Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bataty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bataty. Pokaż wszystkie posty

Sałatka na ciepło z pieczonych warzyw i pesto

Nigdy nie jadałam dyni. No, prawie. A teraz czekałam na nią cały rok. Rzecz w tym, że w momencie, w którym upiekłam swoją pierwszą hokkaido w piekarniku, tak samą, czystą, bez niczego, przepadłam doszczętnie i teraz jem dynię praktycznie tylko pod tą postacią. Nie bawię się w zupy, placki, zapiekanki, ciasta czy ciasteczka, taka jestem okrutnie nudna. Ale jak upiekę dynię, tak mogę siedzieć i jeść. Na szczęście sezon na dynię dopiero się rozpoczął, więc mam szanse na to, że albo się zmuszę do zabawy z dynią, albo taka mi po prostu zbrzydnie i wówczas zabawa już będzie faktycznie zabawą, a nie zmuszaniem się do różnorodności.
A tymczasem prosta, szybka i baaardzo smaczna sałatka na ciepło. Z pieczoną dynią oczywiście (;


SKŁADNIKI:
- 1/2 porcji pesto, lub wedle uznania >PRZEPIS<
- 1/2 małej dyni
- 1 mały batat
- 1 mała bakłażan
- garść pomidorków koktajlowych
- sól, pieprz
- masło klarowane
- opcjonalnie oliwa/olej kokosowy

Bakłażana umyć, pokroić w kostkę, posolić i odstawić na czas przygotowywania pesto i warzyw.
Dynię i batata pokroić w kostkę, opcjonalnie skropić oliwą/olejem kokosowym [według mnie zbędne], wyłożyć na blaszkę pokrytą papierem do pieczenia i upiec do miękkości*. Pomidorki koktajlowe opłukać, osuszyć i poprzekrawać na połówki bądź ćwiartki.
Po tym czasie opłukać bakłażana na sitku pod bieżącą wodą, osuszyć lekko i smażyć na rozgrzanym na patelni maśle klarowanym**.
Wszystkie warzywa umieścić w miseczce i polać pesto. Jeść na ciepło.

UWAGI:
* - temperatura pieczenia jest zależna od czasu, na jakim Wam zależy. Szybciej będzie w 200 stopniach, nieco zdrowiej w 150. Czas pieczenia uzależniony jest od temperatury i wielkości kawałków - pieczecie do momentu, w którym widelec wchodzi w każdy kawałek bezproblemowo jak przy gotowaniu ziemniaków. Średnio jest to 15-25 minut.
** - bakłażana można również opiec razem z warzywami - wówczas należy go wyjąć zdecydowanie wcześniej niż resztę.



Pin It

Wegańskie sałatki na grilla lub do pracy

Dzisiaj wpis trochę inny niż zwykle, nawiązujący do moich poprzednich, bardzo starych wpisów jadłospisowych - dwie propozycje na lekkie bezmięsne sałatki stanowiące oddzielną przekąskę w pracy, lub dodatek do grillowanego mięsa. Obie wypróbowane na oba sposoby, sprawdzają się rewelacyjnie (:
Standardowo - jak to w przypadku sałatek bywa, nie podaję konkretnych proporcji, bo są to preferencje bardzo osobiste, polecam regulować proporcje na oko, jak komu pasuje bardziej.

I. Sałatka z rukolą i pesto



SKŁADNIKI:
- rukola
- pomidory malinowe/koktajlowe
- papryka
- świeże pieczarki
- oliwki
- 1/2 porcji pesto z TEGO przepisu
- sezam biały i czarny do posypania





II. Sałatka z pieczonym batatem



SKŁADNIKI:
- ok 1/2 średniej wielkości batata
- 1/2 kapusty pekińskiej
- garść maleńkich pieczarek
- 1/2 awokado
- oliwki
- winegret [oliwa z octem jabłkowym w proporcjach 2:1 lub 1:1, sól, pieprz, kurkuma, ulubione zioła, musztarda]
- nasiona chia do posypania

Batata wyszorować, pokroić w kostkę i upiec do miękkości w temperaturze ok 150-200 stopni [czas zależny od temperatury], pieczarki oczyścić i usmażyć na patelni. Resztę składników posiekać/pokroić i połączyć.


Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Warzywa korzeniowe pieczone w rozmarynie i maśle

To jest potrawa tak prosta, że zastanawiałam się przez chwilę czy wrzucić przepis na bloga, czy pozostawić go jako wpis na samym FP
Niemniej skoro ktoś gdzieś kiedyś zainspirował mnie właśnie takim wpisem, to uważam, że jednak jest przydatny (;
Początkowo miałam po prostu zrobić na dziś coś z burakiem. Początkowo miała to być dawno nie jedzona sałatka z buraka i batata, z tym że bez nabiału, ani jakiejkolwiek zieleniny, której zresztą nie posiadałam, więc pomysł przerodził się w upieczenie obu warzyw razem w przyprawach. A że udało mi się też kupić całkiem sporo pięknych maleńkich pieczarek, które miały wylądować w wolnowarze i że szczęśliwie pieczarek jak i innych warzyw było wystarczająco dużo, aby nie pomieścił ich sam jeden wolnowar, więc.. wyszło jak wyszło (:


SKŁADNIKI:
[1 porcja]
- 2 małe buraki
- 1/3 niewielkiego batata
- 1 niewielka pietruszka
- 2 marchewka
- garść pieczarek [u mnie 10 małych]
- masło klarowane
- dowolne przyprawy [u mnie rozmaryn, sól, pieprz* i odrobina tymianku]
+ dla dobrze tolerujących cebula i czosnek

Piekarnik nastawić na 200 stopni. W żaroodpornym naczyniu umieścić kawałek masła klarowanego i umieścić w piekarniku do czasu, w którym masło się rozpuści.
Warzywa dokładnie wyszorować i pokroić w kostkę. Polecam dobrać wielkość cząstek warzyw proporcjonalnie do czasu pieczenia. Na większe kawałki najlepiej pokroić batata, marchewkę i pietruszkę na średnie, a buraki na najmniejsze.
Roztopione masło oprószyć solą, pieprzem oraz rozmarynem, dodać warzywa i obtoczyć je w tłuszczu. Umieścić ponownie w piekarniku i piec do miękkości, ok 20 minut.
U mnie z kawałkiem szarpanego indyka pieczonego przez moją Mamę (;

UWAGI:
* - na AIP do pominięcia
- inne przyprawy, które dodadzą smaku warzywom, a które dodaję praktycznie zawsze to kurkuma i słodka wędzona papryka, batat polubi się również z cynamonem
- masło można zastąpić smalcem, a w wersji wegańskiej olejem kokosowym lub oliwą
- jak pisałam wyżej - rewelacyjnie sprawdzą się poukładane pomiędzy warzywami cząstki cebuli i czosnku, ten można poukładać jako pojedyncze ząbki lub w postaci przekrojonej wzdłuż całej główki. Idealnie nada się na masełko do smarowania upieczonych warzyw (;




Na przednówku - na wzmocnienie  Na przednówku na wzmocnienie
Pin It

Shepperd's pie w wersji paleo, czyli zapiekanka pasterska z batatami AIP

Długo mnie tu nie było. Trochę miałam na głowie od dnia ostatniego wpisu, bowiem był to praktycznie ostatni dzień spędzony w poprzednim mieszkaniu. Sporo czasu pochłonęła przeprowadzka i problemy z nią związane, dalej urlopowy wyjazd, także czasu ani możliwości na przygotowanie czegokolwiek, co jeszcze wołałoby o zdjęcia i aranżację (;
Dziś mija drugi tydzień spędzony w nowym mieszkaniu, lekko już się ogarnęłam, a nawet znalazłam dostęp do kilku domowych dobrodziejstw, także mogę powoli wrócić do zamieszczania wpisów, chociaż.. powroty są ciężkie (:

Klasyczne shepperd's pie jadłam pierwszy raz stosunkowo niedawno, przyrządzone przez moją siostrę ze szwagrem. Różnica polegała na wierzchniej warstwie, czyli ziemniakach, za którymi średnio przepadam, zwłaszcza w postaci puree, więc mając do wyboru dynię lub batata, wybrałam to co dłużej zalegało, mimo iż nie jestem fanką łączenia skrobi z mięsem. Kolejną różnicą jest użyte mięso, ponieważ jak bardzo specyficzny smak jagnięciny mi odpowiada, tak bardzo mój żołądek nie przepada za tym gatunkiem.
Co jest kolejnym plusem, co przyszło mi do głowy dopiero podczas przyrządzania zapiekanki - protokół autoimmunologiczny! Fajna alternatywa, prawda? (:



SKŁADNIKI:

warstwa mięsna:
- 500g mięsa mielonego
- 1 średnia cebula
- kawałek pora
- 1 średnia marchewka
- 3-4 pieczarki
- sól/pieprz*/kurkuma
- opcjonalnie 2 łyżki sosu worcestershire [pominąć przy AIP]
- odrobina bulionu lub woda po batacie
- smalec

puree:
- 1 niezbyt duży batat
- kurkuma/sól/pieprz*
- tymianek lub rozmaryn
- opcjonalnie łyżka mleka kokosowego
- opcjonalnie 2 łyżeczki octu balsamicznego

Pora przekroić wzdłuż na pół, a następnie w cienkie paseczki, cebulę pokroić w grubą kostkę, a marchew zetrzeć na tarce. W rondku o grubym i szerokim dnie podgrzać smalec, a następnie zeszklić na nim cebulę i pora, dodać kurkumę, pierz oraz marchewkę i podsmażać chwilę. Dodać mięso, delikatnie połączyć składniki i smażyć pod przykryciem.

Batata wyszorować, obrać ze skórki i pokroić w grubą kostkę. Skórkę dodać do wody, nad którą będzie się gotowała reszta. Postanie wywar z cennymi składnikami mieszczącymi się tuż pod jego łupiną. Gotować do miękkości, chociaż kostki mogą pozostać lekko twardawe, całość w końcu i tak trafi do piekarnika.

Wodę pozostałą po gotowaniu batata odcedzić i zalać nią mięso. Zamieszać i dusić do miękkości. Część wody można również zachować dla ewentualnego rozrzedzenia puree w razie potrzeby.

Bataty ugnieść lub zmiksować blenderem na jednolitą masę. Doprawić do smaku mlekiem, octem i resztą przypraw.

Kiedy mięso będzie już wystarczająco jędrne, ale nie idealnie uduszone, obrać pieczarki, pokroić na mniejsze cząstki i dodać do mięsa. Zdjąć z palnika w momencie, kiedy pieczarki będą miękkie, a ilość płynu zredukowana do minimum. Dodać sos worcestershire, zdjąć z palnika i przełożyć do naczynia [naczyń] żaroodpornego. Na mięso wyłożyć puree z batata, lekko wygładzić.
Piec w 200 stopni przez 15-20 minut lub do lekkiego zrumienienia wierzchniej warstwy.

UWAGI:
* - pieprz w trakcie protokołu autoimmunologicznego należy wykluczyć!




Pin It

Sałatka na ciepło z buraków i batata

Połączenie, które pokochałam od pierwszego kęsa. Początkowo miało być bez zieleniny, jednak po tym jak wpadła mi w ręce paczka rukoli zmieniłam plany. Niestety - dla mnie, mojego portfela oraz miejsca w śmietniku, rukola zepsuła się dzień po otwarciu i tu kolejny raz dostaję nauczkę, żeby nie kupować warzyw w Tesco. Wróciłam do starego planu - zieleniny brak. Brak też piekarnika, więc zamiast pieczonego mamy podsmażone i uduszone, tak więc przepis jest idealnym dowodem na to, że czasem piekarnik da się zamienić (:
Baza sałatki jest wegańska i odpowiada protokołowi autoimmunologicznemu, trzeba jednak wykluczyć ser [można dodać wędzone tofu, jeśli ktoś uznaje soję i nie jest na paleo] oraz orzechy, co jednak jest fajnym urozmaiceniem, więc jeśli nie ma potrzeby, nie rezygnowałabym. Początkowo miałam dodać fetę, jednak skusiłam się na od dziecka ulubiony Dorblu i też dobrze się wpisał - chodzi po prostu o słony dodatek będący kontrastem dla łagodnego smaku buraków. Można również zamienić ser na oliwki bądź kapary.
Dodatkowo w AIP nie wpisują się użyty przeze mnie pieprz oraz słodka papryka, jednak są to dodatki, które po prostu należy pominąć, dlatego przepis znalazł swoje miejsce również pod tagiem AIP/FODMAP.


SKŁADNIKI:
[na 1 porcję]
- 1/2 dużego batata
- 2 niewielkie ugotowane do miękkości buraki
- kilka plastrów czerwonej cebuli
- garstka posiekanych orzechów włoskich
- gruby plaster sera pleśniowego/fety [zamiennie na oliwki, kapary lub wędzone tofu dla uznających soję]
- sól, cynamon, słodka papryka oraz tymianek lub rozmaryn
- tłuszcz do smażenia

sos:
- 1 łyżka* octu jabłkowego
- 2 łyżki oliwy
- po szczypcie soli, pieprzu, kurkumy i ziół prowansalskich
- 1 łyżeczka musztardy [przy AIP pominąć]

Buraki oraz słodkiego ziemniaka pokroić w ćwierćplasterki o podobnej grubości, ok 0,5cm. Na rozgrzanym na patelni tłuszczu rozmieszać kurkumę, dodać plasterki batata i podsmażyć lekko z dwóch stron, następnie zalać odrobiną wody i dusić pod przykryciem do miękkości, co jakiś czas sprawdzając i obracając plasterki tak, aby nie zrobiły się zbyt miękkie oraz dolewając wody w razie potrzeby. Pod koniec duszenia zdjąć pokrywę i zredukować ilość wody na patelni, posypać solą, cynamonem oraz papryką, zamieszać. Gotowe bataty przełożyć z patelni do półmiska, a na patelnię przełożyć buraki. Posypać solą i tymiankiem, trzymać na ogniu do podgrzania. Połączyć z ćwiartkami batata orz pokrojonymi uprzednio cebulą, orzechami oraz serem, polać sosem, podawać od razu, póki ciepłe (:



Pin It

Gnocchi z batatów z fasolką szparagową i pesto

Jeśli ktoś tęskni za kluskami, mącznymi potrawami, ta propozycja jest dla niego. Gnocchi z batata można spokojnie uznać za bezpieczniejszą, a już na pewno nieco zdrowszą alternatywę dla podstawowego przepisu.
Robiłam je dziś pierwszy raz i faktycznie, danie jest bardzo proste. Nie wymaga zbyt wiele wprawy, nie pochłania dużo czasu, śmiało można polecić jako dosyć szybka potrawa, na pewno godna powtórki (:
Inspiracja w nieco innym wydaniu: Pomysłowe Pieczenie




SKŁADNIKI:
- 1 średniej wielkości batat [ok 290g]
- ok 3/4 szklanki mąki z tapioki
- ok 1/4 szklanki mąki kokosowej
- 1 żółtko lub dla wegan zmielone siemię lniane
- łyżeczka kurkumy
- pieprz [warto go nie pomijać ze względu na obecność kurkumy]
- 1/2 łyżeczki soli
- opcjonalnie tymianek/rozmaryn*

ponadto:
- fasolka szparagowa
- 1 porcja pesto [przepis poniżej]
- cheddar/parmezan do posypania


Batata obrać ze skórki i pokroić na ćwiartki lub tylko wyszorować i zalać wodą. Wstawić na niewielki płomień i gotować do miękkości, jednak tak, aby nie rozgotować. Czas gotowania zależy od wielkości kawałków batata, dlatego najlepiej sprawdzać jego stan widelcem, jak w przypadku ziemniaków. Po ugotowaniu odcedzić, odparować na gazie i przestudzić porządnie. Następnie przecisnąć przez praskę do puree lub ugnieść tłuczkiem na jednolitą masę. Dodać żółtko i przyprawy, wymieszać i stopniowo dosypywać mąki do czasu aż ciasto zbije się w nadającą się formować kulę, niezbyt twardą**. Następnie przełożyć ją na wysypaną mąką stolnicę i uformować wałek, z którego nożem odkrawać kawałki o długości 2-3cm. Każdy kawałek naciąć widelcem, lub użyć deseczki do gnocchi, a następnie zanurzać w gotującej się na wolnym ogniu osolonej wodzie. Gotować do momentu wypłynięcia na powierzchnię wody.

W czasie kiedy bataty będą się gotować na patelni rozgrzać odrobinę tłuszczu i podgrzać na nim fasolkę szparagową. Podlać niewielką ilością wody i dusić do miękkości, a następnie podawać z gorącymi gnocchi i pesto.

PESTO:

SKŁADNIKI:
- ok 30g świeżych listków bazylli - przeciętnie to jedna dorodna doniczka ze sklepu
- ok 17g dowolnych orzeszków - u mnie nerkowce i słonecznik
- 20ml oliwy z oliwek
- 30gstartego parmezanu/cheddara lub innego twardego sera, można pominąć, jeśli nie chcemy używać nabiału
- 1 duży ząbek czosnku
- sól/pieprz do smaku

Listki bazylii opłukać i krótko zmiksować z resztą odmierzonych składników.


UWAGI:
* - do swoich gnocchi nie dodałam żadnych ziół, jednak tymianek i rozmaryn to pierwsze czego mi w nich zabrakło po spróbowaniu, więc jeśli ktoś lubi takie połączenie, to myślę że warto.
** - niestety w moim przypadku uzyskanie takiej konsystencji okazało się niemożliwe, ponieważ.. skończyła mi się mąka z tapioki. Kokosowej, którą aktualnie mam nie ufam, a ararutowa zbyt często daje za suche, zbyt sypkie wypieki, dlatego ciasto nabierałam łyżeczką i oprószonymi mąką palcami i następnie formowałam pojedynczo wszystkie kluski - tak też można jak się okazuje, więc jeśli brakuje Wam mąki, lub nie chcecie jej zbyt dużo używać - da się (:
- jeśli nie odpowiada Wam dodatek fasoli szparagowej, gnocchi rewelacyjnie sprawdzą się również podane z leczo - akurat część właśnie w takim wydaniu dziś skończyła (:




Bataty everywhere
Pin It

Curry z batata

Curry w tej wersji chodziło za mną odkąd pierwszy raz zetknęłam się z tego typu przepisem. Nie trwało to właściwie zbyt długo - zobaczyłam zdjęcie i zapragnęłam zrobienie swojego tak szybko, jak to będzie możliwe. Z możliwością już nie było tak łatwo, bo w ostatnim tygodniu na nadmiar czasu nie mogłam narzekać, ale w końcu nastał weekend i udało się co nieco wygospodarować. Danie dla dwóch osób próbowane przez osób pięć i osobom pięciu smakowało bardzo. Ojj zdecydowanie do powtórki, ale na pewno z większą ilością mleka kokosowego, bo niestety zostało w sumie tyle ile w przepisie. A polecam więcej (:


SKŁADNIKI:
(na dwie porcje)
- 1 niewielka cebula
- odrobina smalcu
- 2-3 łyżki pasty curry kupnej lub domowej [przepis poniżej]
- 1 średniej wielkości batat
- 1 podwójna pierś z kurczaka
- kilka pieczarek [u mnie cztery]
- ok 3/4 szklanki mleka kokosowego [lub więcej, jeżeli ma być bardziej płynne]

- opcjonalnie większa ilość przypraw/pasty

Cebulę obrać, pokroić w kostkę i zeszklić na rozgrzanym smalcu, następnie dodać pastę curry i podsmażać chwilę.
Batata obrać ze skórki i pokroić w odpowiadającą nam wielkością kostkę (najlepiej, żeby była nieco mniejsza niż kawałki kurczaka), a następnie połączyć na patelni z pastą curry i podsmażać do lekkiego zrumienienia. W tym czasie oczyścić fileta z kości i niepożądanych błon i również pokroić w kostkę, dodać do batata i podsmażyć do momentu, w którym mięso zetnie się ze wszystkich stron, nie rumienić. Całość zalać mlekiem kokosowym, połączyć wszystkie składniki i dusić pod przykryciem na wolnym ogniu aż kawałki batata staną się miękkie dodatkowo doprawiając w razie potrzeby. Pod koniec duszenia dodać pokrojone w grubą kostkę pieczarki.
Jeśli ilość mleka w trakcie duszenia zredukuje się za mocno należy uzupełnić jego ilość również mlekiem lub wodą/bulionem, jeśli nie mamy więcej mleka [ja nie miałam].


PASTA CURRY:
(na kawowe łyżeczki)
- 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
- 1/2 łyżeczki kolendry
- 1 łyżeczka musztardy
- 1 łyżeczka przecieru pomidorowego
- 1 łyżeczka garam masali
- 2 łyżeczki kurkumy
- 1 łyżeczka wędzonej papryki
- szczypta chilli
- szczypta cynamonu
- 3 drobno posiekane ząbki czosnku
- sól i pieprz do smaku

Odmierzyć i wymieszać, ot filozofia (; Oczywiście proporcje są jak najbardziej kwestią indywidualną, więc można szaleć.


UWAGI:
- w trakcie planowania posiłków umknęło mi kilka urozmaiceń, które miałam w planach dołączyć do składników. Po pierwsze czarnuszka, po drugie fasolka szparagowa i po trzecie papryka. Strasznie żałuję, że mi uciekło, ale przypomniałam sobie w momencie, kiedy moja miska stała się już praktycznie pusta. Niemniej polecam włączenie tych trzech składników.
- kolejnym składnikiem, który rozważałam zanim przypomniałam sobie o fasoli i papryce był szpinak, ponieważ danie wydawało mi się zbyt ubogie w warzywa. Koniec końców podarowałam sobie, bo jakoś nie przekonuje mnie poddawanie obróbce termicznej warzyw zielonolistnych, ale jak wyżej - będzie pasowało (:
- dla tych nie paleo lub tych, którym węglowodany nie straszne oczywiście polecam dodatek ryżu. Jakkolwiek sama ryż jadam od wielkiego dzwonu [ostatnim razem to chyba gdzieś w lipcu i to właściwie również w towarzystwie curry, jednak nie zupełnie paleo (; ], tak co curry pasuje idealnie (:






Bataty everywhere
Pin It

Faszerowane bataty

Zawsze ilekroć zastanawiam się jak spożytkować bataty przychodzi mi do głowy tylko jedno - FRYTKI. Ta prosta, wręcz już banalna i oklepana potrawa chyba nigdy mi się nie znudzi, pewnie ze względu na sam smak batatów. Szkoda tylko kupować jakiś produkt tylko po to, żeby powielać jego wykorzystanie do upadłego w ten sam sposób [choć są rzeczy, które nigdy mi się nie znudzą, na przykład jajecznica (; ]. Drugim negatywnym aspektem jest akrylamid wytwarzający się podczas tego typu obróbki termicznej, czego też staram się unikać, dlatego frytki z batatów jadam niezwykle rzadko. No ale cóż poradzę, skoro w takiej wersji smakują mi najbardziej? Tym razem też tego nie uniknęłam - jest pieczony, ale przynajmniej w nieco odmienionej formie, choć na następnego już mam pomysł bez piekarnika (;
Podane proporcje dadzą nam jedną lub dwie porcje - zależnie od tego jak bardzo głodni jesteśmy lub od tego jak dużą ilością sałatki do owego ziemniaka dysponujemy. Z sałatką to spokojnie dwie porcje (:


SKŁADNIKI:
(1-2 porcje)
- 1 średniej wielkości batat
- odrobina oliwy
- 4 nieco większe pieczarki
- pół małej cebuli
- garstka czarnych oliwek
- 4 suszone pomidory*
- sól, pieprz, oregano

Batata wyszorować przekroić wzdłuż na dwie równe części. Na każdej z połówek naciąć nożem kratkę z wyczuciem tak, aby nie przeciąć batata na pół, a następnie skropić oliwą i wetrzeć ją delikatnie w powstałe szczeliny. Ułożyć na papierze do pieczenia i piec w temperaturze 180 stopni przez ok 30 minut [czas jest zależny od wielkości połówek, dlatego należy go kontrolować, średnio czas pieczenia to 25-40 minut].

Pieczarki umyć dokładnie, obrać ze skórki, pokroić w drobne półplasterki i przełożyć do rondelka ustawionego na niewielki płomień, a kiedy puszczą sok dodać pokrojoną cebulę i dusić. Po chwili dodać pokrojone w plasterki oliwki oraz suszone pomidory.

Kiedy połówki batata będą już miękkie w środku [widelec powinien wchodzić w nie bez wyczuwalnego pod palcami chrupania] należy wydrążyć miąższ i przełożyć go do reszty farszu. Dodać sól, pieprz i oregano do smaku, a następnie przełożyć do pozostałych połówek. Jeżeli w trakcie pieczenia farsz zdąży ostygnąć nafaszerowane już ziemniaki można podgrzać ponownie w piekarniku.


UWAGI:
* - przepis dobrze sprawdzi się na protokole autoimmunologiczny, jednak trzeba ze składników wykluczyć suszone pomidory [chyba, że jest się na etapie rozszerzania protokołu]. W takim wypadku można zastąpić je np drobno pokrojoną fasolką szparagową lub np wędzoną makrelą.
- dla spożywających nabiał polecam dodanie do farszu odrobiny sera na wierzch [np mozarelli, parmezanu] lub do farszu [np fety]. Dobrze sprawdzi się również dodatek świeżych ziół. 




Bataty everywhere
Pin It

Czekoladowe ciasto - brownie z batatów

Zawsze lubiłam piec. Lubiłam oczywiście także zjadać to co upiekłam. Lubiłam smakować, eksperymentować, bawić się składnikami.
Czy lubię nadal? Jak najbardziej, choć z biegiem czasu zagrzebuję tą chęć coraz głębiej. Nadal uwielbiając słodki smak [kto nie lubi?] lubię go już inaczej, lubię go mniej, mniej go jem, a nawet jeśli chciałabym więcej, to nie chcę więcej, bo to zdradliwa pułapka. Przy takim obrocie spraw jest coraz mniej miejsca dla słodkiego smaku w kuchni, a więc i dla pieczenia, bo gdzie tu frajda z przygotowania czegoś, co niby by się zjadło, ale może jednak nie? Przecież nie wrócę do jedzenia większych ilości cukru tylko dlatego, żeby wrócić do robienia czegoś co lubię! Tak źle tak niedobrze. Po co mi ciasto, które  tak naprawdę nie jest mi potrzebne? Bo chcę je upiec, bo uwielbiam piec!
I tak ilekroć patrzę na wszystkie wypieki mniej lub bardziej paleo, to chciałoby się i by się nie chciało i tak w kółko..
Nic no, zebrałam się i upiekłam ciasto dostosowane do mnie. Co to znaczy? Ano, że ciasto to praktycznie nie jest słodkie. Odzwyczaiłeś się od słodyczy, ale jednak czegoś Ci się chce? Czegoś Ci się chce, ale wszystko jest za słodkie? Lubisz wytrawną gorycz kakao? Oto ciasto dla Ciebie, a jeśli dodatkowo jesteś fanem brownie pod wszelką postacią, tym bardziej Cię ono zachwyci (:
 

SKŁADNIKI:
 ciasto:
- 1 średniej wielkości batat
- 2 duże jajka
- ok 1/3 szklanki płynnego słodu - syropu klonowego lub płynnego miodu
- 1/2 szklanki płynnego tłuszczu [użyłam smalcu gęsiego, bo akurat tego dnia był wytapiany i pod ręką]
- 1/2 szklanki kakao
- po 1 łyżeczce sody oczyszczonej i proszku do pieczenia
- szczypta soli
+ opcjonalnie 2-3 łyżki dowolnej mąki [np kokosowej, kasztanowej]

Batata umyć, jeśli był woskowany obrać ze skórki i zetrzeć na tarce o cienkich oczkach. Jajka ubić na jednolitą masę, ciągle mieszając dodać słód i tłuszcz, a następnie wmieszać delikatnie kakao, sodę, proszek, sól oraz startego batata. Jeśli masa wyda się zbyt rzadka można dodać mąkę. Ja dodałam mniej więcej jedną łyżkę mąki kasztanowej i ok 1,5 łyżki mąki kokosowej.
Jeżeli posiadacie malakser lub blender z malakserem, to polecam jak najbardziej przygotowanie ciasta z jego pomocą - najpierw starłam batata, następnie zmieniłam nasadkę z tarki na ostrza, kilkoma przyciśnięciami dodatkowo go posiekałam, a na koniec wymieniłam nasadkę na mieszadło i stopniowo tylko dodawałam kolejne składniki nie przerywając mieszania.
Gotową masę można spróbować do smaku i w razie potrzeb dosłodzić ksylitolem, a następnie wylać na formę wyłożoną papierem do pieczenia. Ja użyłam foremki 20x23cm. Piec w temperaturze 180 stopni przez 20-30 minut zależnie od mocy piekarnika - do suchego patyczka. Ostudzić przed wyjęciem z blachy.


polewa:
Po upieczeniu ciasta naszły mnie czarne myśli - nie rozkrawałam go, bo chciałam jeszcze wykonać jakąkolwiek polewę lub krem na wierzch, ale po okruchach wywnioskowałam, że ciasto zbyt słodkie nie jest. Straciłam więc serce do mojego wypieku i za tym chęci nad kombinowaniem nad tym co ułożyć na wierzch. Postawiłam na najzwyklejszą polewę z gorzkiej czekolady, ale dziś, gdybym miała powtórzyć całość użyłabym z pewnością kremu z awokado z TEGO przepisu.
Na moją polewę zużyłam:

- trzy paski gorzkiej czekolady
- 2 łyżeczki oleju kokosowego [polecam max jedną]
- odrobinę ksylitolu
- szczyptę soli
- garstkę krokantu migdałowego

Wszystkie składniki prócz krokantu stopiłam w kąpieli parowej i oblałam gotową polewą ciasto, wierzch obsypując krokantem [poczekajcie tylko aż polewa nieco zastygnie (; ].





Pin It

Zupa krem z batata i brokuła

Zimowy okres jest zdecydowanie sezonem na ciężkie rozgrzewające posiłki. Na szczęście ani mrozy ani zima jako tako nie dają się nam jeszcze we znaki, ale mimo to czasem odczuwamy potrzebę rozgrzania się posiłkiem, który na długo zachowuje swoją temperaturę, na przykład w chwili przeziębienia, które właśnie jakimś cudem mnie dopadło. Taką opcją będzie na pewno gęsta zupa krem na bazie warzyw korzennych. Dla mnie osobiście jest to najlepszy sposób na sycący, ale jednocześnie nieobciążający żołądka posiłek.
Zupa jest banalna. Nie wymaga wielu składników, żadnych skomplikowanych czynności, a jej przyrządzenie zabierze nam 15-20 minut.
Podana wersja jest zgodna z zasadami protokołu, oraz FODMAP dla tych, którzy dobrze tolerują brokuły i bataty.




SKŁADNIKI:

- 2 marchewki
- 1 pietruszka
- 1 niewielki batat
- średniej wielkości główka brokuła
- 1 litr bulionu [najlepiej tłustego wywaru z mięsa]
- opcjonalnie mleko kokosowe do rozrzedzenia zupy
- do smaku: sól, kurkuma, tymianek lub inne ulubione zioła

dla osób nie będących na protokole można włączyć pieprz, chilli, słodką paprykę, curry, oraz suszone pomidory, pestki dyni i słonecznika do przybrania

Bulion umieścić w odpowiednio dużym garnku na średnim ogniu, przykryć pokrywą i zagotować. W tym czasie umyć i obrać warzywa [powinny być w temperaturze pokojowej], a następnie pokroić na mniejsze kawałki. Kiedy bulion zacznie się gotować, dodać rozdrobione warzywa, ponownie przykryć i odczekać do momentu wrzenia. Od tej chwili gotować ok 4 minuty, do miękkości, następnie lekko przestudzić i zblendować na jednolity krem. Przyprawić do smaku.



Wegetariański obiad IV Zupa na jesień
Pin It

Kokosowe pralinki z batata

Na protokole bez słodyczy wytrzymałam miesiąc. Skłamałabym mówiąc, że wytrzymałam zupełnie bez słodkiego smaku - częstą przekąską był dla mnie mocno dojrzały banan, jedzony głównie w biegu poza domem, kiedy nie mogłabym sobie pozwolić na inny normalny posiłek. Czasem towarzyszyła mi też duszona z pietruszką marchew obsypane cynamonem lub pieczony batat.
I tak od batata właśnie zaczął się mały powrót do słodkości.
Dla co niektórych taka słodycz-niesłodycz może być niezłym absurdem, bo jak to, zastąpić batonik czy ciastko.. ziemniakiem?! I to tak bez cukru?
Cóż, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, prawda? Oraz z drugiej strony - potrzeba matką wynalazku. Skoro nie wolno mi aktualnie produktów nawet typowych dla diety paleo, musiałam wykombinować coś, cokolwiek.
I tak powstała pierwsza słodka przekąska jako wynagrodzenie sobie całego miesiąca BEZ (:

SKŁADNIKI:
ich proporcje dobieramy na oko
- 1 niewielki batat
- mąka kokosowa
- wiórki kokosowe
- olej kokosowy


Batata obieramy ze skórki i kroimy w kostkę ok 1cm szerokości i wykładamy na blaszkę do pieczenia. Pieczemy w 180 stopniach ok 15 minut, aż wbijany w kawałki widelec będzie wchodził bez oporu. Studzimy, a następnie przekładamy do rondelka.
Wystudzonego ziemniaka miksujemy blenderem na puree, następnie dodajemy stopniowo po odrobinie mąki kokosowej oraz wiórków jednocześnie mieszając. Czynność powtarzamy aż uzyskamy jednolitą masę dającą się bez problemu uformować w kulki. Każdą taką kuleczkę obtaczamy dodatkowo we wiórkach kokosowych, a następnie smażymy do zrumienienia.
Z niewielkiego batata wyszło dokładnie tyle ile leży na małym talerzyku - w sam raz na niewielką przekąskę gdy napadnie chęć na słodkie (:



Pin It

Placki z batata z kozim serem i wędzonym łososiem

Dziś nasza rocznica. Właściwie nie planowałam tym razem nic licząc na inwencję z drugiej strony, ale chyba nie byłabym sobą. Wiem, że coś się dziś będzie działo, nie wiem co, ale wiem, że późnym popołudniem. Skoro tak,w ostatniej chwili zdecydowałam się na jednodniowy urlop i przygotowanie chociaż dobrego obiadu przed wyjściem.
Miało być szybko, lekko o efektownie. Bez Jego wiedzy. Cóż., niestety jak to bywa nie zawsze wszystko wychodzi tak jakbyśmy tego chcieli. A więc pomysłu na obiad nie miałam kompletnie, a w dodatku chłop wrócił z pracy zdecydowanie za szybko i z pięknie zaplanowanej naprędce niespodzianki wyszły nici. Nic to jednak, bo chociaż w międzyczasie pomysł się znalazł. Niestety na obiad nie do końca szybki [choć banalny], nie tak lekki jak sałatka, z którą został podany, ale nic to - był pomysł i to było najważniejsze. Zresztą z planów pozostało choć jedno - wyszło EFEKTOWNIE. Oj tak, smak za mną chodzi do teraz, chętnie zjadłabym a i drugą taką porcję, ale ze świadomością wyjścia na wieczór wolałabym nie chodzić z pełnym żołądkiem, więc zadowoliłam się niewielką porcją.

Sama nie wiem dlaczego tak długo wzbraniałam się przed kozim nabiałem. Może to przez nie najlepsze wspomnienie smaku świeżo wyciskanego koziego mleka pitego z emaliowanego garnka, a może niechęć przeszła na mnie z mojej Mamy, która stroni od niego jak tylko może? Nie wiem, wiem tylko jedno - dziś się przekonałam, a jutro mam nadzieję kupić kolejny. Jest pyszny. A może to połączenie tak działa? Nie wiem, ale znowu jestem o jeden smak do przodu (:

Danie miało być na dwie osoby biorąc pod uwagę ilość łososia i serka, natomiast samych placków wyszło bardzo dużo - ok 20 wielkości jak na zdjęciu, może nawet o kilka więcej? Ciężko stwierdzić - cztery osoby się najedzą, jeśli placki podamy z sałatką.

SKŁADNIKI:
- 1 średnio duży słodki ziemniak [wiemy jak wielkie one potrafią być, nie wybieramy największego monstrum]
- 5 małych jajek
- 1/2 łyżki mąki kokosowej
- sól, pieprz, trochę tymianku i odrobina soku z cytryny
- u mnie jeszcze odrobina szczypiorku i czerwonej cebuli ze śniadania (:

do przybrania:
- serek kozi typu fromage
- ok 150g wędzonego łososia
- koperek do posypania

Ziemniaka obrać ze skórki, umyć, a następnie zetrzeć na tarce o średnich lub grubych oczkach [u mnie średnie]. W oddzielnym rondelku zmieszać na jednolitą masę jajka z przyprawami i odrobiną mąki do zagęszczenia, a następnie połączyć i dokładnie wymieszać. Mój ziemniak był takiej wielkości:


Na patelni rozgrzać olej kokosowy lub masło. Polecam olej kokosowy - jego zapach pięknie się komponuje z zapachem placków, przy maśle nie było takiego  efektu, choć za to przy maśle smażę się na bardziej jednolite placki - nie tak rozczochrane jak na zdjęciu poniżej [na oleju]. Każdy placek to wielkość jednej dużej łyżki. Wstążki ziemniaka rozpłaszczyć na patelni na płaski placek, a następnie szpachelką uformować okrąg, aby nadać mu jednolitego kształtu i ponownie spłaszczyć. Smażyć z obu stron na mocno złoty, rumiany kolor.



Na każdy placek nakładać po łyżeczce serka i kawałku łososia, opcjonalnie posypać koperkiem.
Podawać z sałatką.





Sałatka to połączenie mixu sałat i kapusty pekińskiej + pomidory, pieczarki, czarne oliwki i winegret, całość posypana czarnuszką i sezamem.
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl