regulując proporcje do smaku.
Na talerzu ułożyć rukolę oraz pomidory, przełożyć na wierzch jeszcze ciepłe buraki, polać sosem i posypać orzechami.

UWAGI:
* - tak naprawdę nie mam cytryny, posiłkowałam się lewoskrętną witaminą C (;
** - można użyć masła klarowanego, które należy uprzednio rozpuścić w rondelku lub w brytfannie w piekarniku. Ja tym razem użyłam oliwy, jaka została mi po pomidorach suszonych, więc było od razu płynnie.



Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Pieczone szparagi z jajkiem po benedyktyńsku

Sezon na szparagi widać już dosłownie wszędzie, choć przyznam, że bardzo rzadko po nie sięgam. Kiedy jednak zobaczyłam solidny pęczek naprawdę ładnych szparagów za całe 2 złote nie mogłam przejść obojętnie. Niby nic a cieszy (:
Co najlepiej według mnie zrobić ze szparagów? Przygotować je tak, żeby zostały jak najmniej przetworzone. Sezon na nie jest krótki, nacieszmy się ich smakiem w sałatce czy jajecznicy, podpieczmy je lekko w piekarniku, lub ugotujmy na parze, to tylko tyle, wystarczy (;

Dzisiejszy wpis jest bardzo krótki i jest właściwie tylko małą propozycją podania, nic wymyślnego, ale właśnie w prostocie tkwi urok, nieprawdaż? (;





 SKŁADNIKI:
- pęczek zielonych szparagów
- 2-3 młode ziemniaki
- 1 jajko
- 1 łyżka masła klarowanego
- 1 ząbek czosnku
- sól/pieprz/kurkuma
- woda i ocet jabłkowy w proporcjach ok 1 łyżki octu na 0,5l wody

Ziemniaki wyszorować i pokroić w grube plastry lub łódki/kostkę, czosnek rozgnieść. Przełożyć razem z masłem klarowanym do brytfanny i umieścić w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.
Kiedy masło się roztopi, wyjąć brytfannę i potrząsnąć kilkukrotnie zawartością tak, aby ziemniaki obtoczyły się w maśle i czosnku. Posolić i odstawić do piekarnika na 20 minut.
W tym czasie wypłukać szparagi i poodcinać zdrewniałe końcówki. Szparagi, jeśli są długie, można poprzekrawać na 2-3 części. Po 20 minutach wyjąć z piekarnika ziemniaki, przesunąć je w bok robiąc miejsce dla szparagów i dalej zapiekać przez ok 10-15 minut.
Przygotowanie jajka:
Jajko wbić do filiżanki, wodę z octem umieścić na gazie i zagotować. Kiedy woda będzie się już gotowała, należy zamieszać w środku łyżką tak, aby powstał wir, w który następnie należy wlać jajko. Gotować ok 2-3 minuty, zależnie od wielkości jajka lub pożądanego stopnia ścięcia żółtka. U mnie jak widać jedyne słuszne - ledwo ścięte (:



Pin It

Warzywa korzeniowe pieczone w rozmarynie i maśle

To jest potrawa tak prosta, że zastanawiałam się przez chwilę czy wrzucić przepis na bloga, czy pozostawić go jako wpis na samym FP
Niemniej skoro ktoś gdzieś kiedyś zainspirował mnie właśnie takim wpisem, to uważam, że jednak jest przydatny (;
Początkowo miałam po prostu zrobić na dziś coś z burakiem. Początkowo miała to być dawno nie jedzona sałatka z buraka i batata, z tym że bez nabiału, ani jakiejkolwiek zieleniny, której zresztą nie posiadałam, więc pomysł przerodził się w upieczenie obu warzyw razem w przyprawach. A że udało mi się też kupić całkiem sporo pięknych maleńkich pieczarek, które miały wylądować w wolnowarze i że szczęśliwie pieczarek jak i innych warzyw było wystarczająco dużo, aby nie pomieścił ich sam jeden wolnowar, więc.. wyszło jak wyszło (:


SKŁADNIKI:
[1 porcja]
- 2 małe buraki
- 1/3 niewielkiego batata
- 1 niewielka pietruszka
- 2 marchewka
- garść pieczarek [u mnie 10 małych]
- masło klarowane
- dowolne przyprawy [u mnie rozmaryn, sól, pieprz* i odrobina tymianku]
+ dla dobrze tolerujących cebula i czosnek

Piekarnik nastawić na 200 stopni. W żaroodpornym naczyniu umieścić kawałek masła klarowanego i umieścić w piekarniku do czasu, w którym masło się rozpuści.
Warzywa dokładnie wyszorować i pokroić w kostkę. Polecam dobrać wielkość cząstek warzyw proporcjonalnie do czasu pieczenia. Na większe kawałki najlepiej pokroić batata, marchewkę i pietruszkę na średnie, a buraki na najmniejsze.
Roztopione masło oprószyć solą, pieprzem oraz rozmarynem, dodać warzywa i obtoczyć je w tłuszczu. Umieścić ponownie w piekarniku i piec do miękkości, ok 20 minut.
U mnie z kawałkiem szarpanego indyka pieczonego przez moją Mamę (;

UWAGI:
* - na AIP do pominięcia
- inne przyprawy, które dodadzą smaku warzywom, a które dodaję praktycznie zawsze to kurkuma i słodka wędzona papryka, batat polubi się również z cynamonem
- masło można zastąpić smalcem, a w wersji wegańskiej olejem kokosowym lub oliwą
- jak pisałam wyżej - rewelacyjnie sprawdzą się poukładane pomiędzy warzywami cząstki cebuli i czosnku, ten można poukładać jako pojedyncze ząbki lub w postaci przekrojonej wzdłuż całej główki. Idealnie nada się na masełko do smarowania upieczonych warzyw (;




Na przednówku - na wzmocnienie  Na przednówku na wzmocnienie
Pin It

Aromatyczne bitki w tartych warzywach

Bardzo prosta i szybka w przygotowaniu potrawa, jedna z moich ulubionych. Nic dziwnego, skoro została zapoczątkowana przez mojego Tatę, którego pomysłami często się inspirowałam, jeszcze mieszkając z rodzicami. Bo trzeba przyznać, że Tata gotuje rzadko, ale za to wybitnie smacznie (sorry Mamo (; ). Pierwowzór wyglądał dokładnie tak: KLIK, danie nr 6, na samym końcu. Wciąż zachowuje pierwotną formę, choć przeszło kilka modyfikacji - zmienia się mięso, zmienia się dodatki smakowe, ale podstawa wciąż jest ta sama - porządnie rozbite zamarynowane mięso i tarte warzywa korzeniowe.
Jaki jest kolejny plus? Totalna dowolność zarówno w rodzajach mięsa jak i proporcjach warzyw. Chcesz karczek lub wolisz wieprzowinę albo drób - droga wolna. Nie lubisz posmaku pietruszki? Dodaj seler lub batata. Wszystko wedle uznania (;



SKŁADNIKI:
[2 porcje]
- 3 plastry dowolnego mięsa*
- 2-3 plasterki boczku wędzonego
- kilka pieczarek
- 2 duże marchewki
- 1 niewielka pietruszka
- kilka ząbków czosnku
- pół cebuli
- przyprawy: sól, pieprz***, kurkuma, kolendra, liść laurowy, ziele angielskie*** + inne dowolne zioła

Mięso rozbić tłuczkiem, najlepiej przez folię, na cienkie plasterki uważając jednocześnie, aby nie przedziurawić plastrów na wylot. Oprószyć solą, pieprzem i kurkumą. Jeśli nie zależy nam na czasie, można mięso zamarynować. W tym celu wystarczy obłożyć je czosnkiem i cebulą, dodać liście laurowe, ziele angielskie i kolendrę. Można dodać trochę musztardy dijon. Odstawić na kilka godzin, lub na całą noc, do przegryzienia smaków.
W rondlu/na patelni o szerokim dnie** umieścić pokrojony w kostkę boczek, nastawić na najniższy płomień i podgrzewać przez chwilę, aż z boczku wytopi się tłuszcz. Jeśli będzie go za dużo, można go odlać. Na rozgrzany boczek przełożyć plastry mięsa i zaraz po tym dodać pieczarki, cebulę, czosnek oraz liść laurowy z zielem angielskim. Mięso obsmażyć z dwóch stron aż się nieco zetnie, co jakiś czas mieszając ze sobą resztę składników.
Marchew i pietruszkę wyszorować pod bieżącą wodą, odciąć końcówki i zetrzeć. Kiedy mięso będzie już lekko obsmażone z obu stron, przykryć całość warzywami i dusić przez chwilę, aż te zmniejszą swoją objętość. W razie konieczności w trakcie duszenia można podlać odrobiną wody lub bulionu. Dusić pod przykryciem do miękkości.

UWAGI:

* - u mnie w użyciu jest zazwyczaj karczek, rzadziej schab (na zdjęciach), raz trafiły się sznycle z piersi indyczej. Może to też być polędwica wołowa lub cielęca, albo piersi z kurczaka.
** - jedyne naczynie o szerokim dnie, jakie posiadam, to spora patelnia z powłoką ceramiczną, natomiast od siebie polecam wybór naczynia ze stali nierdzewnej - nie wiem dlaczego, jednak potrawa duszona w stali smakuje o wiele lepiej, więc jeśli macie wybór, nawet się nie zastanawiajcie.
*** - niedozwolone na AIP
- w swoim przepisie użyłam marchewki i pietruszki, ale może to też być pasternak, batat lub seler, wedle uznania.
- polecam również dodatek cienko skrojonego pora - ja raczej nie używam, bo różnie go toleruję, jednak bardzo ładnie komponuje się z resztą.
- inne dodatki, o jakich warto pomyśleć w komponowaniu potrawy to suszone grzyby [część polecam sproszkować] lub suszone pomidory.



Pin It

Egoistyczna tarta z warzywami. Beglutenowa, paleo

Od jakiegoś czasu chodziła za mną tarta. O taka, jaką przygotowała po raz pierwszy moja Mama. Ta z jej przepisu nie jest ideałem - zawiera mąkę pszenną i jogurt, co jest akurat łatwe do zmodyfikowania. A że akurat miałam zachomikowane gdzieś w czeluściach zamrażarki warzywa mrożone, postanowiłam wykorzystać okazję do przygotowania sobie jednoporcjowej tarty - takiej idealnej na posiłek do pracy.
Proporcje na spód, jakie podałam poniżej są odrobinę zawyżone, ponieważ sama użyłam ok 1/4 szklanki mąk, co jak widać było nieco zbyt małą ilością, ponieważ ciasta nie starczyło na odpowiednią wysokość brzegów, co widać na zdjęciu - tarta akurat jest odwrócona tą stroną, na której ścianki ciasta były niższe. Jest to oczywiście coś, co kompletnie nie przeszkadza, zwłaszcza, że ciasto i tak wychodzi zupełnie bezproblemowo z foremki [choć należy posłużyć się wykałaczką, żeby oddzielić nieco ciasto od ścianek, lub uprzednio foremkę natłuścić].

 
SKŁADNIKI:
na foremkę o średnicy 12cm
spód:
- 1/3 szklanki mąki [mix kokosowej z konopną]
- miękkie masło*
- sól, pieprz, ulubione zioła

nadzienie:
- 1 szklanka warzyw**
- 1 niewielkie jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego [śmietanka wymieszana z płynem]
- sól, pieprz, ulubione zioła

Odmierzyć składniki na ciasto. *Kostkę masła podzieliłam na cztery części, czyli po ok 50g. Z jednej ćwiartki wybrałam ok 2/3 masła. Niestety nie mam precyzyjnej wagi.
Wszystkie składniki umieścić w kielichu blendera, lub zagnieść rękoma. Masa powinna dać się zbić w jednolitą kulę. Jeśli nie, należy jej konsystencję regulować odpowiednią ilością mąk lub masła.
Gotową masą wykleić dno i brzegi foremki i odstawić do lodówki.

Odmierzyć szklankę warzyw. Jeśli tak jak ja bazujecie na mrożonych, należy je uprzednio rozmrozić - ja swoje zostawiłam na całą noc, wszystko piekłam następnego dnia rano.
Wyłożyć warzywami spód foremki. Jajko rozmącić z mlekiem i przyprawami i zalać masą warzywa.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15-20 minut.

UWAGI:
* - jak wyżej - użyłam ok 2/3 kawałka masła o wadze ok 50g. do dowolnej regulacji, bo wiele też zależy od rodzaju mąk
** - w moim przypadku były to warzywa Hortexu jednak mogą to być dowolne warzywa - surowe, wcześniej zblanszowane, lub duszone. Po prostu szklanka warzyw.
- w linku do oryginalnej tarty znajduje się salami - w dalszym ciągu uważam, że rewelacyjnie sprawdzi się dodatek słonego mięsa [boczek, wędlina suszona lub właśnie salami], dlatego jeśli obawiacie się, że kaloryczność takiej tarty będzie zbyt niska, to śmiało można dorzucić kilka plasterków (;


a tak prezentuje się po wyjęciu z foremki, gotowa do zjedzenia podczas przerwy (:


Pin It

Wegański chlebek z cukinii

Kupiłam ostatnio nieco więcej cukinii, bo w końcu jej cena osiągnęła tendencję spadkową [i oby tak dalej!]. Jako że aktualnie mam drugą zmianę w pracy, mam też nieco więcej czasu na przygotowanie sobie bardziej urozmaiconych posiłków. W ostatnich tygodniach były to głównie sałatki w słoiku lub kawałki mięsa i warzyw z wolnowaru. Cudowna wygoda i oszczędność czasu, jednak w tym tygodniu postanowiłam wprowadzić choć odrobinę odmiany, a że cukinii w wolnowarze sobie raczej nie wyobrażam, a spożytkować ją trzeba było, zaczęłam kombinować. Jednym z pomysłów był właśnie chlebek z cukinii. Miał być trochę pod AIP, ale zastąpiłam jajko siemieniem lnianym, także AIP odpada, za to jest chlebek wegański, smakiem i konsystencją* bardzo przypominający kromkę w 5 minut. To taka w sumie duża kromka w 5 minut, tylko jakby nie w 5 minut (;


SKŁADNIKI
- 1 cukinia
- 2 łyżki siemienia lnianego
- 1 szklanka mąki w stosunku 1/3 konopnej + 2/3 kokosowej
- szczypta soli
- dowolne zioła do smaku
- 1 płaska łyżeczka sody + 1 łyżeczka octu jabłkowego**
- 1/3 szklanki wody

Cukinię zetrzeć w blenderze/malakserze***
W misce połączyć wszystkie suche składniki. Dodać cukinię i wymieszać dokładnie, aż zostanie całkowicie oblepiona proszkiem z mąk. Dodać wodę i ocet, ponownie połączyć, najwygodniej za pomocą dłoni w gumowej rękawiczce. Masa po chwili będzie się dała zbić we w miarę jednolitą kulę.
Gotowe ciasto przełożyć na wyłożoną papierem blaszkę i uformować dłońmi w odpowiadający nam kształt. U mnie był to prostokąt o szerokości mniej więcej 13-14cm i proporcjonalnej długości.
Ciasto powinno mieć ok 1-1,5 cm grubości i tyle wystarczy. Polecam samemu dobrać format chlebka, u mnie było to dostosowane do wymiarów pojemnika, w jaki chciałam go spakować.
Uformowany placek przełożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez ok 15-20 minut - do suchego patyczka oraz lekkiego zrumienienia brzegów.
Po wystudzeniu podzielić na kromki.


UWAGI:
* - jest jednak nieco delikatniejszy. Polecam krojenie go na kwadratowe kromki, u mnie były to kwadraty ok 7x7cm i takie dobrze trzymały formę. Większych raczej nie polecam, przynajmniej nie na typową, obładowaną czymś ciężkim kanapkę.
** - dodatek sody z octem jest opcjonalny, według mnie można również pominąć
*** - jeśli zetrzecie cukinię na tarce puści ona o wiele więcej soków - wówczas polecam chociaż lekko ją odsączyć, żeby chlebek nie był przesadnie wilgotny

Mąkę kokosową oraz siemię lniane kupicie w sklepie AGNEX

Pieczywo bez glutenu
Pin It

Bezglutenowa tarta z dynią i fetą

Sezon na dynię podobno trwa do stycznia, choć o jakąkolwiek w sklepach coraz trudniej - właściwie nie widuję już żadnych od dawna, dojadam więc z coraz większym żalem resztki, jakie mi się ostały.
Dziś wyjątkowo tag paleo nieco naciągany, głównie z racji na dwukrotnie powtarzający się w przepisie nabiał, choć na upartego przy odpowiedniej modyfikacji wszystko da się zrobić (: Niemniej jeśli ktoś nie odczuwa żadnych dolegliwości po spożyciu nabiału, okazjonalnie nie powinien zaszkodzić (;


SKŁADNIKI:

kruchy spód:
- 1 szklanka mieszanki mąk konopnej i kokosowej w proporcjach 2:1*
- 0,5 kostki zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 jajko
- sól/pieprz/kurkuma/zioła prowansalskie

farsz:
- 1/2 niewielkiej dyni [u mnie hokkaido]
- ok 30-50g sera typu feta**
- 3 jajka
- ok 100ml jogurtu nabiałowego/śmietany lub zamiennik (dodatkowe 1-2 jajka lub mleko/śmietanka/jogurt kokosowy)***
- 2-3 łyżeczki suszonej szałwii
- pieprz/kurkuma/opcjonalnie nieco soli

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w misie blendera/malaksera i zmiksować za pomocą mieszadeł aż ze składników utworzy się jednolita kula ciasta, lub wyrobić na stolnicy siekając składniki nożem, a następnie wyrabiając rękoma. Ciasto ma mieć konsystencję plasteliny, formę na tartę raczej łatwiej jest więc wyklejać, niż rozwałkowywać między warstwami folii gospodarczej.

Dynię pokroić w kostkę, fer pokruszyć, wyłożyć nimi wyklejoną ciastem formę. Jajka zmieszać z jogurtem i przyprawami, a następnie wylać na dynię z serem. Jeżeli masa jest zbyt gęsta, wystarczy rozprowadzić ją po powierzchni tarty delikatnie potrząsając formą na boki.

Piec ok 20-25 minut w 200 stopniach.

UWAGI:
* - można kombinować mieszając różne mąki, spokojnie można dodać mąkę kasztanową lub z pestek dyni, sprawdzą się również mąki z pseudo zbóż
** - podobnie jak w przypadku mąk można kombinować, myślę, że dobrze sprawdzą się sery z niebieską pleśnią, ogólnie te słone o ostrym smaku
*** - u mnie tym razem zwykły jogurt, ponieważ tartę robiłam nie do końca z myślą o sobie, a mleka kokosowego i tak pod ręką nie miałam



Kuchnia wegetariańska i wegańska
Zimowy obiad wege Zimowy Obiad
Pin It

Bigos staropolski z wolnowaru

Który to już raz mogłam się przekonać, że pośpiech jest złym doradcą? Zwłaszcza w momencie, kiedy mamy do czynienia z potrawą, której się nigdzie nie spieszy, czyli - ugotuj bigos, zrób zdjęcia, w międzyczasie zjedz sporą część bigosu, stwierdź, że zdjęcia są beznadziejne. Co dalej? Kup składniki na następny bigos.
To nic. Zadowolony on, zadowolona ja, bo bigos z wolnowaru jest po prostu cu-dow-ny. Rewelacyjny, najlepszy :D Nauczka może i jest, a z drugiej strony takie błędy to z całą pewnością warto popełniać (;

Zależało mi na przygotowaniu bigosu w możliwie jak najbardziej tradycyjny sposób, który przy okazji jest przepisem stricte protokołowym, co ucieszy niejednego zmagającego się z tą dietą [podobnie jak kapuśniak zresztą (; ].


SKŁADNIKI:
- 1 niewielka główka białej kapusty [moja miała ok 1,1kg]
- mniej więcej tyle samo kiszonej kapusty*
- 500-600g dowolnego mięsa wieprzowego [łopatka, szynka, karczek], u mnie ok 580g
- gruby kawałek boczku
- 1 dość długa kiełbasa o dobrym składzie i aromacie**
- 1 cebula
- 4 liście laurowe i tyle samo ziela angielskiego
- przyprawy: sól, kurkuma, jałowiec, pieprz***
- dwie garści suszonych grzybów
- opcjonalnie suszone śliwki, koncentrat pomidorowy***, wędzona papryka w proszku***
- skóra z boczku, jeśli mamy, na aromat

Kapustę poszatkować usuwając jednocześnie głąb. Umieścić w misie wolnowaru razem z kapustą kiszoną, przemieszać dokładnie do połączenia.
Wszystkie mięsa pokroić na odpowiadające nam wielkością kawałki, podsmażyć na patelni razem z cebulą i skórą z boczku, kiedy mięso puści sok dodać suszone grzyby, kurkumę, liść laurowy oraz ziele angielskie. Całość dusić jeszcze chwilę [mięso ma pozostawać twarde], a następnie przelać zawartość do wolnowaru. Przemieszać porządnie i ubić, tak żeby pokrywa się domknęła - moja zamknęła się na styk, ale to nic, bo i tak wszystko się przez noc uleży.
Gotować na poziomie 1 przez ok 10-12 godzin, lub 8 godzin na poziomie 1 i dwie na poziomie 2.
Bigos ma to do siebie, że im więcej razy podgrzewany, tym nabiera smaku, dlatego warto zainteresować się jego przygotowywaniem jeden, dwa dni wcześniej, lub co przyjemniejsze - przygotować cały gar i cieszyć się porcją każdego dnia, aż do zużycia* (;
-----
*wtedy trzeba nastawić na kolejny bigos (:

UWAGI:
* jeśli przygotowujecie bigos w wolnowarze 3,5l zużyjcie mniej kapusty, ja zmieściłam jakieś 400g niestety
** mięsa gramaturowo powinno wyjść tyle samo co kapusty, ale starajcie się dobierać proporcje tak, aby wszystko zmieściło się w misie wolnowaru.
*** przy protokole pomijamy, jest to również opcja, dla mnie zbędne składniki, może prócz pieprzu







Grzyby i warzywa jesienne. 2015
Na grzyby 2015
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl