Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą low carb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą low carb. Pokaż wszystkie posty

Siemianka z dynią i cynamonem - wegańska, paleo, bezglutenowa

Bardzo dawno nie jadłam siemianki. W sumie gdzieś od czerwca, może maja. Do tej pory jadałam ją w sumie również niewiele razy, najczęściej z marchewką i 2-3 razy z truskawkami czy poziomkami. Ta z marchewką zasmakowała mi najbardziej, zwłaszcza w połączeniu z cynamonem, wydaje się być bardziej sycąca, mimo że najbardziej sycącą bazą ma tu być siemię lniane i mleko. Oczywiście proporcje i tak dobieramy indywidualnie, ja raczej nie traktuję tego śniadania zbyt poważnie, czyli raczej jako lekki posiłek, który niekoniecznie musi mi dać energię na kilka godzin, a za to moje jelita czują się po nim po prostu przyjemnie (:
Drugą kwestią jest to, że staram się nie przesadzać z ilością mięsa i jaj w diecie, więc jeśli tylko mam czas na takie śniadanie, to sobie czasem dogadzam (:
No i co - tym razem padło na dynię, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych mrożonek [może jeszcze ucieszyłabym się z batata, choć ten akurat i tak jest dostępny przez cały rok na szczęście]. Kolejny raz nie przeznaczę jej na gofry, mimo że za każdym razem z takim przeznaczeniem ją kupuję.. może kiedyś. Tak więc siemianka z dynią jest tak samo fajna jak z marchewką, a nawet szybsza, bo nie trzeba się bawić z tarciem marchwi :D


SKŁADNIKI:
- ok 200g dyni mrożonej [u mnie Hortex]
- ok 1/2 szklanki wody
- ok 5 łyżek mleka kokosowego
- 3 łyżki siemienia lnianego
- cynamon
- szczypta soli
- dowolne słodziwo, ilość według uznania
+ opcjonalnie dla wersji niewegańskiej jajko

Dynię zalać wodą i mlekiem, postawić na niewielkim ogniu i podgrzewać do zagotowania. Dynia szybko rozmraża się i mięknie, więc nie zajmie to zbyt wiele czasu. Kiedy dynia będzie już w miarę miękka, zmielić w młynku siemię lniane i przesypać je do gotującej się zawartości rondelka. Wymieszać dokładnie, żeby rozbić grudki i gotować ok 2-3 minuty na wolnym ogniu. Dodać cynamon, szczyptę soli i dosłodzić do smaku. Na sam koniec można wmieszać surowe jajko*

UWAGI
* - jeśli chcemy dodać jajko, dobrze jest zwiększyć ilość płynów, żeby siemianka nie wyszła zbyt gęsta.




Pin It

Zrazy wołowe z wolnowaru

Podchodziłam do tego jak pies do jeża. Przygotowanie mięsa inne niż najprostsze (najszybsze!) z możliwych zawsze budziło we mnie niechęć - szkoda czasu, lepiej prościej, prościej szybciej i tak dalej. No i ja nadal oczywiście wychodzę z takiego założenia, bo raz że szkoda mi czasu na kilkugodzinne zabawy w kuchni, a dwa proste potrawy prościej się trawią, dlatego na co dzień po prostu nie kombinuję. Niemniej czasem się chce i czasem fajnie jest wprowadzić jakąś odmianę. Więc postawiłam na jedną z tych potraw, które przygotowywała moja Mama i robiła to bezbłędnie [nadal robi! (; ]. No to już dwa powody, dla których podchodziłam do tych rolad jak pies do jeża. Jakoś nie uznałabym porażki i "Mamuś, zepsułam, nie wyszło tak dobre jak Twoje". Koniec końców okazało się, że trudne to to nie jest. No zwłaszcza z wolnowarem, kiedy naprawdę nie trzeba niczego obsmażać, tylko wrzuca się surowe w gar, a dostaje się bez żadnego wysiłku po przespanej nocy ten sam gar, jednak wypełniony pysznym jedzeniem (;


SKŁADNIKI:
[na ok 7 niewielkich rolad]
- ok 650-700g udźca wołowego
- ok 150g dobrej chudej kiełbasy oraz boczku, najlepiej chudego*
- kilka sztuk małych ogórków kiszonych
- sól/pieprz/musztarda**
opcjonalnie:
- papryka, cebula, suszone pomidory**

Mięso należy pokroić na plastry grubości ok 1-1,5cm mając na uwadze, aby kroić je w poprzek ścięgien, nie wzdłuż***. Każdy plaster rozbić dokładnie za pomocą tłuczka (można zrobić to przez folię gospodarczą) na cieniutkie płaty, oprószyć z obu stron solą i pieprzem, a następnie posmarować z jednej strony musztardą dijon, lub francuską. Można również użyć dijon i posypać ziarnami gorczycy, ale ja użyłam samej czystej musztardy.
Na jednym z końców każdego plastra ułożyć pokrojone w słupki mięso oraz ogórki. Do kilku sztuk dodałam również po kawałku suszonego pomidora. Można ułożyć też resztę składników, byle tylko nie przesadzić z ich ilością - mięso musi dać się zawinąć. Tak przygotowane plastry mięsa zawinąć ciasno w rolady zawijając również jej boki do środka. Spiąć wykałaczkami lub szpilkami do rolad, albo przewiązać sznurkiem wędliniarskim.
Ułożyć na dnie wolnowaru i gotować na poziomie low - w moim przypadku starczyło około 7 godzin, po tym czasie jeszcze kilka godzin leżały w jeszcze ciepłym, ale już wyłączonym wolnowarze. Jeśli rolady wyszły większe, lub wyszło ich więcej, można zwiększyć czas ich gotowania do ok 9 godzin.
Swoje podałam z gotowaną kapustą i młodymi ziemniakami, natomiast sos, który widzicie na zdjęciu to to, co zostało po roladach w wolnowarze, zredukowane na patelni. Bez dodawania żadnych mąk (;

UWAGI:
* - tak naprawdę nie ważyłam swojego boczku, miałam ok 300g kawałek, którego została mi mniej więcej połowa, a i tak nie użyłam całości - kwestia tego ile pomieścicie bądź ile chcecie pomieścić w swoich roladach. Ja o kiełbasie zapomniałam, więc był sam boczek, ale polecam połączyć oba mięsa.
** - przy AIP odpuszczamy pieprz, musztardę, paprykę i pomidory, a cebulę - jak kto toleruje, ja tak średnio (;
*** - mój kawałek był tak głupio skrojony, że plastry wyszły ni to w poprzek ni to wzdłuż - jakby coś pod skosem. Rozklepane były kruche tak czy siak, więc jak coś się nie uda to nie panikować (;



Pin It

Dynia zapiekana w mleku kokosowym

Bardzo proste i spontaniczne danie. Ot miałam w zamrażarce dynię i nie bardzo wiedziałam, co zrobić na szybki jednoporcjowy obiad. Dynia miała być goframi, stała się zapiekanką (;


SKŁADNIKI:
- ok 1,5 szklanki mrożonej dyni z Hortexu
- 1 jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego
- 2-3 posiekane suszone pomidory
- ok 2 łyżki pasty curry PRZEPIS
+ opcjonalnie starty twardy ser, np oscypek

Dynię lekko rozmrozić przesypując odpowiednią ilość do rondelka ustawionego na małym ogniu. Można dodać odrobinę wody, dosłownie tyle, żeby zakryć dno. Resztę składników dokładnie ze sobą wymieszać i ewentualnie doprawić do smaku. Dodać dynię, połączyć dokładnie i przełożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec ok 20 minut, aż całość się zetnie, a dynia będzie miękka.
Prawda, że banalne? (:

UWAGI:
- aby urozmaicić zapiekankę, można dodać oliwki, pieczarki, pierś z kurczaka lub boczek.
- jeśli chcecie aby zapiekanka była bardziej zwarta, wyłóżcie dno foremki cienko pokrojonymi plasterkami batata, wówczas jednak trzeba całość zapiekać nieco dłużej, lub wstawić samą foremkę z batatem do pieczenia na ok 10 minut wcześniej niż całą zapiekankę
- mleko kokosowe można zastąpić gęstą śmietaną, wówczas nie trzeba wbijać do środka jajka - opcja dla tych, którzy jaj nie mogą, a mogą za to nabiał



Pin It

Zimowy koktajl: dynia, daktyle, orzechy

A tu trzecia i ostatnia propozycja, czyli jak rozkoszowałam się zakończeniem pracy w kuchni wykorzystując resztki dyni (:
SKŁADNIKI:
- 2 świeże daktyle
- 2/3 szklanki puree dyniowego
- reszta masła orzechowego pozostała z pralinek, lub po prostu masło z orzechów w ilości do smaku
- cynamon
- mleko kokosowe do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji
+ opcjonalnie odrobina woda do rozrzedzenia, jeśli nie chcemy zbyt dużo mleka w koktajlu.

Miksujemy i do szklanki (:

Pin It

Muffinki dyniowe z żurawiną [bezglutenowe, paleo]

Tak naprawdę to miało być ciasto. Ale że ja jak to ja nigdy nie potrafię się zdecydować i zmieniam zdanie co pięć minut, to wyszło jak wyszło - miało być małe i łatwo podzielne. No i są cztery chlebki na cztery osoby, udało się (;
Dla standardowej blaszki na muffinki z podanych proporcji powinno wyjść ok 8 sztuk, tak myślę.


SKŁADNIKI:
(ok 8 muffinek lub 4 chlebki)
suche:
- 1 szklanka mąki kasztanowej*
- 1 bardzo płaska łyżeczka sody
- ok 1/3-1/2 szklanki erytrytolu**
- garstka żurawiny
- 1 płaska łyżeczka przyprawy do piernika
mokre:
- 1 szklanka puree z pieczonej dyni
- 2 jajka
- 2 spore łyżki oleju kokosowego
- 1 łyżka octu jabłkowego

Zarówno suche jak i mokre składniki połączyć najpierw dokładnie w oddzielnych misach, a następnie suche składniki przesypać do mokrych i wymieszać szybko i niedbale - do połączenia składników.
Przelać do natłuszczonych foremek i piec ok 25-30 minut w 180 stopniach.

UWAGI:
* - można próbować zamienić pół na pół z mąką gryczaną lub jaglaną, raczej nie polecałabym tu mąki kokosowej, jest za sucha
** - było mi żal daktyli, a miodu obrabiać termicznie wręcz nie znoszę [co nie znaczy, że mi się nie zdarza!], ale jeśli chcecie bardziej naturalnie, wybierzcie któryś z tych dwóch składników



Pin It

Budyń ananasowy / pineapple curd [bezglutenowy, paleo]

Tak absurd. Nie kupujesz ananasów, bo zazwyczaj są zbyt drogie, lub byt duże lub zbyt niedojrzałe, albo spleśniałe. Albo z jakiegokolwiek powodu. A później nadarza się okazja, znosisz ananasa do domu i zaczynasz główkować co z nim zrobić. Surowy ananas jest tak pyszny, że chciałoby się go zjeść bez niczego. Albo koktajl. A może sok? A może deser? Może jednak ciasto? Ale żeby poddawać obróbce termicznej? No to może jednak zjeść solo? Ale rodzice przyjeżdżają, to deser by się przydał. Nie chce mi się piec, zresztą nawet nie mam masła i nie chce mi się do sklepu. Cholera, przecież koktajlu im do kawy nie podam!
I tak w kółko.. Znacie to? Ja aż za dobrze czasem.
Deser miał być surowym puddingiem z chia, ale jak się człowiek budzi z ręką w nocniku i wie, że chia nie stężeje, to.. cóż, można zrobić budyń, czy nam curd jak kto woli. Nie byłam pewna tej zabawy, ale wyszło i w sumie sama się zdziwiłam, że taki zwyklak zasmakuje. Polecam do przełożenia ciasteczek, blatów tortu, jako wypełnienie do tarty, albo dodatek do placków czy naleśników - będzie super (:


SKŁADNIKI:
- ok 3/4 średniej wielkości ananasa (ok 400g miąższu)
- 1 jajko
- 1 żółtko*
- mleko kokosowe, 10 łyżek + 3 łyżki
- słód do smaku, dowolny**
- szczypta cynamonu
- szczypta soli
- odrobina kurkumy
- płaska łyżeczka sproszkowanej wanilii
- 2 płaskie łyżki mąki***

do przybrania:
- wiórki kokosowe
- kawałki świeżego ananasa
- opcjonalnie szczypta cukru kokosowego

Ananasa kroimy w kostkę i blendujemy na jednolity mus, który następnie przecieramy przez sito. Powinna zostać lekko kopiasta łyżeczka suchej pulpy [można zużyć do innego słodkiego wypieku]. Dodajemy przyprawy, słód, jajko z żółtkiem i 10 łyżek mleka, skrobię łączymy z pozostałymi trzema łyżkami mleka i mieszamy. Mieszankę z ananasem podgrzewamy na niewielkim ogniu ciągle mieszając, doprowadzamy do wrzenia. W tym momencie rondelek należy zdjąć z ognia, dodać rozpuszczoną skrobię i energicznie wymieszać rózgą, tak aby nie dopuścić do powstania grudek. Przełożyć z powrotem na palnik i nie przerywając mieszania gotować ok 2-3 minuty.
Zdjąć z ognia, przykryć delikatnie folią i odstawić do wystudzenia.

Wiórki kokosowe podprażyć na suchej patelni, oprószyć lekko cukrem. Tężejący budyń przełożyć do miseczek, ułożyć na wierzchu kawałki świeżego ananasa i posypać kokosem.

UWAGI:
* - jak ktoś ma farta, to bierze jajko dwużółtkowe i problem z głowy (;
** - u mnie syrop i cukier kokosowy dla podbicia aromatu
*** - u mnie ararutowa, ale można zamienić na inną skrobię



Pin It

Gofry z cukinii i marchewki [bezglutenowe, paleo]

Faktycznie samych gofrów tu za bardzo nie widać - przykryły się dodatkami, a to głównie za sprawą tego, iż post miał być stricte śniadaniowy, ale publikacja odwlekła się jakoś w czasie.
Faktem jest, że odkąd dostałam tę upragnioną gofrownicę, gofry z samej mąki robiłam zaledwie dwa razy i ilekroć obiecuję sobie, że następne będą zwykłe chrupiące, tak każdy następny kończy się właśnie tymi. Bo są szybkie, lekkie, mają znikomą ilość węglowodanów oraz skrobi, no i.. bo smaczne są no! Przepis bazuje na plackach z cukinii i marchewki, które to placki namiętnie przerabiałam nieraz na kanapki, aż w końcu poszłam i jeden level wyżej i tak mam kanapki z placków bez smażenia i tym samym legalne pieczywo. no i jest super :D


SKŁADNIKI:
- 1 niezbyt duża cukinia
- 2-3 marchewki średniej wielkości
- 2 duże jaja
- 2 spore łyżki mąki kasztanowej*
- przyprawy [sól/pieprz/kurkuma + dowolne zioła, czosnek]
- opcjonalnie suszone pomidory lub oliwki

Warzywa wyszorować, odciąć końcówki i zetrzeć w blenderze/malakserze. Dodać jajka, przyprawy oraz mąkę, a następnie wymieszać. Cukinii nie odsączam - płyn łączy się z mąkami i jajkiem, ale jeśli chcecie, można to zrobić.
Gotowe ciasto od razu smażyć w rozgrzanej gofrownicy tak długo, jak długo będzie wymagało tego ciasto - zależnie od gofrownicy, u mnie to ok 3-4 minuty.
Podawać z dowolnymi dodatkami - u mnie guacamole i pasta z pieczonej dyni.

UWAGI:
* - mąki możecie mieszać. Ja używam głównie kasztanowej lub mieszam ją z gryką/ryżową/jaglaną. Rzadziej dodaję odrobinę kokosowej, jednak jest ona dla mnie zbyt sucha.
- w wersji niewegetariańskiej polecam dodać do ciasta odrobinę pokrojonego w cienkie plasterki boczku - takie plasterki najlepiej pokroić na kilka cząstek i poukładać w kilku miejscach przed zamknięciem gofrownicy.
- jeśli chcecie, aby Wasze gofry były mniej kaloryczne, miały mniej węglowodanów, lub z jakichś przyczyn nie chcecie używać mąk, możecie spróbować je pominąć, ale tę metodę zaleciłabym tylko w momencie, kiedy znacie swoją gofrownicę i wiecie, że takie ciasto do niej nie przywrze
- gofry będą bardziej zbite i chrupkie jeśli dodacie więcej mąki - w tym celu tym bardziej nie odsączajcie cukinii - tutaj polecam mąką ryżową





Pin It

Spaghetti z kremowym sosem z pieczonej papryki [wegańskie, paleo]

Potrawa powstała w sumie całkowicie spontanicznie. Jakiś czas temu zakupiłam trzy paczki makaronu konjac i.. No tak mi zalegał od dawna, a jeśli już jadłam jakiekolwiek spaghetti, używałam do tego swojej ulubionej cukinii, odkładając konjac w odstawkę. W końcu stwierdziłam, że już najwyższa pora, zresztą cukinii i tak pod reką nie miałam i tak powstała ta oto potrawa (:
Przede wszystkim miało być bez mięsa - ani nie miałam na nie większej ochoty ani ochoty na jego przygotowywanie, o ochocie na wybieranie się specjalnie na tę okazję na zakupy nie mówiąc. Miało być szybko i łatwo, no i tak jak jeszcze nie jadłam oczywiście (; Paprykę poddaję obróbce termicznej niezwykle rzadko - nazwijcie to ortoreksją, ale serce mi pęka na myśl o uciekających z niej witaminach. I wiecie co? W sumie to nie żałuję, pieczona papryka jest fantastyczna w smaku, a poniższy przepis to chyba tylko początek zabaw tym rewelacyjnym sosem. Podstawową wersję macie poniżej, a jeszcze ciut niżej kilka moich propozycji na rozbudowanie jego smaku. Ja pewnie wybiorę jedną z nich jesze w tym tygodniu, bo w końcu zostały mi jeszcze dwie paczki makaronu, a cukinii w sklepach nie brakuje. Papryki zresztą też :D


SKŁADNIKI:
[1 porcja]
- 2 czerwone papryki+ sól i oliwa
- garść nerkowców lub dowolne masło orzechowe w ilości do smaku [ok 1 łyżka powinna być ok]
- 3 suszone pomidory
- sól/pieprz/czosnek/kurkuma
+ dodatkowo dowolny makaron - u mnie opakowanie makaronu konjac, ale lepiej sprawdzi się makaron z cukinii

Prawda, że prosty skład? Poniżej w uwagach macie informacje czym można smak urozmaicać.

Papryki umyć, pokroić na ćwiartki, pozbawić gniazd nasiennych i ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Skropić oliwą i oprószyć solą. Zapiekać w temperaturze ok 150 stopni do miękkości. Następnie wyjąć je z piekarnika, umieścić w szklanym pojemniku lub grubym woreczku strunowym i potrząsać przez chwilę dla lepszego oddzielenia się skórki od papryki i dać im odpocząć na chwilkę. Po tym czasie wyjąć i obrać.
Nerkowce [najlepiej uprzednio namoczone] zblendować na masło orzechowe, lub użyć gotowego i połączyć z resztą składników blendując na jednolitej konsystencji sos.

Makaron przygotować według opisu na opakowaniu, połączyć z sosem, w razie potrzeby podgrzać lekko na patelni.

UWAGI:
Jak już pisałam, jest to wersja podstawowa, mój pierwszy raz z pieczeniem papryki do sosu. Następnym razem wypróbuję jedną lub miks z poniższych opcji:
- podsmażony boczek + ewentualnie podsmażone pieczarki
- dodatek puree z pieczonej dyni piżmowej/hokkaido
- feta lub dowolny ser pleśniowy
- krojone oliwi i/lub kapary
- krojone suszone pomidory, bez blendowania
- intryguje mnie połączenie sosu z filetami z sardeli (:



Pin It

Sałatka z pieczonym burakiem w sosie miodowo-musztardowym

Sezon na zielenię rozkwita coraz bardziej, więc i sałatki zaczynają zastępować duszone warzywa. Mięsa od pewnego czasu jem nieco mniej i choć dalej je jadam ze smakiem, to jednak zielenina skradła moje serce (; W końcu zebrałam się do wykombinowania sałatki na bazie sosu innego niż mój klasyczny winegret, czyli sosu miodowo-musztardowego. Czegoś, co uwielbiam, a do tej pory jadałam tylko jako dodatek do obiadów jedzonych na mieście. Rewelacyjnie łączy się z burakiem, choć jedzącym nabiał poleciłabym dodać również odrobinę fety, na pewno wyjdzie wspaniale (:



SKŁADNIKI:

(1 porcja)
- 3 niewielkie buraki
- garść rukoli
- garść pomidorków koktajlowych
- kilka cząstek orzechów włoskich
- trochę masła i soli

sos musztardowo-miodowy:
- 1 solidna łyżeczka miodu
- 1,5 solidnej łyżeczki musztardy dijon
- 2 łyżki oliwy
- sól/pieprz/kurkuma
- kilka kropel soku z cytryny*
+ opcjonalnie czosnek lub dowolne zioła, u mnie brak

Buraki wyszorować, odkroić końcówki i pokroić na półplasterki o grubości niecałego centymetra. Brytfannę wysmarować masłem** umieścić w niej buraki, obtoczyć w maśle i oprószyć solą, piec w 180 stopniach do miękkości [ok 20-30 minut]. W tym czasie opłukać rukolę i poprzekrawać pomidory, oraz przygotować sos.
Składniki na sos wystarczy połączyć regulując proporcje do smaku.
Na talerzu ułożyć rukolę oraz pomidory, przełożyć na wierzch jeszcze ciepłe buraki, polać sosem i posypać orzechami.

UWAGI:
* - tak naprawdę nie mam cytryny, posiłkowałam się lewoskrętną witaminą C (;
** - można użyć masła klarowanego, które należy uprzednio rozpuścić w rondelku lub w brytfannie w piekarniku. Ja tym razem użyłam oliwy, jaka została mi po pomidorach suszonych, więc było od razu płynnie.



Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Krucha tarta z rabarbarem truskawkami i bezą

Rabarbar rośnie w ogrodzie moich rodziców. Trochę mi było nie po drodze w ostatnim czasie, mimo że chęć na wypiek z jego udziałem była niezmierna, zwłaszcza, że uwielbiam wszelkiego rodzaju słodko-kwaśne połączenia. I tak jest i tutaj, w przypadku wypieku na nieco przyspieszony Dzień Matki. Tarta ta swoją słodyczą jest idealnie wyważona - przynajmniej dla tych, którzy nie przesadzają na co dzień z cukrem. Bardzo delikatnie słodkie ciasto [cukier kokosowy należy do tych mniej słodkich], kwaśna frużelina koniecznie bez grama dodanego cukru i słodka, rozpływająca się w ustach beza, cudo (:
Jako że tym razem nie piekłam u siebie, a mąki typowo skrobiowej również za moją sprawą zabrakło, wygrzebałam z szafki budyń malinowy do bezy. Sam dodatek skrobi nie jest konieczny, lecz warto spróbować, za to beza na budyniu malinowym to jest po prostu poezja, a plusem jest to, że nie nadaje jej żadnego zabarwienia, beza pozostaje śnieżnobiała, co widać na zdjęciach, dlatego zdecydowanie polecam wypróbowanie takiej opcji (;


SKŁADNIKI:
(na tortownicę 20cm)
kruche ciasto:
- 3/4 szklanki mieszanki mąk kokosowej i gryczanej w proporcjach ok 50:50*
- 75g zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 żółtko
- łyżka cukru kokosowego/ksylitolu

frużelina owocowa:
- ok 300g obranych łodyg rabarbaru
- ok 20 truskawek świeżych bądź mrożonych
- 2-3 łyżeczki dowolnej skrobi lub budyniu malinowego

beza:
- 2 białka o temperaturze pokojowej
- 60g ksylitolu
- 1 łyżeczka skrobi lub budyniu malinowego**
- 1 łyżeczka octu jabłkowego

Składniki na kruche ciasto umieścić w misie blendera/robota kuchennego i wyrobić na jednolitą kulę, a następnie wyłożyć nim dno oraz boki tortownicy. Spód ponakłuwać widelcem, a następnie wstawić do lodówki na czas nagrzewania piekarnika.
Piekarnik ustawić na 170 stopni, ciasto podpiekać ok 12 minut uważając, żeby się nie zrumieniło za mocno.

Dno rondla o szerokim dnie przykryć cienką warstwą wody i zagotować. Rabarbar pokroić w plasterki o grubości ok 1cm lub nieco cieńsze i dodać do gotującej się wody. Lekko zredukować, a następnie dodać truskawki i rozpuszczoną uprzednio w niewielkiej ilości zimnej wody skrobię/budyń. Zagotować do zgęstnienia, w razie potrzeby dodać więcej skrobi, lub mocniej zredukować wodę, uważając jednocześnie, żeby nie rozgotować owoców. Mają one bowiem zachować swój kształt, niż stać się jednolitą papką.
Gotową masę przelać na podpieczony spód.

Białka umieścić w misie robota kuchennego i rozpocząć ubijanie. Kiedy zaczną zamieniać się w białą zbitą masę, cały czas ubijając dosypywać po trochu cukru. Beza będzie gotowa, kiedy nabierze jednolitej gęstej i błyszczącej konsystencji, a po odwróceniu misy do góry dnem, będzie się trzymała sztywno. Wtedy dodać kolejno skrobię/budyń oraz ocet, za każdym razem łącząc delikatnie masę.

Bezę wyłożyć na frużelinę i ponownie wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na ok 20 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę do 50-60 i suszyć przez następne 20-25 minut, aż stanie się sucha, a jej wierzchołki się zarumienią.



UWAGI:
* - miałam akurat takie pod ręką, jednak dla tym, którzy unikają zbóż polecam miks kokosa z kasztanem. Należy również uważać na chłonność mąki kokosowej, przykładowo TA jest bardzo chłonna, dlatego u mnie przeważa gryka.
** - u rodziców chwilowo jedyną skrobią był budyń malinowy i to był strzał w dziesiątkę!
- tak naprawdę bezę robiłam z trzech białek i większej przez to ilości ksylitolu. To co widzicie to ok 2/3 części bezy, stąd takie, a nie inne proporcje. Podobnie nadzienia wyszło odrobinę za dużo, lub jest to kwestia tego, jak wysokie boki nadacie tarcie w tortownicy. Polecam przełożyć nadzienie do oddzielnej płaskiej miseczki i przykryć resztą bezy. Można taki deser zapiec lekko bezę podsuszając, lub zjeść na surowo - smakuje wyśmienicie (;
- jak pisałam, mąka kokosowa, której użyłam była nieco zbyt chłonna i sypka, ale ciasto w tych proporcjach trzyma się ogólnie dobre - pęknięcia, które widać są spowodowane dwukrotnym przenoszeniem ciasta z miejsca na miejsce już po ściągnięciu go z podstawy tortownicy (:




Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Sałatka na ciepło z kurczakiem i bakłażanem w pesto

W dalszym ciągu nie mam ochoty na kombinowanie, stawiam na najbliższą mi prostotę - proste połączenia, jak najmniej obróbki i jak najmniej wydziwiania ze składnikami. Poniżej propozycja potrawy bardzo szybkiej i bardzo prostej, ale tak choć ciut urozmaiconej. Możecie usmażyć kawałek piersi z kurczaka, posmarować ją pesto i podać z pomidorami polanymi oliwą, a możecie zrobić sałatkę. Mi do gustu przypadło zdecydowanie to drugie rozwiązanie (:


SKŁADNIKI:
(1 porcja)
- 50g piersi z kurczaka
- 1 średniej wielkości bakłażan
- garść pomidorków koktajlowych
- odrobina masła klarowanego
- dowolne przyprawy [u mnie sól, pieprz, kurkuma]
- pesto o temp. pokojowej, ok 1/2 porcji z tego przepisu: KLIK

Bakłażana opłukać i pokroić w kostkę, rozłożyć na desce, lub przełożyć do miski i obsypać solą, a następnie odstawić na ok 30 minut, do czasu aż puści sok. Po tym czasie przepłukać i odsączyć.
Kurczaka pokroić w kostkę odpowiadającej wielkością cząsteczkom bakłażana. Na patelni rozgrzać odrobinę masła, dodać kurczaka, lekko obsmażyć z każdej strony, a następnie dodać bakłażana i smażyć wszystko razem do miękkości.
Kiedy kurczak i bakłażan będą już gotowe dodać kurkumę i pokrojone pomidory, podgrzewać chwilę, aż całość nabierze lekkiej temperatury, na końcu połączyć z pesto.

Podawać ciepłe tuż po zdjęciu z patelni.







Pin It

Domowy majonez z oleju z pestek dyni

Paleo majonez i do tego dyniowy majonez. Podchodziłam do niego jak pies do jeża. A że nie wiadomo czy smaczny, że szkoda oleju, bo taki pyszny, że zwarzyć się może i tak dalej. A guzik prawda, chwila roboty i jest! (:
Niezbyt to typowy dodatek do dań, ani nie wygląda, ani za bardzo nie smakuje jak majonez, ale to nic - dostałam rewelacyjną alternatywę dla klasyki, gęstą, aksamitną, o bardzo oryginalnym smaku, który podejdzie chyba każdemu wielbicielowi tego fantastycznego oleju. Zastosowań chyba wymieniać nie muszę - wszędzie tam, gdzie można było użyć klasycznego majonezu, nada się ten, nadając potrawom odmienności, zupełnie nowego oryginalnego smaku. Polecam spróbować choć raz (:

SKŁADNIKI:
[wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową]
- 2 żółtka
- 1 łyżeczka musztardy dijon
- 1-2 łyżeczki soku z cytryny lub octu winnego
- ok 200-250ml oleju z pestek dyni*
- sól i pieprz

Jajka wyszorować i sparzyć wrzątkiem. Żółtka oddzielić od białek i umieścić razem z musztardą, sokiem z cytryny, solą i pieprzem w wąskim wysokim naczyniu, lub w słoiku, w którym będziecie przechowywać majonez. Ważne jest, żeby naczynie miało średnicę odpowiadającą mniej więcej średnicy nasadki miksującej blendera.
Następnie wlać ko 1/2 oleju, umieścić blender w naczyniu tak, aby stopką dotykał dna. Następnie pulsacyjnie miksować, unosząc po kilku sekundach blender delikatnie i powoli w górę, a następnie w dół. Czynność powtarzać do momentu, w którym otrzymamy jednolitą gęstą emulsję, dolewając jednocześnie po trochu oleju.
Przechowywać w lodówce do tygodnia.

UWAGI:
* - ja użyłam ok 200ml oleju z psetek dyni, ale można śmiało dolać odrobinę więcej lub jeśli Wam szkoda, zmieszać z oliwą z oliwek lub innym olejem, np z awokado.
- jak pisałam - majonez nie jest typowo majonezowy, dlatego polecam na próbę część zmieszać z klasycznym domowym majonezem, robionym na bazie np oleju słonecznikowego - jest naprawdę pyszne (:




Bezglutenowa Wielkanoc
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl