Wegańskie sałatki na grilla lub do pracy

Dzisiaj wpis trochę inny niż zwykle, nawiązujący do moich poprzednich, bardzo starych wpisów jadłospisowych - dwie propozycje na lekkie bezmięsne sałatki stanowiące oddzielną przekąskę w pracy, lub dodatek do grillowanego mięsa. Obie wypróbowane na oba sposoby, sprawdzają się rewelacyjnie (:
Standardowo - jak to w przypadku sałatek bywa, nie podaję konkretnych proporcji, bo są to preferencje bardzo osobiste, polecam regulować proporcje na oko, jak komu pasuje bardziej.

I. Sałatka z rukolą i pesto



SKŁADNIKI:
- rukola
- pomidory malinowe/koktajlowe
- papryka
- świeże pieczarki
- oliwki
- 1/2 porcji pesto z TEGO przepisu
- sezam biały i czarny do posypania





II. Sałatka z pieczonym batatem



SKŁADNIKI:
- ok 1/2 średniej wielkości batata
- 1/2 kapusty pekińskiej
- garść maleńkich pieczarek
- 1/2 awokado
- oliwki
- winegret [oliwa z octem jabłkowym w proporcjach 2:1 lub 1:1, sól, pieprz, kurkuma, ulubione zioła, musztarda]
- nasiona chia do posypania

Batata wyszorować, pokroić w kostkę i upiec do miękkości w temperaturze ok 150-200 stopni [czas zależny od temperatury], pieczarki oczyścić i usmażyć na patelni. Resztę składników posiekać/pokroić i połączyć.


Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Bezglutenowy torcik bez mąki z frużeliną z owoców leśnych

Wiecie co zawsze słyszałam od swojego lubego pytając go o to, jakie chce ciasto? CZEKOLADOWE. Do znudzenia, wiecznie to samo, a że 'czekoladowe' to najłatwiejszy na paleo smak, to czasem powielałam różne wersje do znudzenia i szczerze mówiąc, o ile sama uwielbiam, o tyle - ileż można?
No ale tym razem zrobię kolejny wyjątek, bo w końcu byłam słomianą wdową przez ostatnie prawie dwa miesiące. No więc jest, niech ma. Moooocno czekoladowe, jak lubi, przełamane kwaskiem i słodyczą owoców leśnych, wilgotne jak powinno być (:
Przepis na bazę już znacie, pochodzi ona z poprzedniego posta, reszta to już tylko frużelina, polewa z czekolady i gotowe (:

*tak naprawdę ma jeszcze dwie odpowiedzi, żeby mnie zdenerwować. Pierwsza to 'drożdżowe', a druga to 'sernik z walizki'. Z wiadomych przyczyn nie przygotuję żadnej z tych opcji, ale tym razem od tej strony zadba o niego moja Mama, choć on jeszcze o tym nie wie (; Sernik z walizki to sernik limonkowy z mojego poprzedniego bloga. Tym, którzy jedzą nabiał [bo spód można zamienić na dowolny bezglutenowy, koniecznie czekoladowy, np TEN], serdecznie polecam, bo naprawdę był pyszny: http://blogi.szafa.pl/matra/post/24448-sernik-limonkowy


SKŁADNIKI:
(na foremkę 16cm)
Spód brownie:
- 60g masła
- 150g gorzkiej czekolady
- 3 jajka [1 jajko + 2 żółtka i 2 białka oddzielnie]
- 35g ksylitolu

Nadzienie:
- ok 250g owoców leśnych, świeżych lub mrożonych [u mnie mrożone]*
- skrobia rozmieszana z wodą, ok 2 łyżeczki lub więcej**
- dowolny słód do smaku
- opcjonalnie sproszkowana witamina C do zakwaszenia

Polewa:
- 100g gorzkiej czekolady***
- masło lub inny tłuszcz do uzyskania pożądanej konsystencji

W największej misce rozmieszać na jednolitą masę jajko i dwa żółtka. Masło z czekoladą roztopić w kąpieli parowej lub mikrofalówce. Białka ubić na sztywną pianę, a następnie ciągle ubijając dodawać stopniowo cukier. Ubijać do momentu, w którym całość zamieni się w sztywną zbitą masę na bezę.
Powrócić do jajek. Mieszając przelewać stopniowo czekoladę, połączyć dokładnie, a następnie wmieszać pianę z białek. Przelać do tortownicy o średnicy 16cm. Piec w 175 stopniach przez ok 20 minut, a następnie odstawić do całkowitego przestygnięcia, ciasto również lekko opadnie. Po tym czasie ciasto można przekroić na dwa równe blaty.

Owoce umieścić w rondelku na niewielkim ogniu, kiedy puszczą sok i zaczną się gotować, dodać skrobię rozmieszczaną z wodą i gotować jeszcze 2-3 minuty do zagęszczenia. Jeśli frużelina będzie zbyt rzadka, czynność powtórzyć. Na końcu doprawić po swojemu do smaku.
Wystudzoną frużelinę przełożyć pomiędzy blaty ciasta i polać czekoladą rozpuszczoną z masłem w kąpieli parowej lub mikrofalówce.

UWAGI:
* - początkowo ciasto miało być z truskawkami, co dalej przerodziło się w maliny, a skończyło się na mieszance owoców leśnych - uwielbiam ten smak, a jest bardziej nietypowy niż wszędobylskie maliny czy truskawki (: Użyłam mieszanki owoców mrożonych o wadze 400g, z czego zużyłam ok 3/4 i jeszcze została mi mała miseczka do przybrania ciasta na talerzykach
** - zależnie od tego, jaka interesuje Was konsystencja. Ja miałam wizję ciasta wilgotnego, z którego wycieka nadzienie, dlatego dałam skrobi nieco mniej, ale jej większa ilość pozwoli na lepsze utrzymanie owoców w ryzach (;
*** - oczywiście czekolady możecie dać o wiele mniej. Jak widać na przekroju, warstwa polewy jest dosyć gruba, (przez co stworzyłam kalorycznego potwora!), niemniej dzięki obecności masła jest też odpowiednio miękka i kroi się pięknie i równiutko jak widać na zdjęciach. I jak pisałam - można mniej, ale taka ilość bardzo fajnie komponuje się z resztą ciasta. Jest pysznie (:






Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Bezglutenowy torcik brownie z lemon curd i bezą włoską

To nie jest najpiękniejsze ciasto, jakie kiedykolwiek upiekłam.Również nie dostało ono najładniejszych zdjęć, jakie potrafię zrobić. Jak inaczej mogę się wytłumaczyć przyznając, że moje doświadczenie z bezą jest co najmniej liche, a z bezą włoską już w zupełności niet? Jak inaczej, jeśli lemon curdu jest tak niewiele, bo.. cholera, wyszedł za smaczny? :D Głupia ja, ale są powody, dla których opublikuję ten przepis. Po pierwsze dlatego, że jest wiele tych, które mają lepszą rękę do bezy, przez co efekt na pewno będzie lepszy, a po drugie, co najważniejsze - to ciasto jest obłędne w smaku. Obłędne.
Wytrawne, acz słodkie, lekko wilgotne ciasto, kwaśny lemon curd i nie przesadnie słodka beza. Smakowały wszystkim, nawet największemu krytykowi moich paleo wypieków, a zachwyt Mamy, dla której ciasto piekłam był nie do opisania, więc jeśli macie cytryny i nie straszna Wam beza [bo mi tak, choć wciąż się uczę (; ], to lećcie do kuchni i próbujcie, bo warto!

SKŁADNIKI:
(na foremkę 16cm)
Spód brownie:
- 60g masła
- 150g gorzkiej czekolady
- 3 jajka [1 jajko + 2 żółtka i 2 białka oddzielnie]
- 35g ksylitolu

Lemon curd:
- 3 cytryny [u mnie 1 duża i 2 niewielkie]
- 35g ksylitolu
- 2 bardzo płaskie łyżeczki mąki skrobiowej [ziemniaczana/tapioka/ararutowa]
- 2 jajka
- 1-2 łyżeczki masła

Beza włoska:
- 1 duże białko
- ok 1/4 łyżeczki soli
- 50g ksylitolu
- 40ml wody

W największej misce rozmieszać na jednolitą masę jajko i dwa żółtka. Masło z czekoladą roztopić w kąpieli parowej lub mikrofalówce. Białka ubić na sztywną pianę, a następnie ciągle ubijając dodawać stopniowo cukier. Ubijać do momentu, w którym całość zamieni się w sztywną zbitą masę na bezę.
Powrócić do jajek. Mieszając przelewać stopniowo czekoladę, połączyć dokładnie, a następnie wmieszać pianę z białek. Przelać do tortownicy o średnicy 16cm. Piec w 175 stopniach przez ok 20 minut, a następnie odstawić do całkowitego przestygnięcia, ciasto również lekko opadnie. Po tym czasie ciasto można przekroić na dwa równe blaty.

Cytryny porządnie wyszorować i sparzyć wrzątkiem. Z każdej z nich otrzeć skórkę do białej warstwy [najlepiej robić to poprzez folię gospodarczą], a następnie zrolować lekko ugniatając ręką, poprzekrawać na pół i wycisnąć sok z każdej z połówek. Wszystko umieścić razem w rondelku, dodać ksylitol, skrobię i jajka. Umieścić rondelek na małym ogniu i podgrzewać mieszając jednocześnie do momentu doprowadzenia do wrzenia. Dodać masło, najlepiej zaczynając od jednej łyżeczki, a drugą dodać w razie, gdyby masa była nadal zbyt gęsta. Gotować 2-3 minuty, zdjąć z ognia i zmiksować za pomocą blendera w celu pozbycia się grudek i ujednolicenia masy. Masa stanie się również jaśniejsza i lekko rzadsza.
Odstawić na chwilę do przestygnięcia, a następnie wyłożyć na spodni blat i przykryć wierzchnim blatem.

Ksylitol wraz z wodą umieścić w rondelku na niewielkim ogniu. Podgrzać do momentu, w którym ksylitol rozpuści się zgęstnieje. W tym czasie białko ubić z solą na pianę. W momencie, w którym woda z ksylitolem zagotuje się, zdjąć z ognia, przełączyć obroty miksowania na najwyższe i nie przerywając ubijania dolewać do piany wodę z ksylitolem cienką stróżką. Ubijać jeszcze przez ok 7 minut, do momentu, w którym beza będzie już chłodna, stanie się gęsta i bardzo puszysta.
Przełożyć do rękawa, lub rozsmarować szpachelką na powierzchni ciasta tworząc fantazyjne kształty. Bezę można przyrumienić w piekarniku lub opalić palnikiem.
Przechowywać w lodówce, lub zjeść od razu (;



Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Sałatka z pieczonym burakiem w sosie miodowo-musztardowym

Sezon na zielenię rozkwita coraz bardziej, więc i sałatki zaczynają zastępować duszone warzywa. Mięsa od pewnego czasu jem nieco mniej i choć dalej je jadam ze smakiem, to jednak zielenina skradła moje serce (; W końcu zebrałam się do wykombinowania sałatki na bazie sosu innego niż mój klasyczny winegret, czyli sosu miodowo-musztardowego. Czegoś, co uwielbiam, a do tej pory jadałam tylko jako dodatek do obiadów jedzonych na mieście. Rewelacyjnie łączy się z burakiem, choć jedzącym nabiał poleciłabym dodać również odrobinę fety, na pewno wyjdzie wspaniale (:



SKŁADNIKI:

(1 porcja)
- 3 niewielkie buraki
- garść rukoli
- garść pomidorków koktajlowych
- kilka cząstek orzechów włoskich
- trochę masła i soli

sos musztardowo-miodowy:
- 1 solidna łyżeczka miodu
- 1,5 solidnej łyżeczki musztardy dijon
- 2 łyżki oliwy
- sól/pieprz/kurkuma
- kilka kropel soku z cytryny*
+ opcjonalnie czosnek lub dowolne zioła, u mnie brak

Buraki wyszorować, odkroić końcówki i pokroić na półplasterki o grubości niecałego centymetra. Brytfannę wysmarować masłem** umieścić w niej buraki, obtoczyć w maśle i oprószyć solą, piec w 180 stopniach do miękkości [ok 20-30 minut]. W tym czasie opłukać rukolę i poprzekrawać pomidory, oraz przygotować sos.
Składniki na sos wystarczy połączyć regulując proporcje do smaku.
Na talerzu ułożyć rukolę oraz pomidory, przełożyć na wierzch jeszcze ciepłe buraki, polać sosem i posypać orzechami.

UWAGI:
* - tak naprawdę nie mam cytryny, posiłkowałam się lewoskrętną witaminą C (;
** - można użyć masła klarowanego, które należy uprzednio rozpuścić w rondelku lub w brytfannie w piekarniku. Ja tym razem użyłam oliwy, jaka została mi po pomidorach suszonych, więc było od razu płynnie.



Przepis bierze udział w konkursie Grilluj z Almą! www.alma24.pl

Pin It

Krucha tarta z rabarbarem truskawkami i bezą

Rabarbar rośnie w ogrodzie moich rodziców. Trochę mi było nie po drodze w ostatnim czasie, mimo że chęć na wypiek z jego udziałem była niezmierna, zwłaszcza, że uwielbiam wszelkiego rodzaju słodko-kwaśne połączenia. I tak jest i tutaj, w przypadku wypieku na nieco przyspieszony Dzień Matki. Tarta ta swoją słodyczą jest idealnie wyważona - przynajmniej dla tych, którzy nie przesadzają na co dzień z cukrem. Bardzo delikatnie słodkie ciasto [cukier kokosowy należy do tych mniej słodkich], kwaśna frużelina koniecznie bez grama dodanego cukru i słodka, rozpływająca się w ustach beza, cudo (:
Jako że tym razem nie piekłam u siebie, a mąki typowo skrobiowej również za moją sprawą zabrakło, wygrzebałam z szafki budyń malinowy do bezy. Sam dodatek skrobi nie jest konieczny, lecz warto spróbować, za to beza na budyniu malinowym to jest po prostu poezja, a plusem jest to, że nie nadaje jej żadnego zabarwienia, beza pozostaje śnieżnobiała, co widać na zdjęciach, dlatego zdecydowanie polecam wypróbowanie takiej opcji (;


SKŁADNIKI:
(na tortownicę 20cm)
kruche ciasto:
- 3/4 szklanki mieszanki mąk kokosowej i gryczanej w proporcjach ok 50:50*
- 75g zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 1 żółtko
- łyżka cukru kokosowego/ksylitolu

frużelina owocowa:
- ok 300g obranych łodyg rabarbaru
- ok 20 truskawek świeżych bądź mrożonych
- 2-3 łyżeczki dowolnej skrobi lub budyniu malinowego

beza:
- 2 białka o temperaturze pokojowej
- 60g ksylitolu
- 1 łyżeczka skrobi lub budyniu malinowego**
- 1 łyżeczka octu jabłkowego

Składniki na kruche ciasto umieścić w misie blendera/robota kuchennego i wyrobić na jednolitą kulę, a następnie wyłożyć nim dno oraz boki tortownicy. Spód ponakłuwać widelcem, a następnie wstawić do lodówki na czas nagrzewania piekarnika.
Piekarnik ustawić na 170 stopni, ciasto podpiekać ok 12 minut uważając, żeby się nie zrumieniło za mocno.

Dno rondla o szerokim dnie przykryć cienką warstwą wody i zagotować. Rabarbar pokroić w plasterki o grubości ok 1cm lub nieco cieńsze i dodać do gotującej się wody. Lekko zredukować, a następnie dodać truskawki i rozpuszczoną uprzednio w niewielkiej ilości zimnej wody skrobię/budyń. Zagotować do zgęstnienia, w razie potrzeby dodać więcej skrobi, lub mocniej zredukować wodę, uważając jednocześnie, żeby nie rozgotować owoców. Mają one bowiem zachować swój kształt, niż stać się jednolitą papką.
Gotową masę przelać na podpieczony spód.

Białka umieścić w misie robota kuchennego i rozpocząć ubijanie. Kiedy zaczną zamieniać się w białą zbitą masę, cały czas ubijając dosypywać po trochu cukru. Beza będzie gotowa, kiedy nabierze jednolitej gęstej i błyszczącej konsystencji, a po odwróceniu misy do góry dnem, będzie się trzymała sztywno. Wtedy dodać kolejno skrobię/budyń oraz ocet, za każdym razem łącząc delikatnie masę.

Bezę wyłożyć na frużelinę i ponownie wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na ok 20 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę do 50-60 i suszyć przez następne 20-25 minut, aż stanie się sucha, a jej wierzchołki się zarumienią.



UWAGI:
* - miałam akurat takie pod ręką, jednak dla tym, którzy unikają zbóż polecam miks kokosa z kasztanem. Należy również uważać na chłonność mąki kokosowej, przykładowo TA jest bardzo chłonna, dlatego u mnie przeważa gryka.
** - u rodziców chwilowo jedyną skrobią był budyń malinowy i to był strzał w dziesiątkę!
- tak naprawdę bezę robiłam z trzech białek i większej przez to ilości ksylitolu. To co widzicie to ok 2/3 części bezy, stąd takie, a nie inne proporcje. Podobnie nadzienia wyszło odrobinę za dużo, lub jest to kwestia tego, jak wysokie boki nadacie tarcie w tortownicy. Polecam przełożyć nadzienie do oddzielnej płaskiej miseczki i przykryć resztą bezy. Można taki deser zapiec lekko bezę podsuszając, lub zjeść na surowo - smakuje wyśmienicie (;
- jak pisałam, mąka kokosowa, której użyłam była nieco zbyt chłonna i sypka, ale ciasto w tych proporcjach trzyma się ogólnie dobre - pęknięcia, które widać są spowodowane dwukrotnym przenoszeniem ciasta z miejsca na miejsce już po ściągnięciu go z podstawy tortownicy (:




Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016 Wiosenne słodkości 2016
Pin It

Sałatka na ciepło z kurczakiem i bakłażanem w pesto

W dalszym ciągu nie mam ochoty na kombinowanie, stawiam na najbliższą mi prostotę - proste połączenia, jak najmniej obróbki i jak najmniej wydziwiania ze składnikami. Poniżej propozycja potrawy bardzo szybkiej i bardzo prostej, ale tak choć ciut urozmaiconej. Możecie usmażyć kawałek piersi z kurczaka, posmarować ją pesto i podać z pomidorami polanymi oliwą, a możecie zrobić sałatkę. Mi do gustu przypadło zdecydowanie to drugie rozwiązanie (:


SKŁADNIKI:
(1 porcja)
- 50g piersi z kurczaka
- 1 średniej wielkości bakłażan
- garść pomidorków koktajlowych
- odrobina masła klarowanego
- dowolne przyprawy [u mnie sól, pieprz, kurkuma]
- pesto o temp. pokojowej, ok 1/2 porcji z tego przepisu: KLIK

Bakłażana opłukać i pokroić w kostkę, rozłożyć na desce, lub przełożyć do miski i obsypać solą, a następnie odstawić na ok 30 minut, do czasu aż puści sok. Po tym czasie przepłukać i odsączyć.
Kurczaka pokroić w kostkę odpowiadającej wielkością cząsteczkom bakłażana. Na patelni rozgrzać odrobinę masła, dodać kurczaka, lekko obsmażyć z każdej strony, a następnie dodać bakłażana i smażyć wszystko razem do miękkości.
Kiedy kurczak i bakłażan będą już gotowe dodać kurkumę i pokrojone pomidory, podgrzewać chwilę, aż całość nabierze lekkiej temperatury, na końcu połączyć z pesto.

Podawać ciepłe tuż po zdjęciu z patelni.







Pin It

Kartki motywacyjne

W wolnej chwili...

Kartki są dostępne od ręki (:









Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
JemyZdrowo.pl