Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso. Pokaż wszystkie posty

Zrazy wołowe z wolnowaru

Podchodziłam do tego jak pies do jeża. Przygotowanie mięsa inne niż najprostsze (najszybsze!) z możliwych zawsze budziło we mnie niechęć - szkoda czasu, lepiej prościej, prościej szybciej i tak dalej. No i ja nadal oczywiście wychodzę z takiego założenia, bo raz że szkoda mi czasu na kilkugodzinne zabawy w kuchni, a dwa proste potrawy prościej się trawią, dlatego na co dzień po prostu nie kombinuję. Niemniej czasem się chce i czasem fajnie jest wprowadzić jakąś odmianę. Więc postawiłam na jedną z tych potraw, które przygotowywała moja Mama i robiła to bezbłędnie [nadal robi! (; ]. No to już dwa powody, dla których podchodziłam do tych rolad jak pies do jeża. Jakoś nie uznałabym porażki i "Mamuś, zepsułam, nie wyszło tak dobre jak Twoje". Koniec końców okazało się, że trudne to to nie jest. No zwłaszcza z wolnowarem, kiedy naprawdę nie trzeba niczego obsmażać, tylko wrzuca się surowe w gar, a dostaje się bez żadnego wysiłku po przespanej nocy ten sam gar, jednak wypełniony pysznym jedzeniem (;


SKŁADNIKI:
[na ok 7 niewielkich rolad]
- ok 650-700g udźca wołowego
- ok 150g dobrej chudej kiełbasy oraz boczku, najlepiej chudego*
- kilka sztuk małych ogórków kiszonych
- sól/pieprz/musztarda**
opcjonalnie:
- papryka, cebula, suszone pomidory**

Mięso należy pokroić na plastry grubości ok 1-1,5cm mając na uwadze, aby kroić je w poprzek ścięgien, nie wzdłuż***. Każdy plaster rozbić dokładnie za pomocą tłuczka (można zrobić to przez folię gospodarczą) na cieniutkie płaty, oprószyć z obu stron solą i pieprzem, a następnie posmarować z jednej strony musztardą dijon, lub francuską. Można również użyć dijon i posypać ziarnami gorczycy, ale ja użyłam samej czystej musztardy.
Na jednym z końców każdego plastra ułożyć pokrojone w słupki mięso oraz ogórki. Do kilku sztuk dodałam również po kawałku suszonego pomidora. Można ułożyć też resztę składników, byle tylko nie przesadzić z ich ilością - mięso musi dać się zawinąć. Tak przygotowane plastry mięsa zawinąć ciasno w rolady zawijając również jej boki do środka. Spiąć wykałaczkami lub szpilkami do rolad, albo przewiązać sznurkiem wędliniarskim.
Ułożyć na dnie wolnowaru i gotować na poziomie low - w moim przypadku starczyło około 7 godzin, po tym czasie jeszcze kilka godzin leżały w jeszcze ciepłym, ale już wyłączonym wolnowarze. Jeśli rolady wyszły większe, lub wyszło ich więcej, można zwiększyć czas ich gotowania do ok 9 godzin.
Swoje podałam z gotowaną kapustą i młodymi ziemniakami, natomiast sos, który widzicie na zdjęciu to to, co zostało po roladach w wolnowarze, zredukowane na patelni. Bez dodawania żadnych mąk (;

UWAGI:
* - tak naprawdę nie ważyłam swojego boczku, miałam ok 300g kawałek, którego została mi mniej więcej połowa, a i tak nie użyłam całości - kwestia tego ile pomieścicie bądź ile chcecie pomieścić w swoich roladach. Ja o kiełbasie zapomniałam, więc był sam boczek, ale polecam połączyć oba mięsa.
** - przy AIP odpuszczamy pieprz, musztardę, paprykę i pomidory, a cebulę - jak kto toleruje, ja tak średnio (;
*** - mój kawałek był tak głupio skrojony, że plastry wyszły ni to w poprzek ni to wzdłuż - jakby coś pod skosem. Rozklepane były kruche tak czy siak, więc jak coś się nie uda to nie panikować (;



Pin It

Gulasz z podrobów z wolnowaru

Zawsze jadłam gulasz z samych serc lub samych żołądków, zazwyczaj sam drób - albo kurak, albo indyk. A gęsie żołądki chodziły za mną od tak dawna. Muszę przyznać, że zaraz za wątróbką wszelaką, gęsie żołądki to moje ulubione podroby i jedno z ulubionych mięs. Niezwykle delikatne, kruche i o przyjemnym, kompletnie nie charakterystycznym dla innych podrobów smaku. Poezja po prostu, zwłaszcza takie z rosołu (:
Dodając do tego fakt, że od dawna chodził za mną gulasz i kolejny fakt, że tydzień wcześniej zrobiłam na próbę dwie małe porcje gulaszu z samych serc [wołowego i indyczych], no i koniec końców to, że od pewnego czasu w ogóle staram się jeść więcej podrobów - zrobiłam i jem (:


SKŁADNIKI:
- 1 kg gęsich żołądków
- ok 300g serca wołowego
- spora garść indyczych serc [ok ośmiu sztuk]
- 3 liście laurowe
- 3 ziarenka jałowca
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- sól, pieprz, kurkuma
- sproszkowana czerwona papryka
- 1 mała pietruszka
- 1 mała marchewka
+ opcjonalnie 1 łyżka mąki ararutowej
+ opcjonalnie kasza gryczana

Mięso opłukać i pokroić w kostkę jednakowej wielkości, ewentualnie serce wołowe może zostać pokrojone drobniej. Umieścić w misie wolnowaru wraz przyprawami i ustawić na high na ok 4-5 godzin lub low na 8 godzin/na noc. Z soków, które puści mięso odlać ok 1,5 lub niecałe dwie szklanki płynu do ugotowania kaszy oraz sporą filiżankę do ugotowania sosu. Przygotować sos: w małej miseczce rozpuścić sporą łyżkę mąki wraz z zimną wodą. Zagotować w rondelku filiżankę soków z mięsa, wlać rozpuszczoną skrobię i mieszać aż do zagotowania. Gotować 2-3 minuty dalej mieszając, a następnie przelać z powrotem do wolnowaru i wymieszać.
Ok godzinę przed końcem gotowania [na low 2-3 godziny] umieścić w wolnowarze starte warzywa.

UWAGI:
- dla wersji AIP wyłączamy zielę, jałowiec, pieprz oraz paprykę. Mąka arautowa również jest kwestią dyskusyjną.
- przygotowanie sosu to tak naprawdę tylko zabawa, choć warto rozważyć dla dwóch względów - potrawa wygląda nieco ładniej [i to mnie przekonało mając na uwadze wykonanie zdjęć], oraz całość wygodniej się je, bo mamy gulasz, a nie zupę gulaszową.





Pin It

Kapuśniak z wolnowaru

Ostatnim razem robiłam kapuśniak prawdopodobnie wraz z postem, który zamieściłam tu ze dwa lata temu, a chodził za mną od dawna, tylko za każdym razem brakowało mi albo kapusty, albo boczku. No albo akurat na obiedzie u rodziców wypadł kapuśniak i nie trzeba było robić samodzielnie (;
No ale w końcu się udało skompletować wszystko, więc - są mrozy, jest kapusta, jest boczek - będzie kapuśniak! Tym razem postawiłam na większą prostotę i większą wygodę (dzięki panie wolnowar). Nie ma problematycznej dla mnie cebuli, nie ma podsmażania i tak już uwędzonego mięsa, szkoda mi zabaw z totalnie zbędną zasmażką. Czyste składniki, zero większej obróbki i kilka godzin czasu dla siebie. W moim przypadku nieco mniej, bo kapuśniak w wersji high, ale gdybym się zreflektowała, wolnowar szedłby pewnie o wiele dłużej, może od samego rana, a może i całą noc.
I jak zawsze - wszystko na oko (;


SKŁADNIKI:
- kapusta kiszona [słoik o pojemności 900ml]
- wędzony boczek [kawałek ok 8cm]
- wieprzowa wędzona kość [taka jeszcze z kawałkami mięsa, kawałek ok 15cm]
- kawałek kiełbasy o dobrym składzie [dałam dwa po ok 10cm]
- dwa duże ziemniaki [ponoć mogło być więcej]
- jedna niewielka marchewka
- ziele angielskie [3 ziarenka]
- jałowiec [3 ziarenka]
- kilka liści laurowych
- sól i pieprz do smaku + opcjonalnie kurkuma
- suszony majeranek
- woda*

Uruchomić wolnowar w celu jego rozgrzania na czas przygotowywania składników. Boczek pokroić w grubą kostkę, umieścić razem z kością i kiełbasą [w całości] w misie wolnowaru. Kapustę poszatkować [można ją odsączyć, a sok wypić, ale można go odlać do misy wolnowaru], ziemniaki obrać i pokroić w grubą kostkę, dodać do mięsa, dodać wszystkie przyprawy, zalać wodą. Po 2-3 godzinach dodać startą marchewkę. W międzyczasie przemieszać kilka razy sprawdzając jednocześnie, czy nie trzeba dolać więcej wody.
Po dodaniu marchewki gotować jeszcze 1-2 godziny. Całość ma zająć ok 4 godziny.**

UWAGI:
- kiełbas w wolnowarze wylądował bez krojenia, ponieważ nie jest to surowe mięso, nie chciałam żeby kawałki się rozpadły
* - początkowo wlałam ok 300ml wody, łącznie wlałam ok 600ml. Ilość płynów musicie dobrać sobie sami, zależnie od tego jak bardzo treściwą zupę chcecie otrzymać. W mojej miała przeważać wkładka.
** - po tym czasie przetrzymałam jeszcze ok 40 minut na programie low.
- dla wersji AIP usuwamy z przepisu ziemniaka, ziele angielskie, jałowiec i pieprz




Pin It

Aromatyczne bitki w tartych warzywach

Bardzo prosta i szybka w przygotowaniu potrawa, jedna z moich ulubionych. Nic dziwnego, skoro została zapoczątkowana przez mojego Tatę, którego pomysłami często się inspirowałam, jeszcze mieszkając z rodzicami. Bo trzeba przyznać, że Tata gotuje rzadko, ale za to wybitnie smacznie (sorry Mamo (; ). Pierwowzór wyglądał dokładnie tak: KLIK, danie nr 6, na samym końcu. Wciąż zachowuje pierwotną formę, choć przeszło kilka modyfikacji - zmienia się mięso, zmienia się dodatki smakowe, ale podstawa wciąż jest ta sama - porządnie rozbite zamarynowane mięso i tarte warzywa korzeniowe.
Jaki jest kolejny plus? Totalna dowolność zarówno w rodzajach mięsa jak i proporcjach warzyw. Chcesz karczek lub wolisz wieprzowinę albo drób - droga wolna. Nie lubisz posmaku pietruszki? Dodaj seler lub batata. Wszystko wedle uznania (;



SKŁADNIKI:
[2 porcje]
- 3 plastry dowolnego mięsa*
- 2-3 plasterki boczku wędzonego
- kilka pieczarek
- 2 duże marchewki
- 1 niewielka pietruszka
- kilka ząbków czosnku
- pół cebuli
- przyprawy: sól, pieprz***, kurkuma, kolendra, liść laurowy, ziele angielskie*** + inne dowolne zioła

Mięso rozbić tłuczkiem, najlepiej przez folię, na cienkie plasterki uważając jednocześnie, aby nie przedziurawić plastrów na wylot. Oprószyć solą, pieprzem i kurkumą. Jeśli nie zależy nam na czasie, można mięso zamarynować. W tym celu wystarczy obłożyć je czosnkiem i cebulą, dodać liście laurowe, ziele angielskie i kolendrę. Można dodać trochę musztardy dijon. Odstawić na kilka godzin, lub na całą noc, do przegryzienia smaków.
W rondlu/na patelni o szerokim dnie** umieścić pokrojony w kostkę boczek, nastawić na najniższy płomień i podgrzewać przez chwilę, aż z boczku wytopi się tłuszcz. Jeśli będzie go za dużo, można go odlać. Na rozgrzany boczek przełożyć plastry mięsa i zaraz po tym dodać pieczarki, cebulę, czosnek oraz liść laurowy z zielem angielskim. Mięso obsmażyć z dwóch stron aż się nieco zetnie, co jakiś czas mieszając ze sobą resztę składników.
Marchew i pietruszkę wyszorować pod bieżącą wodą, odciąć końcówki i zetrzeć. Kiedy mięso będzie już lekko obsmażone z obu stron, przykryć całość warzywami i dusić przez chwilę, aż te zmniejszą swoją objętość. W razie konieczności w trakcie duszenia można podlać odrobiną wody lub bulionu. Dusić pod przykryciem do miękkości.

UWAGI:

* - u mnie w użyciu jest zazwyczaj karczek, rzadziej schab (na zdjęciach), raz trafiły się sznycle z piersi indyczej. Może to też być polędwica wołowa lub cielęca, albo piersi z kurczaka.
** - jedyne naczynie o szerokim dnie, jakie posiadam, to spora patelnia z powłoką ceramiczną, natomiast od siebie polecam wybór naczynia ze stali nierdzewnej - nie wiem dlaczego, jednak potrawa duszona w stali smakuje o wiele lepiej, więc jeśli macie wybór, nawet się nie zastanawiajcie.
*** - niedozwolone na AIP
- w swoim przepisie użyłam marchewki i pietruszki, ale może to też być pasternak, batat lub seler, wedle uznania.
- polecam również dodatek cienko skrojonego pora - ja raczej nie używam, bo różnie go toleruję, jednak bardzo ładnie komponuje się z resztą.
- inne dodatki, o jakich warto pomyśleć w komponowaniu potrawy to suszone grzyby [część polecam sproszkować] lub suszone pomidory.



Pin It

Klopsy na sosie pomidorowym z bakłażanem

Na ogół jestem dość leniwa w kwestiach gotowania, choć określiłabym to może raczej pragmatyzmem, bo.. a zresztą, co się będę tłumaczyć. Normalnie wrzuciłabym mięso luzem na patelnię, podsmażyła rozdzielając na mniejsze kawałeczki, a później zalała pomidorami i zrobiła sos. Pewnie wyszłoby szybciej, pewnie podobnie smacznie i do tego jednogarnkowo. Ale skoro już się tyle razy nasłuchałam, że zjadłby klopsy w sosie pomidorowym, to niech będzie to mięso chociaż raz lepione, niech stracę (;
Z podanych składników można uzyskać w sumie dwie dosyć obfite porcje, choć według mnie to nieco za dużo. Skończyło się na tym, że uzyskaliśmy dwie porcje typowo pod paleo, z czego jego porcja to samo mięso z sosem, a moja porcja to sam sos i klopsy.. trzy (: Reszta klopsów pewnie wyląduje jako dwa dalsze obiady, więc można spokojnie powiedzieć, że samych klopsów mamy na cztery porcje. Sos zniknął po dwóch (;
Przepis zawiera cebulę i czosnek w opcji, ponieważ jakkolwiek uważam, że powinny się tam znaleźć, tak raz, nie miałam ani cebuli ani czosnku, dwa, one chyba średnio mi służą. Tak więc dodawajcie do woli, tak jak ja bym dodała, ale jak nie dodacie to też będzie smakowało super (;



SKŁADNIKI:
klopsy:
(ok 28-30 sztuk)

- 500g mięsa mielonego
- 1 jajko
- dowolne przyprawy [sól + pieprz, świeże lub suszone zioła, u mnie majeranek]
+ opcjonalnie posiekana cebula i czosnek
- tłuszcz do smażenia [masło klarowane, smalec lub olej kokosowy]

sos:
- 1 niezbyt duży bakłażan
- ok 5 dużych pieczarek
- pomidory w zalewie domowe lub w puszce [ok 400g]
- 200ml przecieru pomidorowego
- 1 łyżka musztardy dijon
- kurkuma, sól, pieprz
- 2 łyżeczki octu jabłkowego
- świeże lub suszone zioła [u mnie majeranek i bazylia]
- garam masala
+ opcjonalnie posiekana cebula i czosnek

Pieczarki oczyścić/obrać i posiekać. Bakłażana opłukać, pokroić w kostkę o szerokości 1-1,5cm, oprószyć solą i odstawić na ok 30 minut, aż puści nieco soku. W tym czasie połączyć ze sobą składniki na klopsy zagniatając rękami. Cebulę uprzednio można lekko poddusić. Z powstałej masy formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego, ułożyć na talerzu i schłodzić na chwilę w lodówce.
Na dużej patelni [polecam ok 28cm] rozgrzać porządnie trochę tłuszczu, a następnie przełożyć do środka klopsy obsmażając je do momentu, w którym zrumienią się z każdej strony. Po tym czasie zdjąć je z patelni i odsączyć na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym.
Na tej samej patelni umieścić cebulę, lekko poddusić. W tym czasie opłukać i osuszyć bakłażana, a następnie razem z pieczarkami przełożyć go na patelnię z cebulą i smażyć do miękkości. Dodać pomidory, przecier i musztardę, dusić do odpowiadającego nam stopnia redukcji sosu, a następnie doprawić resztą przypraw do smaku.
Na doprawiony już sos przerzucić klopsy i podgrzać pod przykryciem parę minut.





Pin It

Pasta z wątróbki wołowej z krakersem sezamowym

Wracając ostatnio z pracy wpadłam do mięsnego z zamiarem zakupu wątróbki jakiejkolwiek na szybki obiad. Ot zetrzeć marchew na surówkę, wrzucić mięso na patelnię, zjeść i wracać do reszty obowiązków - ten weekend zdecydowanie nie był przeznaczony na stanie przy garach.
Wątróbki wyszło na dwie porcje - obiad i kolację, ale na kolację miałam już inne plany [surówkę z marchwi, bo standardowo starłam za dużo (; ], więc postanowiłam zrobić coś, co chodziło za mną od dawka - zmielić wątróbkę na pastę (:
Dla urozmaicenia upiekłam krakersy, choć osobiście uważam, że jak w wersji obiadowej, tak i na zimno wątróbką najlepiej komponuje się z surową marchewką. Same krakersy jednak są bardzo fajną propozycją zakąski, a ich przygotowanie to tylko kwestia zmiksowania wszystkich składników w blenderze. Szybko i przyjemnie, a i konsystencja ciasta pozwala na swobodne rozwałkowywanie go na blasze. Coś czuję, że będą modyfikacje (:
Co do samej pasty - podaję bez sprecyzowanych proporcji - musicie dobrać sami ile pasty chcecie uzyskać. Ja z kawałka ok 450g zjadłam niecałą połowę, resztę przerobiłam na pastę, której całość widać na poniższym zdjęciu.
Oryginalny przepis na krakersy pochodzi stąd


SKŁADNIKI:
- wątroba wołowa
- smalec
- ok 1/2 cebuli
- 2 ząbki czosnku
- rozmaryn i majeranek
ponadto:
- sól, pieprz, kurkuma
- 1-2 łyżeczki miękkiego masła/smalcu/oleju kokosowego
- bulion dla konsystencji*

Wątrobę opłukać, oczyścić z błonek w razie potrzeby, pokroić w drobną kostkę. Czosnek obrać i posiekać. Na patelni rozgrzać smalec, a następnie zeszklić na nim pokrojoną w kostkę cebulę, rozmaryn i majeranek. Dodać wątrobę, smażyć z każdej strony, niezbyt długo, jednak do momentu, w którym środek będzie już tylko nieznacznie zaróżowiony. Pod koniec smażenia dodać czosnek i smażyć jeszcze ok 5 minut.
Zdjąć z ognia i przestudzić, a następnie umieścić całą zawartość patelni w kielichu miksującym. Zmielić na jednolitą masę doprawiając do smaku, dodać tłuszcz i w razie konieczności bulion.


KRAKERSY SEZAMOWE**:
- 1 jajko [można pominąć zastępując zwiększoną ilością tłuszczu]
- 2 łyżki tahini
- 1 łyżka masła/smalcu/oleju kokosowego
- 1 łyżka musztardy dijon
- garstka sezamu
- sól, pieprz, kurkuma do smaku
- mąka kokosowa, ilość uzależniona od jej chłonności

Wszystkie składniki prócz mąki umieścić w kielichu miksującym i ubić na jednolitą masę. Ciągle mieszając dodawać po łyżeczce mąki kokosowej, aż powstanie jednolita, dająca się zbić w kulę plastyczna masa.
Ciasto umieścić na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i rozwałkować przez folię gospodarczą na placek o grubości ok 3-4mm. Jeszcze przed włożeniem do piekarnika pociąć na odpowiadające nam wielkością kawałki.
Piec w 170 stopniach przez ok 10 minut lub bo zrumienienia krakersów na brzegach.

UWAGI:
* - ja nie dodałam bulionu, bo go nie miałam. Pasta jest dość zbita, stąd pomysł o reguowaniu jej konsystencji bulionem właśnie, ale może to też być sam tłuszcz
** - krakersy niestety nie zaliczają się pod protokół autoimmunologiczny, jednak przepis można swobodnie modyfikować.





Menu dla diabetyka
Pin It

Bigos staropolski z wolnowaru

Który to już raz mogłam się przekonać, że pośpiech jest złym doradcą? Zwłaszcza w momencie, kiedy mamy do czynienia z potrawą, której się nigdzie nie spieszy, czyli - ugotuj bigos, zrób zdjęcia, w międzyczasie zjedz sporą część bigosu, stwierdź, że zdjęcia są beznadziejne. Co dalej? Kup składniki na następny bigos.
To nic. Zadowolony on, zadowolona ja, bo bigos z wolnowaru jest po prostu cu-dow-ny. Rewelacyjny, najlepszy :D Nauczka może i jest, a z drugiej strony takie błędy to z całą pewnością warto popełniać (;

Zależało mi na przygotowaniu bigosu w możliwie jak najbardziej tradycyjny sposób, który przy okazji jest przepisem stricte protokołowym, co ucieszy niejednego zmagającego się z tą dietą [podobnie jak kapuśniak zresztą (; ].


SKŁADNIKI:
- 1 niewielka główka białej kapusty [moja miała ok 1,1kg]
- mniej więcej tyle samo kiszonej kapusty*
- 500-600g dowolnego mięsa wieprzowego [łopatka, szynka, karczek], u mnie ok 580g
- gruby kawałek boczku
- 1 dość długa kiełbasa o dobrym składzie i aromacie**
- 1 cebula
- 4 liście laurowe i tyle samo ziela angielskiego
- przyprawy: sól, kurkuma, jałowiec, pieprz***
- dwie garści suszonych grzybów
- opcjonalnie suszone śliwki, koncentrat pomidorowy***, wędzona papryka w proszku***
- skóra z boczku, jeśli mamy, na aromat

Kapustę poszatkować usuwając jednocześnie głąb. Umieścić w misie wolnowaru razem z kapustą kiszoną, przemieszać dokładnie do połączenia.
Wszystkie mięsa pokroić na odpowiadające nam wielkością kawałki, podsmażyć na patelni razem z cebulą i skórą z boczku, kiedy mięso puści sok dodać suszone grzyby, kurkumę, liść laurowy oraz ziele angielskie. Całość dusić jeszcze chwilę [mięso ma pozostawać twarde], a następnie przelać zawartość do wolnowaru. Przemieszać porządnie i ubić, tak żeby pokrywa się domknęła - moja zamknęła się na styk, ale to nic, bo i tak wszystko się przez noc uleży.
Gotować na poziomie 1 przez ok 10-12 godzin, lub 8 godzin na poziomie 1 i dwie na poziomie 2.
Bigos ma to do siebie, że im więcej razy podgrzewany, tym nabiera smaku, dlatego warto zainteresować się jego przygotowywaniem jeden, dwa dni wcześniej, lub co przyjemniejsze - przygotować cały gar i cieszyć się porcją każdego dnia, aż do zużycia* (;
-----
*wtedy trzeba nastawić na kolejny bigos (:

UWAGI:
* jeśli przygotowujecie bigos w wolnowarze 3,5l zużyjcie mniej kapusty, ja zmieściłam jakieś 400g niestety
** mięsa gramaturowo powinno wyjść tyle samo co kapusty, ale starajcie się dobierać proporcje tak, aby wszystko zmieściło się w misie wolnowaru.
*** przy protokole pomijamy, jest to również opcja, dla mnie zbędne składniki, może prócz pieprzu







Grzyby i warzywa jesienne. 2015
Na grzyby 2015
Pin It

Sznycle z indyka zapiekane z pesto i pomidorami

Danie tak banalne, że sama zastanawiałam się, czy w ogóle umieszczać przepis na blogu. Początkowo miała to być ryba w zamian za pierś z kurczaka, którą jadam bardzo rzadko, a za którą jednocześnie średnio przepadam, jednak trafiło się tak, nie inaczej i koniec końców stanęło ponownie na drobiu, tym razem na indyku (;
Opcja najlepsza w momencie kiedy mamy już poporcjowane mięso i gotowe pesto [ja zazwyczaj robię bez planowania jego wykorzystania, więc często mam 'wolny' słoiczek w lodówce], a niekoniecznie chce nam się spędzać wolne popołudnie w kuchni, ponieważ całe przygotowanie zamyka się w ułóż-posmaruj-poukładaj-włóż do piekarnika i zapomnij, ewentualnie przygotuj sałatkę w tym czasie. Czyli idealna na niedzielne słoneczne popołudnie (:



SKŁADNIKI:
- 5 sznycle z piersi z indyka lub kurczaka
- 1 porcja pesto [PRZEPIS]
- 1 duży pomidor
- 1-2 ząbki czosnku
- opcjonalnie garstka startego parmezanu
- łyżka oliwy z oliwek
- sól, pieprz i inne dowolne przyprawy

Mięso oprószyć solą, pieprzem i innymi wybranymi przyprawami [ja ograniczyłam się tylko do tych dwóch], ułożyć na dnie naczynia do zapiekania. Na każdym plastrze rozsmarować grubą warstwę pesto, następnie przykryć plasterkami pomidora.
Czosnek zgnieść przez praskę lub drobno posiekać, połączyć ze startym serem i oliwą i ułożyć na pomidorach.
Zapiekać w 180 stopniach przez ok 30 minut.

UWAGI:
Uważam za zbędne uprzednie smarowanie formy tłuszczem [ja skropiłam oliwą], ponieważ mięso i tak samo puści soki. Polecam odlać je do oddzielnego naczynia, mogą się przydać cierpiącym na niedobór bulionu, czyli np mi do następnego obiadu (;








Menu dla diabetyka
Pin It

Shepperd's pie w wersji paleo, czyli zapiekanka pasterska z batatami AIP

Długo mnie tu nie było. Trochę miałam na głowie od dnia ostatniego wpisu, bowiem był to praktycznie ostatni dzień spędzony w poprzednim mieszkaniu. Sporo czasu pochłonęła przeprowadzka i problemy z nią związane, dalej urlopowy wyjazd, także czasu ani możliwości na przygotowanie czegokolwiek, co jeszcze wołałoby o zdjęcia i aranżację (;
Dziś mija drugi tydzień spędzony w nowym mieszkaniu, lekko już się ogarnęłam, a nawet znalazłam dostęp do kilku domowych dobrodziejstw, także mogę powoli wrócić do zamieszczania wpisów, chociaż.. powroty są ciężkie (:

Klasyczne shepperd's pie jadłam pierwszy raz stosunkowo niedawno, przyrządzone przez moją siostrę ze szwagrem. Różnica polegała na wierzchniej warstwie, czyli ziemniakach, za którymi średnio przepadam, zwłaszcza w postaci puree, więc mając do wyboru dynię lub batata, wybrałam to co dłużej zalegało, mimo iż nie jestem fanką łączenia skrobi z mięsem. Kolejną różnicą jest użyte mięso, ponieważ jak bardzo specyficzny smak jagnięciny mi odpowiada, tak bardzo mój żołądek nie przepada za tym gatunkiem.
Co jest kolejnym plusem, co przyszło mi do głowy dopiero podczas przyrządzania zapiekanki - protokół autoimmunologiczny! Fajna alternatywa, prawda? (:



SKŁADNIKI:

warstwa mięsna:
- 500g mięsa mielonego
- 1 średnia cebula
- kawałek pora
- 1 średnia marchewka
- 3-4 pieczarki
- sól/pieprz*/kurkuma
- opcjonalnie 2 łyżki sosu worcestershire [pominąć przy AIP]
- odrobina bulionu lub woda po batacie
- smalec

puree:
- 1 niezbyt duży batat
- kurkuma/sól/pieprz*
- tymianek lub rozmaryn
- opcjonalnie łyżka mleka kokosowego
- opcjonalnie 2 łyżeczki octu balsamicznego

Pora przekroić wzdłuż na pół, a następnie w cienkie paseczki, cebulę pokroić w grubą kostkę, a marchew zetrzeć na tarce. W rondku o grubym i szerokim dnie podgrzać smalec, a następnie zeszklić na nim cebulę i pora, dodać kurkumę, pierz oraz marchewkę i podsmażać chwilę. Dodać mięso, delikatnie połączyć składniki i smażyć pod przykryciem.

Batata wyszorować, obrać ze skórki i pokroić w grubą kostkę. Skórkę dodać do wody, nad którą będzie się gotowała reszta. Postanie wywar z cennymi składnikami mieszczącymi się tuż pod jego łupiną. Gotować do miękkości, chociaż kostki mogą pozostać lekko twardawe, całość w końcu i tak trafi do piekarnika.

Wodę pozostałą po gotowaniu batata odcedzić i zalać nią mięso. Zamieszać i dusić do miękkości. Część wody można również zachować dla ewentualnego rozrzedzenia puree w razie potrzeby.

Bataty ugnieść lub zmiksować blenderem na jednolitą masę. Doprawić do smaku mlekiem, octem i resztą przypraw.

Kiedy mięso będzie już wystarczająco jędrne, ale nie idealnie uduszone, obrać pieczarki, pokroić na mniejsze cząstki i dodać do mięsa. Zdjąć z palnika w momencie, kiedy pieczarki będą miękkie, a ilość płynu zredukowana do minimum. Dodać sos worcestershire, zdjąć z palnika i przełożyć do naczynia [naczyń] żaroodpornego. Na mięso wyłożyć puree z batata, lekko wygładzić.
Piec w 200 stopni przez 15-20 minut lub do lekkiego zrumienienia wierzchniej warstwy.

UWAGI:
* - pieprz w trakcie protokołu autoimmunologicznego należy wykluczyć!




Pin It

Curry z batata

Curry w tej wersji chodziło za mną odkąd pierwszy raz zetknęłam się z tego typu przepisem. Nie trwało to właściwie zbyt długo - zobaczyłam zdjęcie i zapragnęłam zrobienie swojego tak szybko, jak to będzie możliwe. Z możliwością już nie było tak łatwo, bo w ostatnim tygodniu na nadmiar czasu nie mogłam narzekać, ale w końcu nastał weekend i udało się co nieco wygospodarować. Danie dla dwóch osób próbowane przez osób pięć i osobom pięciu smakowało bardzo. Ojj zdecydowanie do powtórki, ale na pewno z większą ilością mleka kokosowego, bo niestety zostało w sumie tyle ile w przepisie. A polecam więcej (:


SKŁADNIKI:
(na dwie porcje)
- 1 niewielka cebula
- odrobina smalcu
- 2-3 łyżki pasty curry kupnej lub domowej [przepis poniżej]
- 1 średniej wielkości batat
- 1 podwójna pierś z kurczaka
- kilka pieczarek [u mnie cztery]
- ok 3/4 szklanki mleka kokosowego [lub więcej, jeżeli ma być bardziej płynne]

- opcjonalnie większa ilość przypraw/pasty

Cebulę obrać, pokroić w kostkę i zeszklić na rozgrzanym smalcu, następnie dodać pastę curry i podsmażać chwilę.
Batata obrać ze skórki i pokroić w odpowiadającą nam wielkością kostkę (najlepiej, żeby była nieco mniejsza niż kawałki kurczaka), a następnie połączyć na patelni z pastą curry i podsmażać do lekkiego zrumienienia. W tym czasie oczyścić fileta z kości i niepożądanych błon i również pokroić w kostkę, dodać do batata i podsmażyć do momentu, w którym mięso zetnie się ze wszystkich stron, nie rumienić. Całość zalać mlekiem kokosowym, połączyć wszystkie składniki i dusić pod przykryciem na wolnym ogniu aż kawałki batata staną się miękkie dodatkowo doprawiając w razie potrzeby. Pod koniec duszenia dodać pokrojone w grubą kostkę pieczarki.
Jeśli ilość mleka w trakcie duszenia zredukuje się za mocno należy uzupełnić jego ilość również mlekiem lub wodą/bulionem, jeśli nie mamy więcej mleka [ja nie miałam].


PASTA CURRY:
(na kawowe łyżeczki)
- 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
- 1/2 łyżeczki kolendry
- 1 łyżeczka musztardy
- 1 łyżeczka przecieru pomidorowego
- 1 łyżeczka garam masali
- 2 łyżeczki kurkumy
- 1 łyżeczka wędzonej papryki
- szczypta chilli
- szczypta cynamonu
- 3 drobno posiekane ząbki czosnku
- sól i pieprz do smaku

Odmierzyć i wymieszać, ot filozofia (; Oczywiście proporcje są jak najbardziej kwestią indywidualną, więc można szaleć.


UWAGI:
- w trakcie planowania posiłków umknęło mi kilka urozmaiceń, które miałam w planach dołączyć do składników. Po pierwsze czarnuszka, po drugie fasolka szparagowa i po trzecie papryka. Strasznie żałuję, że mi uciekło, ale przypomniałam sobie w momencie, kiedy moja miska stała się już praktycznie pusta. Niemniej polecam włączenie tych trzech składników.
- kolejnym składnikiem, który rozważałam zanim przypomniałam sobie o fasoli i papryce był szpinak, ponieważ danie wydawało mi się zbyt ubogie w warzywa. Koniec końców podarowałam sobie, bo jakoś nie przekonuje mnie poddawanie obróbce termicznej warzyw zielonolistnych, ale jak wyżej - będzie pasowało (:
- dla tych nie paleo lub tych, którym węglowodany nie straszne oczywiście polecam dodatek ryżu. Jakkolwiek sama ryż jadam od wielkiego dzwonu [ostatnim razem to chyba gdzieś w lipcu i to właściwie również w towarzystwie curry, jednak nie zupełnie paleo (; ], tak co curry pasuje idealnie (:






Bataty everywhere
Pin It

Faszerowana papryka szpiczasta

Ciąg dalszy faszerowanych warzyw z małą modyfikacją wczorajszego farszu. Dzisiejszy obiad jest porcją egoistyczną - dla jednej osoby. Oczywiście gdybym miała dodać do tego surówkę pewnie wyszłoby na dwie porcje, czyli w dzisiejszym przypadku obiad i kolacja. Niestety surówka jakoś kompletnie wypadła mi z głowy w trakcie przygotowywań, więc jest mało warzywnie, a przez to dodatkowo i kolację będę musiała robić (:
Z racji tego, że wczorajszy obiad był typowo węglowodanowy nie chciałam dokładać dodatkowo jeszcze mięsa, więc zrobiłam to dziś dodając do farszu dodatkowo musztardę i.. no właśnie - małe odstępstwo - startego oscypka. To mój pierwszy ser od ponad pół roku, domowy, choć jak się okazało nie wszystko co domowe jest godne zaufania - w serze przeważa mleko krowie niestety, a nie tego się spodziewałam po tak długiej rozłące z ulubionym rodzajem nabiału jakim jest ser. Nic no, pozostaje mieć nadzieję, że następny raz za kilka miesięcy okaże się bardziej udany (:

I szczerze? Wyszło lepiej niż przypuszczałam, naprawdę, bardzo smaczne. Tylko.. jak przeglądam swoje wpisy, to może po blogu tego tak nie widać - chyba jednak jestem fanką surowych warzyw. Witarianizm nie jest dla mnie, bo preferuję ciepłe posiłki, ale obiad bez surowej sałatki jest dla mnie jakby niepełny (;


SKŁADNIKI:
(1 porcja)
- 1 papryka szpiczasta
- 1 mała cebula
- 150g dowolnego mięsa
- ok 5-6 pieczarek [u mnie 3 duże i 2 małe]
- 3-4 suszone pomidory
- garstka oliwek
- 3 łyżeczki musztardy
- ząbek czosnku
- odrobina dowolnego sera opcjonalnie
- sól, pieprz, oregano
- odrobina wody/bulionu i smalcu

Mięso umyć, pokroić w paski i zmielić lub pokroić w drobną kosteczkę. Cebulę drobno skroić i zeszklić na rozgrzanym smalcu, następnie dodać mięso i podsmażać chwilkę, aż się zetnie i puści wodę. Dusić pod przykryciem ok 7-8 minut.
Pieczarki umyć, obrać ze skórki, pokroić w kostkę i dodać do mięsa. Zalać odrobiną wody lub bulionu i dusić kolejne 7-8 minut, do względnej miękkości i lekkiej redukcji płynu. Po tym czasie dodać pokrojone pomidory, oliwki, musztardę, drobno posiekany czosnek i wymieszać jednocześnie doprawiając. Na koniec wetrzeć odrobinę sera. Czas duszenia i doprawiania ma trwać tyle, żeby farsz uzyskał konsystencję nadającą się do nadziewania, więc jeśli w rondlu nadal znajduje się nadmiar wody trzeba ją odparować.
Paprykę dokładnie umyć i przekroić wzdłuż uważając jednocześnie aby nie rozkroić jej na pół. Jeśli jednak już do tego dojdzie można ją w całości rozkroić na dwie łódeczki i też nada się do nadziewania. Usunąć z wewnątrz gniazdo i wszystkie pestki, a następnie umieścić wewnątrz farsz starając się jednocześnie dotrzeć do wszystkich zakamarków wewnątrz papryki. Gotową posypać odrobiną sera, a następnie zapiekać przez ok 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.





Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl