Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samuraj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samuraj. Pokaż wszystkie posty

Tarta z kurczakiem i szpinakiem na spodzie gryczano konopnym

Coś co chodziło za mną od dawna - i tarta wytrawna i szpinak, który zaglądał na mnie ilekroć otwierałam szufladę zamrażarki (;

SKŁADNIKI:
kruche ciasto:
- 1 szklanka mąki [miks gryczanej z konopną + odrobina kokosowej]
- 1 jajko
- 100g zimnego masła pokrojonego w drobną kostkę
- sól/pieprz/zioła prowansalskie

nadzienie:
- 1 pojedynczy filet z piersi z kurczaka
- ok 6-7 suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
- ok 3 łyżki gęstego mleka kokosowego lub gęstej śmietany (u mnie tym razem śmietana)
- opakowanie mrożonego szpinaku [u mnie 450g rozdrobionego Hortex]
- sól/pieprz/kurkuma/czosnek
- masło klarowane do smażenia
+ odrobina startego oscypka

Składniki na ciasto umieścić w misie blendera i zagnieść na jednolitą kulę. Wyłożyć dno oraz boki przeciętnej wielkości formy na tartę. Jeśli podobnie jak ja korzystacie z prostokątnej, powinno starczyć na jedną całą i jedną dodatkową kokilkę.
Na patelni rozpuścić odrobinę masła. Dodać pokrojoną pierś z kurczaka, lekko obsmażyć aż brzegi się delikatnie zetną, a następnie dodać pomidory i szpinak. Dusić na niewielkim ogniu do momentu, w którym szpinak się rozmrozi, nie dłużej. W tym czasie wmieszać śmietanę lub mleko kokosowe oraz starty ser i doprawić do smaku. Gotowe nadzienie przełożyć na kruchy spód. Piec 20 minut w 200 stopniach.
Alternatywą jest wcześniejsze podpieczenie spodu przez ok 8-10 minut, dodanie nadzienia i dalsze pieczenie do równych 20 minut.






Pin It

Gulasz z podrobów z wolnowaru

Zawsze jadłam gulasz z samych serc lub samych żołądków, zazwyczaj sam drób - albo kurak, albo indyk. A gęsie żołądki chodziły za mną od tak dawna. Muszę przyznać, że zaraz za wątróbką wszelaką, gęsie żołądki to moje ulubione podroby i jedno z ulubionych mięs. Niezwykle delikatne, kruche i o przyjemnym, kompletnie nie charakterystycznym dla innych podrobów smaku. Poezja po prostu, zwłaszcza takie z rosołu (:
Dodając do tego fakt, że od dawna chodził za mną gulasz i kolejny fakt, że tydzień wcześniej zrobiłam na próbę dwie małe porcje gulaszu z samych serc [wołowego i indyczych], no i koniec końców to, że od pewnego czasu w ogóle staram się jeść więcej podrobów - zrobiłam i jem (:


SKŁADNIKI:
- 1 kg gęsich żołądków
- ok 300g serca wołowego
- spora garść indyczych serc [ok ośmiu sztuk]
- 3 liście laurowe
- 3 ziarenka jałowca
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- sól, pieprz, kurkuma
- sproszkowana czerwona papryka
- 1 mała pietruszka
- 1 mała marchewka
+ opcjonalnie 1 łyżka mąki ararutowej
+ opcjonalnie kasza gryczana

Mięso opłukać i pokroić w kostkę jednakowej wielkości, ewentualnie serce wołowe może zostać pokrojone drobniej. Umieścić w misie wolnowaru wraz przyprawami i ustawić na high na ok 4-5 godzin lub low na 8 godzin/na noc. Z soków, które puści mięso odlać ok 1,5 lub niecałe dwie szklanki płynu do ugotowania kaszy oraz sporą filiżankę do ugotowania sosu. Przygotować sos: w małej miseczce rozpuścić sporą łyżkę mąki wraz z zimną wodą. Zagotować w rondelku filiżankę soków z mięsa, wlać rozpuszczoną skrobię i mieszać aż do zagotowania. Gotować 2-3 minuty dalej mieszając, a następnie przelać z powrotem do wolnowaru i wymieszać.
Ok godzinę przed końcem gotowania [na low 2-3 godziny] umieścić w wolnowarze starte warzywa.

UWAGI:
- dla wersji AIP wyłączamy zielę, jałowiec, pieprz oraz paprykę. Mąka arautowa również jest kwestią dyskusyjną.
- przygotowanie sosu to tak naprawdę tylko zabawa, choć warto rozważyć dla dwóch względów - potrawa wygląda nieco ładniej [i to mnie przekonało mając na uwadze wykonanie zdjęć], oraz całość wygodniej się je, bo mamy gulasz, a nie zupę gulaszową.





Pin It

Czekoladowo kawowy torcik - brownie z buraka [wegańskie, bezglutenowe]

Nie wiem skąd mnie naszło na buraka. Może to wspomnienie po torciku buraczanym, który jadłam na swoje zeszłoroczne urodziny? A może z chęci spróbowania upieczenia takiego samodzielnie, bo jeszcze nie próbowałam? Pierwsze buraczane, jakie jadłam było co najmniej niesmaczne, z mocno wyczuwalnym burakiem. Drugie, właśnie ów torcik, było rewelacyjne, kakaowe i wilgotne, z lekką nutką kawy. Podobnie jak tarta jaglana z poprzedniego wpisu, torcik miał zostać zjedzony przez osoby będące na typowej diecie i jedzące typowe słodkie wypieki, więc miałam szczere obawy, jak zostanie ono przyjęte - to w końcu był jeden wielki eksperyment i nawet ciasta nie spróbowałam przed zaserwowaniem go. Nie wiem na ile to było rozsądne, ale nie dość, że buraka kompletnie nie było czuć, to jeszcze.. uff, smakowało :D

SKŁADNIKI:
[foremka 16cm]
Ciasto:
Mokre:
- 1 średni burak [wielkości pomarańczy]
- 3/4 szklanki mleka roślinnego [u mnie migdałowe]
- 1 pełna łyżka miodu* lub syropu klonowego dla 100% wegańskiej wersji
- 1/4 szklanki płynnego oleju kokosowego lub masła klarowanego dla nie-wegan
- 70g gorzkiej czekolady rozpuszczonej w kąpieli parowej
- 2-3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej lub bardzo mocne espresso
- 1 łyżeczka octu
Suche:
- 1,5 szklanki mąk [1:1 gryka, jagło i kasztan]
- 1 łyżeczka sody
- 1 kopiasta łyżka kakao

Masa kakaowo-kawowa:
Przepis opiera się na TYM kremie, który jest jednocześnie moim ulubionym do przekładania ciast. Użyłam tutaj jednak nieco mniej mleka, pominęłam whisky i dodałam ok 3 łyżeczek kawy lub więcej. Dosładzałam do smaku, do smaku również dodając kakao i jednocześnie mając na uwadze założenie, żeby krem był nieco bardziej gęsty

Buraka wyszorować, umieścić w rondlu wypełnionym wodą i gotować do miękkości - aż widelec wejdzie do niego bez większego oporu. Następnie obrać go, pokroić w kostkę i zmielić w blenderze na mus. Połączyć z resztą mokrych składników - można w dalszym ciągu użyć do tego blendera.
Mąki przesiać do miski, dodać sodę oraz kakao, a następnie przelać mokre składniki i wymieszać dokładnie.
Gotową masę przelać do foremki [tortownica 16cm dla formy tortu lub blaszka 20x26cm dla formy brownie], a następnie piec w temperaturze 180 stopni przez ok 40-50 minut lub do suchego patyczka**

UWAGI:
* - mój miód był skrystalizowany, więc nabrało się solidnie, przyjmijmy więc dwie normalne łyżki miodu
** - patyczek może być oblepiony ciastem, jednak ciasto nie może być surowe - poznacie to po tym czy masa na patyczku się błyszczy, czy jest raczej lepka i zbita.
- ciasto na zdjęciach ma nieco grudkowatą konsystencję, co zawdzięczam prawdopodobnie mące jaglanej powstałej ze zblendowania kaszy. W przypadku gładkiej mąki problem nie powinien występować, tak sądzę.





Pin It

Jaglana tarta waniliowa z karmelizowanymi jabłkami

Czasami planując jakiś wypiek muszę brać pod uwagę fakt, że nie wszyscy przy stole znają mój sposób odżywiania i moje smaki. Zarówno moi najbliżsi jak i ja preferujemy mniej słodkie wypieki, proste i niezbyt udziwnione, ale w momencie, kiedy ciasto muszę zaserwować również osobom spoza naszego wąskiego kręgu specyficznych upodobań zaczyna łapać mnie lekki stres i niepewność, czy aby na pewno wstrzelę się w smak i czy nikt nie będzie robił dobrej miny do złej gry. To nie jest fajne :D
Poniższa tarta świetnie zdaje egzamin, jak i zdało egzamin drugie ciasto, które również tamtego dnia wylądowało na stole, a na blogu wyląduje niebawem. Połączenie wyczuwalnie waniliowej jedwabistej masy ze słodko-kwaśnymi jabłkami jest po prostu super. Obłędna, może nieco za słodka [ale tutaj i tak słodzimy wedle własnych preferencji], zjadła się od razu cała. Warto było (:

Spód:
- ok 70g wiórków kokosowych
- garstka dowolnych orzechów, ok 20g
- garść suszonych daktyli zalanych na noc wodą*
- szczypta soli

Masa jaglana:
- 1/2 szklanki kaszy jaglanej
- 1,5 szklanki wody lub mleka roślinnego
- płaska łyżeczka wanilii Bourbon
- dowolny słód do smaku**
- szczypta soli

Karmelizowane jabłka:
- 2 jabłka***
- cukier kokosowy/ksylitol
- cynamon i szczypta wanilii
- szczypta soli

Jabłka umyć, obrać ze skórki i pokroić w drobną kostkę, a następnie zasypać cukrem kokosowym/ksylitolem i odstawić na kilka godzin.

Orzechy zblendować pulsacyjnie, połączyć z wiórkami na szerokiej patelni i prażyć do lekkiego zrumienienia. Namoczone daktyle zblendować na jednolite puree z odrobiną wody, w której były moczone. Połączyć z wiórkami i orzechami i bendować do momentu, w którym masa stanie się na tyle jednolita, żeby dawała się zlepić w jednolitą kulę. W razie potrzeby można regulować jej konsystencję wodą z daktyli/miodem lub dodatkowymi wiórkami, gdyby masa wyszła zbyt mokra [ewentualny nadmiar można wykorzystać do pralinek lub po prostu zjeść (; ].
Gotową masą wyłożyć spód i brzegi formy, a następnie schłodzić w lodówce.

Odmierzoną kaszę jaglaną przepłukać pod bieżącą wodą. W rondelku zagotować wodę lub mleko, dodać kaszę i gotować na małym płomieniu ok 10 minut pod przykryciem. Po tym czasie zdjąć z ognia i odstawić do całkowitego wchłonięcia płynów przez kaszę [rondelek można dodatkowo owinąć w ręcznik lub ścierkę i wstawić do piekarnika]. Tak ugotowaną kaszę przełożyć do blendera i zmiksować na bardzo gładką, jednolitą masę, całość zajmie kilka minut. Podczas blendowania dodawać kolejno wanilię oraz słód. W razie potrzeby masę można odrobinę rozrzedzić mlekiem lub wodą z daktyli, jeśli jeszcze nam została**** Masa musi być gęsta, można ją rozrzedzić zaledwie na tyle, byle było możliwe rozsmarowanie jej na dnie formy. Nie należy również przesadzać z dosładzaniem masy, ponieważ już sam spód i karmelizowane jabłka będą słodkie.

Powracamy do jabłek. Po kilku godzinach powinny puścić sporo soku, z którego należy jabłka dokładnie odsączyć. Sok umieścić na patelni i podgrzewać redukując do momentu, w którym uzyskamy gęsty, ciemnobrązowy, kleisty karmel. W tym momencie dodajemy jabłka, cynamon, odrobinę wanilii i szczyptę soli i mieszamy całość smażąc jeszcze chwilę. Ściągamy z palnika i studzimy. Wystudzone jabłka należy ponownie odsączyć z patelni, np za pomocą łyżki cedzakowej, i umieścić je na chłodnej masie jaglanej. Całość polać resztą karmelu i posypać płatkami migdałowymi.

UWAGI:
* - daktyle można zalać również w dniu przygotowywania ciasta. Używamy wtedy wrzątku, lub podgotowujemy je przez chwilę. Można je również zastąpić miodem lub innym płynnym słodem.
** - u mnie była to woda z daktyli, odrobina miodu i ksylitolu.
*** - kwestia upodobań, u mnie twarde i kwaskowate, żeby równoważył słodycz karmelu
- surowy spód z wiórków kokosowych i daktyli to coś, z czego już korzystałam parę razy, jednak zawsze był to spód tortu/tarty, nigdy forma z pionowymi brzegami. Jakkolwiek, jest to bardzo smaczny sód, tak jednak jest zbyt miękki. Zlepiony większą ilością miodu/daktyli byłby za słodki, więc następnym razem wybiorę tradycyjny pieczony spód.
**** - przy dosładzaniu i rozrzedzaniu masy należy mieć na uwadze fakt iż położymy na niej wilgotne jabłka. Polecam dodać do masy minimalną ilość mleka/płynnego słodu - dosłownie na tyle, żeby masa dała się rozsmarować na dnie tortownicy, nie może być lejąca!
- jeżeli obawiacie się poddawania orzechów obróbce termicznej, dodajcie je do wiórków po ich uprażeniu.
- spód w razie czego można zastąpić dowolnym spodem spośród tych na tarty.




Pin It

Bezglutenowa tarta z musem z mango

Pisałam jakiś czas temu na facebooku o moim podejściu do przetworów z owoców w kontekście jedzenia świeżych vs przetwarzania je na lody. Jak widać lody już się w międzyczasie na blogu pojawiły, więc o ile nadal w większości zjadam owoce na świeżo bez obróbki, o tyle trochę zluzowałam. Drugą kwestią jest to, że nie wiem jakim cudem, nagle uzbierało się w mojej kuchni siedem sztuk dorodnych owoców mango i jak na złość wszystkie dojrzewając mniej więcej w równym tempie. Stąd też pomysł o przerobieniu choć niewielkiej części na ciasto, a skoro jest lato i są upały, zdecydowałam się na lekką chłodną tartę z delikatnym musem na bazie żelatyny (rozważałam również mango curd i taka opcja też sprawdzi się rewelacyjnie).
Tym razem spód jest nieco inny niż zwykle, ponieważ postanowiłam pokombinować z mąkami. W moim przypadku użyłam miksu kokosa, gryki, ryżowej i ziemniaczanej, co dało ciasto utrzymujące formę, ale za to kompletnie kruche i duszące, mimo że smaczne. Dlatego jeśli chcecie kruchego z dodatkiem mąk zbożowych, polecam dodanie samej gryki lub jagła.



SKŁADNIKI:
(na formę ok 22cm)
Ciasto:
- 1 szklanka mąki*
- 100g zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 żółtko
- 2 łyżki kakao
- 2-3 łyżki cukru kokosowego/ksylitolu/innego

Mus:
- 2 bardzo dojrzałe większe mango
- 3 łyżeczki żelatyny + odrobina wrzątku
- coś do posłodzenia [cukier kokosowy/ksylitol/miód/syrop klonowy/inny syrop]
- coś do zakwaszenia [u mnie witamina C w proszku, może być sok z cytryny]

Składniki na ciasto umieścić w misie blendera i zmielić aż połączy się w jednolitą kulę, lub umieścić na stolnicy i zagnieść za pomocą dłoni [wcześniej można całość posiekać nożem o szerokim ostrzu], byle tylko za mocno nie ogrzać w dłoniach. Gotowym wylepić formę do tarty/tortownicę, spód ponakłuwać widelcem i odstawić do lodówki na ok pół godziny. Po tym czasie wstawić zimne ciasto do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 13-15 minut.

Mango obrać, umieścić w misie blendera i zblendować na płyn. Dosmaczyć według preferencji. Żelatynę zalać gorącą, lecz nie gotującą się wodą, rozmieszać i połączyć z mango. Przelać na upieczony i ostudzony spód i wstawić do lodówki do stężenia.

UWAGI:
* - 50/50 dla wersji paleo lub po 1/3 mąk kokosowej, kasztanowej i gryczanej
- jeśli masa z mango zbytnio się napowietrzyła i nie chcecie bąbelków powietrza, przelejcie ją przez sito





Pin It

Tort czekoladowy z malinami lub tort czekoladowy z Meksyku; bezglutenowy, paleo

Tort, którego upieczenie było dla mnie niezłym dylematem. Zazwyczaj staram się piec jak najprościej [choć kiedyś było zgoła inaczej, a to dawało mi prawdziwą frajdę] i co najważniejsze, nie przesadzając z ilością cukru. Wypiek miał być dla Taty na Dzień Ojca. Taty wielbiciela czekolady, więc pierwsze co przyszło mi do głowy to ten tort. A jest to tort szczególny, ponieważ zupełnie pierwszy, jaki upiekłam dla swojego chłopaka na jego 21 urodziny, czyli.. oj, dawno i nieprawda (;
W oryginale jest to Tort Czekoladowy z Meksyku, na mące pszennej, z nabiałem i kupą cukru. Dosłownie kupą cukru. Pamiętałam jednak jak niezwykle wówczas nam smakował, mimo, że za słodki. Ciężki, wilgotny, przełożony mocno kakaowym kleistym kremem, cudo. Dlatego też była to pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, kiedy zastanawiałam się nad tortem dla Taty. Żadne tam bezy, kremy czy budynie - ciężka czekolada!
Tak więc - tort wybrany, zmodyfikowany, proporcje zmniejszone na 16cm tortownicę + o wiele mniej słodu i co najważniejsze - zrezygnowałam z karmelu na rzecz malin. Po pierwsze, co za dużo to niezdrowo, po drugie.. no nie chciało mi się, a po trzecie - niech się chowa karmel przed malinami skąpanymi w czekoladzie, strzał w dziesiątkę i nie ma co dyskutować.
Tort dodatkowo otwiera tag 'samuraj', bo choć po zboża sięgam od dawna w niewielkich ilościach, to na blogu żaden przepis jeszcze nie miał okazji zagościć. Więc będzie ten torcik, ale szczegóły odnośnie mąk macie poniżej (;


SKŁADNIKI:
[na foremkę 16cm]
Ciasto:
- 100g mąki*
- 25g kakao/karobu**
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- szczypta soli
- 2 łyżki bardzo mocnego [!] espresso lub 1 łyżka kawy rozpuszczalnej w 1 łyżce ciepłej wody
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego
- 1-2 łyżki whisky opcjonalnie
- 1 łyżeczka octu jabłkowego
- 1 białko
- 1 żółtko
- 40g miękkiego masła
- maksymalnie 100g ksylitolu, lub mniejsza ilość miodu
+ tłuszcz do wysmarowania tortownicy

Krem:
- 65g kakao/karobu**
- maksymalnie 80g ksylitolu lub mniejsza ilość miodu
- 190ml mleka kokosowego***
- 35g bardzo gorzkiej czekolady
- 2 łyżki whisky opcjonalnie
- ziarenka z 1-2 lasek wanilii

Dodatkowo:
- ok 150g malin, lub innych jagodowych owoców.

Krem na spokojnie można przygotować dzień wcześniej, smaki lepiej się przegryzą. Kakao i ksylitol/miód wymieszać i zalać taką ilością mleka, aby powstała gęsta pasta. Wówczas dodać resztę mleka, wymieszać i wstawić na gaz. W tym czasie stopić czekoladę w kąpieli parowej lub mikrofalówce. Gotować ok 3 minuty, zdjąć z ognia. Dodać czekoladę, whisky i wanilię, ostudzić, przykryć i wstawić do lodówki.

Mąkę wymieszać z kakao, sodą i solą. W oddzielnej miseczce połączyć kawę, mleko, whisky i ocet.
Masło utrzeć z wybranym słodem na puch. Dodać 1/3 miksu mąk i zamieszać. Ponownie dodać 1/3 miksu mąk oraz 1/2 miksu kawowego i połączyć. Na koniec dodać resztę składników i ponownie połączyć. Białko ubić na sztywną pianę, na koniec wmiksować żółtko i delikatnie połączyć z ciastem.
Całość przelać do wytłuszczonej tortownicy. Piec ok 25-30 minut w 180 stopniach.
Po upieczeniu i wystudzeniu przekroić na dwa blaty. Masę podzielić na dwie części. Jedną wyłożyć częściowo na blat, ułożyć gęsto maliny i przykryć resztą połowy masy. Przykryć wierzchem ciasta i rozsmarować na nim drugą połowę kremu. Schłodzić w lodówce.

UWAGI:
* - użyłam miksu na oko: kasztanowa, gryczana, ziemniaczana i chyba łyżka ryżowej, ale można użyć samej kasztanowej, lub kombinować. Ciasto wychodzi ciężkie tak czy siak, a oryginał był na czystej pszennej.
** - miałam mało kakao - wszędzie użyłam miksu z karobem, którego smak mi odpowiada, więc jeśli i Wy go lubicie, zastępujcie śmiało
*** - zauważyliście, że tort jest bardzo kaloryczny? Ja również. Mleko krowie ma o wiele mniej kalorii, więc jeśli tort ma być bez nabiału, a Wy nie chcecie piec kalorycznego potwora, polecam wydoić mleko kokosowe własnoręcznie, ewentualnie mleko migdałowe, lub inne wybrane. Na taką ilość zużyłam 1/2 szklanki wiórków i 1 szklankę wrzątku, a jeszcze zostało mi ciut do skosztowania. Resztkę wiórków zmiksowałam z dwoma świeżymi daktylami i odrobiną tłuszczu, wyszła mi smaczna papka-przekąska.






Oryginalny przepis pochodzi z książki KUCHNIE ŚWIATA Kuchnia Meksykańska, przepisy zebrane przez Martę Orłowską

Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl