Egoistyczna tarta z warzywami. Beglutenowa, paleo

Od jakiegoś czasu chodziła za mną tarta. O taka, jaką przygotowała po raz pierwszy moja Mama. Ta z jej przepisu nie jest ideałem - zawiera mąkę pszenną i jogurt, co jest akurat łatwe do zmodyfikowania. A że akurat miałam zachomikowane gdzieś w czeluściach zamrażarki warzywa mrożone, postanowiłam wykorzystać okazję do przygotowania sobie jednoporcjowej tarty - takiej idealnej na posiłek do pracy.
Proporcje na spód, jakie podałam poniżej są odrobinę zawyżone, ponieważ sama użyłam ok 1/4 szklanki mąk, co jak widać było nieco zbyt małą ilością, ponieważ ciasta nie starczyło na odpowiednią wysokość brzegów, co widać na zdjęciu - tarta akurat jest odwrócona tą stroną, na której ścianki ciasta były niższe. Jest to oczywiście coś, co kompletnie nie przeszkadza, zwłaszcza, że ciasto i tak wychodzi zupełnie bezproblemowo z foremki [choć należy posłużyć się wykałaczką, żeby oddzielić nieco ciasto od ścianek, lub uprzednio foremkę natłuścić].

 
SKŁADNIKI:
na foremkę o średnicy 12cm
spód:
- 1/3 szklanki mąki [mix kokosowej z konopną]
- miękkie masło*
- sól, pieprz, ulubione zioła

nadzienie:
- 1 szklanka warzyw**
- 1 niewielkie jajko
- 2-3 łyżki gęstego mleka kokosowego [śmietanka wymieszana z płynem]
- sól, pieprz, ulubione zioła

Odmierzyć składniki na ciasto. *Kostkę masła podzieliłam na cztery części, czyli po ok 50g. Z jednej ćwiartki wybrałam ok 2/3 masła. Niestety nie mam precyzyjnej wagi.
Wszystkie składniki umieścić w kielichu blendera, lub zagnieść rękoma. Masa powinna dać się zbić w jednolitą kulę. Jeśli nie, należy jej konsystencję regulować odpowiednią ilością mąk lub masła.
Gotową masą wykleić dno i brzegi foremki i odstawić do lodówki.

Odmierzyć szklankę warzyw. Jeśli tak jak ja bazujecie na mrożonych, należy je uprzednio rozmrozić - ja swoje zostawiłam na całą noc, wszystko piekłam następnego dnia rano.
Wyłożyć warzywami spód foremki. Jajko rozmącić z mlekiem i przyprawami i zalać masą warzywa.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15-20 minut.

UWAGI:
* - jak wyżej - użyłam ok 2/3 kawałka masła o wadze ok 50g. do dowolnej regulacji, bo wiele też zależy od rodzaju mąk
** - w moim przypadku były to warzywa Hortexu jednak mogą to być dowolne warzywa - surowe, wcześniej zblanszowane, lub duszone. Po prostu szklanka warzyw.
- w linku do oryginalnej tarty znajduje się salami - w dalszym ciągu uważam, że rewelacyjnie sprawdzi się dodatek słonego mięsa [boczek, wędlina suszona lub właśnie salami], dlatego jeśli obawiacie się, że kaloryczność takiej tarty będzie zbyt niska, to śmiało można dorzucić kilka plasterków (;


a tak prezentuje się po wyjęciu z foremki, gotowa do zjedzenia podczas przerwy (:


Pin It

Wegański chlebek z cukinii

Kupiłam ostatnio nieco więcej cukinii, bo w końcu jej cena osiągnęła tendencję spadkową [i oby tak dalej!]. Jako że aktualnie mam drugą zmianę w pracy, mam też nieco więcej czasu na przygotowanie sobie bardziej urozmaiconych posiłków. W ostatnich tygodniach były to głównie sałatki w słoiku lub kawałki mięsa i warzyw z wolnowaru. Cudowna wygoda i oszczędność czasu, jednak w tym tygodniu postanowiłam wprowadzić choć odrobinę odmiany, a że cukinii w wolnowarze sobie raczej nie wyobrażam, a spożytkować ją trzeba było, zaczęłam kombinować. Jednym z pomysłów był właśnie chlebek z cukinii. Miał być trochę pod AIP, ale zastąpiłam jajko siemieniem lnianym, także AIP odpada, za to jest chlebek wegański, smakiem i konsystencją* bardzo przypominający kromkę w 5 minut. To taka w sumie duża kromka w 5 minut, tylko jakby nie w 5 minut (;


SKŁADNIKI
- 1 cukinia
- 2 łyżki siemienia lnianego
- 1 szklanka mąki w stosunku 1/3 konopnej + 2/3 kokosowej
- szczypta soli
- dowolne zioła do smaku
- 1 płaska łyżeczka sody + 1 łyżeczka octu jabłkowego**
- 1/3 szklanki wody

Cukinię zetrzeć w blenderze/malakserze***
W misce połączyć wszystkie suche składniki. Dodać cukinię i wymieszać dokładnie, aż zostanie całkowicie oblepiona proszkiem z mąk. Dodać wodę i ocet, ponownie połączyć, najwygodniej za pomocą dłoni w gumowej rękawiczce. Masa po chwili będzie się dała zbić we w miarę jednolitą kulę.
Gotowe ciasto przełożyć na wyłożoną papierem blaszkę i uformować dłońmi w odpowiadający nam kształt. U mnie był to prostokąt o szerokości mniej więcej 13-14cm i proporcjonalnej długości.
Ciasto powinno mieć ok 1-1,5 cm grubości i tyle wystarczy. Polecam samemu dobrać format chlebka, u mnie było to dostosowane do wymiarów pojemnika, w jaki chciałam go spakować.
Uformowany placek przełożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez ok 15-20 minut - do suchego patyczka oraz lekkiego zrumienienia brzegów.
Po wystudzeniu podzielić na kromki.


UWAGI:
* - jest jednak nieco delikatniejszy. Polecam krojenie go na kwadratowe kromki, u mnie były to kwadraty ok 7x7cm i takie dobrze trzymały formę. Większych raczej nie polecam, przynajmniej nie na typową, obładowaną czymś ciężkim kanapkę.
** - dodatek sody z octem jest opcjonalny, według mnie można również pominąć
*** - jeśli zetrzecie cukinię na tarce puści ona o wiele więcej soków - wówczas polecam chociaż lekko ją odsączyć, żeby chlebek nie był przesadnie wilgotny

Mąkę kokosową oraz siemię lniane kupicie w sklepie AGNEX

Pieczywo bez glutenu
Pin It

Klopsy na sosie pomidorowym z bakłażanem

Na ogół jestem dość leniwa w kwestiach gotowania, choć określiłabym to może raczej pragmatyzmem, bo.. a zresztą, co się będę tłumaczyć. Normalnie wrzuciłabym mięso luzem na patelnię, podsmażyła rozdzielając na mniejsze kawałeczki, a później zalała pomidorami i zrobiła sos. Pewnie wyszłoby szybciej, pewnie podobnie smacznie i do tego jednogarnkowo. Ale skoro już się tyle razy nasłuchałam, że zjadłby klopsy w sosie pomidorowym, to niech będzie to mięso chociaż raz lepione, niech stracę (;
Z podanych składników można uzyskać w sumie dwie dosyć obfite porcje, choć według mnie to nieco za dużo. Skończyło się na tym, że uzyskaliśmy dwie porcje typowo pod paleo, z czego jego porcja to samo mięso z sosem, a moja porcja to sam sos i klopsy.. trzy (: Reszta klopsów pewnie wyląduje jako dwa dalsze obiady, więc można spokojnie powiedzieć, że samych klopsów mamy na cztery porcje. Sos zniknął po dwóch (;
Przepis zawiera cebulę i czosnek w opcji, ponieważ jakkolwiek uważam, że powinny się tam znaleźć, tak raz, nie miałam ani cebuli ani czosnku, dwa, one chyba średnio mi służą. Tak więc dodawajcie do woli, tak jak ja bym dodała, ale jak nie dodacie to też będzie smakowało super (;



SKŁADNIKI:
klopsy:
(ok 28-30 sztuk)

- 500g mięsa mielonego
- 1 jajko
- dowolne przyprawy [sól + pieprz, świeże lub suszone zioła, u mnie majeranek]
+ opcjonalnie posiekana cebula i czosnek
- tłuszcz do smażenia [masło klarowane, smalec lub olej kokosowy]

sos:
- 1 niezbyt duży bakłażan
- ok 5 dużych pieczarek
- pomidory w zalewie domowe lub w puszce [ok 400g]
- 200ml przecieru pomidorowego
- 1 łyżka musztardy dijon
- kurkuma, sól, pieprz
- 2 łyżeczki octu jabłkowego
- świeże lub suszone zioła [u mnie majeranek i bazylia]
- garam masala
+ opcjonalnie posiekana cebula i czosnek

Pieczarki oczyścić/obrać i posiekać. Bakłażana opłukać, pokroić w kostkę o szerokości 1-1,5cm, oprószyć solą i odstawić na ok 30 minut, aż puści nieco soku. W tym czasie połączyć ze sobą składniki na klopsy zagniatając rękami. Cebulę uprzednio można lekko poddusić. Z powstałej masy formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego, ułożyć na talerzu i schłodzić na chwilę w lodówce.
Na dużej patelni [polecam ok 28cm] rozgrzać porządnie trochę tłuszczu, a następnie przełożyć do środka klopsy obsmażając je do momentu, w którym zrumienią się z każdej strony. Po tym czasie zdjąć je z patelni i odsączyć na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym.
Na tej samej patelni umieścić cebulę, lekko poddusić. W tym czasie opłukać i osuszyć bakłażana, a następnie razem z pieczarkami przełożyć go na patelnię z cebulą i smażyć do miękkości. Dodać pomidory, przecier i musztardę, dusić do odpowiadającego nam stopnia redukcji sosu, a następnie doprawić resztą przypraw do smaku.
Na doprawiony już sos przerzucić klopsy i podgrzać pod przykryciem parę minut.





Pin It
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.
JemyZdrowo.pl