Bezglutenowe brownie z plantanów

Pierwsze plantany przywiozła mi moja Mama z Wielkiej Brytanii. Były one dla mnie wówczas niemałym zaskoczeniem, bo o ile od dawna o nich marzyłam, o tyle nigdy nie miałam konkretnego pomysłu na nie. Dostałam cztery zielone sztuki i patrzyłam jak dojrzewają zastanawiając się co z nich zrobię. Jeden skończył jako calzone, dwa następne jako placki, a czwarty cóż, okazał się zepsuty. Strasznie się ucieszyłam na wieść, że pojawiły się one w Auchan, dzięki czemu mogłam obkupić się w kolejne cztery sztuki i.. powtórzyć sytuację. Patrzyłam jak dojrzewają, dając im czas i jakoś nie myśląc o tym, co fajnego można przygotować z niedojrzałego plantana, aż ocknęłam się, kiedy już same powoli do mnie wołały.
Calzone z zielonego plantana mnie nie porwało, za to placki z dojrzałych, no boskie. Dla mnie w smaku przypominały jakby twaróg? Tak mniej więcej, mnie to zachwyciło, bo o ile za zbożami nie tęsknię jakoś przesadnie, o tyle nabiał, a zwłaszcza sery wszelkiej maści kochałam, kocham i będę kochała pod każdą postacią. Nic dziwnego więc, że reszta plantanów skończyła jako placki. Ale co ja miałam zrobić z tymi tu? Znowu placki? Nie próbować innych smaków? Nie było takiej opcji (; Zaczęłam więc przeglądać propozycje na wykorzystanie dojrzałych plantanów. Łączenie ich z mięsem jakoś nie bardzo mnie przekonywało, zwłaszcza z uwagi na wysokie węgle. Smażenie w głębokim oleju tym bardziej - kompletnie tego nie uznaję. No i w tym całym mętliku tak czy siak, dodatkowo z braku czasu, postawiłam na szybkie i proste ciasto, które początkowo miało być zwykłym, jeszcze bardziej płaskim chlebkiem na kanapki. Nie było mi jednak po drodze z kanapkami [aktualnie jestem w fazie jajecznicy z pomidorami <3], więc wyszło co wyszło - plantanowe brownie i jednocześnie kolejne bezglutenowe brownie bez mąki (:


SKŁADNIKI:
- 2 mocno dojrzałe plantany [najlepiej czarne]*
- 2 duże jajka
- 30g płynnego masła/smalcu/oleju kokosowego
- 26g miodu/syropu klonowego + 7g ksylitolu [raczej zbędne]
- 20g kakao

Plantany przekroić wzdłuż i obrać jak banany [mocno dojrzałe powinny dać się tak obrać, w przeciwnym razie trzeba je będzie pokroić na mniejsze kawałki i obierać pojedynczo], podzielić na mniejsze cząstki. Umieścić z resztą składników w kielichu blendera/malaksera i zblendować na jednolitą masę, a następnie dać jej trochę odpocząć. Można w międzyczasie delikatnie przemieszać, żeby pozbyć się bąbelków powietrza, jeśli za mocno się napowietrzy, a następnie przelać do blaszki do brownie** wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok 20 minut w 180 stopniach, lub do suchego patyczka. Ciasto powinno być zbite i wilgotne, strukturą zbliżone do typowego zakalca (;

UWAGI:
* - zamiast plantanów można zrobić po prostu brownie z bananów - będzie prawdopodobnie bardziej słodkie, przez co można zużyć mniej słodu. Będzie także miało mniej kalorii i węglowodanów.
** - standardowa niewielkich rozmiarów kwadratowa blaszka, u mnie to jak zwykle niezastąpiona DRÖMMAR z Ikei- ilość miodu taka śmieszna, ponieważ akurat tyle mi się nałożyło. Ksylitol dodałam, bo masa wydawała mi się mało słodka, ale kompletnie nie odczułam różnicy. Ciasto jest słodkie na tyle, na ile powinno być w moim odczuciu, ale kierujcie się własnym smakiem - warto próbować przed upieczeniem, mając jednocześnie świadomość, że pieczenie trochę tej słodyczy odejmie.
- polecam zjeść w obecności bitej śmietany klasycznej lub kokosowej, lub z gałką paleo lodów i koniecznie truskawkami, choć u mnie na zdjęciach najprostsza wersja (;




Wiosenne słodkości 2016

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
JemyZdrowo.pl