Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąka kokosowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąka kokosowa. Pokaż wszystkie posty

Mini tarta z bananami i czekoladą (bezglutenowa, bezzbożowa, paleo)

W końcu udało mi się przygotować ciastko - jednoporcjową egoistyczną mini tartę. Nie taka była ona do końca egoistyczna, ponieważ M postanowił podzielić się nią ze mną, no ale.. cóż, to była tylko jego dobra wola, ja nie wiem czy byłabym taka dobroduszna (;

SKŁADNIKI:
(1 tarta o średnicy ok 13cm)

Kruche:
- 1/2 szklanki mąki*
- 1 łyżka zimnego masła/oleju kokosowego
- 1 żółtko**
- szczypta cynamonu
+ dla  słodszej wersji płaska łyżka ksylitolu

Wszystkie składniki zagnieść za pomocą noża na stolnicy, lub zblendować za pomocą malaksera/robota kuchennego, do momentu, w którym otrzymamy jednolitą kulę. Jej konsystencję regulujemy dodatkiem mąki, jeśli jest zbyt kleista, lub wody, jeśli zbyt sucha.
Gotowym ciastem należy wylepić spód oraz brzegi, a następnie ponakłuwać spód widelcem i schłodzić w lodówce na chociaż kilkanaście minut. Po tym czasie umieścić w piekarniku nagrzanym do ok 170 stopni i piec ok 13-15 minut. Wyjąć i wystudzić nie wyciągając z foremki.

Bananowa Stracciatella:
- 1 dojrzały niewielki banan [minus cztery plasterki do przybrania]
- 3 kostki gorzkiej czekolady [15g]

Czekoladę posiekać na drobne cząstki lub zetrzeć na tarce. Banana rozgnieść widelcem, połączyć z czekoladą, wyłożyć na spód upieczonej tarty.

Polewa czekoladowa:
I tu Kochani stajemy przed wielką improwizacją, ponieważ polewa to resztki domowej nutelli pozostałej po urodzinowym ciastku pieczonym dla mojej koleżanki. Zasada jest prosta - bierzecie:
- garstkę orzechów laskowych
- kakao
- dowolny słód do smaku - sypki lub płynny
- mleko kokosowe i/lub stopioną gorzką czekoladę do regulacji gęstości masy
- szczyptę soli
Orzechy mielicie na pył, a resztę dodajecie wedle uznania do uzyskania pożądanej konsystencji [schłodzona zastyga], a co zostanie odkładacie do pojemniczka lub wyjadacie łyżeczką (;
Opcja nr 2: czysta gorzka czekolada rozpuszczona z odrobiną mleka kokosowego

Taką polewą zakrywacie bananową straciatellę. Teraz ciastko wystarczy już tylko porządnie schłodzić, a potem zjeść (:

UWAGI:
* - mniej więcej dwie części kasztanowej i gryki na jedną część kokosowej
** - żółtko można zamienić na 1-2 łyżki masła/oleju




Pin It

Kakaowe tartaletki z owocami leśnymi i truskawkową pianką, bezglutenowe, paleo

Niedawno w TYM wpisie chwaliłam się moim najnowszym i nieco wymarzonym nabytkiem. Pierwszy raz zobaczyłam je chyba ze dwa lata temu, może więcej - tuż po tym, jak odstawiłam gluten i nabiał. Popatrzyłam na nie z żalem, wiedząc, że od dawna planowałam takie kupić, ale teraz to już bez sensu, bo przecież gluten nie, nabiał nie, cukier również nie za bardzo.. No i tak na nie patrzyłam niejednokrotnie przez te wszystkie miesiące. Później zaczęłam na nowo piec według nowych zasad i kolejny raz - nie, bo po co mi to, bo już foremek multum, bo zbędne.. W końcu przełamałam się i stwierdziłam, że kupię, ale przy kasie ponownie zrezygnowałam, bo.. a, szkoda pieniędzy.
W końcu po ponad dwóch latach wpadły mi w łapy na dobre, głównie za sprawą idealnej ceny, stąd dokupiłam drugą paczkę i mam - cztery foremki na mini tarty, a jak mnie najdzie ochota, to mogę zrobić tylko jedną. No idealnie, a pomysłów na ich wykorzystanie cała masa przecież!
No i wpadł pierwszy- standardowo przed wizytą u rodziców piekę jakieś ciasto, bo okazja do pieczenia jest, a i chętnych na nie więcej. Akurat jest nas czworo, więc tym razem każdy dostał po jednym ciastku i koniec dobroci (;
Przyznam się, w końcu nazwa bloga do czegoś zobowiązuje, że to nie jest to, co planowałam. Pieczone miały być tylko spody, reszta zupełnie surowa, przynajmniej pomijając krótkie zagotowanie masy, jednak owoce nie tknięte. I co wyszło? Że za małe proporcje przyjęłam i masy czekoladowej starczyło owszem, na cztery mini tarty, ale max do połowy ich wysokości :D Z bezą bawić się już nie chciałam, bita śmietana kokosowa mnie nie przekonuje, nabiałowa byłaby idealna, ale nie bardzo używam, więc.. pianka budyniowa. Coś, co chciałam już wcześniej zrobić, koniecznie na bazie własnego proszku budyniowego. Między innymi na tę potrzebę poprosiłam Tatę o ususzenie truskawek, których dostałam cały słoik - truskawkowy proszek to jest to!
Wyszło.. no inaczej niż planowałam, bo trochę kombinowania, ale kurczę, warto było, tak serio serio (: Jest wilgotno, mocno czekoladowo i kleiście, a całość dopełnia kwas owoców, no poezja (:


SKŁADNIKI:
(4 foremki o średnicy ok 13cm)
kruche ciasto:
- 1 i 1/3 szklanki mąki*
- 140g zimnego masła
- 1 żółtko
- 3 łyżki dowolnego słodu lub do smaku
- 2,5 łyżki kakao
mus czekoladowy:
- 40g kakao
- 30g dowolnego słodu (lub do smaku)
- 80ml mleka kokosowego
- 15-20g gorzkiej czekolady
- ok 160-170g mieszanki dowolnych owoców leśnych
pianka truskawkowa:
-1 białko
- 30g ksylitolu
- ok 16g truskawkowego proszku budyniowego**

+ dowolne owoce do przybrania

Składniki na ciasto posiekać nożem i zagnieść rękoma w jednolitą kulę, lub umieścić kielichu malaksera z końcówką mieszającą i blendować przez kilkanaście sekund, do czasu aż całość zlepi się w kulę. Gotowe podzielić na cztery równe części i każdą z nich wyłożyć brzegi i dno foremek, które dodatkowo należy nakłuć widelcem. Odstawić do lodówki w celu schłodzenia na ok 30 minut, a następnie piec przez ok 8 minut w 180 stopniach.

Kakao wymieszać z wybranym słodem i odrobiną mleka na jednolitą kleistą pastę. Zalać resztą mleka i podgrzać na niewielkim płomieniu do zagotowania. Czekoladę stopić w kąpieli wodnej i przelać do gotującej się masy. Gotować ok 3 minut, po czym zdjąć z ognia i wmieszać owoce. Odstawić do ostudzenia, a następnie rozlać równomiernie do upieczonych tart.

Białko ubić na sztywną pianę na wysokich obrotach, a następnie nie przerywając ubijania dodawać po odrobinie cukru. Ubijać do momentu, w którym cukier całkowicie się rozpuści. Wmieszać gotowy proszek budyniowy i rozprowadzić całość na musie z owocami. Na wierzchu każdej foremki rozłożyć dowolne owoce i ponownie wstawić do piekarnika na ok 10-15 minut w 180 stopniach.

UWAGI:
* - u mnie miks mąk kokosowej, kasztanowej i gryczanej w proporcji 1:1:1, ale może być to też pojedynczy rodzaj mąki, wedle preferencji
** - kupne proszki zawierają barwniki i aromaty. Ja użyłam domowej mieszanki 10g skrobi + 16g zmielonych suszonych truskawek. Możecie ususzyć je samodzielnie i przechowywać w słoiczku, lub poza sezonem kupić truskawki liofilizowane. Nad suszonymi mają tę przewagę, że po zmieleniu nie trzeba przesiewać ich przez sitko (;
- jeśli nie zależy Wam na piance, która u mnie, jak pisałam, była totalną improwizacją, pieczcie spody od razu ok 13-15 minut, a proporcje musu i owoców zwiększcie dwukrotnie.







**** wpis powstał we współpracy ze sklepem internetowym Senza.pl. Wszystkie składniki potrzebne do upieczenia tartalatek znajdziecie właśnie tam (: ****

senza logo



Uczta pod gołym niebem 2016
Pin It

Krucha tarta z rabarbarem truskawkami i bezą

Rabarbar rośnie w ogrodzie moich rodziców. Trochę mi było nie po drodze w ostatnim czasie, mimo że chęć na wypiek z jego udziałem była niezmierna, zwłaszcza, że uwielbiam wszelkiego rodzaju słodko-kwaśne połączenia. I tak jest i tutaj, w przypadku wypieku na nieco przyspieszony Dzień Matki. Tarta ta swoją słodyczą jest idealnie wyważona - przynajmniej dla tych, którzy nie przesadzają na co dzień z cukrem. Bardzo delikatnie słodkie ciasto [cukier kokosowy należy do tych mniej słodkich], kwaśna frużelina koniecznie bez grama dodanego cukru i słodka, rozpływająca się w ustach beza, cudo (:
Jako że tym razem nie piekłam u siebie, a mąki typowo skrobiowej również za moją sprawą zabrakło, wygrzebałam z szafki budyń malinowy do bezy. Sam dodatek skrobi nie jest konieczny, lecz warto spróbować, za to beza na budyniu malinowym to jest po prostu poezja, a plusem jest to, że nie nadaje jej żadnego zabarwienia, beza pozostaje śnieżnobiała, co widać na zdjęciach, dlatego zdecydowanie polecam wypróbowanie takiej opcji (;


SKŁADNIKI:
(na tortownicę 20cm)
kruche ciasto:
- 3/4 szklanki mieszanki mąk kokosowej i gryczanej w proporcjach ok 50:50*
- 75g zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 żółtko
- łyżka cukru kokosowego/ksylitolu

frużelina owocowa:
- ok 300g obranych łodyg rabarbaru
- ok 20 truskawek świeżych bądź mrożonych
- 2-3 łyżeczki dowolnej skrobi lub budyniu malinowego

beza:
- 2 białka o temperaturze pokojowej
- 60g ksylitolu
- 1 łyżeczka skrobi lub budyniu malinowego**
- 1 łyżeczka octu jabłkowego

Składniki na kruche ciasto umieścić w misie blendera/robota kuchennego i wyrobić na jednolitą kulę, a następnie wyłożyć nim dno oraz boki tortownicy. Spód ponakłuwać widelcem, a następnie wstawić do lodówki na czas nagrzewania piekarnika.
Piekarnik ustawić na 170 stopni, ciasto podpiekać ok 12 minut uważając, żeby się nie zrumieniło za mocno.

Dno rondla o szerokim dnie przykryć cienką warstwą wody i zagotować. Rabarbar pokroić w plasterki o grubości ok 1cm lub nieco cieńsze i dodać do gotującej się wody. Lekko zredukować, a następnie dodać truskawki i rozpuszczoną uprzednio w niewielkiej ilości zimnej wody skrobię/budyń. Zagotować do zgęstnienia, w razie potrzeby dodać więcej skrobi, lub mocniej zredukować wodę, uważając jednocześnie, żeby nie rozgotować owoców. Mają one bowiem zachować swój kształt, niż stać się jednolitą papką.
Gotową masę przelać na podpieczony spód.

Białka umieścić w misie robota kuchennego i rozpocząć ubijanie. Kiedy zaczną zamieniać się w białą zbitą masę, cały czas ubijając dosypywać po trochu cukru. Beza będzie gotowa, kiedy nabierze jednolitej gęstej i błyszczącej konsystencji, a po odwróceniu misy do góry dnem, będzie się trzymała sztywno. Wtedy dodać kolejno skrobię/budyń oraz ocet, za każdym razem łącząc delikatnie masę.

Bezę wyłożyć na frużelinę i ponownie wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na ok 20 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę do 50-60 i suszyć przez następne 20-25 minut, aż stanie się sucha, a jej wierzchołki się zarumienią.



UWAGI:
* - miałam akurat takie pod ręką, jednak dla tym, którzy unikają zbóż polecam miks kokosa z kasztanem. Należy również uważać na chłonność mąki kokosowej, przykładowo TA jest bardzo chłonna, dlatego u mnie przeważa gryka.
** - u rodziców chwilowo jedyną skrobią był budyń malinowy i to był strzał w dziesiątkę!
- tak naprawdę bezę robiłam z trzech białek i większej przez to ilości ksylitolu. To co widzicie to ok 2/3 części bezy, stąd takie, a nie inne proporcje. Podobnie nadzienia wyszło odrobinę za dużo, lub jest to kwestia tego, jak wysokie boki nadacie tarcie w tortownicy. Polecam przełożyć nadzienie do oddzielnej płaskiej miseczki i przykryć resztą bezy. Można taki deser zapiec lekko bezę podsuszając, lub zjeść na surowo - smakuje wyśmienicie (;
- jak pisałam, mąka kokosowa, której użyłam była nieco zbyt chłonna i sypka, ale ciasto w tych proporcjach trzyma się ogólnie dobre - pęknięcia, które widać są spowodowane dwukrotnym przenoszeniem ciasta z miejsca na miejsce już po ściągnięciu go z podstawy tortownicy (:




Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Mazurek makowy - bezglutenowy, paleo

Jedyny mazurek, jaki do tej pory jadłam to klasyczny mazurek kajmakowy, który jako dziecko co roku ozdabiałam. Piekielnie słodki, piekielnie smaczny, bo kajmak to jedna z tych niewielu ekstremalnych słodyczy, które jestem w stanie przełknąć i to z wielkim smakiem.
Niestety, taką ilość cukru ciężko byłoby nam obecnie przerobić, poza tym - nabiał, tak więc i dyskwalifikacja. Dlatego od początku wiedziałam, że jeśli będę piekła w te święta mazurka, to będzie to mazurek z makiem.
Dlaczego? Bo kocham mak, kocham masę makową, mogłabym ją wyjadać łyżką prosto z gara i umrzeć ze szczęścia (; Ogólnie bardzo rzadko jadam/jadałam jakiekolwiek wypieki czy desery z makiem, jednak po ostatnich świętach Bożego Narodzenia, w które to pierwszy raz w życiu przygotowywałam własną masę makową, po prostu rozpłynęłam się w zachwycie nad jej smakiem. Tak więc korzystając z okazji powtarzam samą masę umieszczając ją na kruchym spodzie z kontrastującą kwaśną konfiturą - i mamy paleo mazurka (:



SKŁADNIKI:
masa makowa:
- 200g maku mielonego
- ok 3/4 szklanki wody [można zastąpić mlekiem kokosowym]
- ok 3/4 szklanki mleka kokosowego [można zastąpić wodą]
- 1-2 laski wanilii
- daktyle
- żurawina
- dowolne orzechy
- cynamon
+ opcjonalnie miód/syrop klonowy do osłodzenia
+ można dodać również goździki, skórkę z pomarańczy/cytryny, rodzynki czy figi

ciasto:
- 1 szklanka miksu mąk [u mnie po 1/3 kokosowej, kasztanowej i gryczanej]
- 100g pokrojonego w kostkę zimnego masła
- 1 żółtko
- 1-1,5 łyżki ksylitolu/miodu

dodatkowo:
- 3-4 łyżki kwaśnej konfitury [u mnie z czarnej porzeczki]
- dowolne bakalie do przybrania
- 1 białko + trochę ksylitolu [opcjonalnie]*

Przygotowanie masy:
Masę najlepiej przygotować dzień wcześniej, aby smaki się przegryzły.
Do rondla o szerokim dnie przesypać mak, zalać płynami i umieścić na niewielkim ogniu. Z lasek wanilii wyskrobać nasionka i umieścić je razem z laskami w rondlu. Kolejno dodawać pokrojone drobno suszone owoce i orzechy, dodać cynamon i inne dowolne przyprawy. Odstawić do wystudzenia, najlepiej na całą noc, a następnego dnia skosztować, czy odpowiada nam jej słodycz. Jeśli masa jest za mało słodka, można dodać płynnego miodu do smaku, albo i więcej owoców - pełna dowolność.

Przygotowanie ciasta:
Wszystkie składniki na ciasto posiekać na stolnicy za pomocą szerokiego noża, a następnie zagnieść w jednolitą kulę, lub od razu umieścić wszystko w kielichu malaksera i połączyć w całość.
Gotowym ciastem wylepić dno i brzegi foremki [u mnie 23x11cm, ale może być również okrągła o średnicy ok 22cm], ponakłuwać spód widelcem i odstawić do schłodzenia na co najmniej godzinę.
Po tym czasie przełożyć foremkę do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok 5-7 minut do lekkiego zrumienienia.
Wyciągnąć, wyłożyć na spód kwaśną konfiturę.

Resztę ciasta można przygotować na dwa sposoby - bez pieczenia [wówczas spód trzeba piec ok 10-15 minut], jednak masa nie będzie tak zwarta jak w przypadku pieczonego makowca, lub z lekkim podpieczeniem. Ja wybrałam tą drugą opcję. W tym celu pozostałe białko należy ubić na pianę z odrobiną ksylitolu na bezę. Oddzielić ok 2/3 masy makowej, bo mniej więcej tyle jest potrzebne [resztę należy zjeść ze smakiem (; ], wymieszać delikatnie z białkiem, wyłożyć na dno formy i piec kolejne 5-7 minut w 180 stopniach.
Po wyjęciu z piekarnika wystudzić całkowicie i ozdobić dowolnymi bakaliami lub rozpuszczoną czekoladą.

UWAGI:

* - masa makowa po upieczeniu nieco traci na słodyczy, dlatego jeśli chcecie tego uniknąć, zamiast samego ubitego białka, można je nieco dosłodzić.
- w opcji bez pieczenia do masy można dodać trochę masła, które sprawi, że po zastygnięciu masa będzie nieco bardziej zwarta
- wpis ze względu na użycie masy makowej ląduje również w tag Boże Narodzenie (:





Bezglutenowa Wielkanoc
Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Bezglutenowa tarta z budyniowym patissiere i owocami

Kiedy jako nastolatka próbowałam swoich sił w pieczeniu ciast, podstawową masą była budyniowa, czyli najprościej - domowej roboty budyń zmiksowany z masłem. Jedna z tych rzeczy, które o ile zazwyczaj mi smakowały, o tyle najczęściej krem był zbyt tłusty i mimo sztywnego trzymania się przepisów, praktycznie za każdym razem się warzył. Jakiś czas później całkiem przypadkowo udało mi się znaleźć przepis na 'krem do tarty bez masła'. Szczęście. Zrobiłam pierwszy raz i pełen zachwyt - wyszedł budyń, ale o wiele smaczniejszy niż ten domowy na mleku, cukrze i mące pszennej, do tego żółciutki, idealny wręcz.Idealny również z tego względu, że jeszcze nie było sytuacji, w której by mi się nie udał.
Później dowiedziałam się, że to nic innego jak krem patissiere, bardzo popularny właśnie do tar. Stał się tym samym moim ulubionym kremem, zarówno do tart/tartaletek jak i baza do innych kremów pod modyfikacje (np połączony z twarogiem - rewelacja).
Tak więc przed Wami druga tarta z trzech zapowiedzianych po ostatnim wpisie (następna będzie bardziej świąteczna (; ).


SKŁADNIKI:
spód:
- 1 szklanka mąki [50:50 kasztanowa i kokosowa]*
- 2 łyżki kakao
- 100g pokrojonego w kostkę zimnego masła
- 1 żółtko
- 2-3 łyżeczki cynamonu
- opcjonalnie 1 łyżka cukru kokosowego/ksylitolu

krem patissiere:
- 310ml mleka kokosowego
- 3 żółtka
- 1-2 łyżki dowolnego sypkiego lub płynnego słodu**
- 3 łyżki mąki ararutowej lub z tapioki
- ziarenka wyskrobane z 1,5 laski wanilii

dodatkowo:
- 2-3 łyżki kwaśnej konfitury [u mnie czarna porzeczka]
- dowolne owoce***

Składniki na ciasto posiekać nożem i zagnieść rękoma w jednolitą kulę ciasta, lub umieścić kielichu malaksera z końcówką mieszającą i blendować przez kilkanaście sekund, cały proces wygląda o TAK, ciasto wychodzi idealne (;
Gotową masą wyłożyć foremkę o wymiarach 23x11 lub 22-24cm (ciasta starczy na 24cm), spód nakłuć widelcem i odstawić do lodówki do schłodzenia na ok 30 minut do godziny. Po tym czasie wstawić zimne ciasto do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 13-15 minut.
W tym czasie przygotować krem patissiere.
Mleko umieścić w rondelki razem z laskami i wyskrobanymi z nich ziarenkami wanilii, a następnie zagotować. W tym czasie utrzeć żółtka z wybranym słodem na bardzo jasny kogel mogel, dodać mąkę i połączyć. Gotujący się mlekiem zalać żółtka, rozmieszać energicznie, a następnie całość przelać z powrotem do garnka po mleku. Gotować cały czas mieszając, aż do zgęstnienia masy, a następnie jeszcze ciepłą można przelać na upieczony już spód tarty wysmarowany uprzednio konfiturą. Odstawić do lekkiego ostudzenia, a następnie przyozdobić wybranymi przez nas owocami.

UWAGI:
* - tym razem dałam nieco więcej kasztanowej w stosunku do kokosowej. Ciasto wychodzi mniej duszące i suche
** - dobrze sprawdzi się również zmiksowany baaardzo dojrzały banan - serio serio (:
*** - zależnie od efektu jaki chcecie uzyskać, kupcie dowolne świeże owoce, lub w wersji mniej wyjściowej - użyjcie sezonowych mrożonych. Ja planowałam borówki i maliny z dodatkiem kiwi [o którym zapomniałam] i jakkolwiek borówki dostałam śliczne, tak maliny były spleśniałe, jak większość pakowanych owoców w sklepach niestety. Padło zatem na truskawki, które o tej porze roku są co najmniej bez smaku. Wybierzcie owoce sezonowe (:
- kolejna uwaga - wybierzcie takie mleko, jakie Wam smakuje. Jest to kluczowe, ponieważ krem smakuje przede wszystkim smakiem mleka, dopiero później przebija się wanilia.








I mały bonus na zakończenie.
Prawdopodobnie ze względu na dodatek ciasta, lub nie wiem, może więcej mąki mi się sypnęło, ciasta wyszło nieco więcej niż przy poprzedniej tarcie, której spód był niemalże identyczny.
Została mi się mała bryłka ciasta i garstka owoców. Jeśli i Wam zostanie, polecam wykorzystać ją w poniższy sposób.
Resztą ciasta wykleiłam odpowiadającą mi wymiarem kokilkę i upiekłam razem ze spodem na tartę. Na sam spód nie wykładałam już z tego co pamiętam dżemu, choć nie jestem pewna - na pewno nie zaszkodzi.


Na nadzienie zmiksowałam w młynku do mielenia kawy 2-3 łyżeczki nasionek chia, a następnie zblendowałam z resztą mleka [czyli ok 90ml] i owoców dosładzając do smaku. Tyle ile zmieściło się w wypieczonej mini tarcie, tyle wlałam do środka i schłodziłam w lodówce. Resztę zastygniętą wyjadłam po prostu ze szklanki. Masa wyszła bardzo delikatna i śmietankowa w konsystencji, polecam (:

Pin It

Bezglutenowa tarta jabłkowa z bezą

Tak właśnie wygląda pieczenie ciast w moim przypadku - łatwiej zjeść banana czy daktyla i mieć spokój, niż upiec całą blachę pysznego ciasta i .. nie mieć spokoju! (;
Stąd też piekę wyjątkowo rzadko, mimo że bardzo to lubię. W sumie nawet nie pomagają plany pieczenia w maleńkich foremkach, takich ciast na raz - zapominam i już. Tak akurat wyszło w ostatnich tygodniach, że bywam co sobotę u mojego Taty. Nie wszystko miałam czas udokumentować i już niewiele by brakowało, a i ta tarta nie doczekałaby się swojego zdjęcia. Tak to jest kiedy ma się zbyt wiele na głowie, a doba taka krótka. No ale udało się i jest - i ja zadowolona, że mogłam coś upiec i Tacie smakowało, można odhaczyć i czekać na następną sobotę i w sumie jeszcze następną, bo planów mam od dawna kilka, a możliwości do zrealizowania niewiele. Soboto przybywaj! (;


SKŁADNIKI:
spód:
- 1 szklanka mąki [50:50 kasztanowa i kokosowa]
- 100g pokrojonego w kostkę zimnego masła
- 1 żółtko
- 2-3 łyżeczki cynamonu
- opcjonalnie 1 łyżka cukru kokosowego

nadzienie:
- 2,5 szklanki tartych duszonych jabłek*
- garstka suszonej ciętej żurawiny bez cukru
- cynamon, ilość dowolna
- 1,5 łyżeczki skrobi [u mnie mąka ararutowa]
- dowolny słód do smaku
- sok z cytryny, również do smaku

beza:
- 2 białka
- ksylitol o gramaturze białek
- 1 płaska łyżeczka skrobi [u mnie mąka ararutowa]
- 1 łyżeczka octu jabłkowego

Składniki na ciasto połączyć siekając nożem, a następnie zagnieść rękoma w jednolitą masę formując z niej kulę. Drugą opcją jest zmieszanie wszystkich składników w blenderze - opcja o wiele szybsza.
Gotowym ciastem wyłożyć spód i brzegi formy o wymiarach 11x23 lub tortownicy o średnicy ok 23cm. Spód ponakłuwać widelcem i odstawić do lodówki.
Składniki na masę połączyć doprawiając według własnego smaku. Na końcu dodać mąkę, przemieszać i wyłożyć spód formy.
*Jeśli nie posiadacie gotowych duszonych jabłek, należy wybrać, myślę, że ok trzy sztuki, obrać ze skórki i zetrzeć na tarce/w blenderze, a następnie przełożyć do rondelka z odrobiną masła i dusić do miękkości razem z cynamonem. Na końcu doprawić i dodać żurawinę oraz skrobię.
Formę z ciastem i farszem wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekać przez ok 8 minut.
Białka umieścić w szklanym bądź metalowym naczyniu o wąskim dnie i wyższych ściankach i ubijać za pomocą trzepaczki lub blendera z końcówką do ubijania. Kiedy białka zaczną formować się we w miarę jednolitą białą masę, stopniowo dodawać ksylitol i ubijać aż białka staną się gęste i będą trzymały się dna po odwróceniu ich do góry nogami. Wówczas wmieszać delikatnie ocet ze skrobią.
Wyłożyć na podpieczone ciasto formując dowolne kształty, wstawić do piekarnika i dalej piec przez ok 10-15 minut, a następnie skręcić temperaturę do 130 stopni i suszyć przez ok 2-3 godziny, lub do momentu, w którym beza będzie już sucha i stanie się chrupiąca.






Pin It

Egoistyczna tarta z warzywami. Beglutenowa, paleo

Od jakiegoś czasu chodziła za mną tarta. O taka, jaką przygotowała po raz pierwszy moja Mama. Ta z jej przepisu nie jest ideałem - zawiera mąkę pszenną i jogurt, co jest akurat łatwe do zmodyfikowania. A że akurat miałam zachomikowane gdzieś w czeluściach zamrażarki warzywa mrożone, postanowiłam wykorzystać okazję do przygotowania sobie jednoporcjowej tarty - takiej idealnej na posiłek do pracy.
Proporcje na spód, jakie podałam poniżej są odrobinę zawyżone, ponieważ sama użyłam ok 1/4 szklanki mąk, co jak widać było nieco zbyt małą ilością, ponieważ ciasta nie starczyło na odpowiednią wysokość brzegów, co widać na zdjęciu - tarta akurat jest odwrócona tą stroną, na której ścianki ciasta były niższe. Jest to oczywiście coś, co kompletnie nie przeszkadza, zwłaszcza, że ciasto i tak wychodzi zupełnie bezproblemowo z foremki [choć należy posłużyć się wykałaczką, żeby oddzielić nieco ciasto od ścianek, lub uprzednio foremkę natłuścić].

 
SKŁADNIKI:
na foremkę o średnicy 12cm
spód:
- 1/3 szklanki mąki [mix kokosowej z konopną]
- miękkie masło*
- sól, pieprz, ulubione zioła

nadzienie:
- 1 szklanka warzyw**
- 1 niewielkie jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego [śmietanka wymieszana z płynem]
- sól, pieprz, ulubione zioła

Odmierzyć składniki na ciasto. *Kostkę masła podzieliłam na cztery części, czyli po ok 50g. Z jednej ćwiartki wybrałam ok 2/3 masła. Niestety nie mam precyzyjnej wagi.
Wszystkie składniki umieścić w kielichu blendera, lub zagnieść rękoma. Masa powinna dać się zbić w jednolitą kulę. Jeśli nie, należy jej konsystencję regulować odpowiednią ilością mąk lub masła.
Gotową masą wykleić dno i brzegi foremki i odstawić do lodówki.

Odmierzyć szklankę warzyw. Jeśli tak jak ja bazujecie na mrożonych, należy je uprzednio rozmrozić - ja swoje zostawiłam na całą noc, wszystko piekłam następnego dnia rano.
Wyłożyć warzywami spód foremki. Jajko rozmącić z mlekiem i przyprawami i zalać masą warzywa.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15-20 minut.

UWAGI:
* - jak wyżej - użyłam ok 2/3 kawałka masła o wadze ok 50g. do dowolnej regulacji, bo wiele też zależy od rodzaju mąk
** - w moim przypadku były to warzywa Hortexu jednak mogą to być dowolne warzywa - surowe, wcześniej zblanszowane, lub duszone. Po prostu szklanka warzyw.
- w linku do oryginalnej tarty znajduje się salami - w dalszym ciągu uważam, że rewelacyjnie sprawdzi się dodatek słonego mięsa [boczek, wędlina suszona lub właśnie salami], dlatego jeśli obawiacie się, że kaloryczność takiej tarty będzie zbyt niska, to śmiało można dorzucić kilka plasterków (;


a tak prezentuje się po wyjęciu z foremki, gotowa do zjedzenia podczas przerwy (:


Pin It

Wegański chlebek z cukinii

Kupiłam ostatnio nieco więcej cukinii, bo w końcu jej cena osiągnęła tendencję spadkową [i oby tak dalej!]. Jako że aktualnie mam drugą zmianę w pracy, mam też nieco więcej czasu na przygotowanie sobie bardziej urozmaiconych posiłków. W ostatnich tygodniach były to głównie sałatki w słoiku lub kawałki mięsa i warzyw z wolnowaru. Cudowna wygoda i oszczędność czasu, jednak w tym tygodniu postanowiłam wprowadzić choć odrobinę odmiany, a że cukinii w wolnowarze sobie raczej nie wyobrażam, a spożytkować ją trzeba było, zaczęłam kombinować. Jednym z pomysłów był właśnie chlebek z cukinii. Miał być trochę pod AIP, ale zastąpiłam jajko siemieniem lnianym, także AIP odpada, za to jest chlebek wegański, smakiem i konsystencją* bardzo przypominający kromkę w 5 minut. To taka w sumie duża kromka w 5 minut, tylko jakby nie w 5 minut (;


SKŁADNIKI
- 1 cukinia
- 2 łyżki siemienia lnianego
- 1 szklanka mąki w stosunku 1/3 konopnej + 2/3 kokosowej
- szczypta soli
- dowolne zioła do smaku
- 1 płaska łyżeczka sody + 1 łyżeczka octu jabłkowego**
- 1/3 szklanki wody

Cukinię zetrzeć w blenderze/malakserze***
W misce połączyć wszystkie suche składniki. Dodać cukinię i wymieszać dokładnie, aż zostanie całkowicie oblepiona proszkiem z mąk. Dodać wodę i ocet, ponownie połączyć, najwygodniej za pomocą dłoni w gumowej rękawiczce. Masa po chwili będzie się dała zbić we w miarę jednolitą kulę.
Gotowe ciasto przełożyć na wyłożoną papierem blaszkę i uformować dłońmi w odpowiadający nam kształt. U mnie był to prostokąt o szerokości mniej więcej 13-14cm i proporcjonalnej długości.
Ciasto powinno mieć ok 1-1,5 cm grubości i tyle wystarczy. Polecam samemu dobrać format chlebka, u mnie było to dostosowane do wymiarów pojemnika, w jaki chciałam go spakować.
Uformowany placek przełożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez ok 15-20 minut - do suchego patyczka oraz lekkiego zrumienienia brzegów.
Po wystudzeniu podzielić na kromki.


UWAGI:
* - jest jednak nieco delikatniejszy. Polecam krojenie go na kwadratowe kromki, u mnie były to kwadraty ok 7x7cm i takie dobrze trzymały formę. Większych raczej nie polecam, przynajmniej nie na typową, obładowaną czymś ciężkim kanapkę.
** - dodatek sody z octem jest opcjonalny, według mnie można również pominąć
*** - jeśli zetrzecie cukinię na tarce puści ona o wiele więcej soków - wówczas polecam chociaż lekko ją odsączyć, żeby chlebek nie był przesadnie wilgotny

Mąkę kokosową oraz siemię lniane kupicie w sklepie AGNEX

Pieczywo bez glutenu
Pin It

Ciasto bożonarodzeniowe

Całe życie nienawidziłam bakalii. Nauczyłam się je jeść dopiero w zeszłym roku i to też bardzo małymi krokami, choć rodzynkami w cieście nadal pluję [jestem z tych nieuznających rodzynki w sernikach i ciastach drożdżowych (; ], to tolerancja na różnorodność pokarmów zwiększyła mi się w ostatnich latach mocno. Nie sądziłam jednak, że do tego stopnia, że nie dość, że sama upiekę ciasto uginające się od bakalii, to jeszcze spróbuję i stwierdzę - cholera, dobre! Dla mnie jest nieco za słodkie - mały kawałek wystarczy całkowicie, ale jest to słodycz bardzo przyjemna, nie przecukrzona, dobrze zrównoważona żurawiną i orzechami, do tego samo ciasto rzecz jasna jest bez słodu, tego byłoby już za wiele.
Klasyczne ciasto bożonarodzeniowe powinno znacznie dłużej leżakować, choć myślę, że przygotowanie go kilka dni wcześniej nie powinno stanowić problemu. Ja swoje piekłam w sobotę wieczorem, w niedzielę robiłam zdjęcia i kawałek widoczny poniżej został już skonsumowany - smaki zdążyły się już w pewnym stopniu przegryźć, myślę że w Boże Narodzenie będzie smakowały wyśmienicie (:


SKŁADNIK:
(tortownica 18cm)
- 1,5-2 szklanek masy mincemeat PRZEPIS
- 1/2 szklanki mąki kokosowej [kasztanowa też będzie super]
- 1/4 szklanki płynnego tłuszczu [masło klarowane, smalec, olej kokosowy]
- 4 jajka
- 2 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka sody + 1 łyżeczka octu jabłkowego
- szczypta soli


Mąkę z cynamonem umieścić w misie malaksera, dodać jajka i tłuszcz oraz sól i połączyć na jednolitą masę. Wmieszać sodę z octem, ponownie połączyć, jednak nie ubijając zbyt długo. Na koniec dodać masę mincemeat i połączyć z resztą za pomocą łyżki.
Piec ok 30 minut w 180 stopniach - do suchego patyczka.

Po upieczeniu i ostudzeniu ciasto można posmarować glazurą stworzoną z mieszanki miodu z wodą.



Świąteczne słodkości! 2015
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl