Cukiniowe spaghetti z sosem z dynii Zupa krem z batata i brokuła "Paleowsianka" dyniowo kokosowa Naleśniki kasztanowe Ciasteczka Samoa Ciasteczka kokosowo karobowe Spaghetti po bolońsku Rozgrzewający kapuśniak Czekoladowe ciasto z batatów Kromka chleba w 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z wolnowaru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z wolnowaru. Pokaż wszystkie posty

Zrazy wołowe z wolnowaru

Podchodziłam do tego jak pies do jeża. Przygotowanie mięsa inne niż najprostsze (najszybsze!) z możliwych zawsze budziło we mnie niechęć - szkoda czasu, lepiej prościej, prościej szybciej i tak dalej. No i ja nadal oczywiście wychodzę z takiego założenia, bo raz że szkoda mi czasu na kilkugodzinne zabawy w kuchni, a dwa proste potrawy prościej się trawią, dlatego na co dzień po prostu nie kombinuję. Niemniej czasem się chce i czasem fajnie jest wprowadzić jakąś odmianę. Więc postawiłam na jedną z tych potraw, które przygotowywała moja Mama i robiła to bezbłędnie [nadal robi! (; ]. No to już dwa powody, dla których podchodziłam do tych rolad jak pies do jeża. Jakoś nie uznałabym porażki i "Mamuś, zepsułam, nie wyszło tak dobre jak Twoje". Koniec końców okazało się, że trudne to to nie jest. No zwłaszcza z wolnowarem, kiedy naprawdę nie trzeba niczego obsmażać, tylko wrzuca się surowe w gar, a dostaje się bez żadnego wysiłku po przespanej nocy ten sam gar, jednak wypełniony pysznym jedzeniem (;


SKŁADNIKI:
[na ok 7 niewielkich rolad]
- ok 650-700g udźca wołowego
- ok 150g dobrej chudej kiełbasy oraz boczku, najlepiej chudego*
- kilka sztuk małych ogórków kiszonych
- sól/pieprz/musztarda**
opcjonalnie:
- papryka, cebula, suszone pomidory**

Mięso należy pokroić na plastry grubości ok 1-1,5cm mając na uwadze, aby kroić je w poprzek ścięgien, nie wzdłuż***. Każdy plaster rozbić dokładnie za pomocą tłuczka (można zrobić to przez folię gospodarczą) na cieniutkie płaty, oprószyć z obu stron solą i pieprzem, a następnie posmarować z jednej strony musztardą dijon, lub francuską. Można również użyć dijon i posypać ziarnami gorczycy, ale ja użyłam samej czystej musztardy.
Na jednym z końców każdego plastra ułożyć pokrojone w słupki mięso oraz ogórki. Do kilku sztuk dodałam również po kawałku suszonego pomidora. Można ułożyć też resztę składników, byle tylko nie przesadzić z ich ilością - mięso musi dać się zawinąć. Tak przygotowane plastry mięsa zawinąć ciasno w rolady zawijając również jej boki do środka. Spiąć wykałaczkami lub szpilkami do rolad, albo przewiązać sznurkiem wędliniarskim.
Ułożyć na dnie wolnowaru i gotować na poziomie low - w moim przypadku starczyło około 7 godzin, po tym czasie jeszcze kilka godzin leżały w jeszcze ciepłym, ale już wyłączonym wolnowarze. Jeśli rolady wyszły większe, lub wyszło ich więcej, można zwiększyć czas ich gotowania do ok 9 godzin.
Swoje podałam z gotowaną kapustą i młodymi ziemniakami, natomiast sos, który widzicie na zdjęciu to to, co zostało po roladach w wolnowarze, zredukowane na patelni. Bez dodawania żadnych mąk (;

UWAGI:
* - tak naprawdę nie ważyłam swojego boczku, miałam ok 300g kawałek, którego została mi mniej więcej połowa, a i tak nie użyłam całości - kwestia tego ile pomieścicie bądź ile chcecie pomieścić w swoich roladach. Ja o kiełbasie zapomniałam, więc był sam boczek, ale polecam połączyć oba mięsa.
** - przy AIP odpuszczamy pieprz, musztardę, paprykę i pomidory, a cebulę - jak kto toleruje, ja tak średnio (;
*** - mój kawałek był tak głupio skrojony, że plastry wyszły ni to w poprzek ni to wzdłuż - jakby coś pod skosem. Rozklepane były kruche tak czy siak, więc jak coś się nie uda to nie panikować (;



Pin It

Gulasz z podrobów z wolnowaru

Zawsze jadłam gulasz z samych serc lub samych żołądków, zazwyczaj sam drób - albo kurak, albo indyk. A gęsie żołądki chodziły za mną od tak dawna. Muszę przyznać, że zaraz za wątróbką wszelaką, gęsie żołądki to moje ulubione podroby i jedno z ulubionych mięs. Niezwykle delikatne, kruche i o przyjemnym, kompletnie nie charakterystycznym dla innych podrobów smaku. Poezja po prostu, zwłaszcza takie z rosołu (:
Dodając do tego fakt, że od dawna chodził za mną gulasz i kolejny fakt, że tydzień wcześniej zrobiłam na próbę dwie małe porcje gulaszu z samych serc [wołowego i indyczych], no i koniec końców to, że od pewnego czasu w ogóle staram się jeść więcej podrobów - zrobiłam i jem (:


SKŁADNIKI:
- 1 kg gęsich żołądków
- ok 300g serca wołowego
- spora garść indyczych serc [ok ośmiu sztuk]
- 3 liście laurowe
- 3 ziarenka jałowca
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- sól, pieprz, kurkuma
- sproszkowana czerwona papryka
- 1 mała pietruszka
- 1 mała marchewka
+ opcjonalnie 1 łyżka mąki ararutowej
+ opcjonalnie kasza gryczana

Mięso opłukać i pokroić w kostkę jednakowej wielkości, ewentualnie serce wołowe może zostać pokrojone drobniej. Umieścić w misie wolnowaru wraz przyprawami i ustawić na high na ok 4-5 godzin lub low na 8 godzin/na noc. Z soków, które puści mięso odlać ok 1,5 lub niecałe dwie szklanki płynu do ugotowania kaszy oraz sporą filiżankę do ugotowania sosu. Przygotować sos: w małej miseczce rozpuścić sporą łyżkę mąki wraz z zimną wodą. Zagotować w rondelku filiżankę soków z mięsa, wlać rozpuszczoną skrobię i mieszać aż do zagotowania. Gotować 2-3 minuty dalej mieszając, a następnie przelać z powrotem do wolnowaru i wymieszać.
Ok godzinę przed końcem gotowania [na low 2-3 godziny] umieścić w wolnowarze starte warzywa.

UWAGI:
- dla wersji AIP wyłączamy zielę, jałowiec, pieprz oraz paprykę. Mąka arautowa również jest kwestią dyskusyjną.
- przygotowanie sosu to tak naprawdę tylko zabawa, choć warto rozważyć dla dwóch względów - potrawa wygląda nieco ładniej [i to mnie przekonało mając na uwadze wykonanie zdjęć], oraz całość wygodniej się je, bo mamy gulasz, a nie zupę gulaszową.





Pin It

Kapuśniak z wolnowaru

Ostatnim razem robiłam kapuśniak prawdopodobnie wraz z postem, który zamieściłam tu ze dwa lata temu, a chodził za mną od dawna, tylko za każdym razem brakowało mi albo kapusty, albo boczku. No albo akurat na obiedzie u rodziców wypadł kapuśniak i nie trzeba było robić samodzielnie (;
No ale w końcu się udało skompletować wszystko, więc - są mrozy, jest kapusta, jest boczek - będzie kapuśniak! Tym razem postawiłam na większą prostotę i większą wygodę (dzięki panie wolnowar). Nie ma problematycznej dla mnie cebuli, nie ma podsmażania i tak już uwędzonego mięsa, szkoda mi zabaw z totalnie zbędną zasmażką. Czyste składniki, zero większej obróbki i kilka godzin czasu dla siebie. W moim przypadku nieco mniej, bo kapuśniak w wersji high, ale gdybym się zreflektowała, wolnowar szedłby pewnie o wiele dłużej, może od samego rana, a może i całą noc.
I jak zawsze - wszystko na oko (;


SKŁADNIKI:
- kapusta kiszona [słoik o pojemności 900ml]
- wędzony boczek [kawałek ok 8cm]
- wieprzowa wędzona kość [taka jeszcze z kawałkami mięsa, kawałek ok 15cm]
- kawałek kiełbasy o dobrym składzie [dałam dwa po ok 10cm]
- dwa duże ziemniaki [ponoć mogło być więcej]
- jedna niewielka marchewka
- ziele angielskie [3 ziarenka]
- jałowiec [3 ziarenka]
- kilka liści laurowych
- sól i pieprz do smaku + opcjonalnie kurkuma
- suszony majeranek
- woda*

Uruchomić wolnowar w celu jego rozgrzania na czas przygotowywania składników. Boczek pokroić w grubą kostkę, umieścić razem z kością i kiełbasą [w całości] w misie wolnowaru. Kapustę poszatkować [można ją odsączyć, a sok wypić, ale można go odlać do misy wolnowaru], ziemniaki obrać i pokroić w grubą kostkę, dodać do mięsa, dodać wszystkie przyprawy, zalać wodą. Po 2-3 godzinach dodać startą marchewkę. W międzyczasie przemieszać kilka razy sprawdzając jednocześnie, czy nie trzeba dolać więcej wody.
Po dodaniu marchewki gotować jeszcze 1-2 godziny. Całość ma zająć ok 4 godziny.**

UWAGI:
- kiełbas w wolnowarze wylądował bez krojenia, ponieważ nie jest to surowe mięso, nie chciałam żeby kawałki się rozpadły
* - początkowo wlałam ok 300ml wody, łącznie wlałam ok 600ml. Ilość płynów musicie dobrać sobie sami, zależnie od tego jak bardzo treściwą zupę chcecie otrzymać. W mojej miała przeważać wkładka.
** - po tym czasie przetrzymałam jeszcze ok 40 minut na programie low.
- dla wersji AIP usuwamy z przepisu ziemniaka, ziele angielskie, jałowiec i pieprz




Pin It

Barszcz z wolnowaru

Powodów, dla których zdecydowałam się na tę improwizację było kilka. Walory odżywcze buraków, które bardzo lubię na przykład. Albo to, że w tym roku, w przeciwieństwie do zeszłego trafiam na same nie spleśniałe okazy. No i też w naprawdę sporej mierze przyczyniła się do tego lipcowa choroba M, który tak strasznie zatęsknił za barszczem, że aż moja Mama musiała do nas przyjechać z zupą dla niego (;
Akurat w dniu jego gotowania M wracał z delegacji, więc spontanicznie padło na barszcz. Z ziemniakiem, z jajkiem, na wędzonce. Tak po polsku zupełnie.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w sumie ten barszcz to jedna wielka improwizacja, bo tak naprawdę nigdy nie robiłam barszczu, nie tylko z wolnowaru. I mało tego - przepisów na taki barszcz z wolnowaru nie znalazłam wcale, więc ryzyk fizyk.I jak wyszło? Ano tak, że dzień po ugotowaniu barszczu, kiedy smaki się już konkretnie przegryzły M zjadł dwie porcje i to tak łapczywie, że chyba jeszcze nie widziałam do w takiej akcji. No szok, umiem zupę (:


SKŁADNIKI:
- 1 wędzona golonka, niezbyt duża
- wędzone żeberka lub kości
- po 3 liście laurowe i kuleczki ziela angielskiego*
- 3-4 niezbyt duże buraki
- 3-4 małe ziemniaki*
- 1 marchewka
- sól, pieprz*, majeranek, kurkuma
- ocet jabłkowy lub sok z cytryny**
- ugotowane na twardo jajko do podania*

Golonkę oraz żeberka/kości umieszczamy w misie wolnowaru i zalewamy wodą, ok 1,5 litra. Dodajemy liście laurowe i ziele angielskie, włączamy wolnowar na poziom 2 i zapominamy na 2 godziny. Warzywa wyszorować, buraki i marchew zetrzeć na tarce, ziemniaki pokroić w kostkę.
Po tym czasie wyławiamy mięso. Dodajemy wszystkie warzywa***, sól, pieprz, kurkumę, ocet/sok z cytryny i majeranek. Z golonki odkrawamy skórę i zostawiamy w misie wolnowaru. Zapominamy na kolejne 2 godziny na poziomie 2. Po tym czasie ponownie doprawiamy, jeśli jest to konieczne, choć prawda jest taka, że smaki muszą się porządnie przegryźć, więc barszcz będzie dobry tak naprawdę dopiero następnego dnia.

UWAGI:
* - Wszystkie składniki oznaczone gwiazdką należy wykluczyć będąc na protokole autoimmunologicznym
** - podobno dobra jest też woda z kiszonych ogórków - nie próbowałam
*** - jeżeli zależy Wam na czasie, ziemniaki pomińcie, ugotujcie osobno, lub może wrzucicie je po pierwszej godzinie gotowania mięsa.

- Początkowo w garze wylądowała sama golonka. Żeberka dodałam dopiero wraz z burakami. Dlaczego? Ano dlatego, że obawiałam się zbytniej dominanty wędzonki w smaku. Zbytecznie - golonka wbrew pozorom nie oddała go zbyt wiele, ale można kombinować według własnych smaków.




Pin It

Bigos staropolski z wolnowaru

Który to już raz mogłam się przekonać, że pośpiech jest złym doradcą? Zwłaszcza w momencie, kiedy mamy do czynienia z potrawą, której się nigdzie nie spieszy, czyli - ugotuj bigos, zrób zdjęcia, w międzyczasie zjedz sporą część bigosu, stwierdź, że zdjęcia są beznadziejne. Co dalej? Kup składniki na następny bigos.
To nic. Zadowolony on, zadowolona ja, bo bigos z wolnowaru jest po prostu cu-dow-ny. Rewelacyjny, najlepszy :D Nauczka może i jest, a z drugiej strony takie błędy to z całą pewnością warto popełniać (;

Zależało mi na przygotowaniu bigosu w możliwie jak najbardziej tradycyjny sposób, który przy okazji jest przepisem stricte protokołowym, co ucieszy niejednego zmagającego się z tą dietą [podobnie jak kapuśniak zresztą (; ].


SKŁADNIKI:
- 1 niewielka główka białej kapusty [moja miała ok 1,1kg]
- mniej więcej tyle samo kiszonej kapusty*
- 500-600g dowolnego mięsa wieprzowego [łopatka, szynka, karczek], u mnie ok 580g
- gruby kawałek boczku
- 1 dość długa kiełbasa o dobrym składzie i aromacie**
- 1 cebula
- 4 liście laurowe i tyle samo ziela angielskiego
- przyprawy: sól, kurkuma, jałowiec, pieprz***
- dwie garści suszonych grzybów
- opcjonalnie suszone śliwki, koncentrat pomidorowy***, wędzona papryka w proszku***
- skóra z boczku, jeśli mamy, na aromat

Kapustę poszatkować usuwając jednocześnie głąb. Umieścić w misie wolnowaru razem z kapustą kiszoną, przemieszać dokładnie do połączenia.
Wszystkie mięsa pokroić na odpowiadające nam wielkością kawałki, podsmażyć na patelni razem z cebulą i skórą z boczku, kiedy mięso puści sok dodać suszone grzyby, kurkumę, liść laurowy oraz ziele angielskie. Całość dusić jeszcze chwilę [mięso ma pozostawać twarde], a następnie przelać zawartość do wolnowaru. Przemieszać porządnie i ubić, tak żeby pokrywa się domknęła - moja zamknęła się na styk, ale to nic, bo i tak wszystko się przez noc uleży.
Gotować na poziomie 1 przez ok 10-12 godzin, lub 8 godzin na poziomie 1 i dwie na poziomie 2.
Bigos ma to do siebie, że im więcej razy podgrzewany, tym nabiera smaku, dlatego warto zainteresować się jego przygotowywaniem jeden, dwa dni wcześniej, lub co przyjemniejsze - przygotować cały gar i cieszyć się porcją każdego dnia, aż do zużycia* (;
-----
*wtedy trzeba nastawić na kolejny bigos (:

UWAGI:
* jeśli przygotowujecie bigos w wolnowarze 3,5l zużyjcie mniej kapusty, ja zmieściłam jakieś 400g niestety
** mięsa gramaturowo powinno wyjść tyle samo co kapusty, ale starajcie się dobierać proporcje tak, aby wszystko zmieściło się w misie wolnowaru.
*** przy protokole pomijamy, jest to również opcja, dla mnie zbędne składniki, może prócz pieprzu







Grzyby i warzywa jesienne. 2015
Na grzyby 2015
Pin It

Dyniowe ciasto z wolnowaru

Jeszcze zanim stałam się posiadaczką wolnowaru wyszukiwałam wielu różnych sposobów na jego wykorzystanie, nie tylko do duszenia warzyw z mięsem. I opcji jest multum, kreatywności ludziom nie brakuje, a ja z tej kreatywności korzystam ile mogę podglądając i inspirując się tu i ówdzie.
Postanowiłam po kilku zupełnie różnych potrawach spróbować przygotować ciasto.
No i mam (:
Nie takie to wolnowarzenie, bo poziom drugi i tylko dwie godziny, ale mamy za to kawał fajnego, wilgotnego placka, bynajmniej nie gotowanej gąbki, jak w przypadku struktury ciast z mikrofalówki. Trzeba nieco uważać, bo może się nieco przypalać na brzegach, ale za to spód wychodzi idealnie, a samo ciasto wyskakuje z misy bezproblemowo.
Przy pieczeniu ciasta inspirowałam się tym przepisem z bloga Nie-Typowe Wypieki.


SKŁADNIKI:
[na wolnowar o pojemności 3,5 litra]
- tłuszcz do wysmarowania misy wolnowaru
- 3/4 mocno dojrzałego banana
- 100g pasty kokosowej, podgrzanej do postaci płynnej
- cynamon, ilości dowolne
- 1 łyżka syropu klonowego/daktylowego
- szczypta soli
- ok 50g mąki kokosowej

- 250g puree z uprzednio ugotowanej dyni
- 3 jajka
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżka octu jabłkowego

polewa:
- syrop klonowy/daktylowy
- tahini
- olej kokosowy

Wolnowar nastawić na poziom 2, wysmarować środek misy tłuszczem [u mnie dwie łyżeczki smalcu rozpuszczone pod wpływem ciepła z wolnowaru].
Wszystkie składniki ciasta zmiksować na jednolitą masę, dodając jeden składnik po drugim w takiej kolejności, w jakiej są na liście składników. Jeśli ciasto wyda się za mało słodkie, można dosłodzić resztą banana lub syropem klonowym/daktylowym.
Ciasto powinno mieć konsystencję niezbyt zbitego puree ziemniaczanego. Jeśli wyjdzie zbyt rzadkie, można dodać nieco mąki kokosowej.
Gotową masę przełożyć do misy wolnowaru, przykryć i zapomnieć na dwie godziny. Ja piekłam 1 godzinę i ok 50-55 minut do suchego patyczka, oddzielając w międzyczasie wykałaczką ciasto od ścianek. Jeśli zacznie się przypalać, można w newralgicznych miejscach umieścić odrobinę tłuszczu.
Po upieczeniu wyłączyć wolnowar, zdjąć pokrywę i po 10-15 minutach delikatnie wyjąć ciasto obracając misę do góry dnem i polać polewą, którą należy przygotować z proporcji wedle uznania [można również polać samą tahini, co jest może i nawet lepsze (; ].








Jesienne słodkości! Menu dla diabetyka
Pin It

Zupa pomidorowa z wolnowaru

Jakiś czas termu na facebooku chwaliłam się prezentem, jakim jest wolnowar, czyli sprzęt, o którym marzyłam od dawna, ale jakoś nie było mi po drodze z jego zakupem. Na pierwsze potrawy nie musiał zbyt długo czekać, bo do jego wykorzystywania zabrałam się dwa dni później, ale dopiero którąś potrawę z rzędu udało mi się sfotografować - taki urok pracy na dwie zmiany i nieuchronnie skracającego się dnia, a co za tym idzie światła dziennego.
Jeśli zupa pomidorowa, to tylko na rosole i tylko z pomidorów, a jeśli do tego są to miękkie, mocno dojrzałe domowe pomidory, to chyba już nie ma nic lepszego (: Rosół oczywiście też wolnowarzony, bo innego sobie już nie wyobrażam, mimo że moje jelita niestety nie tolerują go najlepiej.
Zupa jest bardzo treściwa, z gęstą wkładką, dlatego spokojnie wystarczy jako jednodaniowy obiad na 2-3 dni (:


SKŁADNIKI:
- 1,5 litra bulionu mięsnego
- 1kg mocno dojrzałych mięsistych pomidorów
- ok 200ml przecieru pomidorowego lub passaty
- 1 średnia pietruszka
- 1 duża marchewka
- 1 niewielka cebula
- ocet jabłkowy do smaku
- przyprawy: 4 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, sól, pieprz, kurkuma, wędzona papryka
+ kawałki mięsa z bulionu
opcjonalnie skóra z wędzonego boczku lub inne 'smaczki'

Wolnowar nastawić na poziom 1, wlać do misy bulion. Marchewkę i pietruszkę wyszorować i zetrzeć na tarce, cebulę pokroić w grubą kostkę. Pomidory naciąć w krzyż z obu stron, sparzyć gorącą wodą i obrać, a następnie rozgnieść w rękach lub pokroić w kostkę i umieścić w bulionie razem z warzywami, liściem laurowym i zielem angielskim. Gotować 6 godzin. Po tym czasie dodać przecier pomidorowy oraz resztę przypraw do smaku. Przestawić wolnowar na poziom 2 i gotować przez następne 2 godziny. Podawać z kawałkami mięsa pozostałymi po gotowaniu bulionu i dowolną zieleniną.




Jesienne zupy
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
przepisy kulinarne
Przesiane.pl
JemyZdrowo.pl