Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

Sałatka na ciepło z pieczonych warzyw i pesto

Nigdy nie jadałam dyni. No, prawie. A teraz czekałam na nią cały rok. Rzecz w tym, że w momencie, w którym upiekłam swoją pierwszą hokkaido w piekarniku, tak samą, czystą, bez niczego, przepadłam doszczętnie i teraz jem dynię praktycznie tylko pod tą postacią. Nie bawię się w zupy, placki, zapiekanki, ciasta czy ciasteczka, taka jestem okrutnie nudna. Ale jak upiekę dynię, tak mogę siedzieć i jeść. Na szczęście sezon na dynię dopiero się rozpoczął, więc mam szanse na to, że albo się zmuszę do zabawy z dynią, albo taka mi po prostu zbrzydnie i wówczas zabawa już będzie faktycznie zabawą, a nie zmuszaniem się do różnorodności.
A tymczasem prosta, szybka i baaardzo smaczna sałatka na ciepło. Z pieczoną dynią oczywiście (;


SKŁADNIKI:
- 1/2 porcji pesto, lub wedle uznania >PRZEPIS<
- 1/2 małej dyni
- 1 mały batat
- 1 mała bakłażan
- garść pomidorków koktajlowych
- sól, pieprz
- masło klarowane
- opcjonalnie oliwa/olej kokosowy

Bakłażana umyć, pokroić w kostkę, posolić i odstawić na czas przygotowywania pesto i warzyw.
Dynię i batata pokroić w kostkę, opcjonalnie skropić oliwą/olejem kokosowym [według mnie zbędne], wyłożyć na blaszkę pokrytą papierem do pieczenia i upiec do miękkości*. Pomidorki koktajlowe opłukać, osuszyć i poprzekrawać na połówki bądź ćwiartki.
Po tym czasie opłukać bakłażana na sitku pod bieżącą wodą, osuszyć lekko i smażyć na rozgrzanym na patelni maśle klarowanym**.
Wszystkie warzywa umieścić w miseczce i polać pesto. Jeść na ciepło.

UWAGI:
* - temperatura pieczenia jest zależna od czasu, na jakim Wam zależy. Szybciej będzie w 200 stopniach, nieco zdrowiej w 150. Czas pieczenia uzależniony jest od temperatury i wielkości kawałków - pieczecie do momentu, w którym widelec wchodzi w każdy kawałek bezproblemowo jak przy gotowaniu ziemniaków. Średnio jest to 15-25 minut.
** - bakłażana można również opiec razem z warzywami - wówczas należy go wyjąć zdecydowanie wcześniej niż resztę.



Pin It

Sałatka z pieczonym burakiem w sosie miodowo-musztardowym

Sezon na zielenię rozkwita coraz bardziej, więc i sałatki zaczynają zastępować duszone warzywa. Mięsa od pewnego czasu jem nieco mniej i choć dalej je jadam ze smakiem, to jednak zielenina skradła moje serce (; W końcu zebrałam się do wykombinowania sałatki na bazie sosu innego niż mój klasyczny winegret, czyli sosu miodowo-musztardowego. Czegoś, co uwielbiam, a do tej pory jadałam tylko jako dodatek do obiadów jedzonych na mieście. Rewelacyjnie łączy się z burakiem, choć jedzącym nabiał poleciłabym dodać również odrobinę fety, na pewno wyjdzie wspaniale (:



SKŁADNIKI:

(1 porcja)
- 3 niewielkie buraki
- garść rukoli
- garść pomidorków koktajlowych
- kilka cząstek orzechów włoskich
- trochę masła i soli

sos musztardowo-miodowy:
- 1 solidna łyżeczka miodu
- 1,5 solidnej łyżeczki musztardy dijon
- 2 łyżki oliwy
- sól/pieprz/kurkuma
- kilka kropel soku z cytryny*
+ opcjonalnie czosnek lub dowolne zioła, u mnie brak

Buraki wyszorować, odkroić końcówki i pokroić na półplasterki o grubości niecałego centymetra. Brytfannę wysmarować masłem** umieścić w niej buraki, obtoczyć w maśle i oprószyć solą, piec w 180 stopniach do miękkości [ok 20-30 minut]. W tym czasie opłukać rukolę i poprzekrawać pomidory, oraz przygotować sos.
Składniki na sos wystarczy połączyć regulując proporcje do smaku.
Na talerzu ułożyć rukolę oraz pomidory, przełożyć na wierzch jeszcze ciepłe buraki, polać sosem i posypać orzechami.

UWAGI:
* - tak naprawdę nie mam cytryny, posiłkowałam się lewoskrętną witaminą C (;
** - można użyć masła klarowanego, które należy uprzednio rozpuścić w rondelku lub w brytfannie w piekarniku. Ja tym razem użyłam oliwy, jaka została mi po pomidorach suszonych, więc było od razu płynnie.



Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Sałatka na ciepło z kurczakiem i bakłażanem w pesto

W dalszym ciągu nie mam ochoty na kombinowanie, stawiam na najbliższą mi prostotę - proste połączenia, jak najmniej obróbki i jak najmniej wydziwiania ze składnikami. Poniżej propozycja potrawy bardzo szybkiej i bardzo prostej, ale tak choć ciut urozmaiconej. Możecie usmażyć kawałek piersi z kurczaka, posmarować ją pesto i podać z pomidorami polanymi oliwą, a możecie zrobić sałatkę. Mi do gustu przypadło zdecydowanie to drugie rozwiązanie (:


SKŁADNIKI:
(1 porcja)
- 50g piersi z kurczaka
- 1 średniej wielkości bakłażan
- garść pomidorków koktajlowych
- odrobina masła klarowanego
- dowolne przyprawy [u mnie sól, pieprz, kurkuma]
- pesto o temp. pokojowej, ok 1/2 porcji z tego przepisu: KLIK

Bakłażana opłukać i pokroić w kostkę, rozłożyć na desce, lub przełożyć do miski i obsypać solą, a następnie odstawić na ok 30 minut, do czasu aż puści sok. Po tym czasie przepłukać i odsączyć.
Kurczaka pokroić w kostkę odpowiadającej wielkością cząsteczkom bakłażana. Na patelni rozgrzać odrobinę masła, dodać kurczaka, lekko obsmażyć z każdej strony, a następnie dodać bakłażana i smażyć wszystko razem do miękkości.
Kiedy kurczak i bakłażan będą już gotowe dodać kurkumę i pokrojone pomidory, podgrzewać chwilę, aż całość nabierze lekkiej temperatury, na końcu połączyć z pesto.

Podawać ciepłe tuż po zdjęciu z patelni.







Pin It

Klopsy na sosie pomidorowym z bakłażanem

Na ogół jestem dość leniwa w kwestiach gotowania, choć określiłabym to może raczej pragmatyzmem, bo.. a zresztą, co się będę tłumaczyć. Normalnie wrzuciłabym mięso luzem na patelnię, podsmażyła rozdzielając na mniejsze kawałeczki, a później zalała pomidorami i zrobiła sos. Pewnie wyszłoby szybciej, pewnie podobnie smacznie i do tego jednogarnkowo. Ale skoro już się tyle razy nasłuchałam, że zjadłby klopsy w sosie pomidorowym, to niech będzie to mięso chociaż raz lepione, niech stracę (;
Z podanych składników można uzyskać w sumie dwie dosyć obfite porcje, choć według mnie to nieco za dużo. Skończyło się na tym, że uzyskaliśmy dwie porcje typowo pod paleo, z czego jego porcja to samo mięso z sosem, a moja porcja to sam sos i klopsy.. trzy (: Reszta klopsów pewnie wyląduje jako dwa dalsze obiady, więc można spokojnie powiedzieć, że samych klopsów mamy na cztery porcje. Sos zniknął po dwóch (;
Przepis zawiera cebulę i czosnek w opcji, ponieważ jakkolwiek uważam, że powinny się tam znaleźć, tak raz, nie miałam ani cebuli ani czosnku, dwa, one chyba średnio mi służą. Tak więc dodawajcie do woli, tak jak ja bym dodała, ale jak nie dodacie to też będzie smakowało super (;



SKŁADNIKI:
klopsy:
(ok 28-30 sztuk)

- 500g mięsa mielonego
- 1 jajko
- dowolne przyprawy [sól + pieprz, świeże lub suszone zioła, u mnie majeranek]
+ opcjonalnie posiekana cebula i czosnek
- tłuszcz do smażenia [masło klarowane, smalec lub olej kokosowy]

sos:
- 1 niezbyt duży bakłażan
- ok 5 dużych pieczarek
- pomidory w zalewie domowe lub w puszce [ok 400g]
- 200ml przecieru pomidorowego
- 1 łyżka musztardy dijon
- kurkuma, sól, pieprz
- 2 łyżeczki octu jabłkowego
- świeże lub suszone zioła [u mnie majeranek i bazylia]
- garam masala
+ opcjonalnie posiekana cebula i czosnek

Pieczarki oczyścić/obrać i posiekać. Bakłażana opłukać, pokroić w kostkę o szerokości 1-1,5cm, oprószyć solą i odstawić na ok 30 minut, aż puści nieco soku. W tym czasie połączyć ze sobą składniki na klopsy zagniatając rękami. Cebulę uprzednio można lekko poddusić. Z powstałej masy formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego, ułożyć na talerzu i schłodzić na chwilę w lodówce.
Na dużej patelni [polecam ok 28cm] rozgrzać porządnie trochę tłuszczu, a następnie przełożyć do środka klopsy obsmażając je do momentu, w którym zrumienią się z każdej strony. Po tym czasie zdjąć je z patelni i odsączyć na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym.
Na tej samej patelni umieścić cebulę, lekko poddusić. W tym czasie opłukać i osuszyć bakłażana, a następnie razem z pieczarkami przełożyć go na patelnię z cebulą i smażyć do miękkości. Dodać pomidory, przecier i musztardę, dusić do odpowiadającego nam stopnia redukcji sosu, a następnie doprawić resztą przypraw do smaku.
Na doprawiony już sos przerzucić klopsy i podgrzać pod przykryciem parę minut.





Pin It

Sznycle z indyka zapiekane z pesto i pomidorami

Danie tak banalne, że sama zastanawiałam się, czy w ogóle umieszczać przepis na blogu. Początkowo miała to być ryba w zamian za pierś z kurczaka, którą jadam bardzo rzadko, a za którą jednocześnie średnio przepadam, jednak trafiło się tak, nie inaczej i koniec końców stanęło ponownie na drobiu, tym razem na indyku (;
Opcja najlepsza w momencie kiedy mamy już poporcjowane mięso i gotowe pesto [ja zazwyczaj robię bez planowania jego wykorzystania, więc często mam 'wolny' słoiczek w lodówce], a niekoniecznie chce nam się spędzać wolne popołudnie w kuchni, ponieważ całe przygotowanie zamyka się w ułóż-posmaruj-poukładaj-włóż do piekarnika i zapomnij, ewentualnie przygotuj sałatkę w tym czasie. Czyli idealna na niedzielne słoneczne popołudnie (:



SKŁADNIKI:
- 5 sznycle z piersi z indyka lub kurczaka
- 1 porcja pesto [PRZEPIS]
- 1 duży pomidor
- 1-2 ząbki czosnku
- opcjonalnie garstka startego parmezanu
- łyżka oliwy z oliwek
- sól, pieprz i inne dowolne przyprawy

Mięso oprószyć solą, pieprzem i innymi wybranymi przyprawami [ja ograniczyłam się tylko do tych dwóch], ułożyć na dnie naczynia do zapiekania. Na każdym plastrze rozsmarować grubą warstwę pesto, następnie przykryć plasterkami pomidora.
Czosnek zgnieść przez praskę lub drobno posiekać, połączyć ze startym serem i oliwą i ułożyć na pomidorach.
Zapiekać w 180 stopniach przez ok 30 minut.

UWAGI:
Uważam za zbędne uprzednie smarowanie formy tłuszczem [ja skropiłam oliwą], ponieważ mięso i tak samo puści soki. Polecam odlać je do oddzielnego naczynia, mogą się przydać cierpiącym na niedobór bulionu, czyli np mi do następnego obiadu (;








Menu dla diabetyka
Pin It

Zupa pomidorowa z wolnowaru

Jakiś czas termu na facebooku chwaliłam się prezentem, jakim jest wolnowar, czyli sprzęt, o którym marzyłam od dawna, ale jakoś nie było mi po drodze z jego zakupem. Na pierwsze potrawy nie musiał zbyt długo czekać, bo do jego wykorzystywania zabrałam się dwa dni później, ale dopiero którąś potrawę z rzędu udało mi się sfotografować - taki urok pracy na dwie zmiany i nieuchronnie skracającego się dnia, a co za tym idzie światła dziennego.
Jeśli zupa pomidorowa, to tylko na rosole i tylko z pomidorów, a jeśli do tego są to miękkie, mocno dojrzałe domowe pomidory, to chyba już nie ma nic lepszego (: Rosół oczywiście też wolnowarzony, bo innego sobie już nie wyobrażam, mimo że moje jelita niestety nie tolerują go najlepiej.
Zupa jest bardzo treściwa, z gęstą wkładką, dlatego spokojnie wystarczy jako jednodaniowy obiad na 2-3 dni (:


SKŁADNIKI:
- 1,5 litra bulionu mięsnego
- 1kg mocno dojrzałych mięsistych pomidorów
- ok 200ml przecieru pomidorowego lub passaty
- 1 średnia pietruszka
- 1 duża marchewka
- 1 niewielka cebula
- ocet jabłkowy do smaku
- przyprawy: 4 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, sól, pieprz, kurkuma, wędzona papryka
+ kawałki mięsa z bulionu
opcjonalnie skóra z wędzonego boczku lub inne 'smaczki'

Wolnowar nastawić na poziom 1, wlać do misy bulion. Marchewkę i pietruszkę wyszorować i zetrzeć na tarce, cebulę pokroić w grubą kostkę. Pomidory naciąć w krzyż z obu stron, sparzyć gorącą wodą i obrać, a następnie rozgnieść w rękach lub pokroić w kostkę i umieścić w bulionie razem z warzywami, liściem laurowym i zielem angielskim. Gotować 6 godzin. Po tym czasie dodać przecier pomidorowy oraz resztę przypraw do smaku. Przestawić wolnowar na poziom 2 i gotować przez następne 2 godziny. Podawać z kawałkami mięsa pozostałymi po gotowaniu bulionu i dowolną zieleniną.




Jesienne zupy
Pin It

Spaghetti konjac z kremowym awokado

Pewnego razu wpadł mi w ręce kojnac. Coś co wcześniej było poza moim zasięgiem i nie znajdowało się również na liście rzeczy, które koniecznie trzeba spróbować. Ciekawość i chęć skorzystania z okazji jednak zwyciężyły i mimo braku pomysłu postanowiłam kupić na próbę.
Długo leżał zanim zdecydowałam się zrezygnować ze standardowego kawałka mięsa z sałatką, a też nie chciałam robić spaghetti po bolońsku po raz enty. No i wyszło takie coś (:
Sos jest bardzo prosty i delikatny w smaku, posłużyłam się tylko podstawowymi przyprawami, bo raz - zależało mi na prostocie, dwa - nie chciałam dominować i tak już łatwego do zdominowania cudownego smaku awokado (:
A makaron mnie przekonał. Przy najbliższej okazji kupię jeszcze jeden (;


SKŁADNIKI:
- 1 opakowanie makaronu typu konjac, spaghetti lub noodle [200g]
- 1 awokado
- kilkucentymetrowy kawałek boczku, kiełbasy lub sprawdzonej wędliny
- kawałek cebuli
- 1 ząbek czosnku
- sól, pieprz, kurkuma
- odrobina wody i smalcu

opcjonalnie [poza protokołem]:
- 1 świeży pomidor
- słonecznik do posypania
- suszone pomidory z oleju lub tarte

Makaron odcedzić z zalewy na durszlaku i przepłukać pod wodą, odstawić. Kiełbasę, cebulę i czosnek* pokroić drobno, awokado obrać ze skórki i posiekać nożem tak drobno jak to tylko możliwe lub zblendować na jednolitą masę [u mnie siekane]. Na patelni rozgrzać smalec, podsmażać krótko cebulę, czosnek i kiełbasę, następnie posypać kurkumą i podlać odrobiną wody, tak aby całość się zagotowała. Dodać awokado i wymieszać dokładnie. W razie potrzeby można dolać trochę wody dla uzyskania nieco rzadszej konsystencji. Doprawić solą i pieprzem, dodać suszone pomidory, jeśli się na nie decydujemy.
W międzyczasie na oddzielnej patelni rozgrzać odrobinę smalcu i podsmażyć makaron przez ok 2 minuty, aż stanie się ciepły. Można też oczywiście dodać go bezpośrednio do sosu i dokładnie wymieszać, jeśli chcemy stworzyć danie jednogarnkowe.
Gotowy sos oraz makaron przełożyć na talerz/miskę, dodać pokrojonego w kostkę pomidora, posypać słonecznikiem, który można ewentualnie uprzednio uprażyć. Zjadać póki ciepłe (:



Pin It

Faszerowane bataty

Zawsze ilekroć zastanawiam się jak spożytkować bataty przychodzi mi do głowy tylko jedno - FRYTKI. Ta prosta, wręcz już banalna i oklepana potrawa chyba nigdy mi się nie znudzi, pewnie ze względu na sam smak batatów. Szkoda tylko kupować jakiś produkt tylko po to, żeby powielać jego wykorzystanie do upadłego w ten sam sposób [choć są rzeczy, które nigdy mi się nie znudzą, na przykład jajecznica (; ]. Drugim negatywnym aspektem jest akrylamid wytwarzający się podczas tego typu obróbki termicznej, czego też staram się unikać, dlatego frytki z batatów jadam niezwykle rzadko. No ale cóż poradzę, skoro w takiej wersji smakują mi najbardziej? Tym razem też tego nie uniknęłam - jest pieczony, ale przynajmniej w nieco odmienionej formie, choć na następnego już mam pomysł bez piekarnika (;
Podane proporcje dadzą nam jedną lub dwie porcje - zależnie od tego jak bardzo głodni jesteśmy lub od tego jak dużą ilością sałatki do owego ziemniaka dysponujemy. Z sałatką to spokojnie dwie porcje (:


SKŁADNIKI:
(1-2 porcje)
- 1 średniej wielkości batat
- odrobina oliwy
- 4 nieco większe pieczarki
- pół małej cebuli
- garstka czarnych oliwek
- 4 suszone pomidory*
- sól, pieprz, oregano

Batata wyszorować przekroić wzdłuż na dwie równe części. Na każdej z połówek naciąć nożem kratkę z wyczuciem tak, aby nie przeciąć batata na pół, a następnie skropić oliwą i wetrzeć ją delikatnie w powstałe szczeliny. Ułożyć na papierze do pieczenia i piec w temperaturze 180 stopni przez ok 30 minut [czas jest zależny od wielkości połówek, dlatego należy go kontrolować, średnio czas pieczenia to 25-40 minut].

Pieczarki umyć dokładnie, obrać ze skórki, pokroić w drobne półplasterki i przełożyć do rondelka ustawionego na niewielki płomień, a kiedy puszczą sok dodać pokrojoną cebulę i dusić. Po chwili dodać pokrojone w plasterki oliwki oraz suszone pomidory.

Kiedy połówki batata będą już miękkie w środku [widelec powinien wchodzić w nie bez wyczuwalnego pod palcami chrupania] należy wydrążyć miąższ i przełożyć go do reszty farszu. Dodać sól, pieprz i oregano do smaku, a następnie przełożyć do pozostałych połówek. Jeżeli w trakcie pieczenia farsz zdąży ostygnąć nafaszerowane już ziemniaki można podgrzać ponownie w piekarniku.


UWAGI:
* - przepis dobrze sprawdzi się na protokole autoimmunologiczny, jednak trzeba ze składników wykluczyć suszone pomidory [chyba, że jest się na etapie rozszerzania protokołu]. W takim wypadku można zastąpić je np drobno pokrojoną fasolką szparagową lub np wędzoną makrelą.
- dla spożywających nabiał polecam dodanie do farszu odrobiny sera na wierzch [np mozarelli, parmezanu] lub do farszu [np fety]. Dobrze sprawdzi się również dodatek świeżych ziół. 




Bataty everywhere
Pin It

Gulasz wieprzowy na czerwonym winie z fasolką szparagową i mały bonus


Jak tak teraz patrzę na te zdjęcia i przepis, to zastanawiam się na ile to jeszcze gulasz, a na ile wariacja na temat. Gulasz zazwyczaj kojarzy mi się z ciężkim sosem na śmietanie lub mące, a już na pewno nie z mięsa mielonego, prędzej z krojonego w kostkę mięsa lub jeszcze częściej z podrobów.
No ale jest, niech będzie, nazwijmy to gulaszem, totalnie nieplanowanym daniem, bo na dzisiaj miało być coś z cukinii, na przykład tarta, albo zapiekanka, może coś połączonego z batatem.. No ale przegrała cukinia. Pierwszy raz kiedy przypomniałam sobie, że mam zalegającą w zamrażarce fasolkę szparagową [a przecież nie będę dojadała mrożonek jak się pojawi więcej świeżych warzyw!], drugi raz cóż, kiedy trafiłam na ciasto czekoladowe z cukinii i uświadomiłam sobie, że jeszcze nie jadłam. Tak więc cukinia czeka w lodówce na przerobienie jej na ciasto, a fasolka doczekała się w końcu konsumpcji (:


SKŁADNIKI:
(na 2 porcje)
- 200g łopatki [ja dostałam o 188g]
- pół cebuli
- łyżeczka smalcu
- ok 200-250ml czerwonego wina wytrawnego bądź półwytrawnego
- szklanka wody lub bulionu
- ok 300ml domowej passaty pomidorowej bądź jedna puszka/kartonik pomidorów o podobnej gramaturze
- ok 150ml przecieru pomidorowego [domowy będzie lepszy]
- pół czerwonej papryki
- 1 mała pietruszka
- 1 mała marchewka
- 200g fasolki szparagowej mrożonej lub świeżej w sezonie
- 2-3 ząbki czosnku
- przyprawy: zioła prowansalskie, tymianek, kurkuma, słodka papryka zwykła oraz wędzona, sól, pieprz

Mięso przepłukać, pokroić w paski, a następnie zmielić w maszynce. Cebulę pokroić w kostkę, marchewkę oraz pietruszkę zetrzeć na tarce, paprykę pokroić w kostkę, czosnek obrać i bardzo drobno posiekać. Na rozgrzanym smalcu zeszklić cebulę, wrzucić mięso i obsmażyć lekko, zalać połową wina, zagotować, dolać wodę/bulion i zagotować ponownie pod przykryciem.
Fasolkę, jeśli jest mrożona, wyjąć z zamrażalnika i przełożyć do małej miseczki, odstawić na bok.
Do gotującego się mięsa dodać tartą pietruszkę z marchewką oraz paprykę, wlać pomidory oraz przecier, rozmieszać i doprawić przyprawami jednocześnie redukując nadmiar płynu na małym ogniu. Pod koniec gotowania, kiedy mięso i warzywa będą już odpowiednio miękkie dolać resztę wina, czosnek oraz fasolę i dalej redukować gotując fasolkę do miękkości, ok 10 minut.




*****

I poniżej obiecany w tytule bonus. Propozycja dla tych, którzy nie są na paleo, lub dla tych, którzy na paleo spożywają nabiał. Albo też dla tych, którzy nabiału nie zamierzają użyć, a już na pewno nie dla wrogów kminku - czyli nie dla mnie :D
Gulasz z boczniaków autorstwa mojego Taty, który gotuje wprost fenomenalnie, ale nigdy nie potrafi ugotować tej samej potrawy dwukrotnie, bo nigdy nie pamięta składników. Tym razem ja je zapamiętałam, jednak proporcje trzeba ustalić indywidualnie.

Na maśle zeszklić cebulę i usmażyć na niej pokrojoną pierś z kurczaka. Zdjąć z ognia, przełożyć mięso do oddzielnej miski. W tym samym rondlu ponownie stopić masło, podsmażyć na nim pokrojone boczniaki oraz paprykę, następnie zalać wodą lub bulionem i dusić na wolnym ogniu do miękkości. W oddzielnym rondelku wytopić pokrojony w kostkę boczek z kminkiem, następnie dodać do boczniaków wraz piersią z kurczaka i posiekanym drobno czosnkiem. Dodać sól, paprykę słodką oraz pieprz kajeński i jeszcze trochę kminku. Zaprawić śmietaną i gotowe (:
Próbowałam przed dodaniem kminku i śmietany. Jak dla mnie zbyt pikantne, ale cholernie dobre (:




Zastąp słoik pysznym daniem - III edycja
Pin It

Spaghetti po bolońsku z makaronem z cukinii

Zawsze lubiłam makarony. Dziś ciężko mi stwierdzić czy za nimi tęsknię, bardzo prawdopodobne, że tak, jednak wstręt do tego typu produktów robi swoje i raczej nie zamierzam do nich wracać. To czego odmawiać im nie będę to smaku - wszelkiego rodzaju makarony razowe z sosami potrafią smakować naprawdę fantastycznie, dlatego od momentu odstawienia glutenu czasem nachodziły mnie wspomnienia o niektórych z nich, między innymi o spaghetti po bolońsku. Zanim odkryłam w końcu spaghetti warzywne brakowało mi tego sosu, który bez makaronu nie tworzył już tak fajnego dania. W momencie kiedy odkryłam spaghetti z cukinii byłam na protokole i o pomidorach i papryce w sosie mogłam zapomnieć. Tak źle tak niedobrze.
No i w końcu nadszedł dzień, w którym mogłam połączyć ulubiony sos z dozwolonym 'makaronem'. Cóż za wspaniałe odczucie! (:

 

SKŁADNIKI:
(dwie porcje)

sos:
- ok 360g dowolnego mięsa [u mnie łopatka wieprzowa]
- łyżeczka smalcu
- 1 średnia cebula
- ok 3 ząbki czosnku
- słoik przetworzonych pomidorów* [lub świeżych w sezonie]
- ok 2 łyżki przecieru pomidorowego
- po 1-2 łyżeczki sproszkowanej słodkiej oraz wędzonej papryki i kurkumy
- sól, pieprz oraz dowolne zioła [czubryca zielona, bazylia, oregano, tymianek, zioła prowansalskie etc]
- opcjonalnie szczypta ksylitolu i kilka kropel soku z cytryny
- kilka suszonych pomidorów opcjonalnie
- kiełki do przybrania

spaghetti:
- dwie średniej wielkości cukinie
- odrobina soli


Wybrany kawałek mięsa opłukać, osuszyć w ręczniku papierowym, pokroić na mniejsze części, a następnie zmielić w maszynce. Cebulę oraz czosnek posiekać, przełożyć do szerokiego rondla na rozgrzany smalec, smażyć do zeszklenia, a następnie dodać zmielone mięso, przykryć pokrywką i dusić. Po kilku minutach mięso puści wodę, należy je wtedy lekko przemieszać. Można zalać je odrobiną wody/bulionu i dusić do zredukowania lub od razu dodać pomidory.
Kontynuując duszenie dodać resztę składników - przecier, zioła oraz resztę przypraw do smaku. W międzyczasie nadmiar wody będzie się redukował, dlatego polecam gęstość sosu regulować dodawaniem płynu [czyli dodatkową wodą lub jak w moim przypadku - bulionem].
Kiedy sos osiągnie pożądany przez nas smak oraz konsystencję, a mięso będzie już dostatecznie miękkie można ściągnąć rondel z gazu i przygotować makaron.
Cukinie umyć, odkroić końcówki i zetrzeć na tarce do spaghetti. Lekko posolić, gotować 3-4 minuty na parze [w połowie gotowania lekko zamieszać], a następnie odsączyć z nadmiaru wody np na ręczniku papierowym. Ten krok oczywiście można całkowicie pominąć podając makaron surowy - na zimno.

UWAGI:
* - użyłam domowych pasteryzowanych pomidorów, słoik odpowiadał wielkości mniej więcej standardowej puszki pomidorów.
- jeśli nie posiadacie tarki do spaghetti [to kupcie, jest tania i rewelacyjna!] ani spiromatu, cukinię można po prostu pokroić w kostkę i dodać pod koniec. Poniżej zdjęcia takiej propozycji, sprzed tygodnia, kiedy robiłam sos bez dostępu do mojej tarki.





I wersja spaghetti bez spaghetti:



Zastąp słoik pysznym daniem - III edycjaZastąp słoik pysznym daniem - III edycja
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl