Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

Siemianka z dynią i cynamonem - wegańska, paleo, bezglutenowa

Bardzo dawno nie jadłam siemianki. W sumie gdzieś od czerwca, może maja. Do tej pory jadałam ją w sumie również niewiele razy, najczęściej z marchewką i 2-3 razy z truskawkami czy poziomkami. Ta z marchewką zasmakowała mi najbardziej, zwłaszcza w połączeniu z cynamonem, wydaje się być bardziej sycąca, mimo że najbardziej sycącą bazą ma tu być siemię lniane i mleko. Oczywiście proporcje i tak dobieramy indywidualnie, ja raczej nie traktuję tego śniadania zbyt poważnie, czyli raczej jako lekki posiłek, który niekoniecznie musi mi dać energię na kilka godzin, a za to moje jelita czują się po nim po prostu przyjemnie (:
Drugą kwestią jest to, że staram się nie przesadzać z ilością mięsa i jaj w diecie, więc jeśli tylko mam czas na takie śniadanie, to sobie czasem dogadzam (:
No i co - tym razem padło na dynię, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych mrożonek [może jeszcze ucieszyłabym się z batata, choć ten akurat i tak jest dostępny przez cały rok na szczęście]. Kolejny raz nie przeznaczę jej na gofry, mimo że za każdym razem z takim przeznaczeniem ją kupuję.. może kiedyś. Tak więc siemianka z dynią jest tak samo fajna jak z marchewką, a nawet szybsza, bo nie trzeba się bawić z tarciem marchwi :D


SKŁADNIKI:
- ok 200g dyni mrożonej [u mnie Hortex]
- ok 1/2 szklanki wody
- ok 5 łyżek mleka kokosowego
- 3 łyżki siemienia lnianego
- cynamon
- szczypta soli
- dowolne słodziwo, ilość według uznania
+ opcjonalnie dla wersji niewegańskiej jajko

Dynię zalać wodą i mlekiem, postawić na niewielkim ogniu i podgrzewać do zagotowania. Dynia szybko rozmraża się i mięknie, więc nie zajmie to zbyt wiele czasu. Kiedy dynia będzie już w miarę miękka, zmielić w młynku siemię lniane i przesypać je do gotującej się zawartości rondelka. Wymieszać dokładnie, żeby rozbić grudki i gotować ok 2-3 minuty na wolnym ogniu. Dodać cynamon, szczyptę soli i dosłodzić do smaku. Na sam koniec można wmieszać surowe jajko*

UWAGI
* - jeśli chcemy dodać jajko, dobrze jest zwiększyć ilość płynów, żeby siemianka nie wyszła zbyt gęsta.




Pin It

Gofry z cukinii i marchewki [bezglutenowe, paleo]

Faktycznie samych gofrów tu za bardzo nie widać - przykryły się dodatkami, a to głównie za sprawą tego, iż post miał być stricte śniadaniowy, ale publikacja odwlekła się jakoś w czasie.
Faktem jest, że odkąd dostałam tę upragnioną gofrownicę, gofry z samej mąki robiłam zaledwie dwa razy i ilekroć obiecuję sobie, że następne będą zwykłe chrupiące, tak każdy następny kończy się właśnie tymi. Bo są szybkie, lekkie, mają znikomą ilość węglowodanów oraz skrobi, no i.. bo smaczne są no! Przepis bazuje na plackach z cukinii i marchewki, które to placki namiętnie przerabiałam nieraz na kanapki, aż w końcu poszłam i jeden level wyżej i tak mam kanapki z placków bez smażenia i tym samym legalne pieczywo. no i jest super :D


SKŁADNIKI:
- 1 niezbyt duża cukinia
- 2-3 marchewki średniej wielkości
- 2 duże jaja
- 2 spore łyżki mąki kasztanowej*
- przyprawy [sól/pieprz/kurkuma + dowolne zioła, czosnek]
- opcjonalnie suszone pomidory lub oliwki

Warzywa wyszorować, odciąć końcówki i zetrzeć w blenderze/malakserze. Dodać jajka, przyprawy oraz mąkę, a następnie wymieszać. Cukinii nie odsączam - płyn łączy się z mąkami i jajkiem, ale jeśli chcecie, można to zrobić.
Gotowe ciasto od razu smażyć w rozgrzanej gofrownicy tak długo, jak długo będzie wymagało tego ciasto - zależnie od gofrownicy, u mnie to ok 3-4 minuty.
Podawać z dowolnymi dodatkami - u mnie guacamole i pasta z pieczonej dyni.

UWAGI:
* - mąki możecie mieszać. Ja używam głównie kasztanowej lub mieszam ją z gryką/ryżową/jaglaną. Rzadziej dodaję odrobinę kokosowej, jednak jest ona dla mnie zbyt sucha.
- w wersji niewegetariańskiej polecam dodać do ciasta odrobinę pokrojonego w cienkie plasterki boczku - takie plasterki najlepiej pokroić na kilka cząstek i poukładać w kilku miejscach przed zamknięciem gofrownicy.
- jeśli chcecie, aby Wasze gofry były mniej kaloryczne, miały mniej węglowodanów, lub z jakichś przyczyn nie chcecie używać mąk, możecie spróbować je pominąć, ale tę metodę zaleciłabym tylko w momencie, kiedy znacie swoją gofrownicę i wiecie, że takie ciasto do niej nie przywrze
- gofry będą bardziej zbite i chrupkie jeśli dodacie więcej mąki - w tym celu tym bardziej nie odsączajcie cukinii - tutaj polecam mąką ryżową





Pin It

Sałatka z pieczonym burakiem w sosie miodowo-musztardowym

Sezon na zielenię rozkwita coraz bardziej, więc i sałatki zaczynają zastępować duszone warzywa. Mięsa od pewnego czasu jem nieco mniej i choć dalej je jadam ze smakiem, to jednak zielenina skradła moje serce (; W końcu zebrałam się do wykombinowania sałatki na bazie sosu innego niż mój klasyczny winegret, czyli sosu miodowo-musztardowego. Czegoś, co uwielbiam, a do tej pory jadałam tylko jako dodatek do obiadów jedzonych na mieście. Rewelacyjnie łączy się z burakiem, choć jedzącym nabiał poleciłabym dodać również odrobinę fety, na pewno wyjdzie wspaniale (:



SKŁADNIKI:

(1 porcja)
- 3 niewielkie buraki
- garść rukoli
- garść pomidorków koktajlowych
- kilka cząstek orzechów włoskich
- trochę masła i soli

sos musztardowo-miodowy:
- 1 solidna łyżeczka miodu
- 1,5 solidnej łyżeczki musztardy dijon
- 2 łyżki oliwy
- sól/pieprz/kurkuma
- kilka kropel soku z cytryny*
+ opcjonalnie czosnek lub dowolne zioła, u mnie brak

Buraki wyszorować, odkroić końcówki i pokroić na półplasterki o grubości niecałego centymetra. Brytfannę wysmarować masłem** umieścić w niej buraki, obtoczyć w maśle i oprószyć solą, piec w 180 stopniach do miękkości [ok 20-30 minut]. W tym czasie opłukać rukolę i poprzekrawać pomidory, oraz przygotować sos.
Składniki na sos wystarczy połączyć regulując proporcje do smaku.
Na talerzu ułożyć rukolę oraz pomidory, przełożyć na wierzch jeszcze ciepłe buraki, polać sosem i posypać orzechami.

UWAGI:
* - tak naprawdę nie mam cytryny, posiłkowałam się lewoskrętną witaminą C (;
** - można użyć masła klarowanego, które należy uprzednio rozpuścić w rondelku lub w brytfannie w piekarniku. Ja tym razem użyłam oliwy, jaka została mi po pomidorach suszonych, więc było od razu płynnie.



Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Pasta z wędzonych szprotek

To miała być w ogóle pasta bez wpisu. Co najwyżej jedno zdjęcie na fanpage, ot dla przepisu. Robione telefonem. Bo mi się nie chciało, a i sama pasta to żaden oryginalny wymysł.
Niemniej w trakcie przygotowywania talerza już tak bardzo zaczęło mi się podobać, że stwierdziłam, że zrobię to zdjęcie na fanpage aparatem, a.. potem poszło już jak widać (;
Kolejnym powodem jest ten, że szprotki, o ile są fajnym źródłem wapnia, o tyle nie każdemu podchodzi ich smak, konsystencja, lub choćby sama świadomość zjadania ryby w całości, razem z tym, co ryba posiada poza mięskiem, dlatego niech pasta będzie również inspiracją dla takich właśnie osób. Ja sama jadłam szprotki bez głowy, a zawartość i tak nieco rosła mi w ustach, po prostu nie przepadałam za ich smakiem, za to pasta hmm zniknęła jednego dnia na śniadanie i kolację (;


SKŁADNIKI:
- szprotki wędzone
- suszone pomidory
- musztarda
- zielone oliwki
- kurkuma
+ opcjonalnie majonez, ja użyłam TEGO
+ inne dowolne dodatki/przyprawy

Zużyłam ok 24 szprotki, chyba z 5 suszonych pomidorów, po łyżeczce musztardy, majonezu  oraz kurkumy, a także ok 5 oliwek. Tak plus minus.
Wszystkie składniki należy zblendować na jednolitą masę, a następnie zajadać się do woli. W moim przypadku debiut na blogu - zielony ogórek, czyli coś, czego nie jadłam praktycznie wcale, a dziś mam za sobą jedną sporą sztukę, bo jak się okazało trawię je całkiem nieźle, a stanowią rewelacyjną bazę do kanapki. Rewelacyjną (:






Pin It

Egoistyczna tarta z warzywami. Beglutenowa, paleo

Od jakiegoś czasu chodziła za mną tarta. O taka, jaką przygotowała po raz pierwszy moja Mama. Ta z jej przepisu nie jest ideałem - zawiera mąkę pszenną i jogurt, co jest akurat łatwe do zmodyfikowania. A że akurat miałam zachomikowane gdzieś w czeluściach zamrażarki warzywa mrożone, postanowiłam wykorzystać okazję do przygotowania sobie jednoporcjowej tarty - takiej idealnej na posiłek do pracy.
Proporcje na spód, jakie podałam poniżej są odrobinę zawyżone, ponieważ sama użyłam ok 1/4 szklanki mąk, co jak widać było nieco zbyt małą ilością, ponieważ ciasta nie starczyło na odpowiednią wysokość brzegów, co widać na zdjęciu - tarta akurat jest odwrócona tą stroną, na której ścianki ciasta były niższe. Jest to oczywiście coś, co kompletnie nie przeszkadza, zwłaszcza, że ciasto i tak wychodzi zupełnie bezproblemowo z foremki [choć należy posłużyć się wykałaczką, żeby oddzielić nieco ciasto od ścianek, lub uprzednio foremkę natłuścić].

 
SKŁADNIKI:
na foremkę o średnicy 12cm
spód:
- 1/3 szklanki mąki [mix kokosowej z konopną]
- miękkie masło*
- sól, pieprz, ulubione zioła

nadzienie:
- 1 szklanka warzyw**
- 1 niewielkie jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego [śmietanka wymieszana z płynem]
- sól, pieprz, ulubione zioła

Odmierzyć składniki na ciasto. *Kostkę masła podzieliłam na cztery części, czyli po ok 50g. Z jednej ćwiartki wybrałam ok 2/3 masła. Niestety nie mam precyzyjnej wagi.
Wszystkie składniki umieścić w kielichu blendera, lub zagnieść rękoma. Masa powinna dać się zbić w jednolitą kulę. Jeśli nie, należy jej konsystencję regulować odpowiednią ilością mąk lub masła.
Gotową masą wykleić dno i brzegi foremki i odstawić do lodówki.

Odmierzyć szklankę warzyw. Jeśli tak jak ja bazujecie na mrożonych, należy je uprzednio rozmrozić - ja swoje zostawiłam na całą noc, wszystko piekłam następnego dnia rano.
Wyłożyć warzywami spód foremki. Jajko rozmącić z mlekiem i przyprawami i zalać masą warzywa.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15-20 minut.

UWAGI:
* - jak wyżej - użyłam ok 2/3 kawałka masła o wadze ok 50g. do dowolnej regulacji, bo wiele też zależy od rodzaju mąk
** - w moim przypadku były to warzywa Hortexu jednak mogą to być dowolne warzywa - surowe, wcześniej zblanszowane, lub duszone. Po prostu szklanka warzyw.
- w linku do oryginalnej tarty znajduje się salami - w dalszym ciągu uważam, że rewelacyjnie sprawdzi się dodatek słonego mięsa [boczek, wędlina suszona lub właśnie salami], dlatego jeśli obawiacie się, że kaloryczność takiej tarty będzie zbyt niska, to śmiało można dorzucić kilka plasterków (;


a tak prezentuje się po wyjęciu z foremki, gotowa do zjedzenia podczas przerwy (:


Pin It

Kalafior w jajku

Cena kalafiora w końcu zeszła odrobinę niżej, a że zerkałam z lekkim pożądaniem w stronę pojemników z kalafiorami od dłuższego czasu, widok obniżki całkiem mnie ucieszył (; Miałam wprawdzie nieco inne plany na jego wykorzystanie, marzy mi się prawdziwa wiosenna zupa jarzynowa, a koniec końców zużyłam jako warzywny dodatek do mięsa na szybko. Jeden kalafior to cztery porcje, poniżej jedna z nich – proste, banalne wręcz, jak na nazwę bloga przystało [a coś czuję, że takiej prostoty będzie tu w najbliższym czasie więcej], wciągnięte na kolację (:

 



SKŁADNIKI:
- ¼ ugotowanego kalafiora
- olej kokosowy/smalec
- łyżeczka kurkumy
- 1 duże jajko
- sól/pieprz/dowolne zioła
+ opcjonalnie suszone pomidory [u mnie brak]

Rozgrzać tłuszcz na patelni, kiedy będzie już dostatecznie ciepły wysypać kurkumę i podsmażyć chwilę. Dodać pokrojonego kalafiora i rozdrobnić go widelcem. Smażyć przez chwilę obtaczając dokładnie w kurkumie, dodać sól, pieprz i zioła oraz pomidory. Zdjąć z patelni, odczekać kilkanaście sekund tak, żeby nadal była ciepła, ale już nie gorąca, wbić jajko i wymieszać.
U mnie z porządną garścią zieleniny. Można też posypać kiełkami lub dowolnymi ziarenkami.


Pin It

Wytrawne paleo chlebki - idealne na śniadanie

Długo wypraszane przez mojego lubego wytrawne muffinki, początkowo miały być zwykłe najzwyklejsze, na mące gryczanej z odrobiną mleka, bo w końcu ani on beznabiałowy, ani tym bardziej na paleo, ale zaraz - dlaczego miałabym odbierać sobie przyjemność próbowania tego co piekę czy gotuję? Zwłaszcza, że wiem jak smakują wytrawne muffinki i wiem, że również je lubię. Są rewelacyjną alternatywą zarówno dla pieczywa na śniadanie jak i przekąski do zjedzenia poza domem, czyli czegoś, co dla każdego paleożercy niejednokrotnie było problematyczne. Więc jeśli tak jak ja, często nosicie przy sobie swój własny prowiant nie licząc na punkty gastronomiczne [do których mam wątpliwe zaufanie], to takie muffinki są właśnie dla Was (:



SKŁADNIKI:
[na ok 4 chlebki]
suche:
 - 1/2 szklanki mąki z tapioki
- 1/4 szklanki mąki kasztanowej lub kokosowej
- po łyżeczce sody oczyszczonej i bezglutenowego proszku do pieczenia
- płaska łyżeczka soli

mokre:
- 3 jajka
- 1/2 szklanki płynnego tłuszczu*
- 1/4 szklanki wody
- ząbek czosnku

oraz:**
- 2-3 suszone pomidory
- kawałek boczku [ilość dowolna, u mnie kostka ok 3x3x3cm, co tyle mi zostało]
- 2 pieczarki
- mała cebula
- 1 niewielka marchewka

Składniki suche oraz mokre  połączyć oddzielnie w dwóch naczyniach. Warzywa oraz mięso pokroić w kostkę, umieścić w rondlu*** i dusić do zeszklenia cebuli. Lekko przestudzić, a następnie dodać  do składników mokrych, przemieszać i połączyć ze składnikami suchymi. Jeśli masa wyda się zbyt rzadka, można dodać odrobinę więcej mąki kasztanowej lub kokosowej.
Gotową masę przelać do foremek. Piec w 180 stopniach ok 20-25 minut.

UWAGI:
* - u mnie to standardowo mieszanka masła, smalcu gęsiego oraz oleju kokosowego. Muffiny wyszły bardzo tłuste, przez co mogą się wydawać ciężkie - zalecałabym odjęcie odrobiny tłuszczu na rzecz np jednego jajka lub odrobiny mleka roślinnego
** - dodatki są ilościowo dobierane na oko, właściwie na zasadzie co się nawinie (;
*** - jeśli boczek lub inne mięso, którego użyjemy są chude, można dodać na początku odrobinę smalcu, ale można też całkowicie pominąć duszenie i dodać surowe składniki do ciasta.  Wybrałam jednak pierwszą opcję, dzięki której aromaty składników ładnie się ze sobą skomponowały.



Pin It

Pasta z łososia i awokado w łódeczkach z sałaty

Bardzo prosta alternatywa dla kanapek - liście sałaty. Nigdy nie zapchają i nie zamulą tak jak zwykłe pieczywo, ale czy to nie lepiej? Można dzięki temu bezkarnie naładować na taką 'kanapkę' więcej dobroci. Na przykład pasty z awokado (:


 SKŁADNIKI:
- 1/2 dojrzałego awokado
- ok 3/4 puszki łososia [zamiennie z tuńczykiem]
- 2-3 suszone pomidory
- 1 duże jajko na twardo
- opcjonalnie majonez do smaku [u mnie bez]
- sól/pieprz/sok z cytryny
- 1 główka sałaty rzymskiej mini

Awokado i łososia rozgnieść widelcem na jednolitą papkę, dodać jajko i ponownie rozgnieść. Wmieszać drobno pokrojone suszone pomidory, doprawić solą pieprzem i sokiem z cytryny do smaku. Nadziewać liście sałaty i chrupać ze smakiem (:


Pin It

Bezglutenowe naleśniki z mąki kasztanowej

Wciąż lubię słodki smak. Jest to nieco inna słodycz niż dla większości, ponieważ wystarczy mi dosłownie odrobina dla zaspokojenia, jednak wciąż ją lubię. Mimo to słodkie, węglowodanowe śniadania dziś są dla mnie niebywałą rzadkością i zdecydowanie nie są satysfakcjonującym posiłkiem, dlatego decyduję się na nie niezwykle rzadko. No i może właśnie dlatego, że tak rzadko goszczą na moim stole, są jednak w pewnym sensie.. satysfakcjonujące?  Nie jest to bukiet warzyw z tłustym mięsem ani nawet jajecznica, czy bogaty w dodatki omlet, ale w drugą stronę - wprowadzenie odrobiny odmienności w codzienność? (:
Naleśniki chodziły za mną od dawna, a że wprowadzenie orzechów, w tym również i mąki kasztanowej, która czekała na mnie od sierpnia było następnym krokiem w wyjściu z protokołu autoimmunologicznego, postawiłam na połączenie. Mąka kasztanowa jest idealnym zamiennikiem dla mąk bezglutenowych w przypadku wielu potraw, naleśniki wyszły cienkie i delikatne, ale sprężyste, czyli takie, jakie powinny być naleśniki (:


SKŁADNIKI:
[4 sztuki]
- 2 jajka
- 4 łyżki mąki kasztanowej
- 3 łyżki gęstego mleka kokosowego [woda rozmieszana ze śmietanką]
- 3 łyżki wody

Jajka wbić do rondelka, rozmącić na jednolitą jasną masę, dodać resztę składników, zmiksować do połączenia i odstawić na ok pół godziny. Gdybym miała pod ręką wodę gazowaną, zapewne użyłabym jej zamiast zwykłej wody dla dodatkowego spulchnienia ciasta. Możemy ewentualnie dodać odrobinę bezglutenowego proszku do pieczenia, choć to chyba zbędne.
Ciasto nakładać chochelką na mocno rozgrzaną patelnię delikatnie wysmarowaną masłem klarowanym, smażyć z obu stron do lekkiego zrumienienia.


NADZIENIE DO NALEŚNIKÓW:

 

I. Frużelina truskawkowa
SKŁADNIKI:
- garść truskawek [u mnie mrożone z lata]
- 2 łyżeczki syropu klonowego
- kawowa łyżeczka mąki ararutowej
- odrobina zimnej wody

Truskawki podgrzać na patelni aż puszczą sok [można je w tym celu rozdrobnić łyżką lub nożykiem]. Mąkę rozmieszać w odrobinie wody i dolać do gotujących się na patelni truskawek. Gotować 2-3 minuty, dodać syrop klonowy do smaku, w razie potrzeby rozrzedzić dodatkowo wodą.


II. Smażone banany
SKŁADNIKI
- 2 duże banany
- 2 łyżeczki cynamonu
- esencja waniliowa
- masło klarowane
- opcjonalnie ksylitol [opcja tylko dla lubiących słodkie]

Masło stopić na patelni, dodać ksylitol i rozpuścić. Banany przekroić podwójnie wzdłuż na cztery ćwiartki, a następnie na plasterki i przełożyć je na patelnię. Kiedy staną się miękkie podlać esencją i oprószyć cynamonem, wymieszać dokładnie.
Ja ksylitol dodałam, ale szczerze odradzam, przynajmniej dla mnie, wyszło niestety okrutnie słodkie.


III. Gorzka czekolada stopiona w kąpieli wodnej z odrobiną masła





Pin It

Paleo jadłospis - protokół autoimmunologiczny cz. I

Kolejny wpis z serii Jadłospis, tym razem nie lunchbox, a propozycja dania zgodna z protokołem autoimmunologicznym oraz częściowo z FODMAP. Dziś mijają jej dokładnie dwa miesiące, a mimo to nie udało mi się skompletować zbyt wielu zdjęć. Większość potraw powstaje na szybko i wieczorem, kiedy mam chwilę spokoju po całym dniu. Tą chwilę przeznaczam na przygotowanie posiłków na następny dzień. Zazwyczaj są to duszone w bulionie warzywa o różnych proporcjach podawane z dowolnym mięsem.
Jako, że nie lubię na co dzień spędzać zbyt wiele czasu w kuchni, staram się aby przygotowane potrawy były szybkie i łatwe. Nie licząc więc mycia, obierania i krojenia warzyw, większość posiłków robi się sama (:



1.

flądra smażona na maśle klarowanym skropiona cytryną, kalarepa duszona z marchewką i koperkiem [uprzednio również podsmażone na maśle]



2.

wątróbka w maśle i majeranku, tarta marchew z pietruszką, duszone na rosole



3.

ponownie wątróbka, tym razem w wersji śniadaniowej z grillowaną w ziołach cukinią




4.

gulasz z serc drobiowych z dużą ilością kurkumy*, zagęszczony mąką kokosową z kupną KLIK kapustą kiszoną. do domowej bez kminku, którego nie toleruję, dostępu nie miałam, to moja pierwsza kupna kapust a i muszę przyznać, że jest pyszna, choć niestety pasteryzowana.



5.

deser - placki bananowo kokosowe - kokosowe mleko oraz mąka, banany, cynamon, prażone chipsy kokosowe


* kurkuma w składnikach pojawia się tylko raz, jednak jest to jedna z moich ulubionych przypraw - ląduje praktycznie we wszystkim (:


Pin It

"Paleowsianka" dyniowo kokosowa, idealna na śniadanie

Dynię piżmową kupiłam pierwszy raz w życiu gdzieś w lipcu tego roku. Wstyd przyznać, ale przeleżała zachomikowana w kuchni aż do dziś. Długo czekała na swoją premierę, bo wciąż podchodziłam do niej niepewnie i zawsze na drodze stawało coś. Brak pomysłu, pomysł na coś innego, brak ochoty i tak w kółko. Dynia przeżyła co dziś zachowując się w rewelacyjnym stanie, a że do całego warzywa zostałam zupełnie sama postanowiłam rozdzielić ją na dwa posiłki - obiad i śniadanie.
Wyszło lepiej niż przypuszczałam, co mnie cieszy, bo sezon na dynie w sklepach pełną parą, a dodając do tego żywotność  tego warzywa, co jest niebywałą zaletą w momencie diety bazującej na warzywach, które nie mają konkretnego terminu ważności - dynia zagości u mnie jeszcze nieraz (:

Na pierwszy rzut poszła słodka owsianka - bez cukru i bez owsa, całkowicie paleo, zgodna z protokołem autoimmunologicznym* [na którym wytrzymuję już czwarty tydzień! (: ].



SKŁADNIKI:
- 1/2 dyni piżmowej
- cynamon
- masło
- ok 100ml mleka kokosowego, lub dowolna ilość [na odpowiednią konsystencję]
- łyżeczka mąki kokosowej [nie jest wymagana]
- kilka łyżeczek [4-5] wiórków kokosowych
- płatki/chipsy kokosowe do przybrania
- ksylitol lub inny słodzik [opcjonalnie]

Na zdjęciu poniżej widać całą dynię, przekrojoną wzdłuż i wydrążoną. Pierwsza połówka, ta z brzegu, to połówka śniadaniowa. Tą właśnie posypałam cynamonem i poukładałam na wierzchu cieniutkie ścinki masła.
Obie dynie piekłam na blasze wyłożonej folią aluminiową w 200 stopniach przez ok 30-40 minut. Miąższ musi być miękki, widelec ma wchodzić w niego bez oporów.



Upieczoną dynię przekładamy na deskę i od razu wydrążamy miąższ przekładając go do oddzielnego rondelka. Dynia do tego nie musi być ostudzona, bo w końcu zależy nam na ciepłym posiłku, jednak całość można i tak w późniejszym czasie podgrzać.
Do rondelka dodajemy mleko kokosowe oraz mąkę i miksujemy na jednolitą masę. Następnie dodajemy wiórki kokosowe, mieszamy dokładnie i teraz można doprawiać według smaku - więcej cynamonu, ksylitol, ewentualnie szczypta soli dla podniesienia smaku. W razie potrzeby stawiamy rondelek na niewielkim ogniu i podgrzewamy. W tym samym czasie  można uprażyć na suchej patelni garstkę płatków kokosowych do posypania.
Ciepłą "owsiankę" przekładamy do miseczki, posypujemy płatkami i jemy ze smakiem ** (:

* w związku z kolejnymi restrykcjami w diecie powstał specjalny TAG zawierający przepisy zgodne z protokołem autoimmunologicznym, ale także  wykluczający większość, lub chociaż część produktów z listy FODMAP - myślę, że t en tag zainteresuje wszystkich borykających się z problemami trawiennymi i/lub chorobami autoimmunologicznymi
** ja na wierzchu ułożyłam jeszcze kilka płatków ziemnego masła i ponownie posypałam lekko cynamonem.




Dynia na słodko i słono
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl