Kakaowe tartaletki z owocami leśnymi i truskawkową pianką, bezglutenowe, paleo

Niedawno w TYM wpisie chwaliłam się moim najnowszym i nieco wymarzonym nabytkiem. Pierwszy raz zobaczyłam je chyba ze dwa lata temu, może więcej - tuż po tym, jak odstawiłam gluten i nabiał. Popatrzyłam na nie z żalem, wiedząc, że od dawna planowałam takie kupić, ale teraz to już bez sensu, bo przecież gluten nie, nabiał nie, cukier również nie za bardzo.. No i tak na nie patrzyłam niejednokrotnie przez te wszystkie miesiące. Później zaczęłam na nowo piec według nowych zasad i kolejny raz - nie, bo po co mi to, bo już foremek multum, bo zbędne.. W końcu przełamałam się i stwierdziłam, że kupię, ale przy kasie ponownie zrezygnowałam, bo.. a, szkoda pieniędzy.
W końcu po ponad dwóch latach wpadły mi w łapy na dobre, głównie za sprawą idealnej ceny, stąd dokupiłam drugą paczkę i mam - cztery foremki na mini tarty, a jak mnie najdzie ochota, to mogę zrobić tylko jedną. No idealnie, a pomysłów na ich wykorzystanie cała masa przecież!
No i wpadł pierwszy- standardowo przed wizytą u rodziców piekę jakieś ciasto, bo okazja do pieczenia jest, a i chętnych na nie więcej. Akurat jest nas czworo, więc tym razem każdy dostał po jednym ciastku i koniec dobroci (;
Przyznam się, w końcu nazwa bloga do czegoś zobowiązuje, że to nie jest to, co planowałam. Pieczone miały być tylko spody, reszta zupełnie surowa, przynajmniej pomijając krótkie zagotowanie masy, jednak owoce nie tknięte. I co wyszło? Że za małe proporcje przyjęłam i masy czekoladowej starczyło owszem, na cztery mini tarty, ale max do połowy ich wysokości :D Z bezą bawić się już nie chciałam, bita śmietana kokosowa mnie nie przekonuje, nabiałowa byłaby idealna, ale nie bardzo używam, więc.. pianka budyniowa. Coś, co chciałam już wcześniej zrobić, koniecznie na bazie własnego proszku budyniowego. Między innymi na tę potrzebę poprosiłam Tatę o ususzenie truskawek, których dostałam cały słoik - truskawkowy proszek to jest to!
Wyszło.. no inaczej niż planowałam, bo trochę kombinowania, ale kurczę, warto było, tak serio serio (: Jest wilgotno, mocno czekoladowo i kleiście, a całość dopełnia kwas owoców, no poezja (:


SKŁADNIKI:
(4 foremki o średnicy ok 13cm)
kruche ciasto:
- 1 i 1/3 szklanki mąki*
- 140g zimnego masła
- 1 żółtko
- 3 łyżki dowolnego słodu lub do smaku
- 2,5 łyżki kakao
mus czekoladowy:
- 40g kakao
- 30g dowolnego słodu (lub do smaku)
- 80ml mleka kokosowego
- 15-20g gorzkiej czekolady
- ok 160-170g mieszanki dowolnych owoców leśnych
pianka truskawkowa:
-1 białko
- 30g ksylitolu
- ok 16g truskawkowego proszku budyniowego**

+ dowolne owoce do przybrania

Składniki na ciasto posiekać nożem i zagnieść rękoma w jednolitą kulę, lub umieścić kielichu malaksera z końcówką mieszającą i blendować przez kilkanaście sekund, do czasu aż całość zlepi się w kulę. Gotowe podzielić na cztery równe części i każdą z nich wyłożyć brzegi i dno foremek, które dodatkowo należy nakłuć widelcem. Odstawić do lodówki w celu schłodzenia na ok 30 minut, a następnie piec przez ok 8 minut w 180 stopniach.

Kakao wymieszać z wybranym słodem i odrobiną mleka na jednolitą kleistą pastę. Zalać resztą mleka i podgrzać na niewielkim płomieniu do zagotowania. Czekoladę stopić w kąpieli wodnej i przelać do gotującej się masy. Gotować ok 3 minut, po czym zdjąć z ognia i wmieszać owoce. Odstawić do ostudzenia, a następnie rozlać równomiernie do upieczonych tart.

Białko ubić na sztywną pianę na wysokich obrotach, a następnie nie przerywając ubijania dodawać po odrobinie cukru. Ubijać do momentu, w którym cukier całkowicie się rozpuści. Wmieszać gotowy proszek budyniowy i rozprowadzić całość na musie z owocami. Na wierzchu każdej foremki rozłożyć dowolne owoce i ponownie wstawić do piekarnika na ok 10-15 minut w 180 stopniach.

UWAGI:
* - u mnie miks mąk kokosowej, kasztanowej i gryczanej w proporcji 1:1:1, ale może być to też pojedynczy rodzaj mąki, wedle preferencji
** - kupne proszki zawierają barwniki i aromaty. Ja użyłam domowej mieszanki 10g skrobi + 16g zmielonych suszonych truskawek. Możecie ususzyć je samodzielnie i przechowywać w słoiczku, lub poza sezonem kupić truskawki liofilizowane. Nad suszonymi mają tę przewagę, że po zmieleniu nie trzeba przesiewać ich przez sitko (;
- jeśli nie zależy Wam na piance, która u mnie, jak pisałam, była totalną improwizacją, pieczcie spody od razu ok 13-15 minut, a proporcje musu i owoców zwiększcie dwukrotnie.







**** wpis powstał we współpracy ze sklepem internetowym Senza.pl. Wszystkie składniki potrzebne do upieczenia tartalatek znajdziecie właśnie tam (: ****

senza logo



Uczta pod gołym niebem 2016
Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
JemyZdrowo.pl